Ile rzeczy na raz powinnismy robic?
Jednym z glownych problemow stojacych na naszej drodze do sukcesu jest nasza wlasna tendencja do robienia wielu rzeczy na raz. Przyznam, ze sama sie przyczynilam w pewnym stopnou do rozpowszechnienia tej choroby spolecznej, bo ja tez przez dlugie lata, do niedawna, uwazalam, ze kluczem do produktywnosci jest robic kilka rzeczy na raz.
Ach – jak bardzo sie mylilam…
To robienie na raz wiele rzeczy w ostatnich latach stalo sie szczegolnie kuszace. Tym bardziej, ze prawie kazdy to robi, wiec stalo sie to norma, wydaje sie wiec ze skoro wszyscy to robia, to tak ma byc.
Nie ulega watpliwosci, ze wszyscy chcemy teraz coraz wiecej. Chcemy sie wiecej dowiedziec i wiecej zdzialac. Internet otworzyl nam niesamowite mozliwosci. Mozemy w sieci znalezc ogromnie wartosciowe informacje doslownie na kazdy temat i mozemy uczyc sie od specjalistow niemal wszystkiego czego dusza zapragnie czytajac swietne teksty albo nawet ogladajac wideo – na dodatek gratis
Problem polega na tym, ze majac tyle mozliwosci….
,
Problem polega na tym, ze majac tyle mozliwosci, przeceniamy swoje mozliwosci i chwytamy sie za zbyt wiele rzeczy na raz. To nie byloby zle gdybysmy byli rzeczywiscie w stanie robic wiele rzeczy na raz – niestety tak nie jest. Wbrew temu w co chcielibysmy uwierzyc, czlowiek jest tak zbudowany, ze mamy ogromne limitacje.
Kiedy bierzemy sie za wiele projektow na raz, wczesniej czy pozniej zaczyna sie ta zonglerka, przez ktora kazdy z nas przeszedl, chyba wielokrotnie. Niczym chinski cyrkowiec od talerzy ktory biega z miejsca na miejsce starajac sie utrzymac te swoja niezliczona ilosc talerzy w ruchu – my takze staramy sie utrzymac w ruchu te machine skladajaca sie ze zbyt wielu projektow w ktore sie na raz angazujemy.
Z poczatku wydaje sie, ze nie ma problemu z tym, zeby podjac sie jeszcze jednej rzeczy do zrobienia. Niestety, wkrotce okazuje sie, ze pod wplywem nawalu zobowiazan nie tylko ten dodatkowy projekt jest zaniedbany, ale na dodatek zaden z tych wielu projektow ktore mamy na tapecie nie jest realizowany poprawnie.
Czasamy sie dlugo z tym zmagamy, dodajac sobie stresu i pozbywajac sie radosci na codzien, powoli jednak coraz bardziej nam sie odechciewa tej zonglerki i ustawicznego chaosu. Brak rezultatow nas w miedzyczasie ogromnie demobilizuje, machamy wiec czesto reka i dajemy sobie spokoj – ze wszystkim..
Ach jak czesto sie wylewa dziecko z kapiela w takich wypadkach!
Jeszcze gorzej jest mimo wszystko zaciac sie, zacisnac piesci i mimo tego braku rezultatow kroczyc dalej liczac na to, ze sila woli i dyscyplina pokonamy trudnosci . Czesto powtarzam, ze nie ma chyba nic gorszego niz entuzjastyczne podazanie w zlym kierunku.
Robienie chocby tylko dwoch rzeczy na raz jest ogromnym bledem, ogromnie powszechnym wsrod ludzi sukcesu. Sama kiedys, przyznaje bez bicia, nosilam niemal z duma tarcze ze potrafie na raz robic wiele rzeczy – ostatnio jednak uprzytomnilam sobie jak bolesne sa nastepstwa na dluzsza mete.
Otoz badania niezbicie udowadaniaja, ze robienie chocby tylko dwoch rzeczy na raz niemal zawsze laczy sie z obnizeniem produktywnnosci! Obnizenie koncentracji powoduje niedokladnosc co pociaga za soba czesti koniecznosc zrobienia tego samego jeszcze raz (ach ile razy bierzemy w reke ten sam skrawek papieru na biurku przekladajac z kupki na kupke, bo nie koncentrujemy sie na tym co NAPRAWDE powinnismy z tym zrobic)
Uciekaja nam sekundy i minuty – z pozoru to niewielka ilosc czasu, ale w skali misiaca albo nawet tygodnia, to bardzo duzo stratonego czasu i straconej energii.
Oczywiscie kazdego dnia mamy sytuacje w ktorych musimy robic cos jednoczesnie robiac cos innego, pewnych sytuacji trudno uniknac – nie o tym tutaj mowa.
