Te informacje sa mocno przesadzone!
W najblizszym czasie planuje specjalna tele-konferencje o networkingu sieciowym – mimo tego, ze od jakiegos czasu kraza o mnie pogloski, ze jestem wrogiem tego rodzaju przedsiebioczosci. Parafrazujac slowa Marka Twaina donosze, ze informacje o mojej niecheci do MLM sa mocno przesadzone.
Te opinie sa wynikiem mojego artykulu pod tytulem Siedem Mitow o Network Marketingu. Kierujac sie taka rezolutna logika, mozna mi latwo przypisac, ze jestem takze wrogiem malego biznesu w ogole, bo osmielilam sie popelnic takze artykul zatytulowany Siedem Mitow o Biznesie.
Na szczescie nie wszyscy reaguja jak byk na czerwona plachte za kazdym razem, kiedy ktos osmieli sie nie podzielac ich opinii. Sa nawet ludzie, ktorzy sami zajmuja sie MLM a jednak nie chwytaja za noz, kiedy czytaja krytyczny artykul o swojej branzy ;)
Nie brakuje w MLM swietnych firm i inteligentnych przedsiebiorcow odnoszacych sukcesy na wielka skale – znam osobiscie kilka osob, ktore sie dorobily milionow na marketingu sieciowym.
Nawet w Klubie Przedsiebiorcow jest sporo osob zwiazanych z MLM. Bardzo sobie chwala moje porady, bo im to wychodzi na dobre. To wlasnie pod wplywem ich prosb zdecydowalam sie na to, zeby zrobic specjalne szkolenie dla MLM-owcow.
Ci ktorzy na podstawie wspomnianego artykulu uwazaja, ze nie doceniam wartosci MLM po prostu nie potrafia czytac ze zrozumieniem. Co zreszta mnie calkiem nie dziwi. Bo jesli kogos krew zalewa przy czytaniu, to jak moze spokojnie czytac literki, nie mowiac juz o skladaniu wyrazow i poprawnym zrozumieniu zlozonych zdan.
W najblizszym czasie planuje specjalna tele-konferencje o networkingu sieciowym – jesli zajmujesz sie ta forma dzialalnosci i chcesz sie dowiedziec jak mozesz rozwinac swoj biznes podziel sie ze mna swoim najwiekszym problemem z jakim sie zmagasz w MLM. Dostaniesz za to ode mnie nie tylko zaproszenie, ale nawet gratisowe nagranie z tej tele-konferencji.
Mozesz zadac pytanie tutaj w blogu – albo wyslij do mnie wiadomosc na priva z tej strony.
Acha, nie zapomnij podac swojego emaila, jesli chcesz dostac pozniej to nagranie, bo nie bedzie audio to publicznie dostepne.
2007-07-27 o godz. 10:29
Witaj Wando,
Mam swoj wlasny biznes i od pewnego czasu zajmuje się rowniez MLM. Na szczescie mnie krew nie zalewa gdy czytalem Twoj artykol “Siedem Mitow…” .
W pelni sie z nim zgadzam co nie oznacza, ze w tym biznesie nie osiagam pewnych sukcesow. Z moich obserwacji wynika, ze najwiecej problemow moich i nie tylko moich to kontaktowanie, brak pewnosci siebie (juz to sie poprawia), stres spowodowany odmowa (NIE), planowanie.
Chetnie skorzystam z Twego szkolenia na temat MLM.
Pozdrawiam
Tadeusz
2007-07-27 o godz. 10:53
MLM
MLM jest forma pracy, poswiecenia swojego czasu do nauki, praktyki i zycia. Jesli, powodem byly pieniadze latwosc szybkiego zysku , a nie NISZA poparta wiedza, doswiadczeniem w tym kierunku to wynik.=Strata Czasu.
Szkola Podstawowa
MLM-Multi Level Marketing. Ile osob sie “nabralo” tylko w USA i przekonalo sie, ze to nie pracuje? Ile osob zdobylo doswiadczenie w MLM, ktore moze wykorzystac do prowadzenia ogromnej firmy?
