Kochani, jestesmy w Polsce. Jestesmy troche zmeczeni wiec dzis nic wiecej nie napisze. Mamy ogromnie duzo materialu do wykorzystania, wiec jeszcze przez pare dni bede pisac o naszej podrozy.
Jedna najwazniejsza rzecz – WALCZ O TEN WYJAZD!!! Nic aligatory i piekne widoki. Rozmowy z Wanda to najwazniejsza rzecz jaka wywozimy z Florydy.
Na zdjeciu wchodzimy do Hotelu Ritz, a co…. Popatrz tylko na tych gosci przy drzwiach. Oni sie nie ciesza, oni sa szczesliwi ze przyszedl kolejny klient. Ritz slynie z najlepszej obslugi na swiecie.
Na lotnisko jechalismy przez Tampa Bay Bridge – jest zaliczany do 10 najpiekniejszych mostow swiata i jest to najdluzszy most wiszacy na swiecie. Jazda przez ten most zawsze zabiera mi dech w piersiach, szczegolnie kiedy jest piekna pogoda i widocznosc.
Sam most liczy osiem kilometrow z kawalkiem, ale jedzie sie przez pol godziny dodatkowo przez mniejsze mosty ktore lacza kilka drobnych wysepek, zanim sie dojedzie do Tampy.
Nastepne wideo pokazuje w przyspieszonym tempie przejazd przez most…
Lucynka z Tadeuszem sa juz w drodze do Polski – po drodze na lotnisko w Tampie zahaczylismy o inny znany kurort na Florydzie: St. Petersburg.
A tam odwiedzilismy stala wystawe szkla Chihuly. Piekne, po prostu zapiera dech w piersiach…
Mnie zaparlo dech tak bardzo, ze w ubieglym roku zakochana w tych pieknych formach zafundowalam sobie taki zyrandol do jadalni, ktory jest moja wialka duma i radoscia…
Calosc sklada sie z 83 osobno dmuchanych recznie wykonczonych
sztuk szkla. Wazy to ponad 50 kg wiec musielismy najpierw
przebudowac sufit, zeby to zawiesic…
… no i sama instalacja, tzn. skladanie tego wszystkiego
sztuka po sztuce, to tez bylo spore przedsiewziecie!
Oczywiscie moj zyrandol to male piwo w porownaniu ze szklem na wystawie – mam nadzieje, ze ta seria oficjalnych zdjec z muzeum spodoba ci sie …
Dzis dzien na luzie. Od rana niespodzianki. Wczoraj odwiedzil nas na basenie szop pracz (wlasciwie Tadeusza; a poniewaz nie bardzo wiedzielismy co to jest to uznalismy, ze skoro wyszedl z kabin prysznicowych to pewnie szop pracz:))
Poniewaz dzis wielkie meksykanskie swieto narodowe, to sobie poucztowalismy po meksykansku w jednej z moich najbardziej ulubionych restauracji Tommy Bahama na Lido.
Dzisiaj wybralismy sie na wycieczke po zatoce, na stateczku spacerowym “Le Barge” – bardzo fajny ten stateczek, z muzyka na zywo, pod palmami, to wygladalo tak…
Statek wychodzi w otwarte morze, a ten kawalek ladu,
ktory widac na wideo to polnocny czubek wyspy Lido…
Wyglada jakby Wanda sie chowala za ipadem ale
ona nie CHOWA sie za Ipadem tylko ipadem filmuje :)
Po poludniu wybralismy sie na kolacje do wspanialej restauracji Fleming’s. Postanowilismy skosztowac prawdziwe amerykanskie steki, a w szczegolnosci ze te sa ulubione przez prezydenta Clintona. To byla uczta dla podniebienia i ducha, bo obsluga jak rzadko gdzie; niezwykle mili kelnerzy, menadzer i cala reszta. Niezwykle miejsce i niezwykle wrazenia.
Danie glowne udalo sie sfilmowac, ale deseru niestety nie. Wygladal tak zachecajoco, ze pomimo pelnych zoladkow po stekach rzucilismy sie nan zanim go sfilmowalismy :)
Codziennie kilka razy korzystamy z basenu. Niezwykly odpoczynek, relaks. Temperatura na zewnatrz ok 30 o C, w basenie troche mniejsza.
Uwielbiam te momenty. W Pelican Cove mamy kilka basenow, z ktorych mozna by kozystac, ale ten jest najblizej naszego domu doslownie schodzi sie z tarasu i jest sie na basenie. Nawet moja czteroletnia wnuczka Basia mowiac o swoich marzeniach, wymienia basen na tarasie :) Przy tej temperaturze mozna kapac sie cala dobe. Uff… cos pieknego :)
Dzis piekny dzien zwiedzania Myakka River State Park. Podgladalismy aligatory wygrzewajace sie w sloncu.
