Czy latwo wybaczasz – innym i sobie?
Wielka kloda u nog, ktora powstrzymuