Czy wykorzystujesz swoje najsilniejsze cechy?

To jest wpis archiwalny, sprzed pięciu lat – tylu nowych czytelników doszło w tym czasie, którzy tego jeszcze nie czytali, no i w ogóle warto do tego ważnego tematu wrócić, postanowiłam więc to opublikować ponownie…
Jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest poznać dobrze samych siebie. Nie tylko koncentrując się na naszych słabosciach i starając się je niwelować. Z tym wiekszość nas radzi sobie doskonale. A jak nie to na ogół nie brakuje nam w środowisku życzliwych, którzy nam nasze słabości uprzytomnią.
Ale czy znasz także swoje silne, a nawet więcej – swoje NAJsilniejsze cechy? Jeśli tak to gratulacje, zapewniam cię, że należysz do mniejszości.
Bo na ogół bardzo trudno jest się doszukac tych silnych cech, nawet kiedy się nad tym zastanawiamy, bo często to co jest dla nas prawdziwą siłą, przychodzi nam tak łatwo, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to siła.
Z drugiej strony wiekszość ludzi myli silne cechy z umiejętnościami. A umiejętności nie to samo co silne cechy. Wprawdzie nabyte umiejętności dodają każdemu z nas silły, to jednak nie same umiejetnosci są tą naszą prawdziwą siłą.
Umiejętności możesz nabyć – siłę już masz. ..
Oczywiście tę siłe możesz rozwijać, ale już ją masz. Każdy ma jakiś unikalny zestaw silnych cech (ty też – zapewniam cię!). I ogromnie ważne jest, żeby w budowaniu firmy własnie te silne cechy wykorzystywać.
Wykorzystanie ich nie tylko sprawia, że praca to prawdziwa frajda – to także ogromna siła, która może ci dać wyraźną przewagę nad konkurencją.
Żeby sobie zdać sprawę z tego co jest naprawdę tą twoja siłą, poświęć trochę czasu na to, żeby się doszukać swoich silnych cech. Objawiają się one między innymi tak:
- Z przyjemnością robisz z nich użytek, nawet nie możesz się doczekać żeby zająć się czymś co pozwala ci się nimi posłużyć.
- Kiedy posługujesz się swoimi silnymi cechami, z łatwością utrzymujesz koncentrację i czas mija szybko, nawet jeśli to jest praca – jak mgnienie oka
- Posługując się swoimi silnymi cechami, czujesz się pewnie – jakby ktoś ci dodał skrzydeł
- Masz też poczucie autentyczności, niczego nie musisz udawać – jesteś autentycznie sobą
Problem polega na tym, że ot tak z pamieci jest bardzo trudno, niemalże niemożliwe, przypomnieć sobie wszystko co w ten sposób na nas oddziałowuje.
Oto proste rozwiazanie. Noś ze soba notes i przez cały tydzień zapisuj w nim wszystkie czynności, które sprawiają ci przyjemność – szczególnie te rzeczy, które daja ci tyle frajdy, że nie możesz się doczekać kiedy znów będziesz mieć okazję to robić.
Kiedy zajmujesz się czymś co ma odwrotny efekt, coś czego nie lubisz robić i nawet z reguły odkładasz na później – tez koniecznie to zapisuj.
Po tygodniu będziesz mieć dwie listy. Listę tego czym się naprawdę lubisz zajmować i listę rzeczy których nie lubisz robić. Z tych dwóch list możesz wyłonić swoje najsilniesze cechy.
Żeby odnieść sukces w biznesie – i w ogóle w życiu – planuj swoją dzialalność w taki sposób, żeby posługiwać się jak najczęściej swoimi silnymi cechami, bo to dodaje ci energii i wzmacia twoje ego. Unikaj zaś tych czynności, w których nie możesz się wykazać swoją siłą, bo to cię osłabia.
Jeśli coś co nie sprawia ci takiej wewnetrznej radości, która daja nam czynności związane z naszymi silnymi cechami, musi być zrobione – oddeleguj to.
Chyba teraz łatwo zrozumieć dlaczego takie ważne jest bliższe poznanie nie tylko siebie ale także i tych którym chcemy oddelegować to co mamy do zrobienia. Deleguj tym, dla których wykonanie danej pracy to prawdziwa przyjemność, bo to coś jest związane z ICH własnymi silnymi cechami.
Polecam wam wszystkim książkę „Poznaj Swoje Silne Cechy” (Marcus Buckingham) – to właśnie od niego jest ten pomysł z codzienną listą.







