HOME    KURSY    KALENDARZ    RADIO SUKCES   KLUB   ZAPYTAJ   WANDA
 
   
   

Prawda - naga prawda

Oto fragment emaila jednego z czytelnikow - niestety nie jest to odosobniona historia…

…Po 15 latach prowadzenia wlasnego biznesu jestem bez pracy choc swoja wiedze wciaz wykorzystuje doradzajac innym.

Mialem i nadal mam wiele pomyslów w tej dziedzinie ale nie moge rozwinac skrzydel m.in z braku funduszy. Jestem plotka a walka w realiach Polski o swiadomosc Klienta jest w wiekszosci skazana na niepowodzenie.

Jedna z najwazniejszych rzeczy w zyciu jest umiec spojrzec prawdzie w oczy. Nie unikac prawdy, ale sie tej prawdy usilnie doszukiwac.

Bo naszymi wrogami nie sa realia albo brak pieniedzy ale nasz sposob myslenia. I nasze unikanie prawdy - zadowalanie sie klamstwami, ktorych nam nikt nawet nie wmawia, bo sami to robimy zbyt ochoczo.

A wiec przyjmij prosze do wiadomosci, ze jak dlugo sie doszukujesz powodow swoich niepowodzen na zewnatrz, skazujesz sie z gory na dalsze niepowodzenia. Bo nie mozesz przeciez zmienic swiata - te problemy na zewnatrz beda w dalszym ciagu istnialy.

To jednak nie znaczy, ze nie mozesz zmienic swojego zycia. Mozesz - zapewniam cie. Ale musisz zaczac od tego, zeby zmienic siebie i swoje podejscie do problemow i w ogole do swiata.

To od tego wlasnie zalezy twoj sukces.

Zacznij zadawac sobie niewygodne pytania, ktore malo kto ma odwage sobie zadawac. I odpowiadaj na nie zgodnie z prawda. Zgodnie z ta prawda, ktorej sie chcesz doszukac. I to z dociekliwoscia osoby, ktorej na tym NAPRAWDE zalezy.

Gdybym byla na Twoim miejscu, zadalabym sobie takie pyrtania:

- Dlaczego po 15 latach prowadzenia biznesu jestem bez pracy? (naprawde, ze reka na sercu, co na to NAJBARDZIEj wplynelo?)

- Czy fundusze na rozwiniecie skrzydel w nowej dziedzinie rzeczywiscie spowoduja, ze mi sie to przedseiewziecie uda?

- Czy rzeczywiscie jestem mala plotka? Dlaczego tak mysle? Kto zadecydowal jaka ryba jestem? I jaka ryba mam zamiar pozostac?

- Co jest mi NAPRAWDE potrzebne, zeby nie tylko rozwinac skrzydla, ale pozostac w locie na dlugi okres czasu (zeby znow nie pozostac z niczym po 15 latach prowadzenia wlasnego biznesu)

Nie jest latwo odpowiedziec szczerze na takie pytania. Bo prawda jest niewygodna. Czesto po prostu nie chcemy slyszec prawdy i wolimy zatkac sobie uszy spiewajac lalalalalalala. A juz naprawde malo kto chce sie wysilic, zeby prawdy sie doszukiwac.

A niestety TYLKO prawda nas moze uwolnic od problemow. Jak dlugo sie sami oszukujemy, beda tylko nici z naszych poczynan.

Czytaj uwaznie wpisy w blogu i moja poczte - lada dzien bede miec dla czytelnikow specjalna okazje, ktora moze odmienic takze Twoje zycie.

Wpis “Prawda - naga prawda” skomentowano 33 razy

  1. Robert Kajzer pisze:

    Zmieniaj swiat zmieniajac siebie.

  2. Iwona pisze:

    Witam,
    niestety mam podobne problemy…

  3. Anda pisze:

    W pełni zgadzam się z Wandą, to w nas tkwi nasz sukces i to my decydujemy, czy go osiągniemy, czy nie. Owszem wiele czynników składa się na osiągnięcia sukcesu, ale 99% zależy od nas samych, od tego jak bardzo chcemy, jak jesteśmy pozytywnie nastawieni, jaki mamy ten cel i w jaki sposób podchodzimy do osiągnięcia go. Przede wszystkim nauczmy się marzyć i nie bójmy się marzeń …realizować. A ryzyko? tak, trzeba je podejmować, kiedy przechodzimy przez ulicę, tez podejmujemy ryzyko, tylko, że wtedy nie zdajemy sobie z tego sprawy, a wszystko zależy od tego, w jakim miejscu przejdziemy, jakim krokiem, czy sprawdziliśmy najpierw dobrze ulicę…etc..tak samo jest w biznesie…ryzyko trzeba podejmować, ale tez trzeba mieć oczy naokoło głowy i oceniać sytuacje na bieżąco, a przede wszystkim wierzyć w osiągniecie sukcesu i go bardzo pragnąć. Bez wiary i pragnienia biznes się nie uda.
    Pozdrawiam
    Anda

