HOME     KLUB PRZEDSIEBIORCY     ZARABIAJ NA WIEDZY     CENTRUM POMOCY    WANDA
 
   
   


Twoje zycie jest takie jakie CHCESZ miec!

Nie pisalam przez kilka dni, bo ostatni tydzien mialam wyjatkowo zajety. Wzielam na siebie zbyt wiele projektow i teraz ledwo zipie z ich ukonczeniem…

Oczywiscie, sama jestem sobie winna, to wszystko jest spowodowane moim wlasnym wyborem. To moje wlasne decyzje spowodowaly ze w ostatnich dwoch tygodniach zasuwam jak maly samochodzik – to jeszcze jeden blad na ktorym sie ucze. Duzo wnioskow, duzo wiedzy bede miec do przekazania w wyniku tej lekcji zyciowej…

Wreszcie do mnie dotarlo, w duzej mierze pod wplywem ksiazki “The Power of Full Engagement” (Potega Pelnego Zaangazowania) jak wazna jest energia w naszym zyciu. Do tej pory kierowalam sie w podejmowaniu decyzji pytaniem “czy mam na to czas?” – teraz zadaje sobie pytanie “czy mam na to wystarczajaco duzo energii?”

Czas i energia – duuuuuza roznica. Co z tego, ze mamy trzy godziny wolne wieczorem, jesli nie mamy energii, zeby w tym czasie zrobic to co naprawde chcemy zrobic..

Na szczescie od nas zalezy ile tej energii mamy…

Jedna z rzeczy, ktore sobie uzmyslowilam dwa dni temu, w o wiele glebszy sposob niz kiedykolwiek, jest to ze moje zycie jest wlasnie takie jakie jest bo tego sama CHCE. Oczywiscie niby nic nowego, czesto pisze o tym jak wazne jest podejmowanie odpowiedzialnosci za to co sie z nami w zyciu dzieje i na ogol nie mam problemu z przyznawaniem, ze moje zycie jest wlasnie takie jak chce. Nawet jestem dumna z tego, ze mam takie zycie, szczyce sie tym, ze naleze do tych ktorzy wlasnie podejmuja sie odpowiedzialnosci za swoje zycie.

Tym bardziej, ze generalnie rzecz moje zycie to prawdziwa bajka w porownaniu z tym jak wyglada zycie przecietnego zjadacza chleba. Mieszkam w raju, doslownie w raju na ziemi, robie to co chce kiedy chce, i stac mnie na to, zeby robic to co chce, czuje sie w zyciu ogromnie spelniona, nawet kochana – mam wielkie projekty i wystarczajaco srodkow na ich realizacje.

Ale jednak sa w moim zyciu takie elementy, ktorych nie chce. Tak mi sie wydawalo…

Kiedy moj kolega Jim przedstawil mi dwa dni temu koncept, ze moje zycie jest dokladnie takie jakie chce miec, zaraz powiedzialam – chwila moment, wlasciwie tylko prawie takie jak chce. Jak sie zastanowic, to jednak nie wszystko jest w moim zyciu dokladnie tak jak chce.

Na przyklad nie chce miec tego zaganiana – chce miec lepszy zespol i delegowac wiecej i skuteczniej.

I nie chce miec nadcisnienia. Staram sie juz od dawna zrzucic wage, zeby obnizyc nadcisnienie. I w ogole, chce wygladac lepiej. ale to nie jest takie latwe. Wiec dalej mam i nadcisnienie i nadwage.

No i oczywiscie mam znacznie mniej energii niz moglabym miec… Tego w zyciu nie chce.

Na co Jim powiedzial:
- Wando musisz spojrzec prawdzie w oczy. masz zycie dokladnie takie jakie masz bo chcesz je miec. Robisz przeciez to co chcesz. I kiedy chcesz. Sama podejmujesz decyzje – od ciebie zalezy i jakie projekty masz na tapecie i kogo przyjmujesz do swojego zespolu i co jesz, i ile masz ruchu, i ile spisz. Twoja nadwaga jest wynikiem tego, ze kiedy masz do wyboru przygotowac dokladne menu i trzymac sie tego menu czy isc na zywiol… robisz wybor: isc na zywiol.

Na co ja …
- No mam menu przygotowane, tylko sie go nie calkiem trzymam, dodaje sobie zbyt czesto rozne smakolyki, oszukuje, opycham sie za duzo…

Na co Jim…
- No wlasnie. Chcesz jesc smakolyki i chcesz sie opychac – prawda jest taka, ze TEGO chcesz bardziej niz byc szczupla i zdrowa miec duzo energii. Wiec przyznaj sie ze tego chcesz. Bo sie oszukujesz. Przeciez gdybys nie chciala jesc to bys nie jadla, nikt ci nie przyklada rewolweru do skroni zmuszajac cie do jedzenia..

Niby nic nowego, w jakiejsc formie to juz znam, ale ten jegosposob patrzenia dal mi prawdziwego kopniaka – jakby obudzil mnie z letargu. Zawsze wolalam patrzec na sprawe jedzenia pod katem: nie moge sie opanowac, jakas sila mnie popycha w strone lodziarni, mam nawyk z ktorym trudno sobie poradzic itp. A kiedy siedzialam na kanapie zamiast isc na basen, albo przejechac sie na rowerze, wolalam to usprawiedliwic tym, ze jestem zmeczona i ze brak mi energii – nie tym, ze CHCE z wlasnego wyboru siedziec na kanapie i ze to mi po prostu bardziej odpowiada niz pojsc na basen poplywac. (a basen mam 200 krokow od domu, wiec naprawde wstyd – jesli nie plywam to tylko dlatego, ze wole robic cos innego)

Dyskusja z Jimem trwala caly wieczor, potrwalo troche zanim to do mnie wreszcie dotarlo. To sie ogromnie wiaze z tym tematem pelnego zaangazowanie, ktory wlasnie studiuje. Wiec w sumie to, co powiedzial Jim bylo dla mnie wielkim objawieniem i jestem mu za to ogromnie wdzieczna.

