HOME    KURSY    KALENDARZ    RADIO SUKCES   KLUB   ZAPYTAJ   WANDA
 
   
   

Jak dojsc do kazdego celu, ktory sobie wyznaczysz?

nullDawno nie pisalam, bo sprawilam sobie wreszcie planowany od dawna urlop w Paryzu - a wiec moge odhaczyc jeszcze jeden cel zyciowy. Bylo wspaniale i teraz juz wiem dlaczego wszyscy sie Paryzem tak ogromnie zachwycaja.

Nie mysl przypadkiem, ze mnie wszystko idzie jak z platka i zawsze dochodze do swoich celow. Nie, nie nie.

Ot dla przykladu… Jakis czas temu kupilam sobie wreszcie wymarzony zakiet od Coco Chanel - wlasnie ten na zdjeciu - i moim celem bylo sie zmiescic w ten zakiet przed wyjazdem do Paryza. Niestety nie udalo sie i dalej mam jeszcze za duzo ciala.

Ech zycie, kiedys moglam bez problemu sie w taki zakiet zmiescic, ale wowczas nawet mi sie w glowie nie miescilo, ze moge sobie na taki zakiet pozwolic - teraz kiedy mnie na to stac, zmagam sie z nadwaga :)

Ale wiem, ze zmieszcze sie w ten zakiet przed wiosna. Przed moim nastepnym przyjazdem do Polski z cala pewnoscia, bo konsekwentnie zblizam sie tutaj takze do celu. Nawet podczas tego tygodnia w Paryzu nie tylko nie przytylam, ale schudlam prawie trzy kilo, a pokus bylo co niemiara.

Jak jest z twoimi celami?
Czy udaje ci sie je konsekwentnie realizowac?
Czy w ogole masz cele?

Nie mam co do tego watpliwosci, ze mozesz miec to co chcesz. I ty i ja. Czy chodzi o wiecej pieniedzy, czy o wiecej pewnosci siebie, czy o to, zeby sie zmiescic w zakiet od Coco Chanel. Niezaleznie od tego czy ten cel jest tuz tuz, w zasiegu reki, czy tez trudny do osiagniecia - mozemy osiagnac kazdy cel.

Pod jednym warunkiem.
Zgadnij co jest tym warunkiem…

—–

Dodalam kilka dni temu komentarz do tego wpisu, ale z wielu wypowiedzi wynika, ze malo kto ten komentarz zauwazyl, wiec wklejam go tutaj:

……….

No wlasnie - przede wszystkim ta wewnetrzna wiara i chec.

Ja kiedys tez myslalam, ze upor i konsekwencja, ale prawda jest taka, ze jest wielu konsekwentnych i upartych ludzi, ktorym sie nie udaje do celow dojsc. Szczegolnie do tych celow dlugoterminowych.

I nie moze, bo jest niemozliwe, zeby zachowac upor i wytrwalosc i dyscypline na dluzsza mete. Kazdy wczesniej czy pozniej odpusci, jesli brakuje najwazniejszego skladnika - tej prawdziwej, naprawde nieprzepartej glebokiej CHECI, zeby dojsc do celu. Popartej wiara w to, ze sie uda.

To wlasnie kiedy ta chec i wiara mijaja chocby chwilowo, porzucamy nasze dzialalnia. Czasem na krotki okres tylko, zeby podjac je znowu (stad to stale szamotanie wiekszosc z nas doswiadcza) albo na zawsze machamy na cos reka, mimo tego ze nie tylko chcemy to osiagnac ale na dodatek wiemy, ze to sie da i ze warto - ale jednak nie chcemy wystarczajaco i dlatego to sie nie udaje.

Ktos to kiedys to ujal bardzo madrze w ten sposob:
IN ORDER TO ACHIEVE WHATEVER YOU WANT, YOU MUST BE WILLING TO DO WHATEVER IT TAKES TO ACHIEVE IT

Zeby miec co tylko chcesz, musisz chciec zrobic
to co musi byc zrobione, zeby to zdobyc.

Kluczowe slowo: CHCIEC.
Nie chodzi o to, zeby tylko ZROBIC to co musi byc zrobione.
Musimy CHCIEC zrbic to co musi byc zrobione.

Zrobic cos, a chciec cos zrobic to wielka roznica.