  4. Adrian Grzybek pisze:

    Niestety ciężko jest przezwyciężyc fale niepowodzeń. Wszystko zbiera się wtedy na jeden wielki problem, którego nie moeżemy pokonać. Jedynym wyjściem wg to pocięcie problemu na małe kawałki (jak ciasto ;)) i rozwiązywanie go systemem małych kroków. Ta metoda już kilka razy pomogła mi, kiedy znajdowałem się w trudnej sytuacji.

    Pozdrawiam

  5. Paweł pisze:

    Kiedyś miałem firmę mechaniczną, starałem się wykonywać ciekawe i ambitne zadania. Jedno mi oprzeszkadzało: trafiałem zbyt często na pracowników-pijaków.
    Podczas pewnego montażu (balustrady w domu jednorodzinnym) przy kawie porozmawiałem szczerze z właścicielką. Przyznała, że ciężko choruje na raka, niewiele życia jej już zostało więc ma inne spojrzenie na życie niż otoczenie. Ja wspomniałem m. in. o moich ciągłych problemach z ludźmi i że moim konikiem jest programowanie komputerów.
    Dla niej było oczywiste, że powinienem sprzedać zakład i zająć się tym co lubię (tamto też lubiłem :).
    Tak też zrobiłem. Obecnie, od ok. 12 lat mam firmę informatyczną. I stare problemy są tylko wspomnieniem.
    Najważniejsze to spojrzeć prawdzie w oczy i zrobić to co właściwe, nawet wtedy, gdy mamy za sobą już jakiś bagaż - jak w moim przypadku - umaszynowiony warsztat, pracowników, jakieś tam grono klietów …

    Paweł

  6. Bogusław Nowak pisze:

    W 100 % zgadzam się z Wandą
    a dla narzekających na problemy z polską rzeczywistością - mam jedno stwierdzenie :
    w tym samym otoczeniu (czytaj:przepisach) funkcjonuje w Polsce setki tysięcy innych firm i dają sobie radę

  7. bodzio pisze:

    Tak, PRAWDA to najważniejsza rzecz! Prawda nas wyzwoli, Biblia möwi, że prawda zawsze wyjdzie na jaw, jeżeli żyjemy bez prawdy, szczerości stajemy się niewolnikami, krzywdzimy całe nasze otoczenie rodzinę, bliskich, pracowników bo kiedy zderzają się z rzeczywistością to bardzo boli i jest już za późno. Prawda to wartość, jest cenna jak złoto w biznesie, wspaniała jak miłość do dziecka
    Bodzio

  8. Ksenia pisze:

    Zgadzam się z Wandą i Andą. Problem jest w nas samych, zaczynając biznes musimy mieć pozytywne nastawienie, wierzyć i osiągać postawiony cel. Zawsze będą przeszkody i problemy, one również po to żeby je rozwiązywać

  9. Krzysiek pisze:

    Chyba w obliczu każdego problemu, gdy on stanie się duży, to paraliżuje to nas, bo nie wiemy jak go ugryźć. A nawet jeśli planujemy się wziąć za niego, to odkłada się na jutro, na jutro, …
    Ciekawym pomysłem jest filozofia kaizen, która niby nie wnosi nic nowego, ale do głowy nie przyjdzie, że to może mieć sens. Bo jeśli chcę zacząć dbać o swoją kondycję fizyczną, to jaki sens ma, żeby zacząć od stawania tylko na domowej bieżni na minutę - głupie. Przeczytałem o kaizen w jakimś czasopiśmie i na tyle mnie zainspirował, że zacząłem szukać jakieś literatury w internecie i nawet znalazłem: Robert Maurer “Filozofia Kaizen. Jak mały krok może zmienić Twoje życie”. Malutka książeczka w porównaniu z różnej maści poradnikami.
    To kaizen pozwolił Japończykom się pozbierać po II Wojnie Światowej, a przecież wesoło po wojnie nie mieli.

