HOME    KURSY    KALENDARZ    RADIO SUKCES   KLUB   ZAPYTAJ   WANDA
 
   
   

Jesli chcesz szybko podwoic ilosc klientow…

Jesli chcialbys jak najszybciej podwoic (a moze nawet potroic) ilosc klientow, nie jestes sam - wielu przedsiebiorcow ma takie zyczenie. Uwazaj jednak czego sobie zyczysz, bo to jednak jest czesto wielka pulapka. I jesli ci sie to uda, w rezultacie mozesz miec ogromne zrodlo stresu. czesto nawet calkowity chaos.

Pytanie za sto punktow - DLACZEGO?
I jak temu stresowi i chaosowi mozna zapobiec?

Wpis “Jesli chcesz szybko podwoic ilosc klientow…” skomentowano 24 razy

  1. Robert Kajzer pisze:

    Bywaja nierentowni klienci, albo tacy co wiecznie na wszystko narzekaja. Czasami lepiej miec malo klientow, ale takich, ktorzy przynosza nam duze zyski.

  2. Wanda Loskot pisze:

    Swieta racja.

    Zalozmy tutaj, ze klienci sa rentowni - nawet wiecej to twoj IDEALNY typ klienta. Dlaczego przyniesie ci to najprawdopodobniej stres i chaos?

  3. Joanna pisze:

    Bo trzeba zwiększyć moce przerobowe ;)
    - może się okazać, że nie jesteś to tego przygotowany i stracisz zaufanie w oczach klientów z powodu chaosu
    - albo żeby nie stracić tego zaufania, dwoisz się i troisz - a doba nadal ma 24, więc obsługujesz tych wymarzonych klientów kosztem rodziny, czasu wolnego itp
    - i zamiast wolności finansowej pakujesz się w jakąś kolejną niewolę

  4. Jarek pisze:

    Coś w tym jest, o czym pisze Robert, ale pewnie nie tak do końca. Zresztą myślę, że zależy to też (a może przede wszystkim) od rodzaju działalności, którą się prowadzi, choć - jak widzę - moja działalność i Roberta w jakiś sposób prowadzi do rozwiązywania problemów finansowych. Ale czy tak do końca o to chodzi? A co Ty o tym sądzisz Wando?

  5. Maria pisze:

    Czasami przedsiębiorca marzy o kliencie, ale nie jest na niego gotowy- pod wieloma względami.

  6. Marcin Dondelewski - praktycznyebiznes.pl pisze:

    zależy od mocy przerobowych, gotówki jaką mamy.

    ja mogę powiedzieć z doświadczenia małych sklepów internetowych które muszą kupić towar fizyczny.

    Jeżeli z dnia na dzień podwaja się czy potraja ilość klientów to także trzeba ich obsłużyć, czyli potrzebujemy czas.

    Jeżeli potrafa się ilość zamówień najpierw trzeba kupić towar i potem go wysłać. Dopiero później pieniądze wracają. 90% zamówień to pobrania w e-sklepie.
    Trzeba te pieniądze mieć.

    Trzeba bardzo inteligentnie zwiększać ilość klientów gdyż jak się z dnia na dzień zrobi kilka razy więcej klientów to można bardzo szybko zbankrutować.

  7. Elisabeth pisze:

    z punktu widzenia firmy produkcyjnej, takiej jak moja, mogę powiedziec, że to bardzo dobrze mieć więcej klientów, jeśli ich zamówienia można ułożyc w harmonogram uzależniony od własnych mocy produkcyjnych i wyliczonych czasów produkcji na 1 szt wyrobu. Ale chaos powstaje wtedy, gdy klienci wymuszają szybsze terminy realizacji zamówien a wtedy zamówienia nakładają się jedno na drugie terminowo, bądź też składają większe zamwienia na jeden termin dostawy. Wtedy stajemy się firmą, która nie realizuje terminowo zamówien i wtedy spadają na nas kary w postaci odpowiedniej do ilości dni spóźnionych - taki procent od ceny. I pomimo wysiłków, wszystko się wali, jedno po drugim. Chyba, że mamy podwykonawców, którym możemy zlecić część produkcji, wówczas większa ilość klientów i większe zamówienia nie stanowią problemu. Oczywiście wchodzi wtedy w grę większe zamrożenie własnej gotówki na dłuższy czas.
    Z dwojga złego - ja wole ten nadmiar aniżeli brak zamówień lub też ich ograniczenie. Lubie mieć ciut więcej niz za mało. Fakt, trzeba szybko się przeorganizować i szybko działać, szczególnie jak czasu jest malutko, bo termin goni w przyspieszonym tempie, ale to jest chyba potrzebna mi adrenalina, lepiej wtedy działam, tak mysle…

