Twoim problemem nie sa zbyt duze podatki!
Stale sie przewija w mojej poczcie od czytelnikow ten sam temat:
Moim najwiekszym problemem sa
zbyt duże podatki, które muszę płacić.
Nie, nie, nie – zreczam cie ze to nie jest twoim najwiekszym problemem!
Wiem, ze to trudne zeby zdac sobie sprawe z tego co jest faktycznie naszym problemem do rozwiazania – pisalam o tym ostatnio w blogu. Zapamietaj te krociotka modlitwe:
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić
Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
No wlasnie – naucz sie odrozniac to co mozesz zmienic od tego czego zmienic nie mozesz. Nie walcz z wiatrakami. Nie mozesz zmienic wysokosci podatkow jakie placisz. Mozesz natomiast zmienic wysokosc swoich zarobkow tak, zeby te podatki nie przygnebialy cie swoimi rozmiarami. Koncentruj sie zatem na nastepujacych rzeczach….
- przyciagaj do siebie wiecej klientow ktorych stac na to, zeby duzo placic za to co oferujesz
- oferuj im coraz wiecej wartosciowych rzeczy – zeby chcieli od ciebie kupowac czesciej niz kupuja teraz
- staraj sie o ich referencje i polecenia, zeby coraz wiecej podobnych klientow ci przybywalo
Kiedy bedziesz miec wystarczajaca ilosc dochodow ze sprzedazy, okaze sie ze sprawa podatkow nie jest wielkim problemem. Szczegolnie kiedy oddelegujesz te sprawy calkowicie swojemu doradcy d/s podatkowych zeby sie tym zajal.
A wiec teraz pora na to, zeby sie zajac tym co ISTOTNIE jest twoim problemem: co cie powstrzymuje od tego by zarabiac wiecej? – tyle, zeby sobie pozwolic i na podatki i na zatrudnienie doradcy podatkowego?






O! Swiete slowa. Modle sie tak od wielu lat, bo ta modlitwa już od dawna jest mi znana. Co wiecej, powiem szczerze, ze zostala wysluchana. Dostalam Ciebie Wando jako odpowiedz na te modlitwe. Bym przy Tobie uczyla sie, jak odrozniac jedno od drugiego. Zdajesz sobie sprawe, jak inspirujesz mnie i wszystkich, wlasnie do tego? Serdecznie dziekuje Bogu, ze posluzyl sie Toba. A Tobie, ze grzecznie robisz to, do czego jestes Jemu potrzebna.
Pozdrawiam
Basia Szumocka
Kiedy przed 12 laty przyblam do Holandii i staralam sie poznac zywczaje i mentalnosc tubylcow, stanelam przed jednym zaskakujacym faktem: Holendrzy, chyba jak wszycy narzekali, ze musza placic podatki i to taaaakie wielkie, jednak placili je wtedy z duma. Tak, tak to nie blad. Twierdzili, ze przeciez z tego maja bardzo dobra opieke socjalna, bezpieczenstwo, szkoly, drogi (chyba jedno z pastw w Europie, w ktorym prawie nie ma lub zdarzaja sie bardzo rzadko zasypane lub sliskie drogi) i wiele innych dobrodziejstw panstwa socjalnego.
Coz czasy sie zmniejaja i zmienia sie nastawienie obywateli. Mimo to, twierdze, ze podejscie Holendrow do faktu placenia podatkow jest wlasciwe, podbnie jak rada Wandy aby zajac sie zdobywaniem klientow i rozwijaniem biznesu.
Lawirowanie w ulgach podatkowych i naginanie wlasnej dzialanosci do przepisow podatkowych to strata czasu i zycia. Najlepiej to chyba widac w Polsce, gdzie co rzad to stawianie prawa na glowie i potrzasanie podatnikiem jak jablonka (moze mu jeszcze cos z kieszeni wyleci :P).
Pozdrawiam
Kiedys prowadzilam warsztaty na ktorych jednym z cwiczen bylo zmiana nastawienia do podatkow. Uczylam (i dalej ucze) podejscia wlasnie pdobnego do tego o ktorym piszesz. Dla mnie podatki to jakby zaplacenie rachunku w restauracji – przeciez nie mozna zjesc i nie zaplacic tylko dlatego, ze sie nam moze udac i nikt nas na tym nie zlapie?