Nie znałam tej książki, ale jakoś intuicyjnie czułam że wypisanie swych silnych stron dobrze mi zrobi. ( Pisałam o tym w komentarzu do „Jak budowac wiarygodność „). Teraz inaczej spojrzę na sporządzoną przeze mnie listę.
Genialne jest to co napisałaś Wando, że „nie umiejętności są naszą prawdziwą siłą”.
Czytając Twoje słowa po raz kolejny widzę, jak ważne jest dotarcie do tego
1)co mi sprawia przyjemnosć,
2)kiedy czuję się wręcz bez wysiłku skoncentrowana na tym co robię,
3)co jest dla mnie źródłem energii i sprawia, że bardzo chce mi się to coś robić
4)kiedy czuję, ze jestem sobą.
Może się nieco powtórzyłam teraz, ale chciałam, żeby to wszystko jeszcze mocniej do mnie dotarło. Bo przez długi czas w swoim życiu nie mogłam dotrzeć do tych informacji w sobie. Odpowiedź na te 4 pytania jest niezwykle ważna! Jest PODSTAWĄ sukcesu.
U mnie miało to ogromne znaczenie – by się dobrze o to siebie zapytać i by dobrze sobie odpowiedzieć. Dzięki temu, teraz robię to co lubię, co jest dla mnie źródłem satysfakcji. I mam nadzieję, że będę jeszcze na tym zarabiać :-)
Dziękuję Wando za info o książce – wpiszę ją na swoją Listę Lektur Obowiązkowych :-)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Niech Was siła nie opuszcza!
Anna Laskowska
Bardzo ciekawe pytanie: Czy znasz swoje najsilniejsze cechy? Skoro sie nad nim zastanawiam to oznacza, ze jednak pora siegnac po notes i dlugopis, bo widac odpowiedz nie jest do konca jednoznaczna.
Za swoja najsilnejsza ceche uwazam rzetelnosc. Tyle tylko, ze z biznesowego punktu widzenia jest to kula u nogi. Bardzo czesto doradzam klientom takie rozwiazania techniczne, ktore mi potem tylko przysparza klopotow i powoduja dodatkowy naklad czasu i pracy bez jakis dodatkowych gratyfikacji.
Oczywiscie pozostaje zadowolenie klienta i satysfakcja, ze na pytanie, kto zrobił ten piekny montaz mozna zawsze odpowiedziec: „No tak, to ja”.
Niemniej w biznesie chyba nie chodzi o piekno, tylko skutecznosc finansowa. Wlasciwie mozna zrobic robote tylko tak, jak klient sobie zyczy i tez bedzie zadowolony.
A mimo to moj rzetelny umysl inzyniera nakazuje mi dzialac inaczej, wbrew swoim interesom, i podsuwam klientom obiektywnie rzecz biorac najczesciej lepsze rozwiazania niz sami chca. Nie chce wykorzystywac ich niewiedzy w stosunku do mojej wiedzy i dlugoletniego doswiadczenia.
Fajnie jest polaczyc swoje silne cechy z biznesem, ale czy to zawsze jest mozliwe? W pelni poslugiwac sie silnymi cechami mozemy chyba tylko w swoim hobby, ktore nie zawsze jest tym samym, co nasz biznesik przynoszacy dochody.
Sam jestem ciekaw, co pokaza po tygodniu, a moze dla pewnosci troche dluzej, zapisy w notesie odnosnie obserwacji wlasnych silnych i slabych cech. To moga byc bardzo ciekawe dane.
Dziekuje Wando za taki niby prosty, niby oczywisty, niby naturalny, a jednoczesnie tak niezwykle cenny pomysl lepszego zdiagnozowania wlasnej osobowosci.
PS. Zachecam wszystkich do czytania bloga Ani Laskowskiej. Nawet nie zdawalem sobie sprawy, ile ludzi zamiast wybrac sukces woli siedziec w swym dotychczasowym swiecie narzekajac na jego niedogodnosci. Ty wybierz sukces!
Pozdrawiam radosnie
Jerzy Kostowski
Jurku tutaj nie chodzi o to, zeby nazwac te swoje silna ceche, ale o to, zeby zrobic liste *czynnosci* ktore sprawiaja ci prawdziwa autentyczna frajde – dopierio wtedy po nitce do klebka dojdziesz do prawdziwie silnych cech.
Rzetelnosc to wspaniala cecha, ale to nie czynnosc. Z rzetelnosci moze natomiast wyplywac cala masa roznych czynnosci, ktore ci sprawiaja wielka radosc. Albo nie.