Szkola Srednia
MLM- mozliwosci sa nieograniczone, lud szczescia jest bardzo, bardzo przydatny
ale Czas, ktory spedzisz na budowe swojego biznesu, swojej grupy i zdobycie zaufania to czeka cie ciezka praca nad soba samym przede wszystkim.
MLM- szkola wyzsza
do niej zalicza sie ogromna ilosc literatury przeczytanej, spotkan, pokazow i wprowadzenia ich w zycie.
Kod, ktory uzywaja najlepsi, musi byc dla osoby zrozumialy, do nauczenia i powtorzenia. Porownam do recytowania wiersza. Jak zareaguje publicznosc? Czy poleci spektal nastepnym?
Strukura MLM, czy to rzadowa, wojskowa, czy rodem wzieta z Watykanu, zbudowana na dobrej podstawie przynosi zyski od zarania! ( wszyscy musza sie wykazac cyklicznie, ze zasluguja na to stanowisko)
o MLM mozna napisac jeszcze jedna ksiazke dla przestrogi, lub dla osob oczekujacych zdobycia wielkiej fortuny.
Fakty przemawiaja za siebie same!
2007-07-27 o godz. 14:38
MLM to trudny temat ze wzgledu na problemy ktore trzeba pokonywac nie majac o tym wiedzy. Ja spotykam sie z wedrowka od jednej do drugiej firmy bo kazda oferuje cos swietnego. a w praktyce to brak wiarygodnosici powoduje ze ludzie nie wiedza gdzie tak naprawde zarobia. Wiekszosc nie chce sie uczyc pracowac w MLM, mysli ze inni za nich cos zrobia. Brakuje samodyscypliny i wytrwalosci. Wiekszosc boi sie spotykac. Co zrobic majac dobry temat, produkt czy usluge aby ktoś chcial sie ze mna spotkac i wysluchac? Jak zmotywowac klienta do wspolpracy a nie tylko do zakupu?
2007-07-27 o godz. 19:10
wszystkie biznesy są trudne na początku ,ale ile wymaga biznes klasyczny kasy i czy koś nam w tym pomaga się dokształcać.wszystko zależy do jakiej grupy i ludzi masz szczęście trafić ja trafiłam do wspaniałych ludzi którzy sa zawsze gotowi pomóc.to wszyscy ci narzekający oczekują że się zapiszą i kasa będzie płynąć to nie jest prawdą .dzięki spotkaniom z mentorami jak też i seminariom ucze sie budować swój biznes klasyczny jak też i MLM .jest trudno bo ludzie na ogół są lekkomyślni nieuczćwi ,kłamią boją się szczerośći i są bardzo zakompleksieni.
nie wierzą we własne siły i mało od życia oczekują ,tłumacząc się różnymi barierami. nie wiem jak daleko dojdę ale wiem co zawdzięczam ludziom którzy mnie prowadzą ,jak szeroko otworzyli mi moją głowę na poszukiwanie odpowiedzi co mogę w życiu osiągnąć i to się dzieje.moje cele realizuje cel po celu i nie mówią mi że to będzie łatwe ale jak bardzo tego pragnę i jaką cenę chcę za to zapłacić (nie chodzi o kasę)
2007-07-27 o godz. 23:19
Wando, co zrobic, zeby ludzie chcieli kupowac?