Podatki to normalka. Jesli korzystamy z udogodnien to nie mozemy spodziewac sie, ze to manna z nieba – albo, ze to inni beda za to placic a nie my.
Prowadzę od prawie niepamiętnych dla wielu, czasów działalność gospodarczą. Wiem od bardzo dawna, że problemem w działalności gospodarczej nie sa podatki. Ich płaci się wtedy jeżeli są zyski. Kto płaci podatki, znaczy że ma zyski. I swięte słowa Wandy: Martw się o zyski a nie o podatki. Na zyski możesz mieć wpływ, na podatki też jeżeli prowadzisz biznes z głową. Odsyłam do Roberta Kiosaky.
Kiyosaki, jak już. Zapewne masz na myśli jego książkę “Bogaty ojciec, biedny ojciec” lub kolejne z serii, w której problem podatków również został przedstawiony, wraz z ciekawym rozwiązaniem ;-J
Dla normalnego człowieka pracującego “na etacie” podatki mogą być problemem, gdyż z jego pensji NAJPIERW rząd bierze sobie wszystkie podatki i potrącenia, a dopiero to co zostaje pracownik może wydać na swoje koszty życia, a to co mu zostaje [o ile zostaje :P] przeważnie wydaje na drobne przyjemności.
Dla kogoś, kto prowadzi własną firmę, sprawa wygląda na odwrót: cały zysk firmy może zostać NAJPIERW przeznaczony na pokrycie kosztów, a koszty prowadzenia działalności, jak wiadomo, firma może odpisać od podatku. Dopiero po odliczeniu kosztów z tego co zostaje płaci się podatek, od dochodu.
Jak nie płacić podatku? Wydaje się to być tak niedorzeczne rozwiązanie, że mało kto wpada na niego: wystarczy, że firma NIE ODNOTUJE DOCHODU :P Zerowy dochód oznacza zerowy podatek :> Ale czy to dobrze, gdy firma wydaje wszystkie pieniądze, jakie zarabia, na pokrycie kosztów działalności? Większość ludzi powie: “Nie!” :P Jednak jeśli pieniądze te wydamy na zakup aktywów, związanych z prowadzeniem działalności, to pieniądze te zostaną idealnie ZAINWESTOWANE i pracują dla firmy, przynosząc nam kolejny pasywny przychód :)
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko jednej rzeczy, której niestety Kiyosaki nie opisał: chodzi oczywiście o Zakład Utylizacji Szmalu ;P Ciekaw jestem, jaki sposób Kiyosaki wymyśliłby, by nie płacić ZUSu lub płacić mniejszy ;J
> Jak nie płacić podatku? Wydaje się to być tak niedorzeczne
> rozwiązanie, że mało kto wpada na niego: wystarczy, że firma
> NIE ODNOTUJE DOCHODU :P Zerowy dochód oznacza zerowy podatek :>
Tak – wydawaloby sie ze to dobre wyjscie, sama kiedys tak myslalam (przez piec minut mniej wiecej, dawno temu :)
Na niedorzeczne rozwiazania ludzie o wiele czesciej wpadaja niz sie to nam wydaje – szczegolnie na to. Wiezienia w USA sa pelne ludzi, ktorzy na to wpadli (to sie nazywa po polsku “przestepstwo gospodarcze”).
Nawet jesli nie musisz klamac i reczywiscie wszystko wydasz a nic ci nie zostaje, to tego typu rozwiazanie to gwozdz do trumny. Powiedzmy, ze masz te fantastyczne aktywa – a co bedziesz jesc? w co sie bedziesz ubierac?
Celem firmy jest sprawic ze wlasciciel ma dochody – i to duze dochody. jak na dzialalnosci nie zarabiasz to lepiej idz na etat, albo na plaze.
Czytaj bardzo uwaznie te ksiazki, ktore cytujesz – efekty lizniecia troche wiedzy tu i tam i wyjecia dobrych porad z kontekstu prowadzi do tragicznych skutkow.