Sukces w biznesie zaczyna sie od wielkich mysli
Co tydzien spotykam sie na linii tele-konferencyjnej z moja grupa Master-Mind. Jest cos magicznego w tych spotkaniach, podczas ktorych kilka osob zobowiazanych do tego by osiagniac w zyciu prawdziwy sukces pomaga sobie wzajemnie rozwiazywac problemy.
Pomaga to na wyjscie poza limity, ktore wszyscy sobie w jakis sposob stawiamy. Tak czesto nie zauwazamy mozliwosci dopoki ktos inny ich nam nie uprzytomni – i tak czesto, calkiem niechcacy, zasklepiamy sie w tym do czego juz sie przyzwyczailismy… do tego z czym nam jest po prostu wygodnie…
Nie mysl przypadkiem, ze w jakis sposob ja ustrzeglam sie w zyciu od tej tendencji. O nie, przez wiele lat ja tez pozwalalam sama sobie ograniczac sie na wiele sposobow.
Na przyklad mimo tego, ze od wielu lat mam polskie strony, przez dlugi czas prowadzilam treningi wylacznie w jezyku angielskim – oferujac je dla reszty swiata, nie dla Polakow, zakladajac, ze malo kto z niezaleznych polskich przedsiebiorcow zechce zainwestowac wieksza sume pieniedzy w swoj wlasny rozwoj.
Oczywiscie tego typu myslenie ograniczalo nie tylko mnie – ale przede wszystkim ich wlasnie – tych przedsiebiorcow, ktorzy chcieli sie ode mnie uczyc. A wiec ciebie tez…
W niczym nikomu nie pomagalam stawiajac tego typu sztuczne bariery.
Teraz oferuje wiec nagrania zarowno pojedynczych telekonferencji w bardzo przystepnej cenie – na przyklad Magia Rekomendacji albo Magia 30-sekundowej Reklamy.. ale jednoczenie oferuje takze bardziej zaawansowane programy jak Dynamiczny Rozwoj Firmy i Zarabiaj na Wiedzy…
Teraz widze wyraznie, ze wiele osob wlasnie chce, zebym im oferowala wiecej; zebym im tez pomagala wejsc na nastepny poziom myslenia i dzialalnosci; zebym dawala im wyzwania…
A to sie przeciez wszystko zaczyna od wiekszego myslenia…
I widze, ze chetnie placa za drozsze programy jesli tylko maja one dla nich wartosc. Musze przyznac, ze kiedy pierwszy raz organizowalam w Warszawie jednodniowy warsztat, z cena za udzial pawie 800 dolarow od osoby, sama sie zdziwilam ze po czterech dniach nie bylo juz wolnych miejsc…
Oczywiscie trzymajac sie wlasnych ograniczen sprawialam (z czego dopiero ostatnio zdalam sobie sprawe), ze takze ci przedsiebiorcy, ktorzy sie ode mnie ucza… dalej mieli tendencje do malego myslenia. I wlasnie dlatego sami nie wychodza poza sfere wlasnego komfortu wyceniajac swoje wlasne uslugi zbyt nisko, nie spodziewajac sie tyle ile powinni sie spodziewac za swietnie wykonana robote..
Ograniczajac to co sama robie, nie pomagalam innym w tym prawdziwie wielkim mysleniu…
Przyjrzyj sie swoim wlasnym limitom.
I przede wszystkim przyjrzyj sie mozliwosciom, ktorych nie wykorzystujesz staawiajac sobie te sztuczne bariery.
Na przyklad… Uwazasz, ze nie mozesz miec wyzszych cen za swoje uslugi?
Skad masz taka pewnosc? Czy naprawde wiesz na co twoi klienci moga a na co nie moga sobie pozwlic? czy nie jest mozliwe ze to nie pieniadze sa dla nich najwazniejsze? Co by sie stalo gdybys zaczal liczyc sobie wiecej?
Zastanow sie – co by sie stalo w najgorszym wypadku?
Co masz do stracenia a co do wygrania?
Jasne, mozliwe, ze mniej osob by od ciebie kupowalo.
Ale czy nie mialbys w zwiazku z tym wiecej czasu?
Mniej klientow za wyzsze ceny = wiecej wolnego czasu!
Jest prawdopodobne ze najmniej oplacalni klienic by od ciebie odeszli, ale za to mialbys wiecej tych bardziej oplacalnych.
Jakie nastepstwa bedzie miec to, ze klienci placa wyzsze ceny tobie niz konkurencji.