2007-07-28 o godz. 03:11
Kochana Wando, dzieki za ten temat. Tak sie składa, że ja trafilam na Twoja strone dzieki temu, ze ktos własnie myslał tak jak piszesz. Pewien mlody student, zapewne bardzo sympatyczny, do ktorego zwrociłam sie z propozycja wspołpracy w MLM- tak sie oburzył moja propozycja, ze na dowod tego swojego oburzenia i na dowod tego, ze ma racje napisal mi cos takiego:… “i niech Pani zajrzy na strone..tu podal Twoja Wando strone..i niech Pani przeczyta co mozna sadzic o MLM. Z wielkim zainteresowaniem weszlam na podana strone aby przeczytac co jest tam napisane na temat MLM. Przeczytalam te siedem mitow o MLM i doszlam do wniosku, ze ten artykul nie jest krytyka a naprawde sa to wnioski, z ktorymi ja tez moge sie zgodzic. To na tej zasadzie, ze istnieja rozne prawdy. Na zasadzie, ze napisalas prawde o pracy w MLM. Przenoszac to na inny zawod- mozna napisac, ze ktos mowiac o pracy pielegniarki obiecuje, ze praca pielegniarki polega na trzymaniu pacjenta za reke. Mysle o tym, ze czesto zachecajac kogos do MLM obiecuje sie, ze bez pracy przyjda pieniadze. Prawda jest taka, ze w kazdej branzy trzeba pracowac a czesto na poczatku trzeba pracowac za darmo- aby w pozniejszym etapie pojawil sie dochod pasywny. Tak sobie mysle, ze gdyby ten mlody student nie zrozumial opatrznie Twoich Wando intencji i slow w tym artykule- ja nigdy bym na Twoje strony nie trafila. Bylaby to dla mnie ogromna, niepowetowana strata. Wiec uwazam, ze kazdy ma prawo do swoich wnioskow i sadow, moze troche szkoda, ze nie wszyscy moga zrozumiec dokladnie sens naszych dzialan, ale moze sie zdarzyc, ze oni przyciagna do nas inne osoby. Ja jestem wdzieczna temu mlodemu czlowiekowi i chociaz nie zechcial podjac dzialan w MLM na co bardzo liczylam, to otrzymalam od niego wiadomosc o Twoim Wando istnieniu i to jest dla mnie wieksza wartoscia niz jakiekolwiek pieniadze, ktore wspolnie z nim bym zarobila. Taka jest prawda. Pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia i sukcesu. A jesli czyms sie zajmujemy i jestesmy przekonani, ze to ” dobra i uczciwa robota potrzebna klientom” to pozostaje nam uszanowac zdanie innej osoby, w koncu kazdy jest wolny i ma prawo do wlasnego zycia i wlasnych sadow.
2007-07-28 o godz. 06:04
Elzbieta,
dzis kobiety gora:)
Spotkalismy tutaj ” Mentora” brygadziste, mistrza, nauczyciela. Zawsze uwazalem, ze kobiety maja wiecej zmyslow. Jesli nimi sie posluguja potrafai przelac swoja milosc na innych.
To chce podkreslic, milosc kobiety jest wieksza niz nasze MLM mezczyzn.
2007-07-28 o godz. 20:52
Wando, zainspirowałaś mnie aby umieścić Twoje artykuły na moim blogu ( http://www.blog.ententa.pl ). Dzięki.
Postaram się odpowiedzieć na pytania Piotra Waydel.
> 1) Jaki towar, który jest wiele wart, przyniesie mi ogromne korzyści nawet gdybym oddał go za darmo? Im więcej go oddaję, tym więcej mogę zarobić.
Moim zdaniem wiele tu zależy od wybudowania systemu wokół produktu.
Przykładowo, słyszałem że można zorganizować wypożyczalnię samochodów, w których klient płaciłby symboliczną złotówkę za wypożyczenie. Jak? Reklamy na samochodach + inżynieria finansowa, a dokładnie zastosowanie jakiegoś mało znanego w Polsce instrumentu, o którym sam za wiele nie wiem. Można pomyśleć nawet o zakupie samochodów używanych – lepsze marki w starszych rocznikach można kupić naprawdę za grosze – i zastosować mechanizm z reklamą.
To nie koniec ciekawych modeli biznesowych. Może dostęp do jakiejś sieci nie jest towarem, ale zauważmy ile jest stron w Internecie, które udostępniają platformę wymiany wiedzy (fora dyskusyjne), platformę aukcyjną (Świstak), miejsce z informacjami (strony tematyczne, portale) nie pobierając za to opłat. Nawet Google udziela informacji, za które nie musimy płacić. Wszystko opiera się na mechaniźmie reklamy, ewentualnie handlu – dajemy coś za darmo, aby potem coś sprzedać.