Z tego co napisales widze, ze chyba jedbak nie znasz swoich najsilniejszeych cech. Koniecznie zapisuj przez tydzien jak najwiecej czynnosci ktore sprawiaja ci przyjemnosc. W Klubie Przedsiebiorcy udostepnie specjalny klucz do oceny tych czynnosci – ale zeby sie nim posluzyc, musisz miec najpierw te liste czynnosci, o ktorej pisze powyzej.
Ten klucz do oceny jest wazny, bo samo to, ze ze lubimy, nawet kochamy cos robic, nie oznacza ze to jest nasza prawdziwa sila To tylko jeden z podstawowych kryteriow oceny.
Jesli chodzi o twoje uwagi na temat rzetelnosci:
> A mimo to moj rzetelny umysl inzyniera nakazuje
> mi dzialac inaczej, wbrew swoim interesom
Po pierwsze, czy to rzeczywiscie podpowiada ci twoj rzetelny umysl? skad ci sie wzial taki umysl, ktory ci nakazuje dzialac wbrew swoim interesom?
Mam nadzieje, ze jak sie zastanowisz, to chyba zdasz sobie sprawe z tego, ze tak w ogole nie jest. jesli dzialasz wbrew swoim interesom to z jakichs tam powodow, nie dlatego ze masz umysl inzyniera – znam mnostwo inzynierow krtorzy tez sa bardzo rzetelni, ale nie dzialaja wbrew swoim interesom.
mowiac prostym jezykiem – dzialanie przeciw swoim interesom i mozg inzyniera?
co ma piernik do wiatraka?
A jesli jest tak istotnie w twoim wypadku, to musisz to szybko zmienic – dzialanie wbrew swoim interesom nie jest dobre. naprawde. Wrecz przeciwnie – wystrzegaj sie tego! Aole nie wyrzucaj za okno rzetelnosci.
nie tylko MOZNA jedno z drugim pogodzic. TRZEBA – po prostu nie ma innej alternatywy jesli chcesz osiagnac sukces w biznesie na dluzsza mete.
To, ze poradzisz klientowi zeby cos kupil i ty na tym nie zarobisz, nie musi – ba, nie powinno, nawet nie MOZE byc sprzeczne z twoimi interesami. Caly wic polega na tyym zeby szukac takich wyjsc kiedy kazda strona wygrywa – czyli po polskiemu, zeby wilk byl syty i owca cala.
> Niemniej w biznesie chyba nie chodzi o piekno, tylko skutecznosc
> finansowa. Wlasciwie mozna zrobic robote tylko tak, jak klient sobie
> zyczy i tez bedzie zadowolony.
W biznesie chodzi i o piekno i o skutecznosc finansowa. I o to, zeby zrobic tak jak klient sobie zyczy – zrobic jak klient sobie zyczy to naprawde nie jest „tyko tak”.
Pamietaj, ze sa klienci, ktorzy lubia jesc tylko wyszukane dania na wykwitnej porcelanie – a sa i tacy ktorzy lubia jesc hamburgera podanego na papierowym talerzyku, albo nawet bez talerzyka. Wyobraz sobie co by bylo, gdyby w McDonaldzie pojawil sie super szef kuchmistrz ktory by zaczal namawiac wsyzstkich do tego, zeby odpuscili te tanie hamburgery, ktore w jego odczuciu z pewnoscia sa byle jakie.
> Fajnie jest polaczyc swoje silne cechy z biznesem, ale czy
> to zawsze jest mozliwe?
Zawsze jest mozliwe.
> W pelni poslugiwac sie silnymi cechami
> mozemy chyba tylko w swoim hobby, ktore nie zawsze jest tym
> samym, co nasz biznesik przynoszacy dochody.
Dobrze, ze napisales „chyba” :-)
Mozesz sie poslugiwac swoimi silnymi ceachami dopiero wtedy kiedy je naprawde poznasz i zadasz sobie trudu zeby je w pelni wykorzystac. Wiekszosc ludzi buduje swoja cala przyszlosc w oparciu o swoje slabosci. Nie bierz z nich przykladu.
> Sam jestem ciekaw, co pokaza po tygodniu,
> a moze dla pewnosci troche dluzej,
ach ta nasza tendencja do perfekcji. nie przedabrzaj – podalam ci system, nie staraj sie go ulepszac, czas ucieka. Proch juz zostal wymyslony!
Jurku, pamietaj – zapisuj CZYNNOSCI, i to konkretne czynnosci, nawet te najdrobniejsze, czynnosci, nie same cechy.