Tutaj bardziej chodzi o nastawienie niz o samo robienie - choc oczywiscie samo robienie jest tez ogromnie wazne. Ale przede wszystkim chodzi jednak o to mentalne nastawienie.

Bo jesli mamy odpowiednie nastawienie - takie ktore powoduje, ze nie tylko robimy to cos z zobowiazania, ale doslownie rece nam sie pala do tego, zeby to cos zrobic, to nie odpuscimy tego za zadne skarby. Bo lubimy robic to co naprawde chcemy - dlaczego mielibysmy to odpuszczac?

To chec zrobienia tego co trzeba zrobic napawa nas radoscia i sprawia, ze dazenie do celu nie jest jakas katorga, na ktora sie skazujemy w imie dotarcuia do celu, ale jest integralna czescia przygody.

To wlasnie wtedy dochodzenie do celu jest przyjemnoscia, mowi sie, ze nie sam cel sie liczy, ale dojscie do celu, dlugo nike zdawalam sobie sprawy z tego na czym to polega. Teraz wiem. Kiedy CHCEMY robic to co ma byc zrobione, to sprawia ze stale posuwamy sie na tej drodze do celu i mamy przy tym frajde..

Poniewaz ta droga nie jest jednym wielkim poswieceniem, wyrzeczeniem - nie chcemy tej drogi porzucic, tylko CHCEMY na tej drodze pozostac.I wczesniej czy pozniej dochodzimy do celu (na ogol wczesniej niz pozniej).

A wiec jesli chcesz osiagnac swoj cel - wyrob w sobie ta nieodparta CHEC nie tylko dojscia do celu (to jest latwe), ale przede wszystkim chec zeby zrobic to, co musi byc zrobione, zeby ten cel osiagnac.

Ja mam ulozony plan odchudzenia sie w taki sposob, ze moge powiedziec z reka na sercu, ze CHCE zrobic to co musi byc zrobione zeby mi sie udalo. Kazdy element tego planu jest czyms co po prostu chce robic - dlatego teraz mi to idzie o wiele latwiej niz wtedy kiedy to sie opieralo na wyrzeczeniach.

Dalej mam pewne przeszkody do pokonania, na przyklad to, ze pisze w tej chwili w blogu zamiast pisac afirmacje, ale sa o wiele latwiejsze do pokonania, kiedy CHCE zrobic to co ma byc zrobione (zaraz sie wezme za te afirmacje :)

Kiedys ukladalam sobie liste rzeczy ktore trzeba bylo zrobic, a ktorych zrobic mi sie szczrze mowiac nie chcialo. Teraz sie koncentruje na podtrzymywaniu nastawienia, ze CHCE zrobic to co musi byc zrobione, zeby sie udalo:
- chce przepisywac codziennie rano moje afirmacje, bo wtedy dzien sie zaczyna swietnie i to dodaje mi skrzydel
- CHCE isc na spacer z Coco bo to wielka radosc i zabawa
- chce trzymac sie swojego menu bo sa na nim same pysznosci
- chce codziennie po poludniu medytowac przez 15 minut bo to dodaje mi energii

Swoje postepy mierze tym na ile CHCIALAM zrobic to co zrobilam.
Nie tym ile wagi udalo mi sie zrzucic w ciagu tygodnia.
(choc to tez oczywiscie bardzo wazne :)

To sa rzeczy, ktorew dla mnie sa konieczne zeby dojsc do mojego celu - kiedy te rzeczy robie regularnie wszystko inne wpada samo w odpowiedni rowek jakby sila napedowac. I kiedy zaczelam sie koncentrowac na podtrzymywaniu CHECI zrobienia tych rzeczy, nawet te najtrudniejsze do zrealizowania cele realizuje o wiele bardziej konsekwentnie.

Bo nie opiera sie to juz tylko na konsekwencji.

Zeby miec co tylko chcesz, musisz chciec zrobic
to, co musi byc zrobione, zeby to zdobyc.

Wpis “Jak dojsc do kazdego celu, ktory sobie wyznaczysz?” skomentowano 18 razy

  1. Mariola pisze:

    Krótko: konsekwencja w działaniu:)

  2. Teresa pisze:

    Wytrwalosc i upor w dazeniu do celu, dzialanie - mimo ze czasem sie nie chce, a i czasem pojawia sie mysl, zeby zrezygnowac, bo tak jest latwiej, bo tak robia inni.
    To jest mysle ta cecha, ktora odroznia ludzi odnaszacych sukcesy od tych, ktorzy narzekaja, ze im sie nie udaje. Poza tym wiara w to, co sie robi, to wewnetrzne przekonanie o slusznosci swoich dzialan.