  8. Wanda Loskot pisze:

    Elzbieto, produkujesz piekne dzianiny!

    Pozwol jednak, ze zadam ci pytanie:

    W jaki sposob klient moze cos na tobie wymusic w wolnym kraju kiedy pracujesz sama dla siebie? Jak klient moze zlozyc zamowienie na nieraealistyczny termin dostawy - czy oni te zamowienia skladaja poza twoimi plecami i ty nie masz nic do powiedzenia tylko to przyjac i powiedziec OK?

    Czy to rzeczywiscie o wymuszanie klienta chodzi?

    Czyja to jest ostatecznie decyzja jesli sie zmowienia pokrywaja w czasie i nie zostawiaja wystarczajaco czasu na realizacje? Klienta - czy twoja?

    A jesli dzialasz pod presja, czy to jest rzeczywiscie presj klienta?
    Czy tez moze presja wynika z czegos innego?

    Piszesz “Lubie mieć ciut więcej niz za mało” - czy bierzesz pod uwage alternatywe “w sam raz”?

  9. Staszek pisze:

    stare przysłowie mówi:
    jak Pan Bóg zechce Cie ukarać, to zrealizuje twoje marzenia.
    Po prostu marzymy nierealnie, marzyc wolno, ale planowac trzeba twardo, Często ustepujemy klientom, bo było ich mało, więc jak jest wiecej, to chcemy wszystko połknąc na raz. To jest nasz polski syndrom po peerelowski. Ja to narywam : brak zdrowych tradycji wielopokoleniowych, niekoniecznie w rodzinie. moga to byc równiez sasiedzi, znajomi.

    .

    od Wandy:

    Staszku, wiem ze masz dobre intencje, ale to co napisales (”jak Pan Bóg zechce Cie ukarać, to zrealizuje twoje marzenia”) jest straszliwa tragiczna bzdura. Ofiarami takich bzdur staja sie dobrzy ludzie, korzy nie zdaja sobie sprawy z nastepstw powtarzania tego rodzaju sformulowan, Prosze przestan sobie i innym takie rzeczy wmawiac, pisac i powtarzac, bo sam stajesz sie swoim wrogiem programujac sie, zeby w takie bzdury wierzyc, i jednoczesnie podcinasz skrzydla innym, ktorzy to czytaja a zamiast tego potrzebuja wlasnie podbudowania.

    Spelnione marzenia to piekna rzecz, naprawde. Wiekszosc moich marzem sie spelnila - niemal codziennie spelniaja sie coraz to nowe. Nie mysl nawet przez chwile, ze spelnienie marzen moze byc kara boska.

    Wiem, ze napisales to w przenosni, ale to jest szalenie SZALENIE szkodliwe, bo nasz umysl nie rozumie co przenosnia a co nie.

  10. Bhaaskara pisze:

    Wiecej lub mniej klientow..Nawet nie mogą tak nazwać ludzi ,ktorych uczę .Uważam ,ze jest ch dokladnie tylu co trzeba…Wiecej?Nie , raczej nie , nie starczy mi dal wszystkich energii.Jestem nauczycielem jogi

  11. Sebastian pisze:

    Chaos sie pojawi pewnie, kiedy nie ma dobrze opracowanego systemu - obslugi klienta/wykonania uslugi/sprzedazy…

    I jak temu stresowi i chaosowi mozna zapobiec?

    Regularnie medytowac! :-)

    …i opracowac taki system - krok po kroku ze szczegolami, jak w McDonaldzie.
    Najlepiej dopracowac go jak jeszcze jest malo klientow.

    pozdrawiam
    Sebastian

    .

    od Wandy:

    No nareszcie ktos doszedl do sedna. Wlasnie o system tutaj chodzi. Dzieki Sebastianie.