Czesto musimy cos uslyszec wiele razy zanim do nas to dotrze – wiele rzeczy dociera do nas na bardzo plytkim poziomie. Slowa do nas docieraja, mozemy je nawet powtorzyc oszukujac i siebie i innych ze rozumiemy to w pelni, a jednk nie dociera w pelni. W koncu kiedys – jak mamy szczescie – ktos powtorzy jeszcze raz cos co wydaje nam sie ze juz wiemy, ale w innym kontekscie i nagle to trafia do nas poruszajac nas do glebi. Stukamy sie w czolo mowiac “czemu o tym nie pomyslalem?”

Tak wlasnie bylo z ta rozmowa z Jimem.

Teraz patrze na to zdanie “Twoje zycie jest takie jakie CHCESZ miec” jak na cos tak oczywistego, ze w glowie mi sie nie miesci, ze tego nie widzialam. Czuje sie nawet troche jak hipokrytka, bo niby podejmowalam sie odpowiedzialnosci za swoje zycie, a jednak tak szczerze mowiac w wielu sprawach wypychalam sie sianem…

Dotarlo do mnie z pelna brutalnoscia, ze jestem otyla bo tak naprawde to… chce byc otyla. Moge mowic inne rzeczy, ale licza sie fakty i co robie z wlasnej woli. (Poprawka: chcialam byc otyla, bo juz teraz chce byc zdrowa i teraz to co robie idzie w parze z tym co chce, ale to juz temat na inny zapis)

Dwa dni temu zmienilo sie we mnie wiele, zaskoczylo cos w moim umysle pod wplywem tej rozmowy i wielu rozmyslan. Po tej rozmowie z Jimem nie moglam sprac. To wszystko spowodowalo gwaltowna zmiane w moim podejsciu do odchudzania sie i w ogole do kwestii zdrowia. Wreszcie uzmyslowilam sobie na dobre to co najwazniejsze. Zreszta nie tylko pod wplywem tej rozmowy z Jimem, ale pod wplywem wielu innych czynnikow – to juz we mnie dojrzewalo od dawna, ale rozmowa z Jimem byla niewatpliwie katalizatorem.

Pozniej, kiedy w lozku czytalam kolejny rozdzial tej ksiazki Loehra i Schwartza wszystko o czym tam mowa zaczelo do mnie docierac w innym wymiarze. Teraz cokolwiek czytam, o czymkolwiek mysle potwierdza, ze to prawda. Nasze zycie jest takie jakie chcemy miec – bo gdybysmy chcieli miec inne zycie, zrobuilibysmy cos zeby je zmienic…

Prawda jest taka, ze TWOJE zycie jest tez dokladnie takie jakie chcesz miec. Bo jesli chcialbys, zeby twoje zycie bylo inne znalazlbys sposob na to, zeby je zmienic. A wiec jesli twoje zycie jest takie jakie jest, cos ci sie w tym musi podobac o wiele bardziej niz perspektywa zmiany.

To odnosi sie zarowno do zycia osobistego jak i do biznesu.

Sprzedajesz tyle ile sprzedajesz, bo chcesz tyle sprzedawac – jesli chcialbys sprzedawac wiecej, znalazlbys sposob na to zeby zwiekszyc ilosc klientow albo ilosc transakcji albo ile twoi klienci wydaja.. albo wszystko razem wziete… Gdybys chcial to naprawde zmienic znalazlbys sposob na to zeby sie dowiedziec jak to zrobic.

Wazysz tyle ile chcesz wazyc – jesli chcialbys wazyc mniej to bys jadl mniej i ruszal sie wiecej.

Twoje relacje z innymi sa takie jakie chcesz miec, bo gdybys chcial miec lepsze relacje z innymi, znalazlbys sposob na to, zeby je poprawic – a jesli sie ich nie da poprawic, znalazlbys sposob na to, zeby sie od nich uwolnic..

Bede duzo na ten temat pisac w przyszlosci, bo to ma OGROMNY zwiazek z sukcesem firmy i z sukcesem w ogole. Na razie zostawie cie z tym oswiadczeniem – z ktorym z pewnoscia wiele osob czytajacych te slowa nie zechce sie zgodzic, co niczego nie zmienia:

Masz takie zycie jakie CHCESZ miec!

Prosze nie piszcie, ze nie zawsze sie ma zycie jakie chcemy, bo nikt nie wybiera choroby albo wypadku samochodowego – nie chodzi o skrajne wypadki, ale generalnoe o to naprawde co jest pod nasza kontrola.

Po drodze na basen widzialam starsza pania, ktora wolnym krokiem z wysilkiem zmierzala do skrzynki pocztowej – zaczelam sie zastanawiac, do jakiego stopnia jej fizyczna sprawnosc, albo raczej jej brak, jest wynikiem jej wlasnych decyzji, ktore kiedys podejmowala rujnujac sobie powoli zdrowie tak jak ja to do tej pory robilam.

Oczywiscie trudno powiedziec. Moze ta pano dbala o swoje zdrowie ale miala kiepskie geny i mimo wszystko sie rozchorowala. Ale w wiekszosci wypadkow to od nas zalezy w jakiej formie jestesmy kiedy sie starzejemy – duzo ostatnio czytam na ten temat i to zadziwiajace ile zalezy od nas samych.

Na Forydzie jest masa starszych ludzi – i tych schorowanych i tych w znakomitej formie. Moim glownym celem jest utrzymac zdrowie i energie na dlugie lata, zeby wam kochani dluuuuuugo jeszcze sluzyc pomoca.

To co robie to dopiero poczatek, wiec musze od tej pory rozwaznie postepowac z ta swoja energia – to wlasnie dlatego teraz bede o siebie dbac bardziej niz kiedykolwiek. Tylko zdrowe jedzenie, i malo tego jedzenia- za to duzo ruchu.

A schudniecie?
Waga z pewnoscia spadnie jako efekt uboczny…

Po raz pierwszy w zyciu nie mam nadziei, ze wszystko sie tym razem uda.
Po raz pierwszy w zyciu WIEM ze tak bedzie.