  3. Wanda Loskot pisze:

    No wlasnie - przede wszystkim ta wewnetrzna wiara i chec.

    Ja kiedys tez myslalam, ze upor i konsekwencja, ale prawda jest taka, ze jest wielu konsekwentnych i upartych ludzi, ktorym sie nie udaje do celow dojsc. Szczegolnie do tych celow dlugoterminowych.

    I nie moze, bo jest niemozliwe, zeby zachowac upor i wytrwalosc i dyscypline na dluzsza mete. Kazdy wczesniej czy pozniej odpusci, jesli brakuje najwazniejszego skladnika - tej prawdziwej, naprawde nieprzepartej glebokiej CHECI, zeby dojsc do celu. Popartej wiara w to, ze sie uda.

    To wlasnie kiedy ta chec i wiara mijaja chocby chwilowo, porzucamy nasze dzialalnia. Czasem na krotki okres tylko, zeby podjac je znowu (stad to stale szamotanie wiekszosc z nas doswiadcza) albo na zawsze machamy na cos reka, mimo tego ze nie tylko chcemy to osiagnac ale na dodatek wiemy, ze to sie da i ze warto - ale jednak nie chcemy wystarczajaco i dlatego to sie nie udaje.

    Ktos to kiedys to ujal bardzo madrze w ten sposob:
    IN ORDER TO ACHIEVE WHATEVER YOU WANT, YOU MUST BE WILLING TO DO WHATEVER IT TAKES TO ACHIEVE IT

    Zeby miec co tylko chcesz, musisz chciec zrobic
    to co musi byc zrobione, zeby to zdobyc.

    Kluczowe slowo: CHCIEC.
    Nie chodzi o to, zeby tylko ZROBIC to co musi byc zrobione.
    Musimy CHCIEC zrbic to co musi byc zrobione.

    Zrobic cos, a chciec cos zrobic to wielka roznica.

    Tutaj bardziej chodzi o nastawienie niz o samo robienie - choc oczywiscie samo robienie jest tez ogromnie wazne. Ale przede wszystkim chodzi jednak o to mentalne nastawienie.

    Bo jesli mamy odpowiednie nastawienie - takie ktore powoduje, ze nie tylko robimy to cos z zobowiazania, ale doslownie rece nam sie pala do tego, zeby to cos zrobic, to nie odpuscimy tego za zadne skarby. Bo lubimy robic to co naprawde chcemy - dlaczego mielibysmy to odpuszczac?

    To chec zrobienia tego co trzeba zrobic napawa nas radoscia i sprawia, ze dazenie do celu nie jest jakas katorga, na ktora sie skazujemy w imie dotarcuia do celu, ale jest integralna czescia przygody.

    To wlasnie wtedy dochodzenie do celu jest przyjemnoscia, mowi sie, ze nie sam cel sie liczy, ale dojscie do celu, dlugo nike zdawalam sobie sprawy z tego na czym to polega. Teraz wiem. Kiedy CHCEMY robic to co ma byc zrobione, to sprawia ze stale posuwamy sie na tej drodze do celu i mamy przy tym frajde..

    Poniewaz ta droga nie jest jednym wielkim poswieceniem, wyrzeczeniem - nie chcemy tej drogi porzucic, tylko CHCEMY na tej drodze pozostac.I wczesniej czy pozniej dochodzimy do celu (na ogol wczesniej niz pozniej).

    A wiec jesli chcesz osiagnac swoj cel - wyrob w sobie ta nieodparta CHEC nie tylko dojscia do celu (to jest latwe), ale przede wszystkim chec zeby zrobic to, co musi byc zrobione, zeby ten cel osiagnac.

    Ja mam ulozony plan odchudzenia sie w taki sposob, ze moge powiedziec z reka na sercu, ze CHCE zrobic to co musi byc zrobione zeby mi sie udalo. Kazdy element tego planu jest czyms co po prostu chce robic - dlatego teraz mi to idzie o wiele latwiej niz wtedy kiedy to sie opieralo na wyrzeczeniach.