  10. Mariusz Orzelski pisze:

    Jeszcze jedna prawda wyłania się z tego co napisaliśmy. Mianowicie, że sami wiemy, co trzeba zrobić. Sami jesteśmy własnymi mistrzami. Oznacza to możliwość zyskania kontaktu z samym sobą, bycie świadomym i bezwzględne słuchanie tego głosu (a może obrazu, a może przeczucia), który wie wszystko i zawsze. Nie jest to jednak głos strachu, jest to głos świadomości, odwagi. Tak mi się wydaje. Kiedy się robi interesy trudno się w tym odnaleźć ponieważ wydaje się, że interesy robi się głową, a tak często zależą od serca. Cały umysł zależy od naszej emocjonalności. No i stres. Trzeba dbać o siebie, mieć czas dla siebie (na PRAWDZIWY, WARTOŚCIOWY RELAKS/MEDYTACJĘ) inaczej stres odetnie Cię od świadomości/prawdy i skończysz walcząc o życie (gasząc pożary) przez 24 godz. na dobę.
    Powodzenia dla wszystkich, którzy rozpoczęli przygodę z przedsiębiorczością
    Mariusz

  11. maria pisze:

    Czesc Po 25 latach biznesu, padłam/ale tylko dlatego, ze z powodu chorych nog nie mogłam doglądac biznesu, ale ja jak padam to padam zawsze do przodu i tym razem muszę u Ciebie Wando , a takze u Mirka poznac sprzedaz internetową, muszę zrobic uzytek ze swojej wiedzy.Wiem , ze uda mi się to, gdyz bardzo tego pragnęTo wielkie szczęscie , ze Ciebie i Mirka znalazłam w internecie.Wielki dzięki. Maria Korzeń

  12. maria pisze:

    Czesc Po 25 latach biznesu, padłam/ale tylko dlatego, ze z powodu chorych nog nie mogłam doglądac biznesu, ale ja jak padam to padam zawsze do przodu i tym razem muszę u Ciebie Wando , a takze u Mirka poznac sprzedaz internetową, muszę zrobic uzytek ze swojej wiedzy.Wiem , ze uda mi się to, gdyz bardzo tego pragnęTo wielkie szczęscie , ze Ciebie i Mirka znalazłam w internecie.Wielki dzięki. Maria Korzeń

  13. Karina Radecka-Mikulicz pisze:

    Ja też mam problemy od wielu lat, ale potrafię sobie z nimi poradzić, gdy jest źle idę pomedytować do osobnego pokoju lub czytam inspirujące książki by wyciszyć negatywne myśli i dopiero zabieram się za rozwiązywanie problemów. Nie zwalam na nikogo winy, bo wiem, że to ode mnie zależy powodzenie lub nie. Wiem jak trudno jest odgonić niepożądane myśli, ale nie wolno się im poddawać, bo można tak przez wiele lat ciągnąć i potem się poddać jak ta osoba, którą Wanda cytuje.
    Właściwie to my się wypalamy przez własne negatywne myśli, a nie przez ciężką pracę, czy realia Polskie.

    Oglądałam pewien program w telewizji, kilka dziewczyn miało zbierać pieniądze na cele charytatywne. Dwóm dziewczynom udawało się bardzo szybko zebrać sporą sumę pieniędzy, pozostałe dziewczyny (nie pamiętam już ile ich było w sumie) marne grosze lub wcale. Tym, którym udało się zebrać pieniądze twierdziły, że ludzie chętnie pomagają innym, te które nie miały prawie nic twierdziły, że ludzie są pazerni i nie chcą pomagać i że takie są realia w Stanach. Jedno ich łączyło, myślały, że to sprawa innych ludzi, że dawali pieniądze lub nie, a nie że one się do tego przyczyniły. Dziewczyny, które zebrały pieniądze były wesołe, sympatyczne, rozmawiały z ludźmi i sprawiały wrażenie, że można im zaufać. Pozostałe stały z transparentem i nie odzywały się do ludzi myśląc, że ludzie sami przyjdą i dadzą pieniądze lub nieśmiało namawiały przechodniów, nie wzbudzając przy tym zaufania, ludzie szybko się oddalali.