Wpis “Twoje zycie jest takie jakie CHCESZ miec!” skomentowano 30 razy

  1. Abacus pisze:

    “Twoje zycie jest takie jakie CHCESZ miec!”- a co z czynnikiem od nas niezależnym jakim w wypadku wagi i energi jest metabolizm? W pracy zawodowej, osiągnięciach na tym polu duże znaczenie mają nasze możliwości psycho-fizyczne. Na nie wpływ także mamy ograniczony. Oczywiście nasza motywacja, konsekwencja w działaniu tak w jednym jak i drugim przypadku ma niebagatelne znaczenie, często decydujące ale nie jedyne.

  2. Misia pisze:

    Pod tym stwierdzeniem podpisuję się obydwiema rekami. Dodałabym małą modyfikację: Twoje zycie jest takie jak Twoje myśli. W końcowym efekcie jak myślimy tak żyjemy, dlatego nie zawsze jast tak jak chcemy. Do decyzji musimy dojrzeć, bo gdy usiłujemy wprowadzić zmiany “na siłę” rezultaty bywają odwrotne. Jestem wielozawodowcem tzn. wykonywałam w życiu różne zawody, bo jestem ciekawa świata , ludzi i natury. Doprowadzilo mnie to do tego, że obecnie zajmuję się promocją zdrowia. Ale aby robić to co lubię musiałam przejść swoją lekcje życia. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę samych własciwych wyborów zgodnych z naszymi chęciami.

  3. Lenka pisze:

    Wando wspaniały temat poruszyłaś. W zupełności sie zgadzam z tym co napisałaś. Tak wiele zależy w naszym życiu od tego co CHCEMY mieć, osiągnąć, czuć sie. Nie wszyscy w to wierzą że to działa, ta potęga naszego umysłu. Najlepiej samemu sprawdzić – bądź panem swoich myśli – myśl o tym co chcesz żeby sie spełniło a tak będzie/sprawdziłam to już na sobie/.Sama biegam raz w tygodniu na basen i na gimnastykę, czuje sie wspaniale, mam więcej energii i lepsze samopoczucie. To już jest bardzo dużo. Można swoim optymizmem, energią i radością “zarazić” innych a to jest cudowne. Wando ty właśnie tak robisz i bardzo serdecznie Ci za to dziękuję :)))

  4. Realista pisze:

    W kazdym takim artykule plenta jest prosta, bedziesz mial/la zycie takie jakie CHESZ i mozesz byc takim jaki chcesz, ale niestety pewnych rzeczy nie da sie zminic… CZASU i tak np: nikt z nas ani Ty Wando nie mozesz stac sie o 20 lat mlodsza nawet jak bys bardzo chciala i miala hipermotywacje :)

  5. Anita pisze:

    Zgadzam sie z tym co Wando piszesz, a przede wszytskim o energii zyciowej. Od jakiegos czasu regularnie cwiocze, chodze na basen i widze niesamowita poprawe w funkcjonowaniu. Zarowno psychicznie i fizycznie czuje sie owiele lepiej. Potrafie bardziej sie skoncentrowac oraz szybciej znajduje rozwiazania. Nawet kiedy jestem zmeczona i tak naparwde nie chce mi sie isc na basen to jednak jak sie przemusze i pojde potemmam wielka satysfakcje – bo znowu czuje sie rzezka i jak to sie mowi openminded:)))

  6. Anna pisze:

    Wando ,nic dodać nic ująć. Proste rozwiązania są najtrudniej zauwazalne i stosowane.Jedno jest pewne, to my decydujemy jakie jest nasze zycie.Od ciebie zalezy czy je chcesz zmienić czy pozostac w postawie “życzeniowej”.Głównie dla kobiet http://relakskobiety.wordpress.com/2008/02/25/najwazniejsze-rzeczy-to-co

  7. Marek49 pisze:

    Zawsze z przyjemnością czytam Twoje wiadomości Wando i Twój blog. “Twoje życie jest takie jakie chcesz”… jest prawdą, jednak tylko na pewnym poziomie. Nie sposób bowiem zmienić rzeczy, które być może chcielibyśmy, a jednak nie możemy: choćby kolor skóry, oczu, miejsce narodzin, czy rodziców i wiele, wiele innych:). Są rzeczy, które są nam narzucone, bez naszej woli. Chcielibyśmy się nie starzeć, a jednak się starzejemy. Chcielibyśmy nie umrzeć, a jednak umieramy. Chcielibyśmy aby nasi bliscy również nie umarli, a jednak umrą. Na cóż więc naprawdę istotnego mamy wpływ? Zastanów się. Na ilość pieniędzy w naszej kieszeni?
    Powiesz: Rzeczywiście są rzeczy, na które wpływu nie mamy. Możemy jednak w różny sposób je odbierać. Możemy w różny sposób do nich podejść.
    Zgadza się, to prawda. To jednak nie zmienia faktu, że te rzeczy nam się przytarfiają, a przecież nie chcielibyśmy, pradwa.
    Więc nie do końca nasze życie jest takie jakie chcemy aby było. Choć rzeczywiście takie własnie ono jest. Gdyż to my wybieramy życie w materialnym świecie, choć moglibyśmy żyć w duchowym… Ale to historia na zupełnie inną pogadankę. :)

    Pozdrawiam ze słonecznej dzisiaj Polski
    Marek

  8. Ola Żuławińska pisze:

    Wando, dziękuję, że zwróciłaś uwagę na słowo “dokładnie” – to wielka odpowiedzialność, ale i duża nadzieja – jeśli życie jest dokładnie takie jakie chcemy, to dokładnie wszystko możemy chcieć zmienić. I wsystko możemy zmienić.

    Do Abakus: Nie jest się niewolnikiem metabolizmu, można go odpowiednią dietą podkręcić. Nie jesteśmy też niewolnikami naszych możliwości psychofizycznych – a co powiesz o niepełnosprawnym chłopcu, który z Markiem Kamińskim dotarł na biegun?

