Jak czesto zdarza sie to w twojej firmie?
Nie da sie ukryc, ze czesto ilustracja wyraza wiecej niz tysiac slow. oto klasyczny przyklad – podczas konferenccji w Las Vegas smialismy sie do rozpuku z tego obrazka ponizej :)
Przyjrzyj sie uwaznie tej ilustracji ponizej (kliknij i otworzy sie wyraznie powiekszenie), posmiej sie tez troche a pozniej zadaj sobie pytanie “jak czesto w mojej firmie zdarzaja sie nieporozumienia w podobnym stylu?”.

Jesli nie znasz angielskiego – oto tlumaczenie podpisow:
W gornym rzedzie od lewej strony:
- jak klient to wytlumaczyl
- jak lider zespolu to zrozumial
- jak analityk to zaprojektowal
- jak programer to zaprogramowal
- jak konsultant to opisal
…i dalej w dolnym rzedzie od lewej strony:
- jak zostalo to udokumentowane
- co zostalo zainstalowane
- jak projekt zostal wyceniony
- jaka klient dostal obsluge
- co klient naprawde potrzebowal






Czyżby w USA również funkcjonowało powiedzenie “gdzie dwóch polaków, tam trzy różne stanowiska (spojrzenia)”; a może sytuację tę przedstawił polski przedsiębiorca w USA. W mojej branży (automatyka przemysłowa) na linii zleceniodawca-projektant-logistyk-wykonawca taka sytuacja zdarza się nader często i jeśli wykonawca nie wykarze się inwencją, użytkownik może nad efektem prac stanąć i jeśli ma poczucie humoru pośmiac do łez.
Miłego dnia. Sławek
Znam ten rysunek od 10 lat. W moich poprzednich firmach często tak to wyglądało.
Ale wiele jest także przypadków odwrotnych – niektórzy klienci potrafią żądać rollercosterów (zmieniają wymagania), a zapłaciliby jak za oponę zawieszoną na gałęzi.
Prawdziwe w obie strony
Pozdrawiam
Piotr
dzialajskutecznie.wordpress.com
Właśnie planowałem zamówić taką huśtawkę do ogródka ale po oglądnięciu tej historyjki rozmyśliłem się. Nie będę zlecał. Po co ryzykować. Sam sobie wystrugam.. :)
Ten rysunek nie jest po to, zeby odstraszyc klientow od kupowania a biznesmenow od sprzedawania ;)
Budowanie sobie wlasnej hustawki z opony jest OK jesli chodzi o hustawke i umiesz (i lubisz) to robic. Ale w wiekszosci wypadkow takie wyjscie nie jest mozliwe, prawda?
A wiec pytanie, ktore nalezy sobie zadac to: Co moge zrobic, zeby ZAPOBIEC takiej sytuacji? – a mozemy duzo zrobic, znajdujac sie po obu stronach, zarowno jako klient jak i przedsiebiorca!
Ostatnio zajmowałam się projektem…
Pisałam jak chciałabym żeby wyglądać, a za każdym razem dostawałam coś innego… Z czasem nauczyłam się, że trzeba mówić prosto, a przesyłany plan do wykonawcy czytać kilka razy czy aby nie zjadło się wyrazu, albo zdanie nie jest zagmatwane ;)
Potem praca nabrała tępa i myślę, że jest przyjemniejsza dla obu stron…
Bo nawet sprzedawcy są w łańcuszku i czasem korzystają z czyjś usług… tak samo klienci często też dostarczają usług. Teoretycznie wszyscy powinni być wyrozumiali dla siebie na wzajem i mieć wypracowane skuteczne metody KOMUNIKACJI… niestety tak nie jest… A prawdą jest, że kto pyta nie błądzi ;)
Wypisz, wymaluj Wando na czasie dla nas. Chyba skopiuje to wezme na kolejna rozmowe w sprawie digesta – moze pomoze sie dogadac :)
to wspaniały przykład na to, że kazdy ma swoją własną percepcję przyjmowania komunikatów.Chcąc aby Twój przekaz był dobrze odczytany weź pod uwagę kilka czynnków,które maja ogromne znaczenie.,m.in.wzorce myślowe jakimi włada rozmówca/słuchowiec,wzrokowiec.kinestetyk/parafrazuj to co mówił nadawca przekazu a nade wszystkom naucz się aktywnie słuchać.jola