Witam Cię Wando :)
i Wszystkich obecnych
To naprawdę interesujące i w pewnym stopniu dla mnie odkrywcze – zapisać czynności, które sie lubi robić, którym poświęca sie niezauważenie najwięcej „serca” i na ogół wręcz się ich nie docenia ( albo traktuje jak jakąś przyjemność wśród obowiązków ).
To pouczające i jak się okazuje nauczające.
Nigdy tak o tych czynnościach nie myślałam ?! A już mogłabym wymienic kilka i do tego od razu przyznać sie, że uważałam je do tej pory za … no, może stratę czasu? Choć to chyba nie do końca trafne określenie – raczej jakis mały psychiczny luksus.
Sprzedaje dość specjalistyczny towar i często muszę udzielać fachowych porad, co jak i z czym… Zabiera to dość duzo czasu, a jednak muszę się przyznać, że to niemal uwielbiam robić i robię chetnie. W efekcie zyskuję zadowolonych klientów i sprzedaję więcej, ale nie na tyle jak na razie, aby zwróciły mi się nakłady czasu i energii. A jednak zawsze tak postepuję i do tej pory traktowałam to jak niepraktyczny nałóg.
Jak sie okazuje byłam w lekkim błędzie :) To mnie bardzo cieszy.
Dzięki Twojemu programowi „Każdy Wygrywa” i Piotrowi Majewskiemu dowiaduję sie, jak zmienić ten mój „nałóg” w efektywne narzędzie.
Od miesiąca odwiedzam Twoją stronę, czytam blogi, zapisałam sie tu i tam – juz dużo się dowiedziałam i nauczyłam !!!
Zaczynam tą wiedzę wprowadzać w życie – choć to nie łatwe.
Dziekuję i pozdrawiam Ciebie Wando
i Wszystkich tu obecnych.
Witaj Wando,
Rzadko tu pisuję, jednak temat który poruszyłaś naprawde jest istotny i masz całowita rację, że najczęściej ludzie nie zdają sobie sprawy z własnej wewnetrznej siły. A szkoda…!! Stare porzekadło „wiara czyni cuda” ma tu swoje przełożenie.
Swiadomość własnych silnych stron dodaje nam pewność siebie w działaniach (nie mylić z zarozumiałością czy beszczelnością…)
Przyznam sie nieskromnie, że ja swoje silne strony znam od dawna (choć nie od razu umiałam z nich korzystać) i dodam równie nieskromnie, że teraz korzystam z nich na kazdym swoim kroku i zycie stało sie łatwiejsze :))
Jk wiekszość nie lubie pisać „o sobie” wiec dodam tylko, że dzieki świadomości posiadania tych silnych stron i umiejetności korzystania z nich, jestem tu wciąz z Wami i mam sie naprawde dobrze :)). I nie mam na mysli tylko i wylacznie działalności gospodarczej. Gdyby nie te silne strony (uwazane za nieswiadomych lub zazdrosnych wadami)… pewnie dzis możnaby mnie „odwiedzac” tylko na cmentarzu. Nie przesadzam.
Zycząc wszystkim wiecej odwagi w poznawaniu siebie…pozdrawiam serdecznie.
Witaj Wando, witajcie Komentatorki,
co prawda nie minał jeszcze tydzien obserwacji własnych cech, ale nie moge powstrzymac sie od dopisania jeszcze jednego komentarza.
Otoz zdziwil mnie wlasny wpis w rubryce czynnosci, ktore bardzo lubie robic. Napisalem bowiem „lubie sie uczyc”.
Dla czlowieka z zewnatrz ten wpis praktycznie nic nie znaczy, poniewaz nie ma zadnego ladunku emocjonalnego. Jednak dla mnie – uwazanego za slabego ucznia, kiepskiego studenta, majacego wlasne zdanie pracownika – jest to ukazanie bardzo istotnej cechy mojego charakteru, ktora gdzies mi utknela, tzn. nie docenialem jej wagi.
„Lubie sie uczyc” – to byl praktycznie bezwiednie dokonany 2 dni temu wpis. Dzisiaj, gdy mialem wreszcie czas przeczytac Wando Twoja wnikliwa odpowiedz na moj poprzedni komentarz, uswiadomilem sobie, dlaczego uczenie sie jest dla mnie takie wazne. Otoz ja cholerne nie lubie popelniac bledow.
W tej dziedzinie znam dwie szkoly. Jedna mowi, ze tylko na wlasnych bledach mozna sie czegos dobrze nauczyc i na pewno jest w tym sporo racji. Druga glosi, ze lepiej jest sie uczyc na cudzych bledach, bo unika sie wlasnych i zyskuje czas.