  9. Marek pisze:

    Popieram to co napisałaś, od 30 lat mam problemy z kregosłupem, (po wypadku na rowerze), i tylko dzieki temu ze ćwiczę mogę normalnie funkcjonować.
    Rok temu doszły problemy z sercem – “zespół metaboliczny”- znajomy Kardiolog ujął sprawę szczerze : albo schudniesz 23 kg , będziesz ćwiczył i stosował dietę, albo: wylew,udar lub zawał.Schudłem 7 kg ćwiczę i czuję się o wiele lepiej.
    Jak wybiorę więcej “przysmaków” to od razu widać na wadze i ciśnieniomierzu.
    Pozdrawiam
    Marek

  10. Henryk Tokarski pisze:

    Dlaczego system nie dodaje komentarzy.

  11. SMTN pisze:

    Twoje życie jest takie jakie chcesz mieć!
    Oczywiście, tylko zastanawiam się nad słowem( a w zasadzie >myślą

  12. Agnieszka Michałek pisze:

    Abacus – wiele jest od nas zależne, nawet metabolizm. Poczytaj chociażby książki Michała Tombaka, a odkryjesz “na nowo” wtedy, że na wszystko mamy mniejszy bądź większy wpływ. W końcu nasz styl życia czy odżywiania ma wpływ na wszystko. Skutkiem mogą być dolegliwości, na które nie mamy w tym momencie większego wpływu, ale mieliśmy wcześniej.

    Faktycznie, życie jest takie, jakie chcemy mieć, nawet, jeżeli się bronimy przed tym… Trzymając się chociażby naszego ciała – słyszę dookoło, że ludzie nie mają czasu na sport, na spacery itp, ale w praktycznie każdym oknie domu wieczorem widze włączony telewizor.

    Faktycznie, czasem się nie chce zmieniać, bo przyzywyczajenie robi swoje, ale jak wiele radości potrafi dać dzień spędzony inaczej! Warto jednak chcieć zmienić styl życia i MIEĆ życie takie jakie chcesz naprawdę! Trzeba tylko chcieć ;)

  13. Christo pisze:

    w 100% zgadzam się z Tobą, Wando!
    Nawet choroby, braki motywacji, chęci zmian zależą od nas samych. Problemem jednak jest nasza “szufladka”, nasze “zaszufladkowanie”. Nasze poprzednie wybory doprowadziły nas do dnia dzisiejszego. I dziś tak trudno jest nam to zmienić. Może i sami byśmy z tym sobie poradzili, ale jest pewne “ale”. Otóż jak ja zacznę działać tak, jak chcę, to co na to powie moje środowisko? I przede wszystkim TO odbiera nam energię do zmian. Mówimy sobie – “A lepiej niech już będzie tak, jak jest”. Nieprawda?
    Ważne jest by zdjąć tą blokadę, by dodać sobie energii na przeskoczenie tego. I przeskoczyć.

  14. Magdalena pisze:

    To prawda! zdecydowanie jak najszczersza prawda!
    “Twoje zycie jest takie jakie CHCESZ miec!” to prawda ktora trzeba “zalapac”, musi tak jak mowisz cos przeskoczyc i wtedy zalapiesz!
    Najgorsze w tym jest poczucie winy, bo jak to do nas dotrze to widzimy jacy bylismy zaklamani w stosunku do innych ale i do siebie samych i jaka krzywde przede wszystkim sobie zrobilismy, no i skonczyly sie wymowki!
    Ta gleboko zakorzeniona swiadomosc najbardziej ujawnia sie i jest bym powiedziala motorem napedowym w przezwyciezeniu wszelkich chorob.
    Wiele osob mowi, ze to nie do konca prawda, ze sa choroby na ktore nic nie poradzimy, ale to falsz! naewt jak jestes sparalizowany mozesz naprawde bardzo wiele, ale zalezy to tylko i wylacznie od Ciebie samego!
    Na metabolizm i nasze mozliwosci psycho-fizyczne powiedzialabym, ze ta swiadomosc ma nieprawdopodobnie energetyczny wplyw! wiem to wszystko, bo sama to przecwiczylam!
    Sa oczywiscie caly czas momenty, ze pozwalamy sie wylaczyc swiadomosci i pozwolic dzialac zywiolowi, ale i tak jest to w pewien sposob kontrolowane przez nasza podswiadomosc, ktora w sposob bardzo fizyczny przywraca nas do rownowagi i samokontroli.

  15. Mirek Szmajda (SprzedawcaInternetowy.pl) pisze:

    Ogromnie dziekuje za to wspaniale nagranie. Faktycznie tez niby zdaje sobie sprawe, ze tylko ode mnie zalezy jakie jest moje zycie. Dzieki przypomnieniu mi o tym, zrozumialem, ze powinienem z tego zrobic lepszy uzytek.

    Sama wiedza, sama swiadomosc, ze moje osiagniecia zaleza tylko ode mnie to za malo. Oswiadczenie “Masz takie zycie jakie CHCESZ miec!” powedrowalo wlasnie na tablice nad moim biurkiem, abym pamietal o tym przy podejmowaniu kazdej decyzji. Aby kazda decyzja uzalezniona byla od tego, jakiego zycia naprawde CHCE.

  16. Władek pisze:

    Droga Wando,
    dużo prawdy jest w tym, co piszesz. Ja na przykład, żeby zostać “Złotą Wisienką” w dystrybucji jajeczek musiałem zadbać o moją kondycję fizyczną. Wiesz, po kilku godzinach łażenia po klatkach schodowych wysiadały mi już kończyny oddolne. Jednak po miesiącu codziennych treningów na rowerku treningowym przyszły pierwsze efekty i brak zakwasów. Kosztem codziennych ćwiczeń zaniedbałem moje hobby tzn. “Jaka to melodia” i “Pensjonat pod różą”.Ale warto było.