Jesli jednak chcemy zwiekszyc swoja produktywnosc i uwolnic sie od tego ustawicznego blednego koloa zobowiazan, musimy zdac sobie sprawe z tego, ze kluczem do sukcesu jest koncentracja. Robienie jednej rzeczy – a dobrze, z pelnym zaangazowaniem. Musimy koncentrowac sie na tym co najwazniejsze i to koncentrowac sie na tym przez dluzszy okres czasu, z pelnym zaangazowaniem.
Po pewnym czasie powinnismy oderwac sie od tego co robimy calkowicie i odpoczac – i dopiero wtedy zabrac sie za cos innego.
Malo kto potrafi sie calkowicie oderwac od tego co robi – szczegolnie kiedy zajmujemy sie czyms co nas bawi i pasjonuje. Ja sama sie z tym zmagam, na przyklad dzis rano zlapalam sie na tym, ze obmyslalam strategie klubowego coachingu w czasie plywania – choc staram sie usilnie o to, zeby ten czas byl dla mnie pelna relaksacja i zeby nie myslec w czasie plywania o niczym.
Kiedy robimy kilka rzeczy na raz, nie jestesmy w stanie oderwac sie od zadnej z tych rzeczy ktore realizujemy. Wydawaloby sie, ze to dobre, ale tak naprawde jest wrecz przeciwnie. Efektem tego jest o wiele nizsza produktywnosc – zajmuje nam o wiele wiecej czasu dokonczenie tego co mamy do zrobienia. Nasz umysl sie wyjalawia i mamy o wiele mniej kreatywnosci.
Czesto towarzyszy temy staly niepokoj, trudny do ogarniecua, bo na pozor nie ma problemu. Czasami jednak ten niepokoj sie objawia. Czy zdarza ci sie na przyklad, ze lezysz w lozku i tuz przed zasnieciem myslisz o tych wszystkich rzeczach do zrobienia? Mnie sie zdarzalo to bardzo czesto – ostatnio coraz rzadziej, bo zwiekszyla sie u mnie swiadomosc jak wazne jest koncentrowanie sie na tym co robimy.
Jesli pracujemy – pracujmy.
Jesli odpoczywamy – odpoczywajmy.
Unikajmy zycia w tej sferze miedzy praca a odpoczynkiem. Tony Szwartz w ksiazce “Potega Pelnego zaangazowania” nazywa to szara strefa, – przebywanie w tej szarej strefie zabiera nam bardzo duzo energii, o wiele wiecej niz sie z pozoru wydaje. O wiele wiecej niz mozemy sobie na to pozwolic. Bo mamy tej energii tak niewiele i jest nam ona nam tak ogromnie potrzbna.
A wiec ogromnie wazne jest przywiazywac wage do tego, zeby unikac robienia kilku rzeczy na raz, a jesli juz to robic to w ogromnie kontrolowany sposob, w niewielkich ilosciach.
Stale sobie przypominaj, ze kluczem do sukcesu jest koncentrowac sie tylko na tym, co najwazniejsze.
2008-06-18 o godz. 18:30
No właśnie … odwieczny problem … zasada koncentracji, której Al Ries poświęcił całkiem grubą książkę “Koncentruj się” (polecam).
Mimo, że łamiąc tą zasadę zbankrutowałem, mimo, że przeczytałem już wiele książek i artykułów traktujących o tym temacie, mimo, że sam prowadzę wykłady, na których podkreślam zasadę koncentracji … to wciąż sam mam problem z koncentrowaniem się na jednym temacie … :-(
…prawdziwa zmora współczesnego otwartego, ambitnego, człowieka – a jednak warto się do niej stosować!
pozdrawiam
Arek
2008-06-18 o godz. 18:34
Zgadzam sie Wando z Toba.
Choc przynaje, ze kiedy bylam mlodsza umialam koncentrowac sie na wielu rzeczach jednoczesnie. Teraz zycie uczy mnie ciszy i spokoju, zwalnia gonitwe, ktora byla moim dotychczasowym zyciem. Czasem robi to z pozoru bardzo brutalnie, bo z oporami uwalniam sie od nawykow “slusznych spolecznie”, ktore cwiczylam przez wiele lat.
Czasem lapie sie na mysli, ze szkoda. Bo wiecej i szybcie “moglam”. Zaraz jednak zadaje sobie pytanie: po co? Od paru lat trenuje sie w skupianiu na rzeczy, ktora robie.
Zaobserwowalam jednak u siebie niepokojace zjawisko. Z latwoscia koncentruje sie na pracy. Dowolnej. Nawet na obieraniu warzyw czy innej domowej robocie. Kiedy jednak przychodzi czas odpoczynku, to mysli biegna do pracy. Ukladaja plany, rozwiazuja zadania, ktore jeszcze czekaja w kolejce.
