Od kogo zalezy jakich masz klientow?
Zajaczek jest typowa ofiara. Jest atrakcja, ale nie wie kogo do siebie przyciagnie kiedy buszuje na lonie natury delektujac sie trawka.
Otoz jest poza kontrola zajaczka czy to bedzie inny zajaczek, czy lis, czy wilk, czy mysliwy ze strzelba. Podobny problem ma wiele innych zwierzat – na przyklad okapi na afrykanskiej sawannie nie jest w stanie przewidziec co jej stanie na drodze do wodopoju – niezbyt grozny slon czy glodna lwica.
Podobny problem ma wiekszosc przedsiebiorcow, ktorzy takze staja sie ofiarami losu. Przecietny wlasciciel firmy jest tak samo zdany na przypadek co zajaczek albo okapi. Niby przyciaga do siebie klientow, pracownikow, partnerow – ale kogo przyciaga i jak na tym wyjdzie to juz inna sprawa…
Moze to bedzie jakis dobry klient, ktory kupi bez wybrzydzania i bez targowania sie – a moze nie? Moze to bedzie ktos kto zechce wlasciciela oskubac.
Moze nastepny kontrakt firmy okaze sie bardzo intratny? A moze nie, bo bedzie to jeszcze jeden klient, ktory po otrzymaniu uslugi bedzie sie ociagal z zaplaceniem rachunku przez dlugie miesiace.
Moze tym razem trafi sie ktos kto doceni wysilki przedsiebiorcy i bedzie polecal jego biznes innym, i to z wielkim entuzjazmem? A moze nie, wrecz przeciwnie, moze bedzie to ktos kto z sarkazmem bedzie sie koncentrowac na drobnych problemach i powie o nich kazdemu kto zechce sluchac?
Czy tez jestes ofiara losu, ktora przyjmuje klientow jak leci, zdajac sie na przypadek? Zdaj sobie sprawe, ze to przede wszystkim od ciebie zalezy kto od ciebie kupuje. Zawsze masz wybor – tylko rzadko kiedy zdajesz sobie z tego sprawe, ze to twoj wybor, nie przypadek.






Swiete slowa! To od Ciebie Wando nauczylem sie, ze wcale nie jestesmy skazani na tych klientow i dostawcow z ktorymi ciezko nam sie wspolpracuje. Kiedys nie bylo to dla mnie oczywiste. Przyjmowalem los z pokora, ale nie umialem od razu zrezygnowac z pewnych ukladow. W Klubie Przedsiebiorcy nauczylem sie dobierac i przyciagac do siebie ludzi, ktorym z przyjemnoscia pomagam i umiejetnie odmawiac tym, z ktorymi wspolpraca jest dla mnie ciezarem. Bardzo za to dziekuje!
„Zajączek jest typową ofiarą. Jest atrakcją, ale nie wie, kogo do siebie przyciągnie, kiedy buszuje na łonie natury delektując sie trawką.
Otóż jest poza kontrolą zajączka czy to będzie inny zajączek, czy lis, czy wilk, czy myśliwy ze strzelbą. Podobny problem ma wiele innych zwierząt – na przykład okapi na afrykańskiej sawannie nie jest w stanie przewidzieć, co jej stanie na drodze do wodopoju – niezbyt groźny słoń, czy głodna lwica.
Podobny problem ma większość przedsiębiorców, którzy także staja sie ofiarami losu” – koniec cytatu.
Wando. Ty jednak wiesz, po co nosisz głowę i widzę (zresztą na zdjęciu), że nie od parady.
Tego mi było potrzeba. Określenia się, dla kogo jestem, działam. Muszę dać jasno do zrozumienia, że pewne osoby nie skorzystają z mojej pomocy, jeśli nie będziemy przestrzegali zasady „win-win”.
Jesteś cudowna, (nie Wando, nie podrywam Cię – szanuję i podziwiam).
Pozdrawiam Cię z dolnośląskiego GŁOGOWA.
Zajączek jest typową ofiarą. Jest atrakcją, ale nie wie kogo do siebie przyciągnie.
Nie podoba mi sie to opowiadanie.
Do mojego wodopoju mogą przychodzic i lisy i grozne slonie i malutkie mrowki i nawet mysliwy ze strzelba. Dlaczego mam z gory zakladac, ze chce mnie zastrzelic. To jakies tam zwierzatko – czyli ”klient” z pieniazkami wyliczonymi w jednej rece, za pare tygodni moze przyjsc z wielkim zamowieniem. Nasze motto w firmie brzmi ”Dla nas wazny jest kazdy klient” Czasami czuje sie jak ten zajaczek skubiacy trawke na lace ale nie czuje sie ofiara losu.