Wiele miesiecy temu dowiedzialem sie, ze zonglowanie bardzo rozwija umysl. Czlowiek, ktory mi o tym powiedzial dal mi 3 torebeczki do zonglowania i kazal sie samemu uczyc. Po kilku nieudanych probach odpuscilem sobie cwiczenia nie chcac tracic czasu.
Jednak juz wtedy w swoich celach do realizacji zapisalem sobie, ze w ciagu dwoch lat naucze sie zonglowac. Mialem szczescie, bo niedawno Ewa i Kasia pokazaly mi, jak sie zongluje i opowiedzialy o wlasnych doswiadczeniach, wiec bazujac na ich wiedzy robie stale, aczkolwiek minimalne postepy.
Jesli chodzi o mnie przychylalbym sie bobec tego do drugiej szkoly, ze lepiej uczyc sie na cudzych bledach.
Ten moj zapis „lubie sie uczyc” najlepiej pokazuje, jak malo o sobie wiemy. Co gorsza, z powodu tej niewiedzy mozemy przegapic tkwiace w nas samych poklady umiejetnosci, na ktore powinnismy stawiac.
Opisalem szczegolowo swoje refleksje, aby przekonac tych, co sie wahaja, ze warto poswiecic czas na takie zapisy. Popatrz, to tylko pozornie nie ma zwiazku z Twoim biznesem. W rzeczywistosci mozesz przewartosciowac kierunek swoich poczynan, a to moze doprowadzic Cie do niespodziewanego sukcesu.
Wando, po kilkumiesiecznym pobycie u Ciebie w Klubie Przedsiebiorcow wydawalo mi sie, ze moja wiedza o robieniu biznesu stale rosnie i tak na pewno jest.
Jednoczesnie okazuje sie, ze wspolczynnik posiadanej przeze mnie wiedzy w stosunku do istniejacej niewiedzy stale maleje. Nie wiedzialem bowiem, że tyle jest zagadnien, lacznie z poznaniem wlasnego organizmu, istnienia ktorych nie podejrzewalem.
Co tu dużo mowic, nie przypuszczalem, ze tak slabo znam swoje silne cechy. Dzieki Wando za pomysl na ich rozpoznanie, bo w ten sposob osiagne wieksza skutecznosc dzialan.
Pozdrawiam radosnie
Jerzy Kostowski
Dzien dobry,
Ja w sobie odnajduje pewna ceche.
Okreslenie ladne tej cechy – konsekwencja, nieladne – upor.
Jakkolwiek by to nazwac, zauwazylam, ze wszystko, co jest moja pasja, co kocham robic, doprowadzam do konca.
Ja wtedy nie jestem „letnia” ,wprost sie ” gotuje”.
Staje sie wtedy „glucha” na wszelkie rady,uwagi,docinki.Po prostu w takiej sytuacji niczego nie slysze, nie widze, kieruje mna wewnetrzny przymus dzialania,zeby „wycisnac” najwiecej ,ile sie da.
Taka moja postawa powoduje,ze udalo mi sie troche w zyciu osiagnac,ale….po spotkaniu z Toba Wando, zaczelam sie zastanawiac,dlaczego nie wiecej?
Znalazlam odpowiedz i jeszcze chcialam sie upewnic,zadajac Tobie podczas spotkania w Warszawie, pytanie o spisywanie celow.
Nikt mi wczesniej tego nie mowil,ze zeby osiagnac wiele,trzeba wiedziec czego sie chce.Konkretnie.I spisac to.
Pozniej pojechalam na szkolenie Briana Tracy, dla ktorego spisywanie celow to priorytet.
Zaczelam spisywac swoje cele.
A konczac na tym,od czego zaczelam.
Od kilku lat, wlasnie tak uparcie, chodze na silownie.Konsekwentnie.
Nie zebym kochala silownie, ale kocham…chwile,kiedy wychodze z budynku ,po cwiczeniach.Niesamowicie sie czuje :-)
I na silowni wlasnie zrozumialam / obserwujac cwiczacych/ ,jak wazny jest traning,ale pod okiem trenera .
Inaczej mowiac – mozna wkladac wiele wysilku,ale cwiczenia wykonywac calkowicie zle.
Ja za brak takiej wiedzy zaplacilam popuchnietymi lokciami.Dlatego w tej chwili mam doradce, zeby juz wszystko robic OK.
Dlatego tez zagladam tu do Ciebie Wando na blog, bo zrozumialam tez, jak wazne jest konsekwentne korzystanie ze wskazowek takiego „trenera”rozwoju osobistego, biznesu jakim Ty jestes.
pozdrawiam,
Violetta