Obserwuje siebie podczas masazu wodnego, podobnie, jak Ty w czasie plywania. Zamiast doswiadczac dotyku wody, barwy zmieniajacego sie swiatla, to ja jestem myslami w pracy! Kiedy jem, to czytam, lub mysli moje ukladaja nowe projekty a nie skupiaja sie na wdziecznosci za wartosci, ktore dodaje do mojego ciala i zycia.
To przekonalo mnie do konca, ze cierpie na pracoholizm. Wczesniej udawalam, ze ze mna wszystko jest w porzadku. Na razie roznie bywa. Jeszcze czesto nalog jest gora.
Moze dzieki takiej wlasnie dyskusji wiele mlodych osob uniknie problemow w swoim zyciu? Nasze pokolenie nieustannie wywiera presje na siebie i niestety na innych, zeby szybciej, zeby wiecej. Na dodatek frustrujemy sie, kiedy wychodzi niedokladnie albo opadamy z sil. Denerwujemy sie, ze pomoc nie przychodzi na czas albo ci, ktorzy powinni nam pomoc odpoczywaja.
Wychowaniem chciano nas nauczyc szacunku dla starszych a nie uczono szacunku dla samych siebie. I jaki rezultat tej nauki?… A to wlasnie z poczucia szacunku dla siebie mogly wynikac wlasciwe proporcje w tym, czym sie zajmujemy i jak to robimy?
Majac szcunek dla siebie moge przejawiac go w stosunku do innych. Doceniajac siebie i to, co robie, moge doceniac innych i to, co oni robia.
Temat bardzo wazny dla kazdego z nas. Dziekuje, ze go podjelas.
Pozdrawiam Basia
http://pierwszyebiznes.wordpress.com
2008-06-18 o godz. 18:34
Wando, czy napisałaś ten tekst specjalnie dla mnie?
:-)
Doszłam właśnie do miejsca, w którym zdałam sobie sprawę,że już NAPRAWDĘ dłużej tak nie dam rady funkcjonować. Nie mam siły. Tracę radość życia . Zalewają mnie : rachunki, które mam zapłacić, przepisy, których modyfikację mam poznać, dokumenty, które mam wypełnić , plany, które mam stworzyć, sprawozdania, ktore mam napisać… a im szybciej działam tym szybciej pojawiają się nowe zadania.
Jeszcze wczoraj w nocy ( oczywiście jak zwykle – przed zaśnięciem) zastanawiałam się jak usprawnić swoje działanie, a moje myślenie szło w kierunku: jakie zadania mogę połączyć,, by szybciej ubywało mi pracy.
A teraz przeczytałam pytanie: “ile rzeczy naraz powinniśmy robić” i … znów będę miała o czym myśleć w nocy.
Bo nauczyłam się już ,że jeśli moja firma ma osiągnąć sukces ( a przecież ma!) to nie mogę zignorować rad Wandy, nawet jeśli wywracają do góry nogami moje dotychczasowe przekonanie np o racjonalnej organizacji pracy.
Może jeszcze ktoś mi podpowie,gdzie znaleźć sensowne rady jak może sprawnie zaplanować i zorganizować działania ten, kto prowadząc własną działalność jest dyrektorem, księgowym, personalnym, zaopatrzeniowcem, marketingowcem (…) w jednym?
2008-06-18 o godz. 20:14
Witaj Renato
Ja juz nie szukam rady, jak udzwignac wiecej? Zdobywam wiedze, jak oddelegowac najwiecej?
Przyzwyczajam sie do mysli, ze sa ludzie, ktorzy robia wiele rzeczy lepiej niz ja. Wyobrazam sobie, jak pracuja razem ze mna. Pracuje nad tym obrazem i ucze sie, jak zatrudniac najlepszych.
Dotarlam do punktu, w ktorym zdecydowanie wiem, ze juz dluzej nie moge byc zatrudniona w mojej firmie na wszystkich etatach. Jestem potworem a nie szefem dla siebie!
Mysle, ze kiedy sie do tego przyznasz sama przed soba, to znajdziesz najbardziej wartosciowe rozwiazania.
