Pomysl na biznes
Korzystam od jakiegos czasu z Copytalk. Prawdziwe cudo. Serwis zostal stworzony, zeby rozwiazac problem odczuwalny przez miliony ludzi biznesu, ktorzy marzyli o tym, zeby miec stale pod reka sekretarke. Tak – sekretarke, ktora jest gotowa pisac pod dyktando kazdej porze dnia i nocy.
Copytalk wlasnie to oferuje. Osobiste sekretarke dostepna non-stop przez telefon. W kazdej chwili, nawet jadac samochodem albo czekajac na odlot na lotnisku, moge podyktowac notatki, artykuly, streszczenia – takze listy albo emaile.
Jesli chce na przyklad wyslac email do Normana, podaje email Normana, dyktuje wiadomosc, movie “wyslij” – i juz. To bedzie napisane i wyslane piorunem na adres Normana. Albo na moj adres Albo na jakikolwiek inny adres emailowy, zgodnie z moja instrukcja.
System pamieta numery, nazwiska, adresy. rzadko kiedy trzeba cos powtarzac. Niesamowite! Na czym sie ta cudowna technologia opiera? To bardzo skomplikowane oprogramowanie znane od dawna: czlowiek. Oczywiscie system jest zautmatyzowany, ale to ludzie przepisuja te dyktowane wiadomosci. Po prostu zywi ludzie!
Na dodatek to serwis oferowany przez firme w Sarasocie wiec jestem nie tylko szczesliwa, ze ten serwis istnieje, ale takze dumna, ze zostal stworzony w moim wlasnym miescie.
Mam nadzieje, ze ktos stworzy podobny system w jezyku polskim – od razu wykupie abonament!






Przyznam się że podobny pomysł chodzi mi po głowie od dawna. Tu w Polsce to wszyscy chcieliby wszystko za darmo, im bogatszy tym bardziej skąpy. Nie jestem też do końca przekonany czy akurat w Polsce wypali. Obawiam się że jeśli od samego początku serwis nie ruszy na szeroką skalę, to znajdzie się ktoś dysponujący szerszymi możliwościami, skopiuje mój pomysł a ja zostanę w długach (o co w Polsce nietrudno). Miałem już parę przygód, a przed paroma dniami zakończyłem współpracę z człowikiem któremu ufałem a który skrycie – za moimi plecami – podejmował różne nieetyczne działania aż całkowicie przywłaszczył sobie mój pomysł na życie i doprowadził mnie do punktu wyjscia.
Obawiam sie, ze najpierw musisz zmienic swoj sposob myslenia zanim sie zabierzesz za cokolwiek w zyciu.
Przede wszystkim zerwij ze stereotypami typu:
- w Polsce wszyscy chcieliby wszystko za darmo
- im bogatszy tym bardziej skapy
- w Polsce nietrudno zostac w dlugach
Otoz nie wszyscy w Polsce chca wszystko za darmo – wiekszosc Polakow ma prawo sie na ciebie obrazic slyszac takie stwierdzenie.
Skapstwo nie zalezy od bogactwa. Majac taki poglad na temat ludzi z pieniedzmi nie dziw sie, ze niewielu z nich obdarzy ciebie hojnoscia.
Jesli chodzi o dlugi, to szkoda ze nie wiesz jak latwo jest w USA wpasc w kolosalne dlugi.
Jesli chodzi o te pare przygod o ktorych piszesz – ogromnie mi przykro, ze miales do czyenienia z nieuczciwymi osobami. Ale skazujesz sie na to bo takich ludzi przyciagasz i akceptujesz w swoim otoczeniu.
czytajac co napisales latwo sobie wyobrazic ze tych najlepszych od siebie odstraszasz.
Zeby odniesc sukces w jakiejkolwiek dziedzinie musisz sie przede wszystkim nauczyc podejmowac odpowiedzialnosci za to co sie dzieje w twoim zyciu. Wiem, ze sie prawdopodobnie ze mna nie zgodzisz, ale prawda sie jest brutalna – nikt cie nie moze nigdzie doprowadzic, szczegolnie do punktu wyjscia, bez twojego wlasnego udzialu. No, chyba ze ci przylozy rewolwer do glowy. .
A czy jesteś pewna, Wando, że te osoby, które przepisują teksty też mieszkają w Sarasocie, a nie np. w Indiach? Bo coś tak podejrzewam…
Jakiś czas temu czytałam w New York Times’ie (cotygodniowy dodatek do Rzeczpospolitej) o innym biznesie: udzielanie korepetycji amerykańskim uczniom. Tylko, że uczniowie są w USA, a nauczyciele w Indiach :) Przy powszechnie wysokim poziomie znajomości angielskiego mieszkańców Indii i ich dużo mniejszych wymaganiach finansowych taki biznes kręci się całkiem dobrze. I z pewnością byłby mniej rentowny i atrakcyjny (cenowo) dla klientów, gdyby korepetycji udzielali amerykańscy nauczyciele.
W Polsce to może być ciekawy biznes. Klientami będą osoby bardzo zapracowane, dla których czas jest ważny i są gotowi za ten czas dobrze zapłacić. A przepisywać mogą osoby mieszkające gdziekolwiek, nawet w najdalszej wiosce w najgorzej opłacanym regionie Polski (pod warunkiem, że mają tam internet) :)
Moze sa w Indiach – calkiem prawdopodobne. Sama czesto zatrudniam osoby z Indii i Pakistanu. Dla mnie to bez roznicy gdzie mieszkaja.
Teraz wiem dlaczego prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Agrobiznesu p. Hollis z Waszyngtonu, wspomagający tworzące się Polskie Stowarzyszenie Agrobiznesu w 1994 r.,zaoferował nam najpierw pomoc w pracy nad zmianą mentalności założycieli PSA, a dopiero w dalszym etapie naukę przedsiębiorczości. Byłem wtedy jedynym z siedmiu członków założycieli PSA, który nie obraził się na naszego gościa. Wtedy pierwszy raz usłyszałem, że chcąc rozwinąć jakikolwiek biznes, należy w pierwszej kolejności zadbać o interes klienta, mieć do niego większe zaufanie niż do siebie, a błędów w relacjach szukać w sobie i w swoim podejściu do rzeczywistości, i nie obwiniać innych o Swoje niepowodzenia. P. Hollis miał wtedy do mnie zaufanie i z wielkim skrępowaniem zapytał mnie “- Czy to prawda że w Polsce: samochód używany może być droższy od nowego, i czy Polak może więcej wydawać niż zarabia”. Odpowiedziałem że “Tak” ….
i wtedy zrozumiałem że nawet najmądrzejszy człowiek poznaje życie do jego końca. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie. Henryk Tokarski