  17. Boleslaw pisze:

    Droga pani Wando !
    Jestem strzelcem w znaku zodiaku i mam strzelecki harakter, ze w wielu sprawach opisanych sie zgadzam, a w wielu nie. Czytajac Ten artykol jak i innych na ten temat opinie, z jednymi sie zgadzam a z drugimi nie, ale bedac naprawde podekscytowanym jak paw z pieknymi piorami w ogonie by pokazac kim jest, ja tez chcialbym znalezc odpowiedz w temacie dla siebie, bo;

    Dzisiaj jest 35 rocznica mojego slubu, wczoraj przypomnial mi o tym moj syn, zabierajac nas do restauraci na obiad. Urzylem slowa ‘przypomnial’ ale ja naprawde pamietalem o tym, tylko chyba bylem za ciezki od dzwigania psychicznych obowiazkow w moim biznesie, by ta okazje jakos inaczej i lepiej ugoscic, niz mysla o pozostawieniu mojej ukochanej mi osoby, ktora tez jest zajeta swoimi obowiazkami, jak nigdy przedtem.

    A ja jej pomocy potrzebuje w moim biznesie, ktory buduje tak, by “jutro” mial obroty w milionach dolarow. Ale nad tym pracuje wlasnie sam, gdzie przez ostatnie diesiec lat wlozylem wiele godzin pracy i nerwow, a teraz jestem “trzy stopy” od mojego celu, i wiem o tym doskonale, ale nie mam zadnej pomocy by to mozna bylo troszeczke podzielic w obowiazkach, a sam sie gubie w tym wszystkim bo obowiazkow przybywa, z kazdym dniem.

    Natomiast moja wizja jest tylka moja wizja i jej sie do tego nie udaje mi przekonac, bo ona sie boi ze nie da sobie rady, bo nie jest wystarczajaca dobra z Angieslskiego. Co jest nie prawda, jej Angielski jest dosyc dobry ale ona jest ze znaku wagi, wybierajc to co teraz ma;

    A full time job, and a lot of fear to start something deferent and new that she has never done before. It is a new profession to her, so probabely she is expecting me to make a first million by myself, than she might consider it to try, but with much safer outcome. Then, I mght be really far away. Don’t you think so?

    Ale, mysle ze pujde kupic dwa rowery zeby swoja wage zrocic jezdzac z nia wieczorami, by przekonac ja jako ukochana mi osobe, do spedzenia reszty dni ze mna, bo kocham ja jak nigdy przedtem, a harakter mowi mi;

    SCREW IT!, GO AND ENJOY LIFE AS MUCH AS YOU CAN, BECAUSE YOU CAN DO IT. THAT’S SAGITARIUS WAY OF THINKING. WHAT DO YOU THINK IS BETTER?

    A BIKE OR STRANGE FREEDOM?

    FOR NOW I AM GOING TO A STORE, DUE TO A FACT THAT I DID HAVE A TRUE CONFESSION AND MY PRIST TOLD ME TO KIP UP. SO, I’LL PRAY YET, FOR BETTER TOMORROW.
    .

    WITH ALL MY RESPECT;

    BOLESLAW.

  18. Abacus pisze:

    “Abacus – wiele jest od nas zależne, nawet metabolizm. Poczytaj chociażby książki Michała Tombaka… ”

    Metabolizm zależy od nas w niewielkim stopniu.
    Tombak?- czytałem w latach 90-tych , jeszcze jeden guru.
    Czy można żyć 150 lat?
    Droga do zdrowia
    Uleczyć nieuleczalne
    Jak żyć długo i zdrowo
    Czy ludzie od tego czasu w jakiś sposób zmienili swoje życie?

  19. katarzyna pisze:

    Droga Pani Wando,
    słuchając dzisiaj Pani wykładu chciałabym dodac coś z mojego własnego doświadczenia i obserwacji i nie tylko.
    Te sytuacje oraz ludzi, z którymi mamy do czynienia, to wszystko z czym sie stykamy i dosłownie wszystko odpowiada dokładnie naszemu stanowi w jakim się znajdujemy. Pokrywa się z naszymi myślami, które plączą się nieustannie w naszym umysle i uczuciami z nimi związanymi. Wszystko jest także, zgodnie z tym co Pani powiedzała, naszym wyborem, dokonanym na podstawie tego co zebraliśmy w formie przekonan i obrazów i zasad oraz ocen jakimi się kierujemy od dzieciństwa do dnia dzisiejszego. Bez wyjątków. Wszystko. Doświadczyłam tego wielokrotnie kiedy w sytuacji bez wyjscia pod wpływem przekornego abo spontanicznego impulsu zadziałałam tak jakby to wszystko nie miało miejsca i co sie stało, stało sie tak jakby to naprawde miejsca nie miało. Jednym słowem sytuacja się sama magicznie rozwiązała. Spotkalam własciwych ludzi którzy pokazali mi spozoby rozwiązania problemu i wykorzystałam innych wiedze mi przekazaną, łącznie z tym że wykrałam w totolotka, chociaż naprawde nie grywam, kupon byl stary a znalazlam go w kieszenie własnie wtedy. Przedtem nie widziałam wyjscia. Za długo by tu wymieniac, ale tak zwane cuda to dokładnie odpowiedz na to czego się rzeczywiscie spodziewamy i jesteśmy przekonani, o tym że powinno się zdarzyc, tak samo jak pech jest tym czego się obawiamy i czego się także spodziewamy. Swiat który tworzymy w każdej jego dziedzinie ze zdrowiem, wypadkami i pechem, czy szczęściem, nie rozróżnia TAK lub NIE, za to reaguje na intensywnośc naszych doznań i siłę emocji jakie im towarzyszą. To, co przeżywamy najgłębiej staje sie rzeczywistością, niezależnie od tego czy jest to coś czego się boimy czy to czego sobie życzymy. Tak więc biedni ludzie zwykle pozostają biedni lub ubożeją a bogaci się bogacą. Zdrowi wyglądaja pięknie a chorzy odchodzą. Nie wiem, ale zdaje mi się że nie ma granic moc którą w sobie nosimy. Jak do tej pory to przekonuje się że wszystko jest możliwe i to dzieki nam, nie sytuacjom zewnętrznie, sztucznie zastanym. Jesteśmy fenomenalnymi stworzeniami które jeszcze nie poznały swojej prawdziwej mocy.
    Pozdrawiam
    Katarzyna

