Jesli znasz angielski, posluchaj uwaznie tego wystapienia amerykanskiej pisarki Elizabeth Gilbert - mowi ona o pielegnowaniu kreatywnosci.
Nasza glowna sila to po prostu nie poddawac sie i w dalszym ciagu probowac…
Ten wpis został opublikowany
dnia 2009-10-26 o godz. 09:59 w kategorii Bez kategorii.
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z wątku RSS 2.0.
Możesz przeskoczyć do końca i dodać swój komentarz. Wysyłanie sygnałów ping nie jest dozwolone.
Wpis “Skad sie bierze kreatywnosc i jak ja pielegnowac” skomentowano 13 razy
Uważam, że wiara w siebie i pewność siebie jest motorem napędowym do samodzielnych działań. To daje ‘kopa’ do podejmowania decyzji bez zastanawiania się nad setką okoliczności przeciwnych - one i tak będą… Jeżeli ja jestem przekonany że się uda i będę robił wszystko co jestem w stanie, co jest w mojej mocy to tylko obiektywne trudności mogą powstrzymać sukces. Trudności nieobiektywne mogę w ten sposób zwyciężyć bez wdawania się w wewnętrzne dyskusje z nimi. Bynajmniej nie chodzi mi o hurra optymizm, ale o pełne wiary w powodzenie podchodzenie do swoich zamierzeń. Jeszcze jedno: do dobrej oceny i dobrych wyborów (wyznaczania) kolejnych swoich celów i zamierzeń potrzebna jest wiedza, którą trzeba zdobywać ciągle i ciągle… Może dlatego jest popyt na ‘zarabianie na wiedzy’…
Odnośnie pewności siebie chodzi mi po głowie pewne powiedzenie: “tylko śnięte ryby płyną z prądem”. Pewni siebie potrafią płynąć pod prąd wątpliwości.
Bądźmy pewni siebie i działajmy.
Nie znam angielskiego więc nie wiem o czym ta Pani mówiła.Napewno wiem jedno że człowiek ciągle musi szukać pomysłów jak sobie radzić i nigdy nie poddawać.
Wiara plus kreatywne myślenie pozwala b.często wydostać sie z sytuacji kiedy stoi się przed ścianą.Umysł trzeba gimnastykować a siłę mieć zawsze.
Ja skolei “rozumiem co ta Pani mówi, powiedzmy sobie, “piąte przez dziesiąte”. Zgadzam się z moimi poprzednikami w ich komentarzach. Na pewno ogromną rolę odgrywa tutaj wiara. A pod pojęciem wiary niech każdy myśli sobie co chce. Zapewne wszyscy wskażą wiarę w SIEBIE. I to jest jak najbardziej słuszne.
Swego czasu spotkałem się z pewną grupą ludzi, którzy swoje sukcesy niejako uzależniali od wiary - delikatnie mówiąc - w dziwne rzeczy. Chodzi mi o hołdowanie przez nich różnych przedmiotów czy bóstwa. I to jest złe. To niepotrzebnie rozprasza.
Kluczem jest na pewno ciągłe poszukiwanie pomysłów, próby, upadki i oczywiście szybkie podnoszenie się.
Zgadzam się z przedmówcami, trzeba działać i iść pod prąd. Silna motywacja czyni cuda, wiem to z własnego doświadczenia. Ostatnio olałem pracę na etacie i zająłem się na poważnie swoja pasją, czyli giełdą i rezultaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania :-)
Dodam, że gdybym zrobił to dużo wcześniej oszczędziłbym sobie wiele nerwów i nieprzespanych nocy, dlatego trzeba wierzyć w siebie i działać :-)
Nie zgadzam się z twierdzeniem że nie ważne w co kto wierzy/czy w bociany,czy w określoną religię/tu chodzi o wiarę w samego siebie.To jest podstawą często dobrych wyników w biznesie i w życiu.