    Dalej mam pewne przeszkody do pokonania, na przyklad to, ze pisze w tej chwili w blogu zamiast pisac afirmacje, ale sa o wiele latwiejsze do pokonania, kiedy CHCE zrobic to co ma byc zrobione (zaraz sie wezme za te afirmacje :)

    Kiedys ukladalam sobie liste rzeczy ktore trzeba bylo zrobic, a ktorych zrobic mi sie szczrze mowiac nie chcialo. Teraz sie koncentruje na podtrzymywaniu nastawienia, ze CHCE zrobic to co musi byc zrobione, zeby sie udalo:
    - chce przepisywac codziennie rano moje afirmacje, bo wtedy dzien sie zaczyna swietnie i to dodaje mi skrzydel
    - CHCE isc na spacer z Coco bo to wielka radosc i zabawa
    - chce trzymac sie swojego menu bo sa na nim same pysznosci
    - chce codziennie po poludniu medytowac przez 15 minut bo to dodaje mi energii

    Swoje postepy mierze tym na ile CHCIALAM zrobic to co zrobilam.
    Nie tym ile wagi udalo mi sie zrzucic w ciagu tygodnia.
    (choc to tez oczywiscie bardzo wazne :)

    To sa rzeczy, ktorew dla mnie sa konieczne zeby dojsc do mojego celu - kiedy te rzeczy robie regularnie wszystko inne wpada samo w odpowiedni rowek jakby sila napedowac. I kiedy zaczelam sie koncentrowac na podtrzymywaniu CHECI zrobienia tych rzeczy, nawet te najtrudniejsze do zrealizowania cele realizuje o wiele bardziej konsekwentnie.

    Bo nie opiera sie to juz tylko na konsekwencji.

    Zeby miec co tylko chcesz, musisz chciec zrobic
    to, co musi byc zrobione, zeby to zdobyc.

  4. Krzysztof Cesarz pisze:

    Witaj Wando, witam wszystkim czytelnikow bloga…

    Wando, od kilku miesiecy obserwuje tego bloga i Twoje wpisy ZAWSZE robily na mnie wielkie wrazenie! Tak jest i tym razem…

    Wlasnie podsunelas mi ciekawy sposob na to, by z kazdym nowym dniem “rozpalic” w sobie CHEC zrobienia tego, co mam w danym dniu do zrobienia. Czasem roznie z tym ROBIENIEM bywa: sa dni, ze przychodzi mi to bardzo latwo, ale sa i takie, ze pomimo podswiadomosci przesiaknietej juz moja wizja tego, gdzie zmierzam, to i tak czasem dosc opornie biore sie za ronienie tego, co MUSZE zrobic, by dojsc tam, gdzie chce dojsc.

    Teraz z kazdym rankiem wezme do reki pioro i napisze to, co mam do zrobienia. Jednak kazda czynnosc poprzedze slowem “CHCE… - bo to przyblizy mnie o maly krok do mojego celu, ktorym jest…”. Zobacze jaki to da skutek po tygodniu.

    Wando Loskot, “przebywanie” z Toba jest niebezpieczne, a wrecz wybuchowe. Nie znamy sie osobiscie (jeszcze nie), jednak to, co już zdazylem zauwazyc to to, iz mozesz CALKOWICIE WYWROCIC do gory nogami czyjes zycie!!! Zburzyc jego dotychczasowy sposob postrzegania biznesu…

    Dlaczego? Otoz dlatego, Droga Wando, iz w bardzo latwy sposob potrafisz pokazac nam to, ze nie zdajemy sobie sprawy z tego jak malo wiemy (czyli nieswiadoma nieswiadomosc) i tym samym po chwili ladujemy na czyms, co sie nazywa: “Wiem, ze nic nie wiem” lub inaczej “swiadoma nieswiadomosc”.

    Domyslasz sie juz na pewno, ze zakupienie Twojego programu DYNAMICZNY ROZWOJ FIRMY przyczynilo sie do tego przewrotu w mojej glowie. Teraz wiem, ze jestem mala mrowka (nie bez znaczenia uzylem slowa “mrowka), ktora chce zbudowac mrowisko - jest to odlegle w czasie i samemu mi sie nie uda tego osiagnac. Jednak malymi krokami bede sie do tego zblizal.

