Ed wybiera sie w podroz dookola swiata
Ciagle dostaje emaile od czytelnikow, ktorzy uzywaja swojego wieku jako wymowki. A to trudno im sie uczyc bo sa “w podeszlym wieku”, a to nie wiedza jak poslugiwac sie komputerem bo sa “JUZ po piecdziesiatce” – czasami nawet pisza “jestem osoba w starszym wieku, mam 57 lat”.
Nie wszyscy wiedza, ze ja sama mam 58 lat – i to z kawalkiem. Nie nazwalabym siebie w starszym albo w podeszlym wieku. Wiek sprawil, ze mam o wiele wiecej doswiadczenia niz inni. Ale jesli chodzi o to jak sie czuje, to czuje sie szczeniakiem w porownaniu z niektorymi znajomymi.
Na przyklad Ed, moj mechanik, skonczyl 74 lata i nie tylko co roku konczy nasz maraton w Sarasocie jako jeden z pierwszych (10 mil w 2 godziny i 10 minut w tym roku), ale w tym swoim “podeszlym wieku” ma wielkie plany na przyszlosc. Wlasnie konczy budowac swoj jacht pelnomorski i wyrusza w podroz dookola swiata.
Jesli trudno ci sie uczyc albo masz problemy z komputerem to nie jest kwetsia wieku tylko wynik twoich wlasnych nawykow. Na szcescie nawyki mozna zmienic. Warto. Bo niezaleznie od tego w jakim jestes wieku – to co najlepsze jest wciaz jeszcze przed toba.






Swieta prawda, ze wiek to zadna wymowka! Zwlaszcza w Polsce jestesmy przyzwyczajeni, aby za podeszly uwazac kazdy wiek, po 40-tce…Najwazniejsze jest, aby caly czas cwiczyc umysl i byc w formie w kazdym wieku. Np. moja prababcia w wieku 70 lat nauczyla sie jezyka esperanto w takim stopniu, ze w nim korespondowala, a dzialo sie to w czasach glebokiej komuny, po prostu chciala! Inna rzecz, ze znala juz wczesniej doskonale niemiecki i oczywiscie lacine, ale tak wtedy ksztalcono.
Trzymam kciuki za jacht Eda! Ewa
Problem pojawia się wtedy, gdy z wiekiem pogarsza się też zdrowie. Gdyby Ed miał np. problemy z kręgosłupem, raczej nie wybrałby się sam w podróż jachtem. Niech się cieszą ludzie w “podeszłym wieku”, którzy są jeszcze w pełni zdrowi.
Problem pojawia sie tylko wtedy kiedy masz mentalnosc wozka inwalidzkiego.
W. Mitchel to kolega mowca, wice-prezydent zrzeszenia mowcow w USA. To swietny przyklad faceta, ktory moglby sobie pozwolic na to by powiedzec, ze cos sie sprzesieglo przeciw niemu … ma z pewnoscia o wiele wiekszy problem niz z kregoslupem.
W wieku osiemnastu lat mial on powazny wypadek motocyklowy, ktory pozostawil mu koszmarne blizny na twarzy i calym ciele. Jakby tego bylo za malo, kiedy juz zaczal swoje zycie na nowo, mial wypadek samolotowy. Tym razem, w rezultatcie zostal sparalizowany od pasa w dol…
Ale to jeszcze nie wszystko. Kiedy juz jakos zdolal sie psychicznie pozbierac, mial znow powazny wypadek — spadl ze sporej wysokosci i polamal sobie palce..
Chyba sie zgodzisz, ze wiely nazwaloby takie zycie katastrofa. Nie wszystko na raz — ale kilka wypadkow. (W. Mitchel mowi, ze gdyby stracil swoja twarz, cialo i palce w jednym tylko wypadku, to bylby luksus!)
Moze narzekasz na to, ze brak ci wielkiej urody? W. Mitchell czesto spotyka sie z tym, ze dzieci uciekaja na widok jego twarzy z okrzykiem “Monstrum!”. No i oczywiscie stale styka sie z ludzmi, ktorym jest ogromnie przykro, ze spotkalo go tyle okropnych rzeczy w zyciu.
