W tym roku wychodz czesciej poza sfere komfortu
Kazdy z nas ma swojego rodzaju termostat, ktory dziala tak jak termostat ogrzewczy. Wyobraz sobie, ze masz pokoj z wlaczonym termostatem na powiedzmy 21 stopni C i teraz w tym pokoju otworzysz okno – jesli na zewnatrz jest zimno, to w pokoju zawieje ziabem. Kiedy ktos wejdzie z sieni i zapomni domknac drzwi, jaki bedzie rezultat? Pokoj sie troche oziebi.
Ale po jakims czasie ogrzewanie zacznie dzialac automatyczne, i to nawet na wyzszych obrotach, temperatura sie znowu podwyzszy i wroci do tego samego poziomu co na termostacie, prawda?
Otoz kazdy z nas ma wbudowany termostat, ktory decyduje o naszych rezultatach. Jestesmy zaprogramowani i zachowujey sie zgodnie z naszym wlasnym oprogramowaniem. Mamy swoj wlasny termostar, ktory decyduje o tym jak jestesmy produktywni i zdyscyplinowani, ile spimy, ile jemy i ile ryzyka sie podejmujemy.
Ten termostat decyduje nawet o tym ile pieniedzy jestesmy w stanie w zyciu miec!
Po prostu czujemy sie wygodnie na jakims poziomie pracy, odpoczynku, glowkowania, dyscypliny – na jakoms poziomie zarobkow i na jakims poziomie zaoszczedzonej kasy w banku i kasy w kieszeni. W razie klopotow zrobimy wszystko, zeby miec wlasnie tyle. Ale na wiecej juz nie bedziemy sie wysilac z rownie wielkim poswieceniem. Bo mimo tego, ze “chcemy” nasz termostat mowi, ze juz wystarczy….
Nasze nawyki sa wypadkowa wielu rzeczy i bledem jest zalozenie, ze nabranie wiedzy w danej dziedzinie moze zmienic nasze nawyki. Zeby zmienic zachowanie na dluzsza mete, musimy przede wszystkim zmienic swoj termostat. Jak dlugo nie zmienimy swoich nawykow i tego termostatu, chocby nie wiem jakbysmy probowali zmienic nasze zachowanie, jest ono zgodnie z tym wewnetrznym oprogramowaniem
Jesli chodzi o odchudzanie na przyklad, nie wystarczy schudnac – chodzi o to, zeby zachowac te nowa wage (to z tym wlasnie mam stale problemy). Nawyki powoduja, ze zachowujemy sie w ten sam okreslony sposob, cokolwiek osiagamy jest chwilowe, bo termostat powoduje, ze wracamy do tego starego, zakodowanego zachowania. Ja sie wlasnie z tym zmagam, dlatego mam stale to jojo efekt w odchudzaniu, troche schudne, potem znow przytyje.
Jak mozna przeregulowac ten swoj poziomu komfortu na taki poziom, ktory bedzie ci bardziej sprzejac wyuszajac od ciebie po prostu okreslone nowe nawyki? Jedna z glownych metod jest po prostu czeste wychodzenie ze sfery komfortu. Im czesciej wychodzisz poza swoja sfere komfortu, tym bardziej sie uniezalezniasz od postepowania z zakodowaniem.
Nie jest to latwe. Jesli chodzi o moje wlasne zycie, to wlasnie dlatego mam co tydzien osobiste spotkania z Theresa, konsultantka w Jenny Craig, ktora mnie wspiera w mojej drodze do schudniecia – i przelamania tego termastatu, ktory nakazuje mi siegniecie po jeszcze jedno ciasteczko :). To wlasnie dlatego przychodzi do mnie Chris, moj trener, ktory mnie wspiera w tym, bym wyszla poza sfoja sfere komfortu gimnastykujac sie regularnie.
Ogromnie jest tutaj pomocne otoczenie, ktore pomaga w wlasnie w tym wychodzeniu poza sfere komfortu. Niestety wiekszosc ludzi ma otoczenie, ktore ich wspomaga w tym by w sferze komfortu pozostali.
To jest wlasnie jeden z powodow dla ktorych stalam sie coachem – tzn. trenerem na dluzsza mete – bo zauwazylam, ze krotkie szkolenia niewiele ludziom pomagaja. To wlasnie dlatego stworzylam Klub Przedsiebiorcy – zeby nie tylko przekazywac innym wiedze na temat prowadzenia firmy, ale zeby takze dostarczyc przedsiebiorcom tego otoczenia, ktore wspomaga, a nawet zmusza do stalego wychodzenia poza sfere komfortu. Ta atmosfera wsparcia jest wlasnie istota klubu.
Jesli chcesz miec dobre rezultaty w roku 2010, wychodz czesciej poza sfere komfortu. Pracuj nad zmiana tego swojegowewnetrznego termostatu, ktory cie trzyma na wodzy.
Koniecznie znajdz sobie otoczenie, ktore cie bedzie w tym wspomagac – bez tego daleko nie zajdziesz. Potrzebujesz wsparcie w tym by siegac po wiecej. W dazeniu do celow, nie w tym by o nich zapominac. Bez takiego sprzyjajacego otoczenia sukces jest ogromnie trudny – nawet niemozliwy do zdobycia. Niestety same checi nie wystarczaja. Jesli masz problem ze znalezieniem takiego otoczenia, zapraszam cie do Klubu Przedsiebiorcy – juz wkrotce znowu rozpoczna sie zapisy!






Witaj Wando
Dzieki za kolejne wskazowki.
Moj termostat mocno mnie trzyma, jesli chodzi o siegniecie do nowych narzedzi, jakimi sa wywiady, a nawet nagranie samej siebie.