    Sami przyczyniamy się do sukcesu lub nie. Oto dowód.

    Pozdrawiam
    Karina

  14. marianm pisze:

    Witam,
    znalazłem się na zakręcie, jestem po 3 udarach mózgu. Pozostała mi sprawość umysłu, umiejętność pisania na komputerze i jedyna łaczność ze światem zewnętrznym -Internet.
    Obejrzałem Wando Twój podcast “Zarabiaj na wiedzy” i chyba to jest wyjście, podpowiedź co mogę robić dalej. Dziękuję:)

  15. Lidia pisze:

    A ja uważam, że zrobienie plajty przynajmniej raz w życiu jest niezwykle cennym doświadczeniem! Nie wiem, jak potoczyłyby się moje losy, gdybym 5 lat temu zwyczajnie nie splajtowała, pewnie tkwiłabym w tym samym i była coraz bardziej sfrustrowana… dzisiaj wiem, że to, co wydawało mi się katastrofą było początkiem zmiany na lepsze, bo zmusiło mnie do nowych poszukiwań, a nowe poszukiwania doprowadziły do nowych odkryć, również w tym, co tkwi we mnie samej. Jeśli jesteśmy otwarci na zmiany, jeśli potrafimy wychodzić poza strefę komfortu, to niepowodzenia stają się tylko sygnałem, że coś należy zrobić inaczej… 5 lat temu zawalił mi się świat, ale nigdy się nie poddałam. Dzisiaj widzę więcej możliwości rozwoju i tworzenia biznesu niż kiedykolwiek indziej. I to tutaj, w Polsce, nie za granicą! Mamy tysiace możliwości i NIE potrzeba do tego wielkich inwestycji. Nie potrzeba silnego zdrowia, tylko sprawne ręce, głowa i…. dostęp do internetu! Tylko tyle i az tyle! Wątpiącym polecam powrót do książki Roberta Kiyosaki “Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec”. Robert opisuje tam jak bogaty ojciec zmusił chłopców do “użycia głowy” przestając im placic i tak niskie wynagrodzenie. Robert rozkrecił wtedy swój pierwszy “komiksowy biznes” z niczego. Wykorzystując tylko swoją inteligencję. Ten fragment ksiązki nauczył mnie bardzo wiele i na własnej skórze doświadczyłam, że jeśli tylko “ruszę glowa” to wszystko moze się zmienić i to na lepsze. Używajmy naszych głów. Naprawde nie rozumiem, dlaczego instytucje typu ZUS płacą rentę inwalidzką komuś, kto nie moze sprawnie się poruszać (przepraszam, nie chce tutaj nikogo urazić, ale uwazam, ze w dzisiejszych czasach prawdziwi inwalidzi to ci, którzy nie potrafią używać głowy, a nie nóg). Oczywiście, że nie chciałabym się znaleźć na miejscu kogoś z niesprawnymi nogami (przepraszam Cię Mario!), ale to sprawność głowy decyduje o naszym BYĆ albo NIE BYĆ. A na narzekanie zwyczajnie szkoda czasu!
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

    Lidia

  16. Wanda Loskot pisze:

    Lidio -istotnie, plajta rzeczywiscie MOZE byc cennym doswiadczeniem. Ale tylko pod warunkiem, ze zdajemy sobie sprawe z tego, co do tej plajty doprowadzilo.

    Przy plajcie szczegolnie trzeba dojrzec te naga prawde.

  17. Jarek pisze:

    Witam,
    Wszystkie wypowiedzi zasługują na uwagę każdego kto chce stać się przedsiębiorcą. Ty, Wando, doskonale wiesz o tym wszystkim i uczysz nas prawidłowych zachowań. Jak widać większość wie - rozumie, co jest ważne w robieniu biznesu. Oczywiście ja sam mam na myśli to, że przychodzi w biznesie (i nie tylko w nim) taki moment, w którym NALEŻY prawdzie spojrzeć prosto w oczy.
    Zajmuję się między innymi zagadnieniami dotyczącymi odzyskiwania należności finansowych i niestety jest przeważnie tak, że wierzyciele często sami sobie są winni. Tylko, że trudno jest im przyznać się do tego, po prostu nie potrafią prawdzie spojrzeć prosto w oczy. Tak więc, NIECH ŻYJE PRAWDA! Ona ułatwia nam życie.
    Pozdrawiam:
    Jarek

  18. Ela pisze:

    Witam,
    Wszystko co pisze Wanda, a także osoby dodające komentarz jest ważne i tak własnie bywa w naszych realiach. Ważna jest zmiana postrzegania. Chciałabym jednak zapytać czy nie spotykacie się z takimim przypadkami, że w osiągnięciu sukcesu/celu itp. przeszkadzają nam osoby bliskie, które są obok nas??