    Dla tych, ktorzy chca duzo od zycia, chca sukcesu, ale teraz im nie idzie w biznesie najlepiej, to jest to moim zdaniem PODSTAWA, w ktora TRZEBA zainwestowac. Te grosze (choc przyznam sie, ze ostatnio moja sytuacja finansowa na tyle sie skomplikowala, ze musialem pozyczyc pieniadze, by moc sobie na ten program pozwolic), ktore przeznaczylem na zakup programu sa niczym w porownaniu z tym, co otrzymujemy w zamian.

    Wando, przyznam sie takze, iz od razu chcialem przeskoczyc do czesci 3 i 4 (czyli marketing i reklama) lecz jakos sie zmusilem do tego, by jednak odsluchac czesc pierwsza - i teraz jestem bardzo z tego zadowolony, bo zrozumialem, ze te dwie pierwsze czesci programu to podstawa biznesu.

    Teraz od kilku dni “siedze” nad czescia druga - konkurencja. I nawet mi nie w glowie przechodzenie dalej, dopoki nie zrobie do porzadku konkurencji.

    Dziekuje Ci za to, ze dajesz z siebie naprawde wiele. Choc jeszcze dopiero na samym poczatku i jeszcze nie moge sie pochwalic co ten program dla mnie zrobil, jak to sie przelozylo na moje zarobki, to jednak jestem pewien, ze tylko trzymajac sie programu i naprawde CHCAC isc tam, dokad zmierzamy i CHCAC robic to wszystko, co musimy, by tam dotrzec to musi sie udac.

    PS. Na koniec mam tylko pytanie: jesli w ktoryms momencie programu pojawia sie w mojej glowie pytanie, ktore dotyczy przerabianego materialu, to czy bedzie mozliwosc zadania Tobie tego pytania? A moze juz mozna gdzie takie pytania kierowac?

    PS2. Tak sobie teraz mysle, ze moj wpis ma wydzwiek reklamowy programu Dynamiczny Rozwoj Firmy :) Ale nic nie zamierzam zmieniac :) Pisze tak jak jest, tak jak to odbieram i podpisuje sie pod tym swoim imieniem i nazwiskiem.

    Pozdrawiam Ciebie Wando oraz wszystkich tych, ktorzy czytaja tego bloga.

  5. Rafał Cichy-Choroniewski pisze:

    Tak, ten cel “ostateczny” to w gruncie rzeczy zwykła ściema.
    Taki odległy hak, o który jak się wydaje, można zaczepić linę
    jak się akurat ugrzęźnie. :-)

    W moim odczuciu najważniejsze jest “teraz” i nie wyobrażam
    sobie codziennego działania wbrew sobie w imię jakiegoś
    odległego celu. A jeżeli na co dzień robisz to co sprawia ci
    autentyczną frajdę, to czego więcej można chcieć?

    Oczywiście rozumiem, że są ludzie którym jedyną autentyczną
    frajdę sprawia osiąganie celów. I osiągają je, nierzadko bez
    względu na koszty…

    Cieszmy się chwilą i kochajmy ludzi.
    Pozdrawiam z uśmiechem, Rafał.

  6. Anna pisze:

    Myślę, że wiedza. Jak dojść do celu? Edukować się, wzrastać. Można UPARCIE i WYTRWALE popełniać te same błędy.

  7. Rita pisze:

    Dodam do tego, co piszesz Wando, a takze Mariolo i Tereso, ze w drodze do celu, na ktorej czyhaja zniechecenie, zachwianie motywacji, zmeczenie, zanik wizji, niezwykle wazne jest wedlug mnie wsparcie. Moze to byc wsparcie jednej, bliskiej osoby, moze to byc wsparcie grupy ludzi, ktorzy takze daza, kazdy do swojego, celu. Osiaganie celu w zyciu, w biznesie, w walce z nalogami bez wsparcia wydaje mi sie byc na ponadludzkie sily. A ktoz z nas jest Herosem?