Zrobilam w tamtym roku pare wywiadow z dyktafonem, udanych. I towarzyszylo mi wspaniale uczucie mocy i checi do … jeszcze.
Ale na checi sie skonczylo.
To moje podstawowe zadanie na poczatek tego roku :- ) Nagrac siebie i swoje przeslanie do klientow na strone firmową.
Pozdrawiam serdecznie, Grazyna
Bardzo ciekawy wpis Wando,
Bardzo ważne także żeby mieć swoje wielkie cele i marzenia.
Gdy ktoś sobie wyznaczy małe cele i je osiągnie czyli już dobrze zarabia, ma swój dom, rodzinę, to wkracza w tą sferę komfortu i dalej nie chce mu się nic robić.
Bardzo dobrze to widać, jak ktoś szuka pracy. Jak znajdzie taką co go satysfakcjonuje i dobrze zarabia to także nic nie robi żeby iść dalej. Większość natomiast myśli, że praca etatowa daje mu bezpieczeństwo co jest iluzją i jeszcze zadłuża się kredytami.
Jak straci ją z dnia na dzień, to spada z wysoka i wtedy wychodzi z tej sfery komfortu i zaczyna kombinować i szukać pracy albo otwiera swoja firmę.
Genialny wpis Wando. Ta strefa komfortu to cos, co grzebie nas żywcem i powoduję, że już się nam nie chce, że po co się męczyć itd. W każdej dziedzinie mamy jakąś swoją strefę komfortu (u mnie na czoło wysuwają się finanse) w której czujemy się dobrze, za dobrze aby coś zmienić i zanim się obejrzymy, jesteśmy daleko w tyle za innymi. Bardzo dobrym sposobem aby trenować swój umysł i ciało w tym wychodzeniu ze strefy komfortu jest ZMUSZENIE się do zrobienia czegoś, czego nie lubimy. Ja dzisiaj np. wyszłam na dlugi spacer, pomimo siarczystego mrozu i śniegu, chociaż nikt mnie nie wyganiał. Większym wyzwaniem byłoby np. zapisać się na kurs latania na lotni albo skoku na spadochronie… po co? Ażeby poprzestawiać w swojej głowie połki z napisami “Potrafie” “Nie potrafię”. W ciągu ostatniego roku odkryłam (lepiej późno niż wcale), że mój termostat finansowy jest ustawiony na “wygodne życie bez szaleństw”. Dla jednych to całkiem sporo i dla mnie również wystarczało do pewnego momentu dopóki nie zdałam sobie sprawy, ze tak właśnie jestem ZAPROGRAMOWANA. Ja sama ustawiłam sobie taki program jeszcze jako nastolatka w proteście przeciwko oszczędnościowemu stylowi życia moich rodziców. Wygodne życie, bez oszczędzania, zawsze na zerze albo nawet na minusie… musiałam przeczytać tony książek, aby to zrozumieć, a nastepne tony aby wreszcie zacząć coś z tym robić. W tym roku jednym z głównych postanowień noworocznych jest to związane z finansami – w tym roku zainwestuję pieniądze w pierwszą nieruchomość pod wynajem. Moja mantra to “to wspaniałe uczucie, kiedy kontrolję swój umysł i swoje finanse”. Ustawiłam swój termostat wysoko, dużo wyżej niż dotychczas i mam nadzieję, ze uda mi się wytrwć tak jak Tobie Wando z programem odchudzania.
Wspierajmy się w podkręcaniu termostatów! Jestem ciekawa jakie termostaty mają inni członkowie Klubu Przesiębiorców?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze wytrwałości w realizaci noworocznych postanowień :)
Dzięki Wando! Super Wpis! Trafia precyzyjnie w moje sumienie :)
Pozdrawiam,
Rafał
Warto znalezc zloty srodek, aby zycie nie przebieglo nam na ogrzeznieciu w strefie komfortu ani na wiecznej pogoni za coraz wiekszymi pieniedzmi.
Robercie – wychodzenie poza sfere komfortu nie ma to nic wspolnego z wieczna pogonia za pieniedzmi.
Jesli juz chodzi o jakakolwiek pogon to chodzi o to, zeby sie stale rozwijac i nie osiadac na laurach.
I to wlasnie JEST zlotym srodkiem.
To jest wpis w sam raz dla mnie.
Moja strefa komfortu nieustannie wali mnie po glowie.
To jest tak, jak czytalem w Waszych wypowiedziach.
Jest zabezpieczenie materialne-jest komfort a więc po co sie wysilać.
Doprawdy nie mam pojęcia co mogloby spowodowac abym zmienil swoj termostat.
Wpis Wandy doskonały.Każdy z nas boryka się z tym że tak jak jest jest dobrze,bo nie trzeba wychodzić z tej strefy komfortu.Walka ze samym sobą jest zawsze najtrudniejsza.
Ja strefę komfortu nazywam k… dołkiem, w którym jest cieplutko i milutko, ginie chęć do podejmowania inicjatywy, dlatego ważne są kontakty z innymi ludźmi uświadamiające mi że można coś zrobić lepiej, szybciej, prościej. Nasza strefa komfortu dla innych może być bezdenną nędzą, dlatego warto mieć możliwość porównania.
Wando, myślę, że cała frajda z życia opiera się na stałym pokonywaniu samego siebie.
Wando witaj :- )
Zaraz po swoim wpisie sprzed paru dni wyszlam nieco poza sfere komfortu i zrobilam nagranie audio powitalne na stronie. No i codziennie ktos sie zapisuje na newsletter :- )
Pozdrawiam serdecznie, Grazyna