  20. grzegorz pisze:

    Witam.Zgadzam się ,ale jest jeszcze coś o czym nikt nie wspomniał.Sam długo szukałem .Każdy w życiu ma do ‘odrobienia swoją lekcje’ i nie ważne czy w to wieżysz czy nie lub czy otym wiesz lub nie.Jeśli coś robisz i ta zecz ‘uczy’ Cię w ‘twojej lekcji’ to dobrze ale jeśli oddalasz się od ’swego zadania’ to życie samo naprowadzi Cię .Na początku drobne uwagi :zwątpienie , coś odpycha ,ktoś akurat tobie cośtłymaczy.Jeśli nie posłuchasz lub nie zauważysz , dostajesz poważniejsze sygnały: wypadek ,choroba, duża strata ,niestety sam to przeszłem ,często wtedy przychodzi chwila zastanowienia i nagle zauważa się rzeczy oczywiste ,weryfikuje się system wartości .I znowu idziesz swą drogą i jeśli znowu się oddalasz to historia się powtarz .Ja przeszłem to 3 razy i za każdym razem [2 x duża strata i wypadek] nauczyło mnie to czegoś co było mi bardzo potrzebne ale tego nie dostrzegałem. Są jeszcze w nas ‘ukryte pragnienia’ i te dobre [mażenia] i te złe [kompleksy ] , one też mają wpływ na nasze decyzje .I sama technika nie wystarczy aby odnieś sukces ,bo jeśli mam kompleks biedaka i nic z nim nie robie [bo nie wiem lub nie chcę robić]to mimo naszych starań nasza podświadomość znajdzie sposób aby wszystko zepsuć .Sama widzisz u siebie jak trudno Tobie pokonać nadwagę, dopiero gdy ktoś Tobie to uzmysłowił zmieniasz sposób myślenia[zobaczymy z jakim skutkiem ]. Dlaczego o tym pisze ? Jesteś autorytetem dla wielu i należało by chociaż wspomnieć ,że jeśli komuś nie udaje się to powinien najpierw popracować z kompleksami a potem z Tobą bo inaczej nic z tego nie będzie, wiem coś o tym jak kompleks potrafi być ’skuteczny ‘nawet gdy o nim niewiesz. Pozdrowienia.

  21. Agnieszka Michałek pisze:

    Abacus – nie biorę Tombak za guru, podałam tylko jego nazwisko, bo mi pierwsze przyszło do głowy.

    Oczywiście samego metabolizmu jako takiego nie zmienimy, jednak poprawić zawsze go można. W końcu “na metabolizm składają się tysiące różnych reakcji” (Wikipedia).

    Wiem z doświadczenia, że jak jem z doskoku, idę na “śmieciowe jedzenie”, mało sie ruszam i do tego mam jeszcze jakieś stresowe sytuacje, to metabolizm szwankuje.

    Zaczynam sie ruszać, jem więcej warzyw, sama gotuje, od razu przybywa mi energii, a mój metabolizm poprawia się i to znacząco. Od razu czuję się inaczej, a i organizm odwdzięcza się ;) Nie wspominam, jak fantastycznie czuje się po głodówce kontrolowanej

    Zadałeś ciekawe pytanie – “Czy ludzie od tego czasu w jakiś sposób zmienili swoje życie?” Właśnie? A chcieli je zmienić? Czy może właśnie CHCĄ mieć takie, jakie mają, bo wygodniej?

  22. Urszula pisze:

    Witam, piękna dyskusja, popieram w 100 procentach komentarz Mirka 49, niestety nie mamy wpływu na całokształt życia. Kiedy w życiu nam wszystko wychodzi, kiedy mamy zdrowie, miłość, pieniądze i mieszkamy jak w raju, wtedy bardzo łatwo nam powiedzieć,ze mamy wpływ na nasze zycie. Co mają jednak powiedzieć głodne dzieci w Etiopii, czy one chcą takiego życia. Czy rodzice, ktorym rodzi się niepełnosprawne dziecko sami wykreowali taki los. Oczywiście Luise L.Hay powiedziałaby, ze to my sami sobie wybieramy rodzicow. Jest to oczywiscie jedna z najgorszych bzdur szerzącego sie ruchu New Age, który niestety wchodzi nawet na rynek biznesu. Mirek 49 ma sporo racji, nie wybronimy się przed chorobą, wypadkiem, smiercia, nie cofniemy czasu . Przy podejmowaniu wyborów powinniśmy kierować sie rozsadkiem, dobrym rozeznaniem , odpowiedzialnościa no i przede wszystkim brać pod uwagę konsekwencje jakie z tego tytulu wynikna.pozdrawiam serdecznie – Urszula

  23. Wanda Loskot pisze:

    Uderz w stol a nozyce sie odezwa :)

    W moim wpisie mozesz wyczytac to co istotne, albo szukac dziur i sie o nie czepiac. Napisalam, ze to sie nie odnosi w sytacjach huraganow i wypadkow spowodowanych pijanymi kierowcami. Nie zrobilam litanii wszystkiego co byloby wyjatkiem, bo licze na inteligencje czytajacych ten blog i nie chce inteligentnych ludzi obrazac lopatologia.

    Gwoli przypomnienia – niby to oczywiste, ale wiem, ze wielu osobom to moze umknac uwadze: ten blog i moje wpisy nie sa zaadresowane do kazdego.

    Nie do rodzicow z niesprawnymi dziecmi i na pewno nie do glodnych dzieci w Etipii – kazdy kto mnie zna dluzej niz piec minut wie, ze nigdy bym nie powiedziala do dziecka w Etiopii “masz takie zycie jakie chcesz miec”.

    Ale jesli jestes wlascicielem malej firmy, albo ekspertem ktory chce zarabiac na wiedzy, jesli masz w zwiazku z tym wielkie cele i chcesz naprawde duzo zarabiac – zwracam sie tutaj wlasnie do ciebie.

    Mowie o tobie.
    O TWOIM zyciu.

    Nie o zyciu dzieci z Etiopii.

    To TY masz takie zycie jakie chcesz.

    Jesli chodzi temat poruszony powyzej, o moje zycie w raju i o to, ze mi tak latwo powiedziec, bo mam milosc i pieniadze…

    Mam bo tego chcialam i chce.
    To byla wlasnie kwestia wyboru…

    1. To przeciez nie jest kwestia przypadku, ze mieszkam w raju. Los mnie tutaj nie przygnal. Sama tutaj przyjechalam z wlasnego wyboru. Nie myslcie sobie przypadkiem ze to po prostu jest tak, ze sie wsiada w samochod, tutaj przyjezdza i od razu sie mieszka w raju. Wiekszosc Folorydy wyglada tak sobie, a spora czesc jak niezle piekielko – wieli ludzi tu przyjezdza i sa daleko od raju. DUZO wyrzeczen, duzo energii, duzo planowania, nawet sporo ryzyka sie z tym wiazalo, zeby sie znalezc wlasnie tu gdzie jestem.

    2. Sprawa pieniedzy – dla tych do ktorych adresuje ten blog to oczywiste, ze nikt mi pieniedzy nie podal na zlotej tacy. Mam pieniadze bo sie nauczylam porzadne pieniadze zarabiac i nauczylam sie tymi pieniedzmi gospodarowac. Podkreslam “gospodarowac”, bo od wielu lat bardzo dobrze zarabiam, ale zaczelam pieniadze MIEC dopiero w ostatnich latach kiedy sie nauczylam nimi poprawnie gospodarowac. To tez nie byla kwestia przypadku, ale wyboru.

    3. To, ze mam milosc – aaach, to wielki temat, kiedys bede duzo na ten temat pisac. Tutaj tez jest to uzaleznione od nas. Milosc mamy dopiero wtedy kiedy sami sie nauczymy kochac – najpierw siebie, dopiero potem innych. I nawet wtedy milosc to nie jest co do nas samo przychodzi. Milosc mamy wtedy kiedy decydujemy sie na to, zeby kogos naprawde kochac – kazdy moze milosc miec, ale niewiele osob to potrafi. Wiec ja swoja milosc mam tez ze swojego wyboru.

    4. Jesli chodzi o zdrowie. W mojej rodzinie na prawo i na lewo zawaly serca przed czterdziestka, moja mama umarla w wieku 36 lat na wylew krwi do mozgu, ojciec mial pierwszy zawal w wieku 38 lat, obie babcie umarly dosc mlodo na serce. Mozna powiedziec, ze genetycznie mam spore skrzywienia organizmu i zaliczam sie do grupy ludzi o ogromnych predyspozycjach do chorob..

    A jednak w wieku 59 lat mam serce jak mlot, nadcisnienie tylko lekkie – i zadnych problemow zdrowotnych. Czy to przypadek? Z pewnoscia nie. Jestem zdrowa, bo mimo swojej nadwagi przywiazuje ogromna uwage do sprawy zdrowia.. Na przyklad wiele lat temu rzucialam palenie …

    Jasne, ze wszystko moze sie zdarzyc. Moze sie jutro okazac, ze mam jakas nieuleczalna chorobe.

    Ale na razie jej nie mam.

    Na razie mam takie zycie jakie chce miec.

    I ty tez (nie dzieci z Etiopii i ofiary wypadkow – ale TY).
    TY masz takie zycie jakie chcesz miec!

  24. Iwona pisze:

    Pani Wando,

    dziekuje za Pani trafne spostrzezenia i chec dzielenia sie konstruktywnymi wnioskami, jakie wyciaga Pani ze swojego zycia.

    Pozdrawiam z pochmurnych Niemiec,

    Iwona

  25. Bożena pisze:

    Droga Wando,

    Tak w zyciu jest – jesteśmy tym kim chcemy być. A po 55 roku zycia potrzebujemy coraz więcej energii aby żyć. Sama to wiem doskonale. Najważniejsze, wegług mnie, to zdrowym być i robić w zyciu to, co się kocha, wówczas szczęście samo do nas zapuka.
    Pozdrawiam serdecznie z wiosennej Warszawy.
    Przesyłam podmuch optymizmu, który zawsze na wiosnę dodaje nam nowych sił.

    pzdr.

    Bożenna

  26. limoneczka pisze:

    witam
    Kiedyś się odchudzałam chudnąc 10 kilo w 2 miesiące, po czym przbywało mi o wiele wiecej. Teraz zarzestałam tego niszczącego i dzieciecego procederu.
    Jeśli chce zeszczupleć odchudzam sie racjonalnie 1 miesiąc, a w nastepny ją utrzymuje. Jestem szczesliwa gdy schudne kilogram miesiecznie, bo wyglądam ładniej, a organizm jest nadal zdrowy i dobrze odżywiony.
    Na codzien dobrze sie odrzywiam, bo jestem tego warta.
    Kiedyś się tez odchudzałam myśląc, że jestem brzydka i po to by byc ładna, a w tej chwili uwazam, że jestem atrakcyjna, dbam o siebie , no i wtedy mniej jem, by być jeszcze zxdrowsza i atrakcyjniejsza . Myśle o sobie pozytynie i fajnie sie z tym czuje.
    Pozdrawiam

  27. Łukasz J. pisze:

    Z tymi huraganami i powodziami trochę się nie zgodzę – w dużej mierze też zależą od nas. Przecież wiadomo, że są tereny narażone na takie kataklizmy i jeżeli decydujemy się w takich rejonach mieszkać (pozostać/zamieszkać), zapewne mamy to na uwadze. A jeżeli ktoś nie myśli takimi kategoriami, to znaczy że nie potrafi kierować swoim życiem.
    Wniosek: od nas zależy więcej niż nam się wydaje :)

  28. czess1 pisze:

    Chciec niestety dosc rzadko oznacza rowniez moc. Przyklad z praktyki: liczba odwiedzin na moim blogu skoczyla nagle (zapracowalem na to) z 600/mc do prawie 100.000/mc(!!). Akurat w tym momencie provider poklocil sie z dostawca serwera. I moja strona z e-bookami do sprzedazy nie otwiera! Przeprowadzka utknela
    w miejscu od kilku tygodni. Zero wplywu, zmarnowana szansa i praca 2 letnia.

    Takich przypadkow mialem niestety wiecej. Zawsze o krok od sukcesu, ktos od kogo duzo zalezy, nawala. Mozna to nazwac pechem ale nikt mi nie wmowi, ze wszyscy maja co chca. 80% ludzi wiaza koniec z koncem, nie dlatego ze chca.
    Jeden na 100 ludzi nadaje sie naprawde do wspolpracy. Taki maly lotek. Nie wszyscy moga wygrac. Oczywiscie probowac trzeba.
    Pisze to, zeby nie obwiniac sie niepotrzebnie za cos na co nie mamy wplywu.

    Schudnac nota bene, napewno jest latwiej, niz osiagnac sukces finansowy. Wystarczy zastapic tuczace smakolyki takimi, co odchudzaja. Np. ryba/mieso ze sorowka w niezliczonych wariantach. Miedzy tym dania jarskie, 5 min. gimnastyki dziennie i w kilka miesiecy po klopocie.

  29. Wanda Loskot pisze:

    Jak mozez powiedziec, ze masz zero wplywu na problemy z prowiderem? A kto sobie tego prowajdera wybral? Przeciez ci go nikt wbrew twojej woli nie przydzieli?

    Spojrz prawdzie w oczy – masz na to 100% wplywu.

    Tyle tylko, ze jak wiekszosc ludzi, nie wykorzystales tego, ze masz na to wplyw.
    Jeden na 100 ludzi nadaje sie naprawde do wspolpracy?
    No jasne – a czego bys sie spodziewal?

    To jednak nie znaczy, ze masz odliczac i brac co setna osobe do wspolpracy albo wybierac na zasadzie lotka. – Trzeba po prostu sie nauczyc oddzielac ziarno od plew. To tez w 100% zalezy od ciebie.

    Nie o obwinianie tutaj chodzi ale o zaakceptowanie odpowiedzialnosci. Bo jak dlugo bedziesz wierzyc w to, ze na te sprawy nie mozesz miec wplywu, tak dlugo nie bedziesz na nie miec wplywu.

    Tak wlasnie uwaza te 80% ludzi ktorzy z trudem wiaza koniec z koncem – mozesz myslec to samo co oni, albo pomaszerowac w odwrotnym kierunku – i zaczac myslec jak ci ktorym sie w zyciu dobrze wiedzie.

    Kazdy czlowiek sukcesu ci powie, ze wszystko zaczyna sie od zmiany sposobu MYSLENIA – czego ci serdecznie zycze.

  30. Boleslaw pisze:

    Szanowna pani Wando !!!

    Serdeczne dzieki za mozliwosci dostepu do tych pani blogow, artykulow, esseji itp.itd., oraz ludzi ktorzy z pania koresponduja. Sa naptrawde pouczajace w kazdym tego slowa znaczeniu, mysle ze dla kazdego cos nowego i skutecznego czytajacy je, cos znajdzie. W moim przypadku, ja spedzam o wiele wiecej czasu nad czytaniem i rozwiazywaniem problemow wlasnie taka metoda naukowo-psychologiczna w USA, niz kiedykolwiek w Polsce.

    Wlasnie wiele tutyaj zrozumialem, ze nam zwyklym smiertrelnikom emigranckim to jest to, co jest najbardziej nam potrzebne by doczekac jutra o jakim marzymy. I choc wiem ze mi wiele jeszcze brak w kazdej dziedzinie zycia jesli chodzi o wiadomosci naukowo-psychologiczne, to czytajac pani prace na rozne tematy i problemy ktore pani potrafi swietnie rozumiec i rozwiazywac, ja je rozumie o wiele lepiej bo wlasnie nauczylem sie myslec tak jak pani nam to przekazuje, z ksiazek czy artykulow czy odczytow, jakie pani przeszla w swojej karierze.

    Bardzo wiele w nich jest jeszcze (essejach, artykulach, blogach) tego czego nam jest wlasnie na co dzien potrzeba. Bo, sluchajac pani wszystkich pieciu lekcji, again and again and again, zaczynam to brac do siebie jak wymagane sniadanie, ktorego nie jadalem od wielu lat, pijac za to duzo kawy, bo sie tak przyzwyczailem.

    Po tych lekcjach i roznych essejach i artykulach w pani blogu, zaczynam zmiane w moim zyciu z nastawieniem sie bardziej optymistycznym do jutra, w kazdej dziedzinie zycia, no i musze nauczyc sie jesc sniadanie.

    Serdeczne dzieki za to co pani robi, bo mowiac szczezre przez 25 lat unikalem ludzi Polskiego pochodzenia, tak mi dali sie we znaki na poczatku mojego tutaj pobytu.

    Pani zaczyna mi ta opinie zmieniac, przywracajac mi powiedzwenie jakie mam dla Amerykanow. There is plenty of good people yet in USA. Pani wraca mi wartosc ludzi Polskiego pochodzenia a bedacych tutaj jak kazdy z nas emigrantem, ktory po latach zmienia sie we wszystkim. Jedni na leprze dudzy na gorsze, a jeszcze inni schodza do podziemia, z roznych przyczyn i nie obcych, dla nas.

    God bless You madam.

    P.S.

    Ostatnio mialem troche wiecej pracy w warstacie wiec nie odrobilem mojej pracy domowej w tych przeslanych mi lekcjach ale obiecuje to nadrobic.
    Z wielkim szacunkiem dla pani;

    Boleslaw Plewa

Dodaj komentarz