    Kochani, wezykiem prosze to podkreslic!

  12. Lala pisze:

    Jestem pracownikiem etatowym w oddziale firmy liczącym 5 osób. Pracujemy 24 h (agencja celna na granicy) - jedna osoba na zmianie. Klientów zdobywa manager. Wszystkim obiecuje, jeżeli podpiszą umowę i zapewnią większą ilość odpraw, obsługę poza kolejnością i niższe ceny. Jeżeli jednocześnie przychodzi kilku kierowców to nie jestem w stanie nikogo obsłużyć poza kolejnością. Trzeba wypisać dokumenty, pobrać pieniądze za usługę, wystawić fakturę, często wymienić pieniądze w kantorze, sprzedać karty opłaty drogowej i ubezpieczenie. Na koniec zmiany, po 12 godzinach musi się zgadzać kasa - jeżeli są braki to pokrywamy je z własnej kieszeni (to akurat jest logiczne bo braki wynikają z naszej nieuwagi). Tak więc nie zawsze się chce zwiększania ilości klientów. Ale to jest stanowisko pracownika (płaca zawsze jednakowa bez względu na ilość pracy). Szefowie na ogół myślą inaczej, tylko oni się nie zastanawiają kiedy i jak usługa ma być wykonana. Inaczej jest u Elżbiety bo jej nikt nie stoi i nad głową. Pozdrawiam wszystkich ciepło (za oknem minus 20).

  13. Wanda Loskot pisze:

    Lalu - braki wynikaja z waszej nieuwagi, ale nieuwaga jest spowodowana przeladowaniem praca. Wiec nei jest logiczne, ze ty musisz ponosic konsekwencje tego ze sa pomylki. Manager powinien zdawac sobie z tego sprawe i jesli juz to on powinien byc odpowiedzialny.

    W dobrych firmach jesli sa straty, pracownicy nie sa tym obciazani - chyba ze wiaze sie to z jakims aktem zlodziejstwa albo celowego spowodowania strat.

    Zaslugujesz na lepsza prace - no i na to, zeby sie nie obarczac wina za te straty. Wystarczy ze ci idzie po kieszeni, pozbadz sie poczucia winy. Bo te straty to nie twoja wina.

  14. ebiznes pisze:

    Dobry klient to stały klient. Oczywiście nowi klienci też są ważni ale nie zmieni to faktu iż stali klienci, przywiązani już do danego sprzedawcy kupują u niego. Ludzie niestety wierzą w gruszki na wierzbie typu “dwa razy wiecej klientów w tydzien”

  15. Robert Kajzer pisze:

    Wando realia w Polsce sa takie, ze jesli gotowka w kasie sie nie zgadza to odpowiedzialnosc ponosi pracownik. Jest to smutne, ale niestety prawdziwe.

  16. Metiu pisze:

    Myślę tak naprawdę że trzeba się wypisac z klubu narzekaczy:):):)Pozdrawiam

  17. Katarzyna pisze:

    Oczywiście system to słowo kluczowe.Wydaje mi się praca nad idealnym wzorcem obsługi i usługi wynika z naszego rozmachu(marzeń) w kształtowaniu firmy.Osobiście nie wierzę ,że nagle można potroić liczbę klientów posługując się tym samym schematem,to proces długoczasowy.Codzienna 20-minutowa praca nad ofertą dla naszych chlebodawców chroni nas przed choasem i nadmiernym stresem.Cała trudność polega na umiejętności stworzenia systemu oraz przewidywania naszych słabych stron,które są zwykle silnym hamulcowym.

  18. Łukasz Lorenz pisze:

    Świadome budowanie systemu to według mnie właściwa droga. Z doświadczenia wiem, że trzeba przy tym pamiętać o kilku ważnych sprawach.

