Wejdz w swoj rowek
Jeden z czytelnikow do mnie napisal:
“Kiedys mialem taki autorski program “4-10-20″ – cztery razy dziennie przytulic zone (trzy to za malo – a jesli piec to moglaby pomyslec, ze szaleje za nia), 10 minut dziennie czytac literature pozytywno-motywujaca i wysylac do potencjalnych klientow 20 ofert miesiecznie. Niestety zaniechalem prawie wszystkiego…”
Jesli chodzi o to przytulanie zony, to cztery razy dziennie jest stanowczo za malo. No i dlaczego ma ona nie myslec ze za nia szalejesz? Jesli nie szalejesz – to poszalej za nia i zobaczysz jak sie jakosc jej i TWOJEGO zycia polepszy!
To odnosi sie nie tylko do zony – albo meza – ale takze do klientow. Oczywiscie nie przytulamy klientow, ale …
warto wprowadzic jakis odpowiednik przytulania, wlascie zeby im uswiadomic, ze nam na nich zalezy. Nie obawiaj sie, ze pomysla, ze za nimi szalejesz a – wrecz przeciwnie, niech sie o tym dowiedza. Zareczam cie, ze sie rezultaty twojej dzialalnosci sie ogromnie polepsza.
Nie wiem, czemu ten czytelnik tego zaniechal, ale moge sie domyslec – chyba przede wszystkim dlatego, ze trudno wyrobic w sobie jakis nowy nawyk. Wszyscy poruszamy sie po mapie swoich juz nabytych nawykow i automatycznie podazamy ta sama sciezka, ktora podazalismy od lat.
Nasze zycie jest jak plyta dlugograjaca (o ile ktos z was jeszcze longplaye pamieta :-) Raz kiedy igla gramofonu weszla w rowek, na ogol juz w tym rowku pozostala, nawet jak cos sie zatrzeslo i kilka rowkow igla przeskoczyla …
Kiedy sie pozwolilo plycie przeskakiwac w tym amym miejscu kilka razy, igla tworzyla nowy rowek miedzy rowkami i wtedy juz chocby nie wiem co, plyta zawsze przeskakiwala w tym samym miejscu. Okropnie to bylo denerwujace, cale szczescie, ze wymyslono wreszcie mp3 – bo nawet plyty CD tez przeskakuja…
Co to ma do naszych przyzwyczajen? Podobnie jak z plytami dlugograjacymi, trzeba konsekwentnego dzialania, zeby sie wytworzym w naszym zyciu taki nowy rowek, ktory sprawi, ze stare przyzwyczajenia zastapimy nowymi. Na poczatku trzeba sie nad tym bardzo koncentrowac. Ktos kiedys jakos tam wyliczyl, ze kiedy przestawisz kosz na smieci z prawej strony biurka na lewa, bedziesz przez trzy tygodnie jeszcze rzucac z rozpedu smieci na podloge po prawej stronie biurka. Ale w pewnym momencie sie przestawisz.
Na poczatku roku, wszyscy prawie sie myla i pisza z rozpedu zla date, ale jednak sie do tej nowej daty szybko przyzwyczajamy…
Dlaczego?
Bo stale sie o to STARAMY.
Nie poddajemy sie, nie machamy reka.
Co by sie stalo, gdyby na poczatku roku, po kilku pomylkach z ta data ktos powiedzialby – eh tam, nie moge sie do tego przyzwyczaic, nie bede sie wiec wysilac i bede pisac date ubiegloroczna. Cos takiego nie wchodzi w gre, prawda?
Podobnie z tym koszem na smieci – jesli chcesz go miec po lewej stronie biurka, to nawet mimo tego, ze te smieci na poczatku trafiaja na podloge, nie przestawiasz kosza, bo wiesz, ze w miare praktyki sie jednak dostosujesz.
Tak samo jest z tym przytulaniem zony, czytaniem literatury motywujacej i z wysylaniem ofert do klientow. Zabierze nam troche czasu zanim sie przyzwyczaimy do czegos nowego, ale jestesmy w stanie sie przyzwyczaic do wszystkiego.
Jesli tylko z tego nie ZREZYGNUJEMY!
Niestety, wiekszosc ludzi przedwczesnie rezygnuje. Machaja reka mowiac “nie da sie juz tego zmienic”. Nawet cytuja cos gornolotnego w rodzaju “dojrzale drzewo nie nagina sie juz latwo”. – Nic nie jest latwo. Latwo jest tylko lezec na kanapie (ale na dluzsza mete to koszmarna katorga :-)
2009-05-05 o godz. 01:48
Witaj Wando
Dzieki za te inspirujace, a jakze proste przyklady czynnosci, do wykonywania ktorych zawsze sie wdrazamy.
To daje namacalny przyklad na to, ze mozna w sobie wyrobic kazdy pożądany nawyk.
I “zapracowac sie” nie tylko w wykonywaniu pracy biezacej w firmie, uslug dla klientow,
ale takze opracowac plan metodycznej pracy marketingowej nad zdobywaniem nowych klientow i wdrozyc sie do jego realizacji.
Pozdrawiam serdecznie, Grazyna
2009-05-12 o godz. 00:20
Jack Canfield w swojej doskonałej książce The success principles pisze, że my sami przyzwyczajamy swoje mózgi do tego, abyśmy nie wyrabiali w sobie nawyków. I tak już się nauczyliśmy nie dotrzymywania słowa samym sobie. Bo jak to można inaczej nazwać? Skoro podejmuję się zmiany nawyku, to tak, jakbym powiedział: Rafał, umawiam się z Tobą, że od dziś pijesz szklankę wody przed śniadaniem – codziennie.
Skoro się umawiam ze sobą, że zamienię zły nawyk na dobry, to powinienem to zrobić, bo w ten sposób nabieram zaufania do siebie. Jezeli zaś odpuszczam, to podświadomie to zaufanie tracę… co przekłada się na inne sfery życia.
Ja zacząłem właśnie od szklanki wody na co dzień rano. Odbudowuję w ten sposób wiarę w siebie. Gdybym zaczął od dużej rzeczy, to może znowu bym zawiódł sam siebie. Można zacząć od szklanki wody i powoli zwiększać wymagania wobec siebie, mając odpowiednio dużo wewnętrznej siły.
Wszak największymi wrogami jesteśmy sami dla siebie :)
Pozdrawiam,
Wando!
Rafał
2009-10-31 o godz. 05:30
CbDiiY cjtpkvaphxow, [url=http://njywnzzpudie.com/]njywnzzpudie[/url], [link=http://brqfkfyiibgu.com/]brqfkfyiibgu[/link], http://bqgilymeqltr.com/