Ofiara losu czuje sie wtedy, gdy narzekam, ze wszyscy sa winni ale nie ja. Kiedy narzekam, narzekam, ze konkurencja zabrala mi klienta, ze oni to stosuja ceny dampingowe, producent pewnie dal im nizsze ceny itp. Owszem ciezko wspolpracuje sie z klientami, ktorzy nie placa w terminie. Wcale ich nie wyrzucam, przy nastepnych transakcjach kupuja za gotowke, a ja przy wiekszej gotowce motywuje ich jakas promocja lub dodatkowym rabatem. Niech sobie zajaczek dalej skubie trawke i przyciaga rozne zwierzatka i te biedne i te bogate a jestem pewna, ze bedzie cieszyc sie wolnoscia bo laka jest pelna obfitosci dla kazdego nawet dla tych , ktorzy wejda na nia przypadkiem.
posdrawiam cieplozimowo – Urszula
Witam. Z mojego doświadczenia i z obserwacji kolegów doszedłem do wniosk , że los wymaga aby płacic “dziesięcine”. Jeśli masz kilku dobrych klijentów to trafi się taki który Ciebie oskubie.Problem jeśli przez dłuższy czas nikt Cię nie skubnie to aż się boje bo szykuje się coś “grubszego”.Tą zalerznośc odkryłem jakiś czas temu. Jednym z rozwiązań tego problemu jest metoda iż co jakiś czas “pozwalam” ztargowac komuś więcej niż normalnie i traktuje to jako zapłate za tych dobrych klijentów.Czasami nie klijent ale sytuacja jakoś żle się złoży i jest strata.To tyle o zajaczku który raz skubie trawke raz ucieka bo takie jest życie , a gdyby nie musiał uciekac to nie umiałby docenic jak fajnie jest gdy go nikt nie goni. Pozdrawiam Grzegorz
Kiedy ucze wlascicieli firm tej malo znanej sztuki przyciagania idealnych klientow, wielu sie zaraz martwi o tych mniej idealnych – tych co maja wymagania ktorym trudno sprostac, wybrzydzaja, albo wrecz nie placa na czas albo ile trzeba. I zawsze mnie to fascynuje, ze tyle osob zamiast sie troszcyc o swoja wlasna firme przede wszystim, staja w obronie tych klentow do ktorych musza doplacac
Kiedy mowie, zeby wysylac ich do konkurencji, bo jest mnostwo ludzi ktorzy z otwartymi rekami przyjmuja takich trudnych klientow, to jest czesto pryjmowane jako zart z mojej strony. A ja nie zartuje. I wypowiedzi powyzej udowadniaja jak wielu jest tych ktorzy chetnie przyjma kazdego klienta – i jeszcze beda wdzieczni za to, ze sie im klientow przysyla. Wiec jesli im ktos wysle swoich niechcianych klientow, wszyscy na tym wygrywaja – trzymajac sie analogii ze swiata zwierzat i wilk syty i owna cala.
Oczywiscie najbardziej wygrywaja ci, ktorzy rozumieja te strategie i zatrzymuja dla siebie tylko najlepszych klientow.
Od kogo zależy jakich masz klientów?
Nie ma niczego w życiu co nie byłoby zależne od nas samych.
Sami decydujemy z kim, gdzie i kiedy się spotykamy, aby robić interesy. Jeżeli nie potrafimy dokładnie sprecyzować i określić profilu naszego klienta nie bądźmy zaskoczeni ciągłymi odmowami lub brakiem zleceń. Jeżeli w restauracji na pytanie kelnera “co podać do picia”, odpowiemy “cokolwiek”, nie zdziwmy się jak otrzymamy szklankę cholagogi :)
I tak jest w świecie który nas otacza – nie wiedząc czego chcemy dostaniemy “cokolwiek”.
Mirek Szmajda pisze o kolonizacji internetu wzorując się na kolonizacji jaka ma miejsce na planecie Ziemia – takim sposobem możemy skoncentrować nasze wysiłki i poprzez określenie idealnego profilu naszego klienta – takiego szukać. Jasne, że po drodze będą się zdarzały wpadki, jednak z czasem wyczujemy w czym rzecz i będziemy mieć tylko takich klientów jakich chcemy, a co lepsze, oni będą nas polecać swoim znajomym, którzy są z tej samej “półki” (w końcu podobne przyciąga podobne).
Szanując siebie samego i swój czas nie bójmy się powiedzieć “Nie” i odesłać zgorzkniałego klienta do konkurencji, bo tylko wtedy znajdziemy czas na obsługę wymarzonych klientów, których wszystkim (łącznie z sobą samym) życzę.