Wierz mi – twoim problemem nie jest urzad skarbowy!
Tego typu problemy ogromnie czesto przewijaja sie przez moja skrzynke pocztowa…
Moim najwiekszym problemem jest Urzad Skarbowy, ZUS. To sa przeszkody powazne – z reszta problemow mozna sobie poradzic.
Jednym z glownych zadan, ktore stoja przed nami jako wlascicielami firm jest umiejetne przesiewanie problemow i podejmowanie decyzji, ktorymi problemami my sie powinnismy zajmowac, a ktore trzeba oddelegowac. Przepis na sukces w delegowaniu jest dosc prosty: zajmuj sie tym, co ci sprawia frajde i co robisz naprawde dobrze – reszte deleguj innym (tym, ktorym sprawia frajde wlasnie to czego ty nie lubisz).
Wazne jest takze umiejetna diagnoza – wnikliwe zrozumienie co naprawde jest naszym problemem, a co jest tylko symptomem glebszego problemu, u ktorego zrodla tak naprawde jest jakis inny problem, albo problemy.
Sprawa podatkow to klasyk. Wierz mi – twoim problemem nie jest ZUS….
Twoim problemem nie jest sam ZUS, ale to ze to ty sie zajmujesz sprawami podatkowymi zamiast to oddelegowwac. To wlasnie na ogol powoduje zaniedbania i to, ze nie jestesmy w stanie wywiazac sie na czas ze swoich obligacji (wiem, kiedy tez bylam w tym miejscu!)
Jeslli sie skupiasz na rzeczach, ktore sa poza twoja kontrola, masz idealny przepis na frustracje i niezawodolenie. PLUS twoje problemy maja tendencje to tego by sie stale rozrastac.
Nie wiem jakie konkretnie przeszkody masz na mysli, bo rzeczywiscie moze byc wiele tych problemow. Problemy z urzedem skarbowym polegaja na ogol na tym, ze sprawy podatkowe sa frustrujace i czasochlonne, prepisy sie stale zmieniaja, no i oczywiscie trzeba placic na ogol o wiele wiecej wiecej niz chcemy (tutaj w USA jest podobnie – na calym swiecie jest podobnie i to od czasow starej ery!). Dochodzi do tego bezsens przepisow i bezdusznosc urzednikow – to moze spowodowac solidna frustracje i poczucie bezsilnosci.
Kiedy sie te sprawy podatkowe zaniedba – nawet w dobrej wierze – problemy sie nawarstwiaja. Ale wierz mi – mozna sobie z tym poradzic o wiele latwiej niz sie wydaje. Wyjscie jest naprawde proste.
Co zrobic?
ODDELEGUJ zajmowanie sie sprawami podatkowymi do specjalisty. Do dobrego doradcy, ktory porusza sie swobodnie w gaszczu przepisow – nie tylko rozwiaze on twoje problemy, co wazniejsze bedzie trzymac za ciebie reke na pulsie i zapobiegac powstawaniu nowych problemow w przyszlosci.
Pamietaj, ze ZUS nie jest zrodlem frustracji dla wtajemniczonych. Dla doradcow podatkowych podatki to pasja i w takiej pracy sie wyzywaja. A wiec pozwol sie im wyzywac dogladajac twoich spraw.
To powinno byc oddelegowane i ty jako przedsiebiorca tego typu problemami w ogole nie powinienes sie zajmowac.








problem ZUS polega na tym że trzeba każdego miesiąca płacić prawie 800 zł i to już na starcie podczas gdy początkujący biznesmeni nie wiedzą czy zarobki im starczą na utrzymanie, podatki i jeszcze ten ZUS który jest faktycznie ukrytym podatkiem ryczałtowym.
Często firmy przez kilka pierwszych miesięcy nie przynoszą zysków, przecież nikt nie wie o naszym biznesie Zanim pojawią się klienci mija trochę czasu a ZUS trzeba płacić To jest problem.
Hmm, ja jako początkujący biznesmen płace przez 2 lata około 300 zł… Ale faktycznie nigdy wcześniej nie miałam firmy, stąd mogę skorzystać z ulgi. Poza tym jest tak dużo możliwości płacenia mniejszego Zusu, warto tylko zajrzeć na google. I wszystko LEGALNIE i zgodnie z przepisami.
Dla chcącego nic trudnego. Faktycznie, jest to jakieś „utrudnienie”, bo zawsze widzi sie lepsze zastosowanie wydanych pieniedzy, bo wkurza cię fakt, że można Zusy płacić, a pózniej stać w kolejce do specjalisty kilka miesięcy/lat. Tylko że zgodzę się z Wandą – czy my jesteśmy jedynym narodem, który płaci jakieś podatki czy Zusy? Nie! W kazdym kraju na to narzekają. Mniej lub bardziej ;)
Warto zatem troszę pogłówkować, poszukać i zamiast utrudnienia będzie to tylko kolejna przeszkoda, z którą można łatwo się rozprawić.
pewnym rozwiązaniem jest praca na 1/2 etatu, bo wtedy tego zusu nie płaci się. A dopiero jak firma zacznie przynosić zyski zrezygnowanie ze starej pracy.