  19. Waldemar pisze:

    To my decydujemy o sukcesie , lub porażce . To nasze myślenie i co za tym idzie działanie decyduje czy odniesiemy sukces , czy też skazujemy siebie na niepowodzenie . Porażki uczą nas , że coś robimy nie tak jak potrzeba coś zmienić .
    To powinno podpowiadać nam konieczność zmian , naszym myśleniu i dalej w sposobie naszego działania . Jak słusznie Wanda powiedziała świata nie zmienimy , nikogo nie zmienimy , jeśli ktoś sam nie chce się zmienić . Jeżeli już coś chcemy zmieniać , to najlepiej i najefektywniej będzie , jeżeli zmienimy samego siebie .
    Nasz biznes nie będzie nigdy lepszy niż my sami . Każda porażka ma w sobie ziarno sukcesu , informuje nas bowiem , że coś robimy , nie tak jak potrzeba i coś w nim musimy zmienić , a to może zapewnić nam sukces w przyszłości .
    Pozdrawiam :
    Waldek

  20. Krystyna pisze:

    Spojrzeć prawdzie w oczy jest często bardzo trudne.Stanąć przed bardzo poważnymi wyzwaniami które przekraczją nasze wyobrażenia wymaga odwagi i siły.Niepowodzenia nie muszą być złe same w sobie jesli nas czegoś uczą.Zawsze jest szansa że coś zrozumiemy.

  21. Grazyna Dobromilska pisze:

    Nie ukrywam, ze minimalne fundusz sa potrzebne, np. na oplacenie Klubu Przedsiebiorcy, zeby miec dostep do twojej Wando wiedzy, bo bez twojej wiedzy i twojego przewodnictwa nie ma szans na rozwoj :- )

    Ale naga prawda jest taka, ze nasze zycie zalezy od nas samych. Jesli cos sie nie uklada, trzeba probowac inaczej.
    Bledem jest robienie tego samego i oczekiwanie innych, lepszych rezulatow.
    Ale juz zupelnie podstawowym bledem jest szukanie winy w tzw. “realiach Polski”.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  22. Waldek pisze:

    Ja myślę,że z nami to trochę jak ze statkiem na oceanie.
    Żeby gdzieś dopłynąc musimy znać cel.
    Jeśli znamy cel to musimy się odpowiednio przygotować.
    Na to mamy wpływ.
    Ale różnie jest…
    Bywa,że sztorm,niespodziewane awarie,piraci i inne “niespodzianki”
    spotkają nawet tych najlepiej przygotowanych.

    Ale jeśli znamy cel to płyniemy do przodu.

    Nie zawsze mamy wpływ na to co nas spotyka.
    Ale mamy wpływ jak na to zareagujemy.

    Ważne jest,że jeśli już pojawi się jakiś problem
    to koncentrujmy się na rozwiązaniach.

    Pozdrawiam,

    Waldek

  23. Arkadiusz Śmigielski pisze:

    … a jednak warto podążać za własnymi marzeniami.
    Może to pomoże postawić sobie jaśniejsze cele:
    http://www.podazajzamarzeniami.pl

  24. MarianAnonimowy pisze:

    Tak, Waldek u Mariusza Szuby w konkursie na najlepszy cytat, wygrał kiedyś taki:

    ‘Statki najbezpieczniej czują się w porcie.
    Jednak nie po to się je buduje…’

  25. Coopernik pisze:

    Czy tak naprawdę otaczające nas okoliczności i ludzie nie mają żadnego wpływu na nasz biznes? Prowadziłem firmę usługową ponad 37 lat, o ile za komuny i we wczesnych latach dziewięćdziesiątych nie było wielkich problemów z zamówieniami, to, to się zmieniło przynajmniej w mojej budowlano-instalacyjnej branży. Ostatnie zgłoszenie (mimo anonsów w prasie i internecie) miałem cztery miesiące temu i co to moje złe myślenie ,powoduje że klienci nie dzwonią żeby nawet zapytać o cenę ? Owszem zabrałem się za ebiznes, bo faktycznie trzeba uciekac od tego co nie rentowne, tylko jak wszyscy uciekną to pozostaną nam tylko chińczycy- czy to jest rozwiązanie zażynać rzemiosło?
    Coopernik
    http://nasz-ebiznes.coopernik.pl/ http://coopernik.wordpress.com/

  26. Wanda Loskot pisze:

    Tak to twoje myslenie to powoduje. Zabranie sie za ebiznes tez ci nie pomoze dopoki nie zmienisz sposobu myslenia.