Przepiekna wycieczka po jeziorze.
Nozki zostawilismy na lodce :)
Podziwialam krasomowstwo przewodnika, ktory swietnie bawil nas podczas tej podrozy swoimi opowiesciami. Nawet jak sie prawie nie zna jezyka to mozna bylo wiele rzeczy zrozumiec
O sile i sprycie aligatorow napisano juz chyba wszystko, a jednak znajduja sie idioci, ktorzy udajac Greka spaceruja po wodzie przy brzegu jeziora, albo karmia z kajaka aligatory.
Kolejny dzien uplynal pod znakiem ogromnej ilosci wrazen. Floryda jest piekna. Myslalam zawsze, ze moglabym mieszkac tylko w Polsce, ale po tych kilku dniach …. :)
Tu dochodzi 24.oo, a w Polsce 6.oo. Przed 22.oo bylismy jeszcze w basenie po calym dniu byl to wspanialy relaks. Tadeusz narobil mnostwo fotografii i filmow i zrzucal do tej pory, dlatego dopiero teraz dorwalam sie do komputera :)
Dzien zaczelismy jak zwykle od basenu i porannej kawy na tarasie, a o 9.oo sniadanie u Wandy – pyszne francuskie tosty… z syropem klonowym. Zdradze Wam tajemnice, ze Wanda jest swietna kucharka.
Mysle, ze Lucyna zda pozniej bardziej szczegolowa relacje – dzis miedzy innymi mielismy wypad na plaze Lido i na slynna plaze Siesta Beach (to plaza o najdrobniejszym i najbielszym piasku na swiecie).
Wprawdzie to dopiero maj, ale tutaj juz lato w pelni – temperatura do wieczora jest powyzej 32 stopni Celsjusza
Wlasciwie nie wiem o czym pisac, tyle fajnych rzeczy sie wydarza.
Rano kawa u Wandy i wspolny basen, obiad z najwiekszym hamburgerem, zakupy, basen..
Woda nas troche poszerzyla, ale sie nie przejmujemy :)
I czuje, ze chyba jeszcze sie nie przestawilismy na ten czas bo jest 22 z minutami a mnie sie zdaje ze juz dawno po polnocy. zdjec na razie sie nie udaje wkleic. Tadeusz wszystko pieknie rejestruje wiec bedzie co pokazac lada moment. Jest cuuuudownie. Czego mozna mi najbardziej zazdroscic to rozmow z Wanda z ktorych kazda jest swietna lekcja.
Wszystko to okraszone na dodatek przedwczesnymi urodzinami mojej nowej wnusi Gabrysi. Dostalam zdjecia – cudenko. Boze jak dobrze ze jest internet i telefony komorkowe.
A poki co zobacz gdzie Lucyna bedzie mieszkac przez te siedem dni (nie sama zreszta, ale wraz ze swoim Tadeuszem – bo nagroda obejmuje pobyt dla dwoch osob).
Na pietrze jest jej pokoj z widokiem na basen i na zatoke i wyjscie na wielki taras z ktorego rozposciera sie cala panorama…
Uwielbiam ten taras, bardzo czesto tutaj przesiaduje z Coco…
Prosto z tarasu, otoczone paprociami sa schodki wiodace do ogrodu …
To przede wszystkim niezwykly park/ogrod i ptasie sanktuarium. Rozciaga sie na przestrzeni 75 akrow wypelnionych po brzegi unikalnymi gatunkami krzewow i drzew – wszystko to przepieknie zaprezentowane, uporzadkowane i idealnie utrzymane, ale bez sztucznego manikurowania.
Internet jest niesamowity – mozna sledzic na zywo lot Lucyny z Londynu do Chicago na tej stronie.
Niestety jest lekka nerwowa, bo lot jest opozniony o godzine a w Chicago Lucyna musi zalapac nastepny samolot do Tampy – mam nadzieje, ze zdazy. Trzymajcie kciuki!
To nie tylko podroz samolotem – o nie! To przede wszystkim jej droga, ktora przyszla zanim wygrala konkurs Klubu Przedsiebiorcy. Podazanie za swoja wizja w rozwoju swojej firmy, bo to wlasnie jej wizja powiodla ja do sukcesu…
LUCYNA:
Jest czwartek, 28 kwietnia 2011, godzina 22:59. Walizki jeszcze nie zapakowane. Ale wszystko juz gotowe. Nawet kot sie nam zapakowal do walizki :)
W Pelican Cove mamy szesc basenow, wiec wlasciwie mozna sie kapac codziennie w innym – ten jest tuz przy palacyku Willbanks, w ktorym bedzie mieszkac Lucyna…