(o ile da się pogodzić pracę w dwóch miejscach )
ZUS dla początkujących przedsiębiorców przez 2lata wynosi ok. 340zł.
Wiem, bo właśnie zakładam firmę :) A to nie jest aż taki straszny wydatek.
Ale owszem, mogłoby początkowo tej opłaty nie być w ogóle ;)
Choć z drugiej strony fakt, że MUSISZ zapłacić te 300zł (czyli musisz je zdobyć)może jekoś mobilizować do działania…
Pozdrawiam,
Sybilla
Witaj Wando!
Dziwie sie, ze Twoja odpowiedz na temat podatkow ma tak malo komentarzy.
Prowadze dzialalnosc gospodarcza od 1991 r. i mam doswiadczenia przykre z Urzedami Skarbowymi, ale wnioski mam wylacznie takie, ze jak duzo zarabiasz,
to z przyjemnoscia plac duze podatki. Mam wprawdzie szczescie, ze moglem oddelegowac sprawy ksiegowe mojej corce i mysle, ze zawsze warto zatrudnic dobrego ksiegowego, a nie oddawac najwazniejszych spraw w firmie w rece bezdusznego Biura Rachunkowego. Dobry ksiegowy MUSI na siebie zarobic.
ZUS tez trzeba placic, mimo trudnosci. Widac to przeciez w sytuacjach nieprzewidywalnych. Moj pracownik mial wypadek i byl 13 miesiecy na zwolnieniu.
Chorobowe placil ZUS!!!
Pozdrawiam cieplo.
Dokładnie!!! To jest chyba główny problem i największy koszt przy zakładaniu firmy w Polsce. Na dodatek pieniądze płacone na ZUS są marnotrawione a po osiągnieciu wieku emerytalnego ZUS wypłaca jakiś znikomy ułamek sumy ktora faktycznie była wpłacana przez lata do ZUSu. To jest złodziejstwo w świetle prawa i największa bolączka wielu właścicieli małych firm. Do tego dochodzą bardzo wysokie koszta pracy w Polsce bo pracownikom też trzeba płacić ZUS. W Stanach nie ma chyba tego problemu (pewnie są inne :) i tam znacznie łatwiej jest założyć firmę. Uważam że rady Pani Wandy są b. mądre ale zawsze proszę pamiętać o tym że łatwo powiedzieć „oddeleguj pracownikom wykonanie większości czynności związanych z prowadzeniem firmy a będziesz wolny”. Niestety to oddelegowanie kosztuje MASĘ PIENIĘDZY!!! No chyba że oddelegujemy to komuś „na lewo” nie płacąc ZUSu i nie ponosząc ogromnych kosztów zatrudnienia co w naszym kraju jest zjawiskiem dosyć częstym :)
Początkujący, tacy jak np. ja płacą przez 2 lata około 320 zł. Został mi jeszcze rok i ten rok postanowilam poświęcić na to, by zarabiać grubo ponad to nieszczęsne 800 zł. Jednak żal, że będę wydawać te 800 zł w błoto i tak pozostanie ;)
Ale faktem jest też że nie wszyscy zakładający swoją pierwszą firmę byli objęci tym zwolnieniem z zusu. Ja np założyłam firmę na kilka miesięcy przed tą ulgą dla nowych przedsiębiorców i płaciłam pełną kwotę Zusu i naprawdę na starcie dawało to popalić. Ale prawdą też jest to co pisze Agnieszka Michałek, że można legalnie tego nie płacić – ale tu przydaje się księgowa, która to wskaże.
Ja też uważam ,że dobra księgowa to skarb i może tak poprowadzić firmę, że koszty można zmniejszyć. Kiedy zakładałam swoją firmę nie było takich ulg, w związku z tym przez wiele lat płaciłam pełną składkę . Uważam też , po latach praktyki ,że aby zarabiać , należy zainwestować w siebie i w firmę oraz uzbroić się w cierpliwość . A jeśli płacimy rachunki z przyjemnością , to te pieniądze wracają do nas szybko pomnożone. I wciąż należy pamiętać ,że Kraków nie od razu został zbudowany Życzę Wam wielu sukcesów w prowadzeniu firm.
Myślę, że te 800 zł na ZUS nie będzie problemem, jeśli będziemy zarabiać 5000zł. Więc może lepiej iść w tym kierunku? Wysokości opłat ZUS nie jesteśmy w stanie zmienić (no chyba, że ktoś zostanie posłem), natomiast możemy zwiększać systematycznie nasze zarobki, tak aby starczyło nam i na ZUS, i na podatki, i na życie oraz żebyśmy mogli odłożyć na naszą godną emeryturę.
Czego wszystkim współdyskutantom serdecznie życzę.