Powodzenia
Basia
2008-06-18 o godz. 22:56
Mocny temat, tak jak uważają pozostali. Często staram się zrobić wiele (muszę to i to dziś zrobić, nie mogę zapomnieć i o tym), aby nie uważać dzień za stracony, nie uważać że mogę stracić jakąś szansę. Że może jakaś okazja przecieknąć Mi przez palce. Ale muszę bardziej krystalizować moje plany. Być bardziej wybredny. Powoli już szaleję, mam czasem ochotę wszystko rzucić w kąt, odpocząć i nie martwić się niczym. Ale będzie to najgorsze z możliwych rozwiązań. Świat za bardzo oszalał, a My razem z nim. Od jutra zaczynam bardziej przykładać się do ustalania swych planów, ustawić wszystko według priorytetów. Ale tak na prawdę dopiero od poniedziałku mogę zacząć wcielać w życie dobrze ułożone plany. Ktoś by pomyślał, że do poniedziałku jest mnustwo czasu, ale koleżanki i koledzy wiedzą ile tak naprawdę czasu można mieć wolnego, aby ułożyć dobry plan, aby być bardziej kreatywnym. Wiedzą ile tak na prawdę jest potrzeba czasu, aby zmienić swe życie.
2008-06-19 o godz. 00:53
zatzymaj sie pomysl chwile a wlasciwie nie mysl niech inni zrobia to za ciebie to dopiero paradoks pozdrowienia
2008-06-19 o godz. 01:35
taa, maszyny, technologie mialy nas uwolnic od pracy, znoju. Tymczasem jest jej coraz wiecej, tyle ze … najczesciej darmowo!
Pielegnacja np. strony ww (plus blog, newsy, promocja itd.) to na ogol zadanie dla zespolu fachowcow. A wykonuje je b. czesto 1 (jedna) osoba …
Delegowanie? Tylko komu, nieudacznikom, przeciazonym freelancerom, albo fachowcom zadajacym niewyplacalnych sum?? Nawet korporacje maja problemy
z rekrutacja personelu, a co tu mowic o plotkach.
Osobiscie powinienem sie juz bardziej skupic nad dobrnieciem jakos do skromnej emeryturki (54 stuknelo). Ale ciagle cos pachnie i neci.
Instynktownie coraz bardziej odrzucam wiekszosc tego, co nazywane jest “rozwojem i postepem”. Wspolczesny raj, to coraz bardziej swiety spokoj
2008-06-19 o godz. 02:47
Polecam wam moj wczesniejszy wpis Jak przyciagac i utrzymac dobrych pracownikow – pisalam tam o tym jak wazne jest zeby szukac najlepszych wspolpracownikow. Prawdziwych asow. Gwiazdy. Oczywiscie nie chodzi o delegowanie “nieudacznikom, przeciazonym freelancerom” – tych odsylaj do konkurencji.
Jesli chodzi o “fachowcow zadajacych niewyplacalnych sum” – tutaj klamia sie umiejetnosc stworzenia dochodow w firmie. Poza tym ci najlepsi czesto pracuja za bardzo skromne pieniadze. Naprawde bardzo czesto. Maja jednak inne wymagania, na przyklad lubia pracowac w fajnym otoczeniu, ktore wplywa na nich pozytywnie i pomaga im sie rozwijac.
Nie dziw sie jesli mozesz znalezc na zlecenia jedynie nieudacznikow. Z takim nastawieniem jakie przebija z twoich wypowiedzi Z PEWNOSCIA nie da ci sie przyciagnac do siebie porzadnych wspolpracownikow. Jesli twoim glownym celem jest aby jakos dojsc do emerytury, warto dokladnie przyjrzec sie sobie w lustrze i sprawdzic czy mozesz znalezc odpowiedz na pytanie “dlaczego ktos mialby chciec dla mnie pracowac na dluzsza mete?”
Zeby przyciagnac do siebie najlepszych prscownikow trzeba najpierw stac sie firma, ktora jest atrakcyjna dla takich pracownikow – nie, nie o pieniadze tutaj chodzi – i trzeba sie stac szefem, ktory potrafi dobrych pracownikow u siebie zatrzymac.
Nie trzeba byc duza firma, nie trzeba miec duzo pieniedzy – ale trzeba miec wizje. Trzeba miec propozycje. Dla siebie i dla swojej firmy – i przede wszystkim dla tych wspanialych pracownikow, ktorych chcesz do siebie przyciagac. Bez tego jestes skazany (z wlasnej woli zreszta) wlasnie na tych nieudacznikow o ktorych wspomniales.
2008-07-04 o godz. 10:07
Czess1 – a może zleć prowadzenie swojej strony jakimś studentom albo wręcz uczniom? Nie masz nikogo w swoim otoczeniu, kto się zna na komputerach a chciałby dorobić?
Tak swoją drogą to widzę tu ciekawą niszę do zapełnienia: drobni przedsiębiorcy, którzy chcą wejść w świat internetu, ale boją się tej całej techniki :-)))
2009-10-31 o godz. 04:29
gYe5b7 yrkwbgnuoufm, [url=http://hrbztbrbppqb.com/]hrbztbrbppqb[/url], [link=http://ojedtttpyglr.com/]ojedtttpyglr[/link], http://kqddonqqjmhl.com/