Ostatni model jest mocno zarysowany na rynku oprogramowania. Mamy darmową wersję programu, ale jeśli chcemy mieć dodatkowe funkcje, musimy zapłacić. W ten sposób wiele programów stało się liderami swoich nisz. Prawdopodobnie można ten model zastosować również w wielu innych branżach…
Darmowe rozdawanie ebooków, kursy internetowe – w zamian za naszą promocję. To już coś co e-marketerzy znają doskonale, więc nie będę się rozpisywał.
Może ktoś ma jeszcze inne pomysły?
> 2) Jak zorganizować dla takiego/takich towarów sieć MLM, aby prawdziwe korzyści były na każdym jej szczeblu (również na ostatnim)?
To pytanie zainspirowało mnie, aby przypomnieć czytelnikom model zastosowany przez Mike’a Filsame. Stworzył on stronę “Death of internet marketing” (chwytliwy tytuł) na której można było wziąć udział w nietypowym programie partnerskim.
Polecaliśmy innym osobom stronę i możliwość ściągnięcia darmowego ebooka. Mike dzięki temu budował sobie listę adresową i płacił jednego $ za każde polecenie. Zatem nic nie trzeba było sprzedawać! Prosty interes. Jednak program był ograniczony czasowo.
Po tym terminie następowały wypłaty – natomiast wiele wpisów na stronach internetowych i blogach pozostało, nadal promując stronę Mike’a. Baza adresowa autora cały czas się powiększa, ale już za darmo.
> 3) Jakie jeszcze pytania należy postawić, aby spojrzeć na możliwości MLM z zupełnie nowych punktów i jak można dodatkowo to wszystko wykorzystać?
A) Jak można wciągnąć organizacje społeczne, pożytku publicznego w nasz system MLM? (kościół, organizacje rządowe, europejskie, stowarzyszenia, fundacje)?
B) Jak wypromować poprzez MLM drogie, zindywidualizowane usługi doradcze?
2007-07-28 o godz. 22:23
Bardzo ciekawe pytania – dziekuje Piotrze W. za wyzwanie i Piotrze M. za podjecie tego wyzwania. Nie ma to jak ruszyc glowka.
Co do Google, to rzeczywiscie swietny pzyklada, bo daja nam sporo uslug za ktore gdzie indziej trzeba placic i to slono – taki Google Analytics kosztowal do niedawna istne krocie, male firmy sobie nawet nie mogly na to pozwolic, a teraz jest gratis.
Albo video – pamietam, kiedy nie bylo mozliwosci pokazania video na stronach, bo koszt bandwidth byl tak ogromnie wysoki.
Mam uwage na temat informacji – moim zdaniem wartosc informacji w sieci zbliza sie, albo nawet zeszla ponizej, zera. Juz ten glod informacji minal, bo jest tak ogromnie dostepna, ze malo kto chce zaplacic za informacje a wiec i wartosc spadla.
Ludzie cenia sobie natomiast w coraz wiekszym stopniu wiedze specjalistyczna. Informacje, ktore sa podane w scisle okreslonym kontekscie. Szczegolnie informacje rozwiazujace palace problemy w szczegolnej grupie. Wartosc tego stale rosnie.
Np. kurs marketingu w sieci jest w tej chwili wart niewiele – przynajmniej w jezyku angielskim nie mozna juz tego nawet dac za darmo, a doniedawna sprzedawalo sie to calkiem niezle. Natomiast takie programy jak na temat zarzadzania programem partnerskim albo na temat tworzenia portali dostepnych tylko dla czlonkow za odpowiednia oplata, sa coraz drozsze – wlasnie wydalam kilka tysiecy dolarow na wymienione tematy. Taka cena jeszcze dwa lata temu bylaby nie do pomyslenia.
W miare jak zawezaja sie tematy, rosnie zainteresowanie.
Niesamowite.