Wando, wielkie dzięki za to nagranie! Sama nie raz doświadczyłam takiego przypływu kreatywności, kiedy wydawało mi sie, że już nic nie jestem w stanie z siebie wykrzesać. Jednak nigdy nie pomyślałam, żeby zaprzyjaźnić sie z tym “małym geniuszem” i zacząć z nim po prostu się komunikować, dzielic z nim odpowiedzialnośc za własne powodzenie, może nawet się posprzeczać?. Kreatywność nie jest nam dana raz na zawsze. Nie pamiętam juz który z wielkich pisarzy powiedział, że na natchnienie nie można po prostu biernie czekać, trzeba je gonić z maczugą w ręku:) Czytając dzieła wielkich mistrzow nie myslimy o tym, z jakimi trudnościami musieli sie zmagac, aby to dzielo miało wielka wartosc. Widzimy tylko efekt koncowy i podziwiamy mistrza. Jakże czesto sami moglibysmy stac sie takimi mistrzami, gdybysmy uwierzyli w siebie, gdybysmy zaufali temu ‘duszkowi” ktory byc moze siedzi w nas, a byc moze gdzies w kacie i tylko czeka, aby dac mu szanse… Jestesmy zdolni do wielkich rzeczy, a wiara w siebie czyni cuda!
Ogladalam ostatnio arcyciekawy wywiad z Kennym Ortega - bardzo cenionym producentem ktory wspolpracowal przez wiele lat z Michaelem Jacksonem, widzimy jego aktywna role przy produkcji ogladajac film “This Is It”.
Powiedzial, ze Michael Jackson byl swiadomy tego, ze ma niezwykly talent i zdawal sobie sprawe z tego, ze to nie jest cos co jest mu dane raz na zawsze. Wciaz pamietal o tym, ze musi go wlasciwie wykorzystywac.
Ortega opowiada, ze kiedy wpadl mu pomysl na piosenke, pracowal tak, ze doslownie nie mogl spac po nocach, zeby ja skonczyc - Ortega probowal go uspokoic, “relax MJ”.
Na co Michael powiedzial:
“Kenny nie moge odpoczac dopoki nie skoncze, bo Pan Bog moze mi ten pomysl odebrac i wtedy Prince go dostanie.”
To bylo zartobliwe, ale takze pol serio. Bo to ilustruje jak powaznie MJ podchodzil do swojej kreatywnosci i talentu.
Notabene, niewielu z nas wiedzialo, ze Jackson traktowal Prince’a jako swojego rywala (prywatnie sie wzajemnie szanowali - Prince nawet publicznie bronil Jacksona - media ich czesto porownywaly, mieli wiele wspolnych cech - swietny przyklad eleganckiej konkurencji)
Warto sie od tym szacunkiem dla talentu zarazic.
Traktujmy swoje natchnienie powaznie.
A co jeśli są w firmie ludzie którzy wciąż kopią pod tobą doły!!??POdkładją świnie, patrzą na rece i tylko czekaja na twoje potknięcie, dają trudne zadania i z wścibską ciekawością patrzą , -jak dasz sobie z nim radę??Ileż można być silnym…? Z odwagą wykonywać swoją pracę??Jeśli twoja motywacja, chęci są ciągle gaszone i wystawiane na próbę?Jeśli ktos usilnie próbuje podkopać twoja wiarę w siebie i w soje możliwości , -mało tego- podżega innych, przeciwko Tobie?Skąd wtedy czerpać siłę?Siły by nie zwątpić, by się nie poddać i by nie zejśc ze sceny ze spuszczoną głową..Są pewne geanice ,ile człowiek pootrafi wytrzymać..Kiedy walczyć, a kiedy nalezy się poddać..? Pomóżcie , bo zagubiłam się..
Ago - wiele osob w takiej sytuacji zaklada rece czujac sie ofiarami. Inni zdaja sobie sprawe z tego, ze maja swoj los we wlasnych rekach.
Do ktorych osOb sie zaliczasz?
Przede wszystkim musisz sie podjac odpowiedzialnosci za to co sie w twoim zyciu dzieje. Nie masz wplywu na to w jaki sposb inni wobec ciebie sie zachowuja. Do pewnego sttopnia tak, ale jesli chodzi o takich co jak oposujesz “POdkładją świnie, patrzą na rece i tylko czekaja na twoje potknięcie, dają trudne zadania i z wścibską ciekawością patrzą jak dasz sobie z nim radę” - tych nie zmienisz.
