Kiedy ktos ci pokaze swoje prawdziwe oblicze…
Nasze zycie zalezy od tego jakie mamy zasady i jakimi wartosciami sie kierujemy. Warto od czasu do czasu sie tym zasadom przyjrzec i przetestowac nasze wartosci. Na przyklad ile jestes w stanie tolerowac?
Tutaj duzo sie w moim zyciu zmienilo…
Mysle, ze tobie tez zdarza sie od czasu do czasu, ze ktos sprawi ci przykrosc atakujac calkiem znienacka, bez powodu. Taki drobny cios moze cholernie zabolec. Na dodatek ten bol moze sie przeciagac.
Popularne podejscie i logika mowi, zeby sie nie przejmowac drobnymi sprawami i tolerowac drobne ataki. I ja tez tak przez dlugie lata myslalam w imie zasady psy szczekaja, karawana idzie dalej…
Do momentu kiedy zmienilam zdanie.
Do dzisiaj pamietam jak to sie stalo…
Kiedys gosciem znanego programu telewizyjnego „Oprah” byla cieszaca sie ogromnym uznaniem poetka Maya Angelou. Pierwszy raz sie z nia wowczas zetknelam i nigdy spotkania tego nie zapomne. Do dzisiaj slysze jak swoim niezwyklym glosem opowiada o tym jak moga nas rozdziobac drobne ptaki. To obraz ktory utkwil mi w pamieci chyba na zawsze.
Otoz kiedy maly niepozorny ptaszek pokusi sie o to, zeby cie dziabnac w ucho, to moze nawet kawaleczek po kawaleczku odgryzc spory kwalek ucha zanim sie polapiesz o co chodzi. Maya Angelou malowniczo opisala jak taki ptak zachecony brakiem reakcji moze dziabnac cie potem w nos, a pozniej w oko – i jeszcze raz w nos. I jakby nigdy nic kawalek po kawalku moze cie calkiem skonsumowac.
Jestesmy zwykle na bacznosci kiedy mamy do czynienia z kims kto otwarcie z nami walczy, ale najwieksze niebezpieczenstwo to nie wielki wrog, ale drobne ptactwo. To wlasnie od nich sie musimy najbardziej bronic, bo to wlasnie te drobne ptaki nam najbardziej zagrazaja – nie orly, nie sepy.
A wiec ile masz tego drobnego ptactwa wokol siebie? Czy wiesz kim oni sa? Na przyklad w rodzinie, albo wsrod swoich wspolpracownikow. A moze masz ich wsrod swoich klientow?
Pamietaj, ze nawet sliczne i niewinnie wygladajace ptaki tez potrafia dziobac bardzo bolesnie! Miej sie na bacznosci i kiedy nastepnym razem masz do czynienia z kims kto sie przymierza do dziabniecia, nie daj sie.
Posluchaj co ci podpowiada twoj wewnetrzny glos i zaprotestuj glosno i w pore „o nie – nie dam ci sie dziobnac, idz sobie gdzie indziej”.
Pamietaj, ze wiekszosc ludzi nie ma odwagi, zeby zaatakowac cie wprost. A wiec zamiast tego beda tylko dziobac cie tu i tam, pewnie nie od razu w oko, nawet nie w ucho.
Moze cie skubna w piete, moze nawet tylko w rekaw plaszcza…
Moze to bedzie tylko nieprzyjemny komentarz pod twoim adresem, albo wyzywajace pytanie, albo proba osmieszenia. Kiedy sprobujesz to obnazyc, powiedza „oh to nic, ja nie mialem zamiaru cie obrazic”.
Nie wierz im.
Atak jest atakiem.
Kiedy czujesz ze ktos probuje cie ponizyc, miej sie na bacznosci. Potraktuj to jak zamach bo to JEST zamachem. Nie poddawaj sie atakom tchorza.
I zapamietaj te slowa, ktorych autorka jest takze Maya Angelou:
Kiedy ktos po raz pierwszy ci pokaze kim naprawde jest – UWIERZ MU!







Witaj Wando
Znakomity, obrazowy opis osob pozornie przyjaznych, ktore w drobnych „podjazdach” potrafia niezle zatruc zycie.
To wielka dla mnie przyjemnosc byc w Klubie i miec stale twoje przewodnictwo:-)
Ale gratisowo na blogu takze dajesz z siebie wszystko:-) Bywam wiec wszedzie tam, gdzie ty cos publikujesz :-)
Pozdrawiam promiennie i serdecznie, Grazyna
Najgorsze i najbardziej podejrzane sa osoby o zwodniczej naturze, nieszczere, dwulicowe. Niby sie slodko usmiechaja, a podstep stoi za nimi. To wlasnie takie male ptaszki potrafia ukasic jak wąż.
Przypomina to „styl pijanego mistrza” :)
Wando, nazwałaś po imieniu rzecz, którą od dawna czułam. Ale nie przyszła mi do głowy taka ciekawa przenośnia.
Podpisuję się pod tym obydwoma rękami. :)
Świetny wpis i jakże na czasie u mnie w życiu :) Ostatnio musialam przewartościować dwie stare „przyjażnie” bo niestety tych dziobań było zdecydowanie zbyt wiele.
To co pisałaś Wando „ktos sprawi ci przykrosc atakujac calkiem znienacka, bez powodu” a człowiek to znosi i znosi i znosi, bo w głowie mu się nie mieści, że ktoś może tak po prostu zaatakować czy zagrać nie fair.
To wbrew pozorom dobrze świadczy o dziobanym, bo skoro zakłądamy, że ktoś jest naszym przyjacielem, trudno sobie wyobrazić, by mógł działać nie właściwie względem nas. Wszak dziobany nie zrobił by czegoś nie fair. I przyjmujemy te przeproszenia coraz mniej rozumiejąc. Aż nagle następuje odcięcie się od osoby dziobiącej. Przeważnie w przykrych okolicznościach.
Kiedyś mój bliski przyjaciel powiedział „nie sposób zrozumieć przestępcy, jeśli nie jesteś przestępcą” – i to jest święta prawda. Trudno myśleć kategoriami innej osoby, inaczej wychowanej, inaczej dojrzewającej, inaczej pojmującej świat.
Stąd zamiast dawać się dziobać, jak najszybciej warto przyjąć zasadę, do ilu dziobań przymknie się oko, a po którym następuje rozluźnienie czy zerwanie kontaktu.
Dokladnie tak Aneto.
To sie zreszta odnosi nie tylko do atakow.
Mnie ostatnio jeden z „przyjaciol” ostatnio lekcewazyl nie dotrzymujac slowa coraz czesciej. Lekcewazenie to tez forma dziobania, bo to tez boli. Tutaj tez, z bolem serca powiedzialam „basta” – niestety, nie przestal dziobac, tylko w odpowiedzi zlekcewazyl uwagi i dziobnal nawet jeszcze bardziej bolesnie.
Zadecydowalam wiec, ze bedzie po „przyjazni”.
Musimy pamietac o tym, ze najwaazniejsza przyjazn jaka mamy to przyjazn wobec samych siebie.
Kochana Wando,
Zaskoczył mnie poruszony tu temat, bo właśnie tydzień temu pisałam do odbiorców jednego ze swoich biuletynów o … dziobaniu. :) Jeden z czytelników bardzo się na mnie oburzył, choć niewiele z jego reakcji akurat pojmuję. Nie mam pojęcia co chciał przez to osiągnąć ? Może po prostu podziobać dla samego dziobania. Zastanawiam się jednak co takiego mogło się wydarzyć bo przecież nie podjęłaś tej kwestii bez wyraźnej przyczyny. Właśnie gościsz w naszym kraju. Czyżby to pod wpływem zachowania któregoś z naszych rodaków ? Oby nie to !
Dziękuję za cudowne sobotnie spotkanie. Ciągle jeszcze jestem pod wielkim wrażeniem !
Zasada Anety Styńskiej podoba mi się „zamiast dawać się dziobać, jak najszybciej warto przyjąć zasadę, do ilu dziobań przymknie się oko, a po którym następuje rozluźnienie czy zerwanie kontaktu” Osoby nietuzinkowe,wyjątkowe,częściej są dziobane.Wielu jak sie cofnie do tyłu nie reagowało, a karawana jechała dalej, wydawało sie że tak musi być.A nie musi.Masz racje najważniejsza to przyjażń wobec samego siebie.
Wando,
bardzo dobrze rozumiem osoby, które pozwalają się „dziobać”.
Są osoby, które nie reagują na takie dziobnięcia. Robią swoje i udają, że nic się nie stało. Ale we wnętrzu swojej istoty przeżywają ogromny emocjonalny ból.
Wszyscy jesteśmy ludźmi o wrażliwych sercach i nie lubimy być poniżani, obrażani,
wyśmiewani. Ja tego nie lubię i nie stosuję, bo wiem jak to boli.
Ja mam zasadę, że „do trzech razy” i ani razu dłużej. Jest to czas, który daję sobie na przemyślenie i odreagowanie. Staram się zrozumieć i zadaję sobie pytanie „dlaczego?”. Czasem nie wynika to z niedobrej woli atakującego nas
stworzenia lecz z niezrozumienia czynu. Jeżeli po zwróceniu uwagi typu „czy mógłbyś mnie przestać dziobać, bo mnie to boli „nadal jestem dziobana,
zrywam więź z dziobiącym mnie ptakiem. Nie daję następnej szansy
dziobania mnie, ponieważ mam wysokie poczucie własnej wartości.
Żeby z tym problemem sobie radzić musiałam dobrze poznać siebie.
Stać się dla siebie najlepszym przyjacielem by nie pozwolić nikomu
obrzucać się błotem.
Pozdrawiam serdecznie!
Zosia Klepuszewska
Aneta bardzo dobrz napisala „nie sposob zrozumiec przestepcy….itd”.
Ja wlasnie ucze sie tego…nie zeby usprawiedliwiac niecne zachowania jakiejs osoby albo starac sie zrozumiec powod jej postepowania.Akurat ja nie jestem psychologiem i nie czuje w sobie misji uzdrawiania calego swiata.
Zaczynam rozumiec,ze to nie ja jestem przyczyna agresji,ale przyczyna lezy w tych osobach,ktore „dziobia”.
De Mello napisal ” kaxda agresja,atak,nienawisc bierze sie ze strachu.” Czyli taka osoba czegos ci zazdrosci,boi sie ciebie ,porownuje sie z toba i reaguje w sposob,jaki jest jej znany,dostepny dla jej zachowania:dziobanie.Moze inaczej nie potrafi?
I wane jest,zeby „nikt tobie nie narzucal jak masz cie czuc”.Nie pamietam kto to powiedzial,ale staram sie tez to praktykowac.
Violetto ,ja myślę podobnie i ponadto powiem że uważam że lepiej jest mieć skórę a nie skórkę.Czasem to tzw.dziobanie tylko wygląda na dziobanie.Czasem osoba nie zdaje sobie sprawy że dziobie bo ma inną wrażliwość ,bo chce coś osiągnąć i się pogubiła w tym co robi.Uważam że trzeba mieć dużo wyrozumiałości dla dziobiących jeśli się potrafi bo to po pierwsze mniej nas kosztuje a po drugie stawia nas ponad dziobaniem.No ale ja jestem z Marsa a nie z Wenus więc pewnie parę osób poczuło się podziobanych a wcale tego nie chciałem.
Olać dziobanie ,patrzeć w przód.
;-)
De Mello napisał, że „Nienawiść bierze się ze strachu”, a ja dodałabym jeszcze, że z poczucia niskiej wartości. Człowiek z wysoką samooceną (tutaj ukłon w stronę kursu Wandy „Magia wysokiej samooceny”) nigdy nie będzie umniejszał innych aby sam mógł poczuć się lepiej. Spójrzmy na dzieci, jak łatwo „dziobią” swoich kolegów i koleżanki, które trochę wystają ponad to, co typowe. Jak łatwo jest paść ofiarą dziecięcych docinek kiedy jest się pulchnym, nosi się okulary, jest się niższym lub wyższym niż przeciętne dziecko. Jeśli rodzice nie uczulą nas na krzywdę innych, sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, co robimy „Nie wiedzą co czynia”. Pamiętam, ze jako dziecko jeszcze w szkole podstawowej wyśmiewałam się z mojego kolegi, który miał trochę wiecej ciala, niż inne dzieci. Robiłam to z zemsty, bo nazywał się tak samo jak ja, a nauczyciele złośliwie pytali., czy jesteśmy małżeństwem.. Robiłam to tak długo, dopoki nie spotkałam przypadkiem ojca tego chłopca, który w spokojnej rozmowie powiedział mi, że „Krzysiu płacze w domu, bo jest mu tak przykro…” Palący wstyd jaki wówczas poczułam pamiętam dobrze do dzisiaj. To był kubeł zimnej wody na moją młodą, rozpaloną głowę i nauczka na całe życie, aby nigdy nikomu nie dokuczać „dla zasady”, bo mogę go zranić. Nie wiedziałam tego, nie zdawałam sobie sprawy i ktoś musiał mi to powiedzieć wprost. Niestety mówienie wprost nie na wszystkich działa. Skwitują to wzruszeniem ramion i zarzucą nam, że „nie znamy się na żartach”. Jeżeli tak się dzieje, bierzmy nogi za pas i uciekajmy najdalej jak to możliwe, bo nas zadziobią…
Pozdrawiam ciepło,
Lidia
Wando,
kiedyś także napisałas na blogu właśnie o różnych takich atakach, żeby się nimi nie przejmować. Jak ktoś nas atakuje czy to w internecie czy gdzieś indziej to żeby się nie tłumaczyć bo tylko winni się tłumaczą.
Jak to się ma teraz do tego wpisu ?
Jak będziemy odpowiadać na ataki to sami będziemy napędzać zwykle głupią dyskusję czy to na forum czy gdzieś indziej. Jak będziemy tak się bronić to ktoś będzie coraz to nowe ataki wymyślał żeby ośmieszyc drugą osobę.
Zgodzę się z tym, że dziobanie często może wynikać z poczucia niskiej wartości. Zastanawia mnie jednak granica pomiędzy tym, że nie potrafimy znieść krytyki, którą w dobrej wierze serwuje nam prawdziwy przyjaciel (a która burzy nasz kokon bezpieczeństwa wspaniałego obrazu samego siebie) a prawdziwym, złośliwym dziobaniem wynikającym z braku tolerancji, poszanowania, czy zrozumienia.
I jeszcze jedna refleksja, która mi się plącze po lekturze typów ludzkich (zgodnych z enneagramem np. http://www.enneagram.pl/.). Jesteśmy tak różni, tak różnie widzimy i reagujemy – że to co dla jednych jest już deptaniem uczuć, dla innych może być tylko dosadniejszym określeniem danego zachowania.
Ale tak sobie myślę, że najzdrowsze kryterium – to kryterium, które sami sobie przyjmiemy w zgodzie z tym jacy jestesmy dziś.
Jeżeli dziś, nasze ja mówi, że to już dziobanie i szoda energii i czasu dla danej osoby – pora się pożegnać.
Zawsze będzie to nasza decyzja, zgodna z naszym dzisiejszym postrzeganiem rzeczywistości.
Mariusz, prawie kazdy dziobajacy ma wytlumaczenie. Czasami istotnie nawet nie chca dziobac tylko im to jakos tak z rozpedu wychodzi. Albo nie zdaja sobie sprawy z tego ze dziobia bo maja inna wrazliwosc ;)
Ta gruba skora jest nam istotnie ogromnie potrzebna, kiedys napisalam caly artykul na ten temat, zeby jak ktos nas dziobnie sie nie rozsypac w kawalki.
Ale nie toleruj.
Bo kiedy tolerujesz, to przyzwalasz na dalsze dziobanie.
Moim mentorem byl kiedys Leonard Thomas , ktory stworzyl caly kurs na temat „precz z tolerancja”. Na poczatku to mi sie wydawalo ogromnie radykalne. Pozniej coraz wiecej zaczelam rozumiec.
Jego idea: w ogole nie powinnismy w zyciu NICZEGO tolerowac. Zycie jest za krotkie, zeby tracic energie na rzeczy, ktore nam w zyciu sa calkiem zbyteczne i wymagaja tolerowania.
Dla wielu osob to trudne do przelkniecia, bo to wymaga od nas wielu przewartosciowan, wielu przemeblowan – i duzo pracy, bo samo sie to wszystko przeciez nie przemebluje.
Ale warto.
Kiedys chyba zrobie serie webcastow na ten temat. ale na poczatek warto sie nad tym zastanowic:
Jakie bedzie twoje zycie, kiedy nie bedziesz niczego tolerowac.
Co bedzie, kiedy skierujesz swoja cala energie na realizacje swojej wizji zamiast na wylizywanie sie z tych ran zadanych przez dziobajacych, ktorzy dziobia bo maja inna wrazliwosc?
Ja powiem, ze dzieki nauce Wando od ciebie w Klubie Przedsiebiorcy, uroslam jako przedsiebiorca.
A dzieki kursowi magia Wysokiej Samooceny popracowalam nad budowaniem poczucia wysokiej wartosci.
I jakos nie mam problemow obecnie z dziobaczami. Moze nie maja odwagi?
Ale przejawiam obecnie postawe tak pelna pewnosci i godnosci,ze w ogole nie spotykam sie z jakimikolwiek atakami,a raczej z powszechnym podziwem :-) i przyjacielskimi zachowaniami.
Bez względu na charakter, temperament czy typ osobowości, człowiek zdaje sobie sprawę jakim słowem lub czynem może wsadzić szpilę drugiemu człowiekowi, szczególnie jeśli tego drugiego człowieka zna. Jeśli nie zna – też będzie potrafił. I nie ma tutaj znaczenia poziom wrażliwości, bo na własnym punkcie posiadamy bardzo podobny. „Dziobnięcie” albo jest celowe albo może być zwyczajną gafą przy czym gafy zdarzają rzadko i różnią się tym od celowego działania, że ten kto je popełnia natychmiast się zawstydzi i w jakiś sposób stara się ją zrekompensować ponieważ przy okazji „dziobnął” i siebie. „Dziobanie” jest zawsze celowe i z premedytacją. Tak jak „głaskanie”. Wszelkie próby usprawiedliwienia „dziobania” czy dorabianie ideologii to dalsza manipulacja.
MPodzielska
Po raz pierwszy zaczęłam pracować nad sobą zgodnie ze szkołą Thomasa Leonarda 3 lata temu. Początkowo, tak jak napisała Wanda, jego sądy i idące za tym ćwiczenia wydawały mi się za bardzo -czarno-białe… a życie przecież ma tyle szarości pomiędzy.
I dopiero dziś po trzech lata widzę, a przede wszystkim czuję, jak są proste i prawdziwe. Na liście rzeczy, które toleruję 3 lata temu było lekko ponad 60 pozycji (od drobiazgów typu stosy ubrań do prasowania, po wysysające energię relacje), dziś lista nie przekracza 5. O jak lekko :-)
A z tym dziobaniem super metafora. Mały dziobek mała dziurka. Ukłucie komara też dopiero widać jak spuchnie i swędzi.
Pozdrowienia,
Aneta
A w ogóle, czy to nie ciekawe, że wróbli jest dużo, a sępów jakby trochę mniej? :-)
Witam serdecznie – wiele ciekawych poglądów , na temat nietolelerancji , można tu przeczytać , lecz można zaobserwować coś co, nazwał bym , niezrozumieniem tolerancji i całego zagadnienia. Dlaczego ? Zadam pytanie , kto z was chce być nietolerowany przez inne osoby , środowiska itp.czyżby nikt nie czół potrzeby bycia akceptowanym ? Myślę że bycie asertywnym nie oznacza wcale nietolerancji , bycie nietolerancyjnym oznacza raczej drogę pod górkę z wiatrem w oczy. W moim życiu przyzwalam i nieprzyzwalam , wszystko zależy od sytuacji jaka nastąpiła , jak daleko jest posunięta, tak bym rzekł . Wiem że gdy przyzwalasz ,drobne dziobanie , może stać się wielkim , ale to chyba zależy od podejścia i punktu widzenia dziobanego . Tak czy inaczej wolę być tolerancyjny , a jednocześnie asertywnym , a może to się kłóci z sobą .
ps. zapytaj „dziobiącego”dlaczego to robi, poco to robi ? itp. pytania zadaj , bo sztuką jest zrozumieć drugiego człowieka .
…jeszcze jedno , czy bycie wesołym , wyklucza bycie agresywnym ,wulgarnym , czy temu podobnym czy oznacza że jest wartościowy czy nie , czy zasluguje na twoje uznanie lub nie to również oznacza że , naprawdę jaki jesteś nie wie nikt …. prócz Ciebie samego. …może lepsza jest chwila zastanowienia :)
Chodzi o to, ze jesli cos tolerujemy, to znaczy ze to cos jest niepozadane i obcujemy z tym tylko dlatego, ze powinnismy albo, ze wydaje sie nam ze powinniesmy ze tak trzeba.
Zuzywamy mase energii na to, zeby sie z tym pogodzic.
Brak tolerancji nie oznacza zeby strzelac do tych ktorzy nam sie nie podobaja, ale oznacza, zeby sobie zycie ulozyc w ten sposob, ze tych niepozadanych rzeczy i ludzi nie mamy w swoim otoczeniu, wiec nie mamy nic do tolerowania.
Bo otoczenie jest takie jakie chcemy.
Albo mamy bardzo niewiele do tolerowania i wowczas energie mozna skierowac na cos co jest bardziej kreatywne niz tolerowanie czegos.
W polskiej kulturze szczegolnie uwaza sie, ze bycie tolerancyjnym to wielka zaleta i nawet sie zmierza czesto do tego zeby byc bardziej tolerancyjnym – kiedys tez tak uwazalam.
Tymczasem o wiele lepiej jest zmierzac do ego, zeby tolerancje wlasnie eliminowac. Zeby tworzyc wlasne zycie tak, zeby nie bylo tych elementow, ktore musimy tolerowac. tak powinienes miec cel – bo takie jest idealne zycie, ze wszystko co w naszym zyciu jest to cos co chcemy miec.
Zastanow sie Jacku – dlaczego chcialbys byc tolerowany?
Podaj mi jeden przyklad, w ktorym sie dobrze czujesz jako osoba tolerowana?
Mysle, ze rownasz tolerowanie z akceptacja.
To przeciez dwie rozne sprawy.
No, chyba ze akceptacja z desperacji. Ale nawet taka akceptacja jest lepsza niz ustawiczny wysilek zeby cos tolerowac.
To wielki skrot myslowy dla kogos kto sie nad tym nie zastanawial, ale uwazam, ze tolerowanie to blad. I toleruje w swoim zyciu coraz mniej.
Ja sama tez nie chce byc tolerowana przez nikogo.
Nie widze sytuacji w ktorej odpowiadaloby mi, ze ktos mnie toleruje.
Jesli sie komus nie podobam – to normalka.
Po co ma mnie ktos tolerowac?
W imie czego?
Tolerancja jest zwiazana z kryterium normalnosci.
Twoj wpis dal mi duzo do myslenia.
Np. tolerancja gejow i lesbijek idzie w parze z asertywnoscia, bo sa to dwa rownolegle swiaty.
Czyli: moge byc w tym sensie i toleracyjna i asertywna winnych okolicznosciach.
Ale bycie gejem czy lesbijka to nie jest kwestia wyboru tej osoby, lecz jej konstrukcji fizycznej czy psychicznej, nie znam sie, jak to nazwac. W kazdym badz razie to nie jest kwestia mozliwosci zmiany nastawienia, np.psychoterapia, tak jak osoba hetersoseksualna uwaza swoja heteroseksualnosc za oczywistosc.
A nawet sama chcialabym miec przyjacielageja,bo mozna do woli go kokietowac, a wiadomo,ze to tylko przyjacielski sposb zachowania :-)
Podoba mi sie taku uklad na filmach :-)
Świetny wpis i przemyślenia. Ja, z racji tego, czym się zajmuję, widzę mnóstwo dziobania w relacji rodzic-dziecko, a jeszcze częściej nauczyciel-dziecko. Dorośli stosują dziobnięcia na co dzień i bez zastanowienia. W codziennych sytuacjach rozładowują na dziecku swoje frustracje lub próbują udowodnić swój fałszywie pojmowany autorytet, który z prawdziwym autorytetem niewiele ma wspólnego.
Potem takie dzieci z naddziobanymi uszami, nosami i innymi dziurami i nadszarpnięciami powstałymi przez drobne, ale częste i długotrwałe dziobanie wyrastają na dorosłych. Jakich? Zakompleksionych, sfrustrowanych, smutnych, zestresowanych, nie umiejących znaleźć swojego miejsca i celu w życiu. Dziobania rodziców i nauczycieli są bardzo groźne, bo wykonywane RZEKOMO z miłości i troski o dziecko. Tacy dorośli przyznają nawet: owszem, dziobałem, ale to było dla Twojego dobra. (!!!)
Czasem rodzic poddziobuje także już swoje dorosłe dziecko, bo przecież on „wie najlepiej, co dla dziecka jest najlepsze”. Nawet jeśli to dziecko ma 20, 30, 40 lat…
Myślę, że i takiego dziobania warto być świadomym.
Grazyno, ciekawa uwaga odnosnie gejow.
Jedni ich toleruja inni akceptuja.
Ja sie zaliczam do tych ktorzy *akceptuja* gejow i lesbijki, dla mnie sa normalka, mam wielu znajomych i przyjaciol, ktorzy nimi sa.
Kiedy kogos akceptujemy, nie mamy co *tolerowac*.
Tolerancja jest wtedy kiedy czegos dobrze nie znosimy, ale musimy.
Kiedy jestem w hotelu i lozko jest niewygodne – musze to tolerowac, bo o wiele bardziej niewygodne jest spakowac sie i pojsc do innego hotelu, gdzie lozko byloby lepsze, jesli w ogole udaloby mi sie znalezc.
Albo w restauracji, kiedy juz zamowilam kolacje i obsluga jest niemrawa, tez to toleruje. Nie musze, ale koszt wyjscia i znalezienia innej jest zbyt duzy, wiec wole tolerowac.
Czasami tolerancja jest wbudowana w cene – na przyklad tolerujemy niewygodny i dlugi dojazd do Wandy w sobote – ale wartyo bo bedzie fajnie :)
Jesli chodzi o ludzi, toleruje czasami spoznianie albo namolnosc.
Albo to, ze ktos nie toleruje innych albo ze plotkuje, albo ze przeklina.
Albo ze sie ktos upije..
To toleruje – do czasu.
Ale z orientacja seksualna – jestem na etapie myslenia, ze jesli sa normalni to co ja tu mam do tolerowania? Gdyby jakis gej sie do mnie podwalal i meczyl, to moze bym to musiala tolerowac, ale nie zdarzylo mi sie.
Podobnie jesli chodzi o przekonania religijne albo kolor skory.
Tolerancjs jest wymagana od tych ktorzy uwazaja innych za cos gorszego.
Na zasadzie „toleruj ich mimo, ze jestes lepsza” (a kto jest „lepszy”?)
Lepiej ludzi zaakceptowac.
Ale sa wypadki w ktorych nie musimy akceptowac.
na przyklad kiedy ktos nas stale lekcewazy – pd tego zaczela sie ta dyskusja.
Tego akceptowac nie powinnisny – i tolerowac nie powinnismy tez.
Jolu, z dziecmi – wielka rola dla ciebie do spelnienia.
Zeby je nauczyc, ze nie musza cale zycie tolerowac dziobania, do ktorego ich rodzice przyzwyczajaja (u mnie to tez bylo skaza spowodowana przez dziobacego ojca, ktory inaczrj nie umial)
Dzieki Wando za to slowo: akceptacja gejow i lesbijek.
Wlasnie, brakowalo mi tego slowa. Bo jak mozna „tolerowac” lub nie – normalnosc?
I wskazanie istoty slow akceptacja i tolerancja.
Pozdrawiam serdecznie, Grazyna
Zasugerowalam sie tymi marszami.
To powinny byc marsze Akceptacji, a nie Marsze Tolerancji.
Sami wprowadzaja w blad.
Cenne sa dyskusje z tobą:-)
Pozdrawiam serdecznie,Grazyna
W sumie fajna dyskusja.
Jolu moja córka idzie do gimnazjum.Na wstępie dowiedziała się że będzie miała brązową tarczę kidy większość będzie miała złotą.Poczuła dyskomfort.Ona chodziła do bardziej wymagającej podstawówki i starała się i udało się jej zdobyć czerwony pasek tylko na zakończenie szkoły.Inne dzieci z mniej wymagających podstawówek mają po trzy czerwone paski więc oznaczone są złotą tarczą.Podobno to dla ich dobra by je zmotywować.Ja bym to olał i wyśmiał ale dla trzynasto-czternastoletniego dziecka to może być problem.GRONO „PEDAGOGICZNE” DZIOBIE OD WEJŚCIA DO SZKOŁY BO SĄ TO IDIOCI.
Myślę sobie że żeby cokolwiek w tym kraju się zmieniło także w mentalności ludzi musi upłynąć około 40 lat.jak w biblii.
No ale samo się nie zmieni…;-)
Dzięki Wando.
Mariusz, doskonale Cię rozumiem. Też mam jedno dziecko w gimnazjum (syna) i córkę, która wkrótce skończy podstawówkę. Niestety nauczyciele w większości nie mają zielonego pojęcia, jak motywować uczniów, a uporczywe demotywowanie jest na porządku dziennym. Najtrudniej jest wtedy, gdy dziecko w domu opowiada o wyczynach jakiegoś nauczyciela – z oburzeniem i buntem typowym dla nastolatka – a ja muszę mu odpowiedzieć: masz rację. Ale nie mamy na to wpływu.
Każdy nauczyciel powinien przejść kurs rozwoju osobistego, zanim zostanie nauczycielem. Tylko że po takim kursie pewnie zmieniłby pracę. Ja jestem tego żywym przykładem ;)) Teraz dalej realizuję swoją dydaktyczną misję, tylko inaczej. I mam tę przyjemność i komfort, że mogę do swojej „szkoły” dziobających nie wpuszczać. Bo – jak to Wanda uczy – u siebie mogę stosować własne reguły gry. I to jest super :)
Badania pokazały, że 70 procent Polaków czuje się skrzywdzonych.
Czy krzywdzi ich pozostałe 30 %? Na blogu sami święci.
A kiedy Wy krzywdzicie innych?
Myślę, że często dziobiemy innych nawet o tym nie wiedząc albo mając poczucie, że nam wolno bo w słusznej sprawie „dla dobra”.
Ja przez najbliższy tydzień zastanowię się kogo dziobię, a nie jak unikać dziobania.
Pozdrawiam Agnieszka.
Ps. nie jestem nauczycielem
Witaj Wando,
w każdej sferze życia odwracasz mój sposób myślenia ( i nie tylko mój) o 180 stopni, podobnie stało się tym razem gdy zamieściłaś wpis o „dziobaniu”.
PS. Wiem co zainspirowało Cię do tej wypowiedzi: cyt. poniżej. Przyznaję, po dłuższym namyśle muszę Ci przyznać 100% racji :)
Cyt.
„Czasami tolerancja jest wbudowana w cene – na przyklad tolerujemy niewygodny i dlugi dojazd do Wandy w sobote – ale warto bo bedzie fajnie :)”
Agnieszko, wlasnie dziobnelas, bo napisalas:
„Na blogu sami święci.
A kiedy Wy krzywdzicie innych?”
Pozdrawiam serdecznie,Grazyna
Agnieszko, to, że nie pozwalamy na dziobanie nas przez innych, nie znaczy, że czujemy się skrzywdzeni. Znaczy tylko tyle, że nie pozwalamy na to, żeby ktoś ingerował w nasze życie, właził w nie ze swoimi buciorami, podważał nasze poczucie własnej wartości, doradzał w sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia, krytykował tylko dla przyjemności krytykowania.
Wiele ludzi, zamiast skupić się na sobie, skupia się na innych, narzucając im własny punkt widzenia, dyktując własne pojmowanie świata, próbując ich zmieniać na siłę, doszukując się wszędzie wad i dziury w całym. Dlaczego? Bo krytykowanie i „poprawianie” innych jest znacznie łatwiejsze niż praca nad sobą. Zresztą najczęściej krytykujemy u innych to, czego nie lubimy u siebie.
Ja nie muszę zastanawiać się przez najbliższy tydzień, kogo dziobię, ponieważ od wielu lat pracuję nad tym, żeby nie dziobać. Nauka szacunku dla drugiego człowieka i dla jego odmiennego pojmowania świata to nie jest kwestia „myślenia przez kolejny tydzień”. To jest kwestia nawyku i postawy, które trzeba kształtować w sobie przez całe życie. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy pracujemy nad SOBĄ i zmienianiem SIEBIE, a NIE nad udoskonalaniem innych.
Witam serdecznie
Wando powiedzmy że chciałabyś udzielić wywiadu telewizyjnego , bardzo ci na tym zależy , bo wywiad ten daje przepustkę , pewnego rodzaju sławę , popularność , czy rozpoznawalność , to niesie dalsze korzyści , o których zapewne wiemy. Jednak że istnieje dylemat , człowiek któremu chcesz udzielić wywiadu , jest „trudnym” rozmówcą , zadaje niewygodne pytania(to jest ta sytuacja) . Oznacza to że będzie trzeba tolerować wszysko co się wydarzy podczas wywiadu , jednak że najpierw musisz zaakceptować to , musisz zgodzic się na to wszystko , zaakceptować tą myśl . No chyba że to nazwać można desperacją , co jednak tym nie jest . Myślę że każda decyzja , świadoma lub nie ,zawiera ryzyko , nieraz szaleństwo , wynikać może z desperacji . Być może to Ty masz rację . pozdrawiam
ps. Wando – są sytuacje kiedy musisz tolerować i kiedy chcesz tolerować , co ty na to :)
Tak sobie myślę… ‘tolerować’ po polsku ma pozytywne znaczenie. Tolerowanie, o którym pisze Wanda ja rozumiem jako coś co zabiera nam energię, a więc coś negatywnego. Może po polsku lepiej brzmiałby wyraz ‘znosić’. Czasami coś ‘znosimy’ z różnych względów. I można z tym znoszeniem żyć. Tylko po co?
Tolerowanie w kontekscie opisanym przez Wande oszczedza nasza energie, bo zachowujemy spokoj w sytuacjach przymusowych, na ktore nie mamy wplywu.
Np.tolerujemy niewygodne lozko hotelowe w ciekawej podrozy sluzbowej.
Wiele osób ma swoim otoczeniu takie dziobiące osoby.
Najgorsze jeśli to są bliskie nam osoby, ktoś z rodziny. To są często dla nas bardzo bolesne tematy , zaciskamy zęby i robimy minę do złej gry .
I udajemy że nic się nie stało. A w środku w nas sie aż gotuje z żalu i bezsilności.
Niektórzy próbują układać innym życie , dawać rady krytykować tylko po to aby się lepiej poczuć , nie z potrzeby serca. To bardzo przykre dla nas i jeśli jesteśmy ciagle atakowani , tracimy wiarę we własne siły.
Kto jest taki dziobiącym ? Zwykle osoby o niskim poczuciu wartości albo po prostu przepełnione jadem nienawiści. Próbują cię zdołować i dać do zrozumienia że nie jesteś nic wart. To bardzo boli i zostawia rany na duszy.
Sądzę że liczy się tu wtedy asertywność, możliwość powiedzenia tej osobie NIE , NIE AKCEPTUJĘ tego co robisz, daj mi spokój. Jest to też gotowość na zrezygnowanie z utrzymywania kontaktów z taką osobą.
Wielu osobom przydałby się kurs rozwoju osobistego , co z pewnością ułatwiłoby podejmowanie takich decyzji.
Jak widzę jest to temat rzeka, fajnie by było dać od czasu więcej takich zagadnień z psychologii.
Tekst bardzo dobry. I bardzo prawdziwy. „Drobne ptactwo” najbardziej potrafi uprzykrzyć nam życie. Na podobnej zasadzie działa mobbing. Dla mobbera zawsze będą to „tylko żarty” a potrafi Cię wykończyć do cna.