(oczywiscie pomaga sprawny marketing).
Jesli wiec chodzi o model – o to co jest duzo warte dla odbiorcow a co przyniesie takze korzysci rozdajacym unikalabym tutaj ebooka albo typowej (nawet bardzo przydatnej) informacji. Ludzie w sieci sa juz rozpuszczeni, tyle jest informacji dostepnej i to gratis, ze te rzeczy nie przedstawiaja dla nich wartosci. A skoro dla nich nie przedstawiaja duzej wartosci to tym ktorzy to daja, tez niewiele to przynosi korzysci.
Ech to byly czasy (w ubieglym stuleciu :) kiedy zwykly newsletter byl czytany przez odbiorcow od deski do deski!
Jesli chodzi o Mike’a Filsaime, akurat bylam na jego prezentacji w Delray Beach dwa tygodnie temu (mamy tego samego trenera, Richa Shefrena, ktory zorganizowal te konferencje) – niesamowicie precyzyjnie myslacy facet. Mozg staje kiedy zajrzec za kulisy jego dzialalnosci, pokazal nam bardzo duzo.
Jestem znow pod ogromnym wrazeniem (widzialam jego prezentacje na rozne tematy poprzednio, choc nie znam go osobiscie). Przyznam, ze wiele rzeczy ktore robi do mnie nie przemawia, na jego stronach czuje sie zbyt osaczona tego rodzaju agresywnymi ofertami – ale to sa OGROMNIE skuteczne metody. Wprawdzie to alienuje tych, ktorzy nie cierpia tego super-hype, oczywiscie wystarczajacej ilosci ludzi odpowiada taki styl.
Twoj przyklad z $ za polecenie mowi sam za siebie. Genialne. Oczywiscie kryje sie za tym system marketingowy na swiatomym poziomie – ktory dziala jak w zegarku. Mike wie dokladnie ile warto zaplacic za nowy adres emailowy w swojej bazie danych zeby mu sie to nie tylko oplacilo, ale zeby na tym zarabic ciezkie miliony.
Tyle na razie,
Wanda
2007-07-29 o godz. 05:09
Bardzo interesujace pytanie – eh gdyby tylko doba miala wiecej godzin :)
2007-07-29 o godz. 12:22
Czy ktos w MLM pomyslal o kliencie ile on za to musi zaplacic a ile towar naprawde jest wart??
Sama kiedys sprzedawalam towary w systemie MLM, serce mi sie krajalo kiedy emeryci brali kredyt aby kupic droga posciel z merynosa, ktora tak naprawde u producenta kosztowala kilkaset procent taniej. Toz to wyzysk klienta. Za chwile ktos odpisze bo takie sa reguly net systemu. Wszyscy po szczebelku musza zarobic, a klient towar p r z e p l a c a. Wezmy filtry – ile kosztuja? 300 zlotych w zakupie u producenta, takie same u przedstawiciela, ktory nam zbada wode a potem zaoferuje filtry za tylko 1700 zl. I tak jest z kazdym towarem Czasami mysle, ze przedstawiciele albo nie wiedza jakie jest przebicie cenowe a jak wiedza to chyba nie maja sumien aby chodzic po domach z bardzo wyuczona wiedza z marketingu i oferowac moze i dobre towary za taka cene!!! Czy to jest uczciwy biznes???. Teraz bardzo sa modne tzw ziola, ktore pomagaja na wszystko m.i. na hemoroidy i zatoki. Przedstawiciel, ktory mi je prezentowal stwierdzil, ze najlepiej kiedy wykupię karte rabatowa i od razu kupie 4 butelki. Nie dokonczyl prezentacji, podziekowalam mu i powiedzialam do widzenia. Nazajutrz kupilam mieszanke ziolowa nie za 700 zl a za 33 zl i po dwoch tygodniach pomogla.