MoZesz natomiast zmienic srodowisko.
Bo to ty wybierasz sobie pracownikow jesli jestes pracodawca - a jesli Pracujesz dla kogos to ty przeciez wybierasz sobie pracodawce. Uszczypnij sie i przypomnij sobie, ze czasy panszczyzny juz dawno minely. jestes wolnym czlowiekiem i nikt cie nie moze zmusisc do pracy w srodowisku w ktorym pracowac nie chcesz.
Oczywiscie wiem, ze to jest trudne do zrobienia, bo trzeba sie przelamac, sama kiedys bylam ofiara swojej wlasnej niewolnosci, ale wierz mi mozna sie z tego uwolnoc szybciej niz sie na pozor wydaje.
Ogromnie ci polecam moj program Magia Wysokiej Samooceny - bo tego typu problemy sprowadzajac sie pytania na ile sama siebie naprawde cenisz.
Bardzo dziekuję za tak szybką odpowiedż.Jest Pani niesamowita.Chętnie bym skorzystała z Pani programu Magii Wysokiej Samooceny, niestety, musze byc szczera ,że narazie nie stać mnie.. Kłopoty finansowe , sprawiają że ograniczam wszystko do minimum.Pani Wando, prosze wybaczyc, śmiałość , ale czy nie ma cienaia szansy na rozłożenie odpłatności, taki zastrzyk wiedzy napewno by mi się w obecnej chwili przydał..
Ago, kiedy masz klopoty finansowe NAJGORSZA rzecza jak mozesz zrobic jest podjac sie kolejnego finansowego zobowiazania zakupu czegokolwiek na raty.
Kiedy sie przyjrzsz sytuacji, najprawdopodobniej to wlasnie cie wpedzilo w problemy,.prawda?
Zamiast jeszcze jednego zobowiazania obec kogos, zrob zobowiazanie wobec samej siebie, ze odlozysz sobie fundusze planujac, ze wezmiesz udzial w tym programie za dwa albo trzy miesiace.
2009-10-27 o godz. 20:49
Uważam, że wiara w siebie i pewność siebie jest motorem napędowym do samodzielnych działań. To daje ‘kopa’ do podejmowania decyzji bez zastanawiania się nad setką okoliczności przeciwnych - one i tak będą… Jeżeli ja jestem przekonany że się uda i będę robił wszystko co jestem w stanie, co jest w mojej mocy to tylko obiektywne trudności mogą powstrzymać sukces. Trudności nieobiektywne mogę w ten sposób zwyciężyć bez wdawania się w wewnętrzne dyskusje z nimi. Bynajmniej nie chodzi mi o hurra optymizm, ale o pełne wiary w powodzenie podchodzenie do swoich zamierzeń. Jeszcze jedno: do dobrej oceny i dobrych wyborów (wyznaczania) kolejnych swoich celów i zamierzeń potrzebna jest wiedza, którą trzeba zdobywać ciągle i ciągle… Może dlatego jest popyt na ‘zarabianie na wiedzy’…
Odnośnie pewności siebie chodzi mi po głowie pewne powiedzenie: “tylko śnięte ryby płyną z prądem”. Pewni siebie potrafią płynąć pod prąd wątpliwości.
Bądźmy pewni siebie i działajmy.
2009-10-28 o godz. 01:41
Nie znam angielskiego więc nie wiem o czym ta Pani mówiła.Napewno wiem jedno że człowiek ciągle musi szukać pomysłów jak sobie radzić i nigdy nie poddawać.
Wiara plus kreatywne myślenie pozwala b.często wydostać sie z sytuacji kiedy stoi się przed ścianą.Umysł trzeba gimnastykować a siłę mieć zawsze.
2009-10-31 o godz. 11:48
Ja skolei “rozumiem co ta Pani mówi, powiedzmy sobie, “piąte przez dziesiąte”. Zgadzam się z moimi poprzednikami w ich komentarzach. Na pewno ogromną rolę odgrywa tutaj wiara. A pod pojęciem wiary niech każdy myśli sobie co chce. Zapewne wszyscy wskażą wiarę w SIEBIE. I to jest jak najbardziej słuszne.