    Po pierwsze mieć cały czas swój cel przed oczami. Jeśli jesteście przedsiębiorcami
    to Waszym celem jest zarabianie pieniędzy teraz i w przyszłości. Jakie to ma znaczenie? otóż ja zacząłem od przygotowania tych procedur (części systemu), które w danym momencie stanowiły dla mnie największą przeszkodę w zarabianiu większej ilości pieniedzy. Dzięki temu macie szybkie efekty a to klucz do powodzenia całego procesu budowania systemu. Nie sztuka się napracować i nie mieć efektu.

    Po drugie pamiętajcie o ludziach. Możecie stworzyć piękny system na papierze, a jeśli zatrudniacie pracowników to możecie napotkać na duży opór związany z wprowadzaniem zmian. U mnie dobrze się sprawdza jeśli zaangażuję ludzi w proces tworzenia procedur, które ich dotyczą. Drastycznie spada opór.

    Po trzecie, pamiętajcie, że jeśli włożycie ludzi w nielogiczny, bezcelowy system to nagle mogą się zacząć dziwnie zachowywać :) Zwracam uwagę, bo najczęsciej wydaje nam się, że nasz system jest super. Po zachowaniu ludzi można się zorientować , że coś jest nie tak.

    Po czwarte, nie przesadzać z tym systemem. Tyle procedur ile trzeba. Inaczej można zabić incjatywę i innowacyjność.

  19. Kasia pisze:

    Nie znam osobiście przedsiębiorców, którzy by nie chcieli potrajać swoich zysków. Chętnie jednak poznam, bo ci mają inny punkt widzenia i od nich też można się czegoś nauczyć… ;)

    Klientom pozornie nierentownym warto jednak czasem dawać szanse. To, że oni narzekają i niewiele kupują to czasem nie wina ich funduszy tylko częściej wyboru. Klient, który w danej chwili nie kupuje nic, może zaskoczyć i za miesiąc przyjść z 2 razy większym zamówieniem. Takie rzeczy nie są właściwie przewidywalne… Dlatego stres czy chaos, na który przedsiębiorca sobie pozwala wynika tylko z jego wyboru. To on ostatecznie decyduje czy warto poddawać się takim emocjom…

    Myślę, że aby zapobiec takiemu chaosowi, wystarczy bawić się swoimi projektami, podchodzić do nich z nutką romantyzmu i cieszyć ze swojej pracy, jedocześnie wierząc, że dobre wyniki zależą nie tyle od wkładu pracy, co są po prostu jedynie kwestią czasu…

    Choć według mnie najważniejszy jest zaszczepiony entuzjazm! Klienci nie wracają do ponuraków… ;D

  20. irecki7 pisze:

    Wszystko zaczyna się w naszych głowach. To czego się obawiamy najczęściej przyciągamy, Dlatego trzeba zmienić swoje podejście do wielu rzeczy. Zgadzam się tu z przedmówcami, że trzeba być na zmiany przygotowanym, ale jak gdy nie mamy doświadczenia? Trzeba się uczyć od fachowców. Jeżeli chodzi o strach przed chaosem, hm…, wystarczy się zastanowić czego tu się bać, kwestia podejścia do problemu. Zobaczcie cały nasz wszechświat powstał z tzw. chaosu i zobaczcie jak jest harmonicznie zespolony- dlaczego? Bo miał wspaniałego Konstruktora.
    Dlatego podejście nasze do sprawy może zmienić wiele. Napewno nam się uda i nie trzeba wierzyć tylko w cuda.
    Powodzenia i wszystkim sukcesów życze:))

  21. Agata pisze:

    To jest dokładnie to o napisał Sebastian. Mamy z mężem mikroskopijną( na razie) działalność usługowo-sprzedażowa. Jest specyficzna, bo klient po prostu musi wypróbować sprzęt i robi to przez 10 dni. W tym czasie niesamowicie można zbudować z nim relację i poznać wszystkie potrzeby. Cieszę się, że na samym początku trafiłam na dobre źródła informacji, bo dzięki temu nie cisnę na to,by wciąż przybywali nowi klienci (tak na prawdę wizja zbyt wielu klientów zbyt szybko mnie przeraża) i od podstaw budujemy system pracy z klientem i obsługi. Dzięki temu juz po 3 tygodniach pracy mamy klientów, którzy wola nas niż konkurencję:) To jest chyba sukces:) Oby tak dalej. dziękuje Wando za to co robisz.

  22. Henryka pisze:

    Potroić liczbę klientów?, czemu nie jeśli jesteś w stanie obsłużyć ich tak, jakbyś chciał aby obsłużono Ciebie - czyli czyste intencje: czy potrafisz ujrzeć tych potencjalnych klientów szczęśliwych, radosnych, uśmiechniętych, bogatych, zadowolonych z usługi, którą im oferujesz? - z innymi z pewnością nie chciałbyś mieć do czynienia. Zatem niezależnie od rodzaju biznesu najważniejszy jest człowiek - klient i jeśli klienta postrzegamy jako kogoś wyjątkowego, a obok szacunku do człowieka pojawi się szacunek do pieniędzy / spróbuj np. otrzymując je zwrócić się do nich mentalnie: ” Witam was z miłością, rozmnażajcie się u mnie oraz u osoby, która mi was dała” i odwrotnie wydając je bez żalu: ” Wysyłam was w świat z miłością i wracajcie do mnie zwielokrotnione” lub podobnie, jeśli chcesz możesz jeszcze to “zobaczyć”. Pieniądz lubi ruch i lubi szacunek. Zatem wystarczy tylko przestrzegać Praw Natury: “Co dajesz, to odbierasz” lub jak kto woli: “Jako w Niebie tak i na Ziemi”. Nie warto ulepszać tych Praw /czy z nimi walczyć/, lepiej się nie da.
    Piszesz Wando, że Twoje marzenia się spełniają, że spełnianie marzeń to piękna rzecz Gratuluję!, bo są piękną rzeczą, ja podobnie uważam, że są wspaniałe, nieograniczone, “uskrzydlają” i można powiedzieć: “Jeśli Pan Bóg Cię kocha, to zrealizuje Twoje marzenia” - w ten sposób nasza Dusza podpowiada nam, co powinniśmy robić w życiu. Marzenia nie są złymi życzeniami, które mogą generować złośliwi, nieświadomi, że szkodzą głównie sobie, gdyż zgodnie z Prawami Natury i optymista i pesymista ma rację. Do nas należy wybór i wcale nie jest taki trudny: wybierajmy to, co chcielibyśmy otrzymać. No i mamy odpowiedź: jak można zapobiec stresowi w biznesie?. Bardzo prosto - rób to co lubisz, realizuj swoje marzenia, a do końca życia nie będziesz musiał już pracować.

  23. Stanisław pisze:

    Witam serdecznie,czytałem prawie wszystkie komentarze ,są różne tak jak ludzie je piszący,jeśli w jakiś sposób przyczynię się do spowodowania poprawy bytu i dobrego samopoczucia choć jednej osoby, to będę zadowolony.Robiłem w życiu różne rzeczy ,bardziej lub mniej opłacalne,ale ciągle do przodu.Jest to bardzo ważne ,zdobywanie doświadczenia i wyciąganie wniosków na zasadzie co cię nie dobie to cię wzmocni.Nie odkryję tu Ameryki ,dużo zostało już napisane na ten temat tutaj, i w innych publikacjach “Liczy się druga osoba” .Pozwolę przytoczyć sobie cytat z książki Dale Carnegie,Jednostka, która nie interesuje się innymi ludżmi ,ma w życiu największe kłopoty i dostarcza najwięcej problemów innym ludziom.Właśnie na te osoby spadają wszystkie niepowodzenia.Refleksja nasuwa się sama,dajmy swoim potencjalnym klientom wiele ,tak by poczuli się ważni i zadowoleni z naszej usługi ,a zadowolony klient przysporzy nam zarabianie na życie oraz poleci nas innym.

  24. Nela pisze:

    Tak czy siak, jako architekt wole zaprojektowac jedna rezydencje za 20.000 niz zrobic adaptacje 10 projektow typowych za 2.000 (kwoty tylko dla mojej branzy) poniewaz przy 10 typowkach jest formalnie taka sama robota jak przy duzej rezydencji a do tego klienci sa bez polotu, bez pieniedzy, w wiec wszystkiego sie czepiaja i na wszystkim chca zaoszczedzic. Tak sie nie da pracowac bez stresu.

Dodaj komentarz