Pamietaj, ze nikomu nie pomagasz myslac malymi myslami. Rzuc sobie wyzwanie i zacznij myslec wiekszymi myslami, bo sukces zaczyna sie od wielkich i odwaznych mysli…







Jak zawsze bardzo inspirujące. Po co walczyć o małego klienta, który zadowoli sie byle czym, skoro można mieć mniej, ale za ro wymagających klientów, którzy docenią wysiłek i pracę, jak tez gotowi będą zaplacić więcej. W sumie – prosty rachunek. Zamiast byc supermarketem, lepiej być w kategorii ‘excellent service”, a jak wynika z Twoich sugestii dochody wcale nie muszą spadać. Rzeczywiście trzeba wreszcie uniezależnić sie od cen konkurencji, która je tnie z coraz większym zapałem. Rynek zmierza do pogoni za „taniej, taniej”, a na prawdę chciałoby się wreszcie usłyszeć lepiej, lepiej lepiej. Nie mniej pogoń za Taniej wydaje sie już dostawać zadyszko, bo zamykają się kolejne supermarkety, które wymuszały od dostawców najniższe ceny. skoczyło sie na tym, że nikt juz nie chece byle produktu i kolejne giganty na glinianych nogach zaczynają podupadać, a sklepiki tradycyjne, luksusowe zaczynają byc doceniane.
Tak więc zabieram sie do remanentu myślowego i otwarcie umysłu na wymagania od klienta, właśnie wymagania – docenienia pracy, wysiłku i poziomu usług. wierze głęboko, ze znajdę tych na najwyższym poziomie, a tych, których na to nie stac – obsłużymy poprzez webcasty. Poziom się utrzyma, a ceny za kontakt bezpośredni pójdą w górę. Będzie mniej, ale bardziej zaangażowanych.
Dziękuje za zdjęcie klapek z oczu. Zawsze można coś zmienić i nie musi to być cena.
Dziękuję, bardzo ciekawa jestem tej grupy Master Mind. Jak i czy można do niej dołączyć?
z niecierpliwością czekam na dalsze niespodzianki,
Ewa Masłowska
bardzo cenne uwagi , ale ja jeszcze ciągle stoję w miejscu za napisanie pracy magisterskiej nie dostałam nawet dziękuję hahah
Tego o czym mówisz doświadczyłem osobiście. Kiedyś wymyśliłem miesięczny poziom dochodu tak precyzyjnie i mocno, że co miesiąc zarabiałem właśnie tyle. Długo nie chciałem zauważyć, że po kilku latach dochód na takim poziomie przestawał wystarczać nawet na podstawowe utrzymanie. Mimo to trudno było mi rozstać się z tym ograniczeniem. Teraz mam nowy limit, ale ograniczenia od dołu. To znaczy, że nie biorę się za działania przynoszące za godzinę pracy mniej niż określoną stawkę. W efekcie pracuję znacznie mniej, a zarabiam tyle ile potrzebuję. Na dodatek często pracuję za stawki znacznie przekraczające mój dolny limit (a nie jest on niski), a to pozwala na wykazanie szczególnej dbałość o klienta. Stać mnie na ekstra dodatki (gratisy) do zlecenia, o których nawet nie wspominam. Myślę jednak, że klienci to zauważają bo pomimo – jak mogłoby się wydawać – wysokich cen, wracają.
Z pozdrowieniami
z Krakowa
Bazyli
Masz racje Wando, ja też jeszcze często łapię się sam na ograniczających się myślach. Do tego uwaga o tym, że czasami jednak warto zwiększyć cenę i stracić mniej znaczących klientów i zyskać większy dochód oraz więcej czasu jest rzeczywiście super.
Pozdrawiam
Paweł
Wando- jestes wielka!
Wprawdzie „znam” Cie juz prawie rok i nie przestajesz mnie zadziwiac.
Jestem Twoim rowiesnikiem (+1) i czesto zastanawiam sie jak to robic, aby byc tak niestrudzonym jak Ty (wiem uczysz mnie tego, jednak co innego byc uczonym, a co innego to przyswoic – szczegolnie w tym wieku). Mam swiadomosc, ze kropla drazy skale w tym moja nadzieja. Dziekuje Ci bardzo i pozdrawiam.
Janek
Dziekuje za artykul, tez zmieniam juz myslenie, pomogla mi bardzo książka „Bogaty a biedny”. Najtrudniej zmienic strategie, ale robię to systematycznie. Ewa ma racje, wielkie markety powoli , zauwazalnie pustoszeją.
Niedawno przeczytalam pewien cytat – ” Arkę Noego zbudował amator a Tytanica wybudowali profesjonaliści. Mam nadzieję, że klienci na pewno zrozumieją, że taniej to wcale nie znaczy lepiej.
pozdrawiam serdecznie – Ula