Swego czasu spotkałem się z pewną grupą ludzi, którzy swoje sukcesy niejako uzależniali od wiary - delikatnie mówiąc - w dziwne rzeczy. Chodzi mi o hołdowanie przez nich różnych przedmiotów czy bóstwa. I to jest złe. To niepotrzebnie rozprasza.
Kluczem jest na pewno ciągłe poszukiwanie pomysłów, próby, upadki i oczywiście szybkie podnoszenie się.
2009-10-31 o godz. 12:49
Zgadzam się z przedmówcami, trzeba działać i iść pod prąd. Silna motywacja czyni cuda, wiem to z własnego doświadczenia. Ostatnio olałem pracę na etacie i zająłem się na poważnie swoja pasją, czyli giełdą i rezultaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania :-)
Dodam, że gdybym zrobił to dużo wcześniej oszczędziłbym sobie wiele nerwów i nieprzespanych nocy, dlatego trzeba wierzyć w siebie i działać :-)
2009-11-01 o godz. 19:42
Uwazam, ze to w sumie nie jest wazne w co ktos wierzy pod warunkiem, ze powoduje to jego rozwoj i staje sie dzieki temu lepszym czlowiekiem.
2009-11-02 o godz. 01:55
Nie zgadzam się z twierdzeniem że nie ważne w co kto wierzy/czy w bociany,czy w określoną religię/tu chodzi o wiarę w samego siebie.To jest podstawą często dobrych wyników w biznesie i w życiu.
2009-11-02 o godz. 13:16
Wando, wielkie dzięki za to nagranie! Sama nie raz doświadczyłam takiego przypływu kreatywności, kiedy wydawało mi sie, że już nic nie jestem w stanie z siebie wykrzesać. Jednak nigdy nie pomyślałam, żeby zaprzyjaźnić sie z tym “małym geniuszem” i zacząć z nim po prostu się komunikować, dzielic z nim odpowiedzialnośc za własne powodzenie, może nawet się posprzeczać?. Kreatywność nie jest nam dana raz na zawsze. Nie pamiętam juz który z wielkich pisarzy powiedział, że na natchnienie nie można po prostu biernie czekać, trzeba je gonić z maczugą w ręku:) Czytając dzieła wielkich mistrzow nie myslimy o tym, z jakimi trudnościami musieli sie zmagac, aby to dzielo miało wielka wartosc. Widzimy tylko efekt koncowy i podziwiamy mistrza. Jakże czesto sami moglibysmy stac sie takimi mistrzami, gdybysmy uwierzyli w siebie, gdybysmy zaufali temu ‘duszkowi” ktory byc moze siedzi w nas, a byc moze gdzies w kacie i tylko czeka, aby dac mu szanse… Jestesmy zdolni do wielkich rzeczy, a wiara w siebie czyni cuda!
2009-11-06 o godz. 00:27
Lidio, wspaniały komentarz! Dzięki!
Rafał
2009-11-06 o godz. 01:52
Swiete slowa Lidio!
Ogladalam ostatnio arcyciekawy wywiad z Kennym Ortega - bardzo cenionym producentem ktory wspolpracowal przez wiele lat z Michaelem Jacksonem, widzimy jego aktywna role przy produkcji ogladajac film “This Is It”.
Powiedzial, ze Michael Jackson byl swiadomy tego, ze ma niezwykly talent i zdawal sobie sprawe z tego, ze to nie jest cos co jest mu dane raz na zawsze. Wciaz pamietal o tym, ze musi go wlasciwie wykorzystywac.
Ortega opowiada, ze kiedy wpadl mu pomysl na piosenke, pracowal tak, ze doslownie nie mogl spac po nocach, zeby ja skonczyc - Ortega probowal go uspokoic, “relax MJ”.
Na co Michael powiedzial:
“Kenny nie moge odpoczac dopoki nie skoncze, bo Pan Bog moze mi ten pomysl odebrac i wtedy Prince go dostanie.”
To bylo zartobliwe, ale takze pol serio. Bo to ilustruje jak powaznie MJ podchodzil do swojej kreatywnosci i talentu.