W mojej firmie powiesilam plakat – NIE PRZEPLACAJ ZA TOWARY NA PREZENTACJI
KUPUJ U MNIE. Podzialalo, mam wiecej klientow, ktorym objasniam zasady dzialanie danego towaru , nie biora kredytow, nie robia przedplat, nie musza mi poswiecac wolnego czasu aby mnie przyjac w domu a sa zadowoleni.
pozdrawiam
Urszula
2007-07-29 o godz. 18:44
Urszulo, powiem ci prosto z mostu – jesli serce ci sie krajalo, ze emeryci brali kredyt aby kupic ta droga posciel, to nie udzielas im dobrej USLUGI jako sprzedwca. To nie wina producenta ani cen poscieli, ale to, ze podazalas za klientami, ktorych nie stac na to co sprzedajesz.
To jedna ze zmor w biznesie i jeden z powodow, ze ludzie nie czerpia z biznesu odpowiednich dochodow i wywstarczajacej radosci. No bo co to za radosc, kiedy ci sie serce kroi? Skoro ci sie serce tak kroilo, to czemu to robilas? To nie producent sprzedawal tym rencistom. To TY im sprzedawalas, prawda?
Moglas przeciez powiedziec im “prosze panstwa, moim zdaniem to nie jest odpowiedni zakup dla waszej kieszeni, nie mozna sie zapozyczac w z tym celu.” (bo naprawde NIE MOZNA!!!!!) – I moglas przeciez sobie poszukac klientow, ktorzy nie musza sie zapozyczac zeby kupic droga posciel.
A skoro tak im tlumaczylas i i mimo wszystko chcieli sie zapozyczyc na luksus, to byla ich wlasna decyzja, tobyli to dorosli ludzi, wiec niech ci sie serce z tego powodu nie kroi.
A skoro nie wiedziales jak i gdzie znalezc klientow, ktorych stac na to co sprzedajesz – to tez nie byla wina producebta. Albo cen.
Ja czesto robilam takie rozmowy kiedy sprzedawalam domy powstrzymujac ludzi, ktorzy z rozpedu chcieli sie zapozyczyc za duzo. Moglabym nic nie powiedziec i tylko na tym wiecej zarobic, ale wiedzialam ze ludzie sie pakuja w klopoty, wiec nie moglam nie zareagowac. Moim obowiazkiem jest dogladac interesow mojego klienta w szerszym mniemaniu – nie tylko w sensie czy bedzie spac na miekkiej poscieli.
Mowie czesto, ze podstawa jest kochac naszych klientow – jesli ich istotnie kochamy, to traktujemy ich jak kogos bliskiego i staramy sie nie dopuscic do tego, by popelnili pomylke. Nie wykorzystujemy ich slabosci. Dbamy o ich interesy.
A wiec zamiast zatrzec rece, ze wiecej na nich zarobie, mialam wowczas wiele, naprawde wiele sczerych rozmow z klientami na ten temat. Bo ludzie sie w USA zapozyczaja z rozpedu po uszy, o wiele wiecej niz powinni, sama kiedys tez przez to przeszlam, wiec znam to z autopsji.
Mowilam wiec: chwila moment, musimy usiasc i porozmawiac. I na papierze im pokazywalam jak bedzie wygladac ich zycie kiedy sie niepotrzebnie dodatkowo zadluza. Niektorzy kupowali drozszy dom niz powinni mimo wszystko, ale wszyscy mi byli ogromnie wdzieczni za to, ze czuwam nad tym, by zrobili wlasciwy zakup.
Nawet kiedy mam nabor do Klubu Przedsiebiorcy USILNIE prosze, zeby sie ludzie nie zapisywali, jesli to oznacza, ze nadwyrezy sie im budzet. Nie wszystkich stac na skladki czlonkowskie w wysokosci 39 dolarow miesiecznie.
Luksusowy produkt niewiele sie czesto rozni od zwyklego poza cena i nazwa, ale sa ludzie, ktorych na to stac i ktorzy chca placic za luksusowe towary i zdaja sobie sprawe z tego, ze ich wyprodukowanie kosztuje czesto tyle samo co wyprodukowanie tanszego przedmiotu.