  8. Aneta pisze:

    A ja poszłabym krok dalej… pojawiają się cele, sprawcza motywacja też jest na miejscu, chce się chcieć pokonywać kolejne etapy dochodzenia do celów, frajda występuje na odpowiednim poziomie (oczywiście trzeba uważać na adrenalinę ;-))i hm… za dużo chciałoby się chcieć zrobić! a doba ma aż 24 godziny :-)
    Jak ustalić, które cele chce się osiągnąć bardziej? Jak zrobić to szybko i mieć pewność, że priorytety są ustalone właściwie? Jak pozamykać otwarte drzwi, przez które chciałoby się wejść do atrakcyjnych ‘światów’ żeby nie mieć poczucia, że czegoś się pozbawiam? Jak pozamykać te drzwi z przekonaniem, że chcę!! je zamknąć? Czytałam chyba w książce Dana Ariely “Potęga irracjonalności”, że udowodniono poprzez rzetelne badania, że osiągnąć możemy więcej świadomie pozbawiając się niektórych okazji - celów, Ty Wando również o tym mówiłaś - a jednak w większości jako ludzie, nieracjonalnie nie potrafimy pozamykać tych pootwieranych drzwi. Ot wyzwanie :-)

  9. Wanda Loskot pisze:

    Aneto - poruszylas bardzo wazny problem, ktory powoduje rozproszenie. Te otwarte drzwi na zbyt wiele. Wlasnie dlatego tak wazne jest ustalenie priorytetow i niezbaczanie z raz obranej drogi - organizacja, gospodarowanie wlasnym czasem, rownowaga zyciowa.

    Tego sie mozna nauczyc - i trzeba sie na tym koncentrowac i traktowac samo to gospodarowanie czasem jako rzecz prioryteteowa, ktora wciaz doskonalimy.
    (to wlasnie dlatego mam coraz to nowe objawienia w tej dziedzinie, bo samo to tez stale rozwijam u siebie).

    Bardzo duzo uwagi poswiecam tym sprawom w moich programach i w Klubie Przedsiebiorcy.

  10. Wanda Loskot pisze:

    Rito - swieta racja!

    Wsparcie jest ogromnie wazne, bez wsparcia trudno, a czasami nawet jest niemozliwe osiaganie celow. Za wszystkimi, ktorzy osiagaja cele stoi czesto caly sztab ludzi ktorzy ih nie tylko wspieraja, ale wrecz ciagna i popychaja w strone osiagniec.

    Nota bene w Klubie Przedsiebiorcy dziala MasterMind - mozna sie zapisac na cotygodniowe wirtualne spotkania z grupa osob, ktorych glownym celem jest wlasnie wzajemne wsparcie - to miedzy innymi po to w ogole stworzylam Klub Przedsiebiorcy, po to zeby znalezc to stale wsparcie,

  11. Marta G pisze:

    Cele powinny być:
    - jasno określone, zrozumiałe dla nas
    - spisane w jednym dostępnym miejscu
    - należy do nich wracać i czytać je np. raz w tygodniu, aby się upewnić czy nadal zmierzamy w wyznaczonym kierunku (idealnie byłoby codziennie przeglądać nasze cele i zgodnie z nimi planować dzień)
    - za celami powinien iść określony plan

  12. Zofia pisze:

    Wszystko jest ważne o czym napisano w komentarzach.
    Tylko często “odpuszczamy” sobie z różnych powodów…
    Brak konsekwencji w działaniu podjętego zobowiazania w stosunku
    do samego siebie…
    Najważniejszym jest to aby nam się CHCIAŁO CHCIEĆ,
    a z “chceniem” też różnie bywa piszę na podstawie
    własnego doświadczenia.

    Życzę Ci Wando z całego serca osiągnięcia celu w pozbyciu
    się “niechcianego kochanego ciała” :-). Mam to samo…
    teraz jestem mądrzejsza o wiedzę, że o mojej wadze
    decyduje za mnie mój kochany gruczoł tarczycy.

    Pozdrawiam serdecznie !

  13. Marian pisze:

    Witam wszystkich!

    Cele muszą być realne.
    Tak jak Wanda pisze ona kupiła garsonkę i widzi ten cel, co dzień.
    Każdy dzień przybliża ją do celu, nie musi się głodzić, organizm sam reguluje przemianę materii. Każdy ubytek wagi przybliża Ją do upragnionego szczęścia
    Co do celi długoterminowych to trzeba je podzielić na mniejsze krótkoterminowe, które zrealizowane podnoszą naszą samoocenę w górę i przybliżają nas do wymarzonego celu długoterminowego?
    Ładowanie baterii pozytywną energią grupy jest bardzo dobre, człowiek chodzi pozytywnie nakręcony, skrzydła mu u ramion rosną. Jak mówi mój znajomy (Marek W. - Człowiek sukcesu) w drodze do celu trzeba być głuchym na podszepty znajomych i pseudo przyjaciół którzy mówią, a to ci się ni uda a to ci nie wyjdzie.
    Tak jak Pisze Marta G (idealnie byłoby codziennie przeglądać nasze cele i zgodnie z nimi planować dzień) to jeszcze na koniec dnia wskazane jest rozliczyć dzień i zaplanować dzień jutrzejszy.

    Pozdrawiam wszystkich Marian

  14. Iza pisze:

    Wiem tylko tyle,i wlasnie to napisalam mojemu przyjacielowi z Argentyny,ze jesli sie wie,jaki jest cel,i wybralo sie dana droge,to nie wolno z niej zawracac.
    Bo jesli sie idzie,to w koncu sie zajdzie:)
    Bardzo lubie myslenie obrazowe,pracuje z dziecmi,wiec wielokrotnie musze wymyslac rozne porownania i historie zeby latwo zrozumialy,co chce im przekazac.

  15. Robert Kajzer pisze:

    Przede wszystkim trzeba byc wytrwalym na drodze do sukcesu. Nie wazne jak ciezko sie idzie i ile razy juz upadalismy. Trzeba kolejny raz wstac, robic swoje i konsekwentnie dazyc do swojego celu.

    Wazne jest takze nagradzanie sie za robienie kolejnych kroczkow do celu. Dzieki temu nasz motywacja nie zgasnie i bedzie nam latwiej pokonywac kolejne przeszkody.

  16. Henryka pisze:

    Osiągnąć cel pod jednym warunkiem, Jakim?
    Fakt, że nie osiągniemy naszych celów ot tak przez przypadek. Najpierw musimy mieć cel, wiedzieć w jakim kierunku chcemy zmierzać. Każdy z nas ma inny cel, bo i marzenia każdego z nas są inne - w ten sposob Natura podpowiada nam, co jest naszym celem, obdarzając każdego innymi talentami. Tak więc marzenia i nasze uzdolnienia podpowiadają nam jaki jest nasz cel, a jeśli chcemy tak bardzo mocno go osiągnąć, że wszystko inne schodzi na plan dalszy, to go osiągniemy, a plan zdobycia naszego celu układa sie już sam i myślę, że wcale nie taki kompletny od A do Z. Mogę zrobić pierwszy krok tak jakbym wchodziła w ciemną przestrzeń przede mną trzymając w reku światło, robię kolejny krok do przodu, światło, oświetla kolejny odcinek “dochodzenia “do Celu, myślę tylko o tym, co jest przede mną, a na tej drodze może być wiele wyzwań, ale bez obawy wszystkie są na naszą miarę, a są po to aby uaktywnić w nas nasz potencjał, jak bowiem inaczej wiedzielibyśmy na co nas stać i do czego jesteśmy zdolni?. I tak marzymy, wyznaczamy cele i jeśli gorąco ich pragniemy osiągamy je, bo wszystko jest energią począwszy od myśli - marzeń - tej części niewidzialnej /jak nasiono/, a energia nie ginie, zmienia tylko swoją postać = materializuje się w postaci osiągniętego celu. I tak doświadczamy naszego życia w kontakcie z ludźmi, z Naturą - którzy są naszymi nauczcielami i przyjaciółmi, zdobywając po drodze nasze cele - osiągnięcia. Samo życie.

  17. Paweł pisze:

    Wando, jeżeli miałabyś wyglądać jak ta deska prezentująca Twój żakiet, to lepiej zweryfikuj cele :D

  18. Grazyna Dobromilska pisze:

    Wydaje mi sie, ze wazne jest nakreslenie wizji. Wtedy cele staja sie bardziej jasne i spojne.
    Duze zmiany na korzysc zauwazylam takze w realizacji celow po kursie twoim Wando Magia Wysokiej Samooceny. Codzienne przepisywanie afirmacji rano i wieczorem mocno podbudowuje psychicznie :- )
    Wazne jest takze poczucie, ze mozna na kims polegac i znalezc wsparcie. Dlatego dla mnie podstawa bytu jest przynaleznosc do twojego Klubu Przedsiebiorcy.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

Dodaj komentarz