Notabene, niewielu z nas wiedzialo, ze Jackson traktowal Prince’a jako swojego rywala (prywatnie sie wzajemnie szanowali - Prince nawet publicznie bronil Jacksona - media ich czesto porownywaly, mieli wiele wspolnych cech - swietny przyklad eleganckiej konkurencji)
Warto sie od tym szacunkiem dla talentu zarazic.
Traktujmy swoje natchnienie powaznie.
2009-12-08 o godz. 10:56
A co jeśli są w firmie ludzie którzy wciąż kopią pod tobą doły!!??POdkładją świnie, patrzą na rece i tylko czekaja na twoje potknięcie, dają trudne zadania i z wścibską ciekawością patrzą , -jak dasz sobie z nim radę??Ileż można być silnym…? Z odwagą wykonywać swoją pracę??Jeśli twoja motywacja, chęci są ciągle gaszone i wystawiane na próbę?Jeśli ktos usilnie próbuje podkopać twoja wiarę w siebie i w soje możliwości , -mało tego- podżega innych, przeciwko Tobie?Skąd wtedy czerpać siłę?Siły by nie zwątpić, by się nie poddać i by nie zejśc ze sceny ze spuszczoną głową..Są pewne geanice ,ile człowiek pootrafi wytrzymać..Kiedy walczyć, a kiedy nalezy się poddać..? Pomóżcie , bo zagubiłam się..
2009-12-08 o godz. 11:31
Ago - wiele osob w takiej sytuacji zaklada rece czujac sie ofiarami. Inni zdaja sobie sprawe z tego, ze maja swoj los we wlasnych rekach.
Do ktorych osOb sie zaliczasz?
Przede wszystkim musisz sie podjac odpowiedzialnosci za to co sie w twoim zyciu dzieje. Nie masz wplywu na to w jaki sposb inni wobec ciebie sie zachowuja. Do pewnego sttopnia tak, ale jesli chodzi o takich co jak oposujesz “POdkładją świnie, patrzą na rece i tylko czekaja na twoje potknięcie, dają trudne zadania i z wścibską ciekawością patrzą jak dasz sobie z nim radę” - tych nie zmienisz.
MoZesz natomiast zmienic srodowisko.
Bo to ty wybierasz sobie pracownikow jesli jestes pracodawca - a jesli Pracujesz dla kogos to ty przeciez wybierasz sobie pracodawce. Uszczypnij sie i przypomnij sobie, ze czasy panszczyzny juz dawno minely. jestes wolnym czlowiekiem i nikt cie nie moze zmusisc do pracy w srodowisku w ktorym pracowac nie chcesz.
Oczywiscie wiem, ze to jest trudne do zrobienia, bo trzeba sie przelamac, sama kiedys bylam ofiara swojej wlasnej niewolnosci, ale wierz mi mozna sie z tego uwolnoc szybciej niz sie na pozor wydaje.
Ogromnie ci polecam moj program Magia Wysokiej Samooceny - bo tego typu problemy sprowadzajac sie pytania na ile sama siebie naprawde cenisz.
2009-12-08 o godz. 14:01
Bardzo dziekuję za tak szybką odpowiedż.Jest Pani niesamowita.Chętnie bym skorzystała z Pani programu Magii Wysokiej Samooceny, niestety, musze byc szczera ,że narazie nie stać mnie.. Kłopoty finansowe , sprawiają że ograniczam wszystko do minimum.Pani Wando, prosze wybaczyc, śmiałość , ale czy nie ma cienaia szansy na rozłożenie odpłatności, taki zastrzyk wiedzy napewno by mi się w obecnej chwili przydał..
2009-12-09 o godz. 00:52
Ago, kiedy masz klopoty finansowe NAJGORSZA rzecza jak mozesz zrobic jest podjac sie kolejnego finansowego zobowiazania zakupu czegokolwiek na raty.
Kiedy sie przyjrzsz sytuacji, najprawdopodobniej to wlasnie cie wpedzilo w problemy,.prawda?
Zamiast jeszcze jednego zobowiazania obec kogos, zrob zobowiazanie wobec samej siebie, ze odlozysz sobie fundusze planujac, ze wezmiesz udzial w tym programie za dwa albo trzy miesiace.