Wszedzie sa ludzie, ktorych nie stac na luksusy i i wszedzie sa tacy, ktorych stac.
Ot na przyklad ogladalam wczoraj bardzo ciekawy program dokumentalny o “Haute Couture” w Paryzu, gdzie jedna suknia kosztuje czasem wiecej niz 100.000 dolarow (tak, wiecej niz 100 tysiecy dolarow). Moglabym to KUPIC, ale to nie znaczy ze mnie na to STAC. Bardzo daleko mi do tej ligi.
Program byl o tych domach mody i o tej nielicznej grupie bogatych kobiet, ktore wlasnie na to stac by tam kupowac.
Malo kto wie, ze te slynne paryskie domy mody maja malutka grupe – okolo 20-30 – stalych klientek. Tylko tyle! To byly super milionerski – wiekszosc z nich to calkowicie nieznane nazwiska, choc zdarzaja sie osoby bardziej znane, m.in. pani Bloomingdale, wlascicielka sieci domow towarowych i karty Diners Club. Miala szafe pelna tych bajecznie pieknych kreacji, ktore pokazywala z duma.
Kiedy bylam w Warszawie, na rogu na Marszalkowskiej byl sklep ktory mial szyld “Odziez na Wage”. Sa ludzie, ktorzy uwielbiaja tam kupowac, bo za kazdym razem kiedy przechodzilam tamtedy, drzwi sie doslownie nie zamykaly.
Tte panie, ktore kupuja Haute Couture z pewnoscia nie sa zainteresowane tym sklepem (ani mieszaniem swoich ziol :) a gdyby przedstawiciel Diora sie tam pojawil i gdyby probowal tym ludziom sprzedac suknie za 100 tysiecy dolarow, bylaby tam niezla chryja :))))))
Nie sprzedawaj ludziom ktorych nie stac na to co masz do sprzedania. I prosze nie dziw sie glupocie tych ktorych stac na luksus. To swiadczy tylko o twojej krotkowzrocznosci.
2007-07-29 o godz. 19:47
Dziekuje za odpowiedz, niestety zdania nie zmienie, pomimo tego, ze w systemie sieciowym doszlam juz na szczebel top menadzera zakonczylam wspolprace. Zaczelam sprzedawac ten sam produkt osobiscie po zalozeniu wlasnej firmy. Teraz czerpie prawdziwa radosc i satysfakcje. Mam duzo klientow, wiecej wolnosci, nie chodze po domach , a przede wszystkim nie narzucam kilkaset procentowej marzy, a ten luksusowy towar jest dostepny dla wszystkich w normalnych cenach. Moze bede jedna z nielicznych dla ktorych system marketingu sieciowego bazuje na nieswiadomosci klientow. W pewnym stopniu nawet nimi manipuluje.
pozdrawiam – Ula
2007-07-30 o godz. 00:46
Niestety, w większości przypadków MLM nie ma nic wspólnego (przynajmniej w Polsce) z uczciwością. Były i będą firmy, które wykorzystują ten rodzaj dystrybucji towarów, głownie dla wyzysku. Ich praktyki marketingowe tak wpływają na pracowników, że często tracą oni sumienie i sprzedaż chociażby kompletu metalowych sztućców za 700 zł biednemu renciscie nie robi dla nich wielkiej różnicy.
Dlatego przy wyborze firmy (i pośrednio produktu) najlepiej sprawdzić, jakie krążą opinie wśród ich klientów i pracowników, a nie tylko czy towar nam się podoba czy nie.
2007-07-30 o godz. 11:53
Wydaje mi sie, ze rozumiem Cie, Urszulo. Nasuwa mi sie tu szerszy temat: etyka biznesu. Dociera do mnie tez argumentacja Twoja, Wando, o zaspokajaniu potrzeb klientow, ktorych stac na duze przebicie cenowe, a nawet szukaja takich. Mysle, ze elementem rozeznawania, co jest ,,etyczne”, jest cel przeznaczenia zysku. Przypomina mi sie historia opowiedziana chyba przez DeMello.