- Przykro mi, ze *IM* przykro – mowi W. Mitchell. – Bo mnie wcale nie jest przykro. Jestem kim jestem. Nie mam kontroli nad tym by cofnac sie w czasie i zmienic moje zycie tak by miec piekna twarz jak Tom Cruise. Nie mam kontroli nad tym by wydobyc sie z wozka inwalidzkiego. Oczywiscie gdybym mogl, byloby fajnie, ale nie moge. Poniewaz nie moge, nie ma sensu nad tym bym sie na tym koncentrowal i rozwazal co by bylo gdyby i dlaczego tak sie stalo.
Mitchell mowi tez:
- Pewnie, ze gdybym mogl to chcialby uniknac i bolu, ktory mnie spotkal, i paralizu, i zmasakrowanej twarzy, i tych polamanych palcow… Ale nie jest mi szkoda. Przeciwnie. Jestesm czlowiekiem sukcesu, szalenie zadowolonym z zycia. Mam prace ktora kocham, wspanialych przyjaciol, o wiele lepsze perspektywy niz wiekszosc ludzi swiata. Czy moje zycie jest idealne? Nie! Czy mogloby byc lepiej? Jasne, ze tak! Ale mogloby byc takze gorzej. O wiele gorzej.
W. Mitchell spotyka mase ludzi, ktorzy maja zdrowe cialo ale wielu z nich ma takze cos, co on nazywa “mentalnoscia wozka inwalidzkiego”. Ludzie, ktorzy sa ogarnieci wlasna niemoca, nie maja wiary we wlasne sily i czuja sie pokrzywdzeni przez los. Uwaza, ze tego rodzaju blizny o wiele bardziej komplikuja zycie niz blizny, ktore sie ma na twarzy albo koniecznosc korzystania z wozka inwalidzkiego….
“Zanim zostalem sparalizowany, moglem zrobic okolo 10.000 rzeczy. Teraz jest to ograniczone moze do 9.000 rzeczy. Moge spedzac czas na tym by rozwazac ten tysiac rzeczy ktorym nie dam rady… ja jednak wole sie koncentrowac na tych 9.000 ktore moge.”
“Zanim zostalem sparalizowany, moglem zrobic okolo 10.000 rzeczy. Teraz jest to ograniczone moze do 9.000 rzeczy. Moge spedzac czas na tym by rozwazac ten tysiac rzeczy ktorym nie dam rady… ja jednak wole sie koncentrowac na tych 9.000 ktore moge.”
Jestem niepełnosprawna. To fakt,że w wielu rzeczach mi trudniej. Ale walczę i to jest prawda co jest napisane w powyższym cytacie. :-)
mentalnosc wózka inwalidzkiego szalenie mi sie to podoba.nie jednej osobie z mojego grona mozna to przypisac .jeszcze nic w zyciu nie zrobili a juz sie strasznie zmeczyli .Trzeba sie bronic przed takimi . z przyjemnoscia czyta sie o tych co dla których zycie jest piekne pomimo wielu niepowodzen
Wiek, zdrowie, nie ta pora-to “wykretatisy” osob nalezacych do grupy”TAKALE”. Zawsze znajda powod do narzekania. Lubia, kiedy inni okazuja im litosc. Czlowiek mniej sprawny fizycznie potrafi dac z siebie duzo wiecej niz piekny, mlody, ladnie ubrany “TRUP”. To jest to czym wyroznia sie ED – WIEEEELKIE GRATULACJE!
Barbara
Gdyby do tych 9.000 rzeczy o których mówi W. Mitchell dodać to co potrafi zdziałać siłą swojego umysłu, to mogłoby się okazać, że w tej chwili potrafi on zrobić 11.000 rzeczy. Ale to jeszcze nie koniec, jestem pewien, że jego możliwości wciąż rosną. Nie jest mi też przykro z jego powodu lecz jestem pełen podziwu dla jego postawy.
Józef Staszkiewicz
p.s. poprawiłem pisownię nazwiska