  27. Janusz pisze:

    Nie da sie zapisac na liste emailowa Radia Sukces
    jest jakis blad na stronie

    pozdrawiam

  28. Michał pisze:

    Tak się zastanawiam co to jest “być małą płotką”? W czym? Chyba tylko w akwarium. Poza tym mały może to o czym duży nawet nigdy nie pomyśli.

    Też ostatnio musiałem zamknąć firmę. Zacząłem pracę na etacie i powiem wam, że dopiero teraz znalazłem czas by spokojnie pomyśleć i uświadomić sobie co, za przeproszeniem, spieprzyłem.
    I już mam kolejny plan jak robić swój biznes dalej.
    A pieniądze na start? Zawsze się znajdą.
    Więcej martwię się o to z kim robić ten biznes. Bo samemu to za wolno idzie.
    Pozdrawiam zatem wszystkie PŁOTKI, GUPIKI i inne MAŁŻE.
    Oby dobre prądy wam sprzyjały i byście nie tracili swojego celu z horyzontu.

    Pozdrawiam

    Michał

  29. ystim Coopernik pisze:

    Więc jak Wando mam myśleć? Myślę raczej pozytywnie, uczę się wielu nowych rzeczy, a co chyba najważniejsze nie zajmuję się wyłącznie tylko myśleniem. To czego się już nauczyłem i czego się nadal będę uczyć wdrażam w życie. Zbudowałem trzy blogi i zaczynam coś robić, bo bez pracy samo myślenie rzeczywiście do niczego nie prowadzi. Może te moje blogi to jeszcze nie szczyt perfekcji, ale jak się szuka coraz lepszych nauczycieli, to w końcu i efekty przyjdą.
    Coopernik
    http://nasz-ebiznes.coopernik.pl

    .

    Od Wandy

    Wlasnie tak jak piszesz, trzeba sie stale uczyc i rozwijac, wprowadzac w zycie to czego sie uczysz, a przede wszystikm podjac sie zobowiazania, ze chcesz zmienic swoje zycie a to sie zaczyna od myslenia.

    I trzba sie przygotowac sie na to, ze to jest dlugi proces. wszystkie zmiany musza sie najpierw zaczac w nas samych, w srodku - i dopiero wtedy wychodza na zewnatrz demionstrujac sie rezultatami.

    Z biegiem czasu coraz szerzej otwieraja sie te nasze klepki i coraz latwiej zmieniac nasze myslenie. Ja sama po tylu latach bycia nauczycielem tez stale sie ucze i stale owtieram swoj wlasny umysl na nowe mozliwosci - i sama tez sie dalej zmagam w niektorych obszarach zycia.

    Jestes na dobrej drodze!

  30. Rafał pisze:

    Witajcie.

    A ja dla odmiany rozumiem Pana który to napisał.
    W Polsce prawdziwy rozwój firm następował 10 lat temu
    każdy kto otworzył firmę wtedy miał gwarantowany sukces ponieważ
    była bardzo mała konkurencja a zarazem duże zapotrzebowanie rynku.
    I tak dorobiło się milionów wiele osób które miały wtedy łeb na karku.
    Te firmy funkcjonują aż do dziś bo mają kapitał a małych graczy eliminują cenami
    lub strategiami które kosztują setki tysięcy złotych.Dziś rynek jest już zapchany
    duże firmy z milionami nie zarabiają już tyle pieniędzy a mali gracze którzy dopiero co inwestują nie wytrzymują konkurencji i padają.
    Poza tym to nie jest tak że istnieje wiele małych firm które utrzymują się itd.
    Nie bardzo dużo firm dużych otwierają mniejsze firmeki bo mają kapitał
    aby je rozkręcić nawet jak nie przynoszą na początku dochodu i zarbiają kolejne pieniądze eliminując ludzi bez kapitału.

    Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy karty w Polsce zostały rozdane 10 lat temu .
    Kto nachapał się ten ma kto nie nachapał pracuje za grosze. warto próbować
    ale nie wygląda to tak różowo jak piszesz Wando Polska to nie stany zupełnie inne rynki…. i mentalność.

  31. Wanda Loskot pisze:

    Rafale, ale wygarnales :)

    Ciekawe ile czasu spedziles na tym, zeby doglebnie przenalizowac to co tutaj napisales, czy rzeczywiscie to co piszesz to prawsa. Czy w ogole przeczytales to ponownie? Obawiam sie, ze nie.

    Pewnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, pewnie nie zamierzales, ale twoj wpis jest wlasnie TYPOWYM przykladem klamst ktore ludzie w narodzie sami sobie wmawiaja, albo sluchajac takich bzdur pozwalaja sie tym klamstwom programowac.

    Ot chocby taka perelka…
    “każdy kto otworzył firmę wtedy miał gwarantowany sukces”

    Kochany, totalna, totalna bzdura - nikt nigdy nie mial, nie ma i nie bedzie miec gwarantowanego sukcesu.
    pewnie, ze niektorym sie udaje ze wzfgledu na wyjatkowe ikazje i koniunktury.

    Ale zeby KAZDY?
    Oj we..

    Niestety na podstawie twojego tonu z ktorego wynika ze wydaje ci sie, ze wszystko wiesz lepiej, grozi ci, ze bedziesz zawsze klepac biede i miec innym za zle ze sie nachapali. I zginiesz w przekonaniu, ze to system jest winny temu ze tobie sie nie udaje.

    Tragiczne.

    Ale to takze okazja dla tych nielicznych, ktorzy poszukuja prawdy i sie jej dopratruja zamiast sie dac zwiesc pochopnym konkluzjom.

  32. Coopernik pisze:

    I tu się Wando całkowicie z Tobą zgadzam, ja otwierałem pierwszy biznes w latach osiemdziesiatych za komuny, nie powiem zyło mi sie wtedy super. Dużo i duże zlecenia( zatrudniałem 26hydraulików), potem szara rynkowa rzeczywistość inflacja, konkurencja, sprawy osobiste. To jednak nie znaczy zeby się poddać i nie walczyć. Padło moje rzemiosło hydrauliczne - zabrałem sie za remonty, nie szło- wyjechałem za granicę Cypr, Islandia, Niemcy, Włochy- nigdzie nie widziałem żeby kasa sama wpadała do kieszeni. Teraz (ok rok temu)zabrałem się za biznes w Internecie, ciężka praca po 12-14 godzin przy komputerze, czasem nawet trzech(technika), ale są i efekty, ktoś powie że może jeszcze niezbyt wielkie, dopiero zwracaja mi się inwestycje, ale ja wiem że moje pierwsze pieniądze które zarobiłem jako rzemieślnik starczyły ledwie na kolejne ogłoszenie. Jak zbudowałem swój wizerunek uczciwego, sumiennego, profesjonalnego rzemieślnika, nie mogłem sie opędzić od zleceń. Tu jest podobnie, na moje dwa blogi wchodziło po 5-8 osób dziennie, teraz wchodzi po 400-500, a to dopiero dwa miesiące, cały czas się uczę również od Ciebie, Wando. Więc gadanie że nie ma szans w Internecie na biznes, jest gadaniem lenia albo nieuka. Sorki Rafał jeżeli poczułeś się urażony, ale powiedz tak szczerze, co zrobiłeś w kierunku rozpoczęcia biznesu w Internecie? Może tyle co moja była żona?- “warto by było mieć dużo kasy” i na tym się u niej skończylo.
    Zrób pierwszy krok zacznij się uczyć o tym, jak zacząć. Ja mam 52 lata i mi to nie przeszkadzadzało żeby spróbować, mimo że nie miałem informatyki w szkole, nawet jak bym miał sześćdziesiąt, a widziałbym szansę też bym jej nie ominął. Jak mawia Donald Trumph nigdy nie omijaj okazji, bo okazja Ciebie minie. Pozdrówka

  33. funair pisze:

    Przeszkody są po to, aby je pokonywać, a nie usiąść pod nimi i szlochać z bezsilności. Wszystko zależy od nas samych. Faktem jest, że prawda w oczy kole, ale potrafi zdziałać cuda. Pozdrawiam

Dodaj komentarz