Kiedyś na dworze chińskim był nadworny malarz. Obrazy jego były poszukiwane, sława rozchodzila sie daleko. Godzil sie jednak przyjac zamowienie na obraz za bardzo wysoka cene i tylko bardzo bogaci decydowali się zostać jego klientami. Po pewnym czasie malarz zakonczyl swoja dzialalnosc. Okazalo sie, ze pracowal na dworze, zeby zdobyc odpowiednia kwote na wybudowanie drogi w biednej wiosce, z ktorej pochodzil. Gdy juz uzbieral wystarczajaca sume, udal sie do pustelni, ktora byla marzeniem jego zycia i juz nigdy nie wzial pedzla do reki.
Malarz postepowal etycznie (co to wlasciwie znaczy dzisiaj – to wlasnie moze byc temat), czy nieuczciwie naciagal?
2007-07-31 o godz. 18:10
Bardzo ważne słowa:
“Czemu patrzycie na MLM z poziomu szeregowego użytkownika?
Spójrzcie na to z punktu widzenia twórcy sieci, organizatora, pomysłodawcy.”
Czasem próbuję sobie przypomnieć jaką miałem mentalność pracując jeszcze na etacie. Widzę, że dla zwykłych ludzi, etatowców, osoba “właściciela”, “pracodawcy”, “prezesa”, “dyrektora” – to są jakby mityczne istoty, coś czego my, zwykli szarzy ludzie nigdy nie doznamy. Dla niektórych prezes, czy właściciel – to niemalże Bóg i na tym stanowisku trzeba się urodzić.
Ale tak nie jest. Do tego trzeba dojść, mało kto dostaje firmę w spadku. Aby dojść do wyższego poziomu, trzeba patrzeć z góry na wszystko, co się wokół Ciebie dzieje. Urszula to chyba zrozumiała, wyrwała się z pracy dla firmy i założyła własną, zorganizowała zupełnie inny system. Niestety strona Urszuli chyba nie działa, a chętnie zobaczyłbym co stworzyła.
Piotr W. pisze:
“Znasz niektóre moje artykuły. Czy domyślisz się na ich podstawie, jakie towary mam na myśli?”
Domyślam się, że mogłoby chodzić o budownictwo, bo o tym najwięcej piszesz:) A konkretnie?
Czyta się w gazetach ostatnimi czasy o budownictwie zielonym, w Chinach zdaje się ma powstać całe miasto wybudowane w sposób ekologiczny. W artykułach podana jest nazwa firmy, która to miasto projektuje. Fakt, iż zrobiono im w ten sposób potężną reklamę ogólnoświatową sprawia, że być może mogliby taki projekt zrobić za darmo.
Jednak gdzie tu MLM… Jeszcze nie wiem. Chyba mam jak na razie zbyt małą wiedzę by odpowiedzieć na to pytanie. Może z serii pomysłów na wpół irracjonalnych:
1. Darmowe mieszkania – a zamiast 30 lat spłacania kredytu hipotecznego, umowa zobowiązująca do 30 lat prowadzenia na miejscu punktu sprzedaży dla hurtowni materiałów budowlanych i/albo firmy budującej domy.
2. Systemy oszczędnościowe do mieszkań, czyli przekształcenie domu ze zwykłego, w pasywny. W tym zakresie wszystko, co jest wykorzystywane do domów pasywnych, od okien począwszy, na bateriach słonecznych skończywszy. Zamiast sprzedawać to – oferować darmowy montaż za wynagrodzeniem płatnym z oszczędności generowanych przez system.
Obydwa pomysły wymagają sporego kapitału. Ciekawy jestem czy choć trochę poszedłem w dobrym kierunku. Muszę przyznać że nikt nie zadaje tak dobrych zagadek biznesowych jak Piotr Waydel :)
2008-07-10 o godz. 19:00
…uważam, że tego typu szkolenia są bardzo przydatne, sam przeszedłem przez kilka takich ale mimo wszystko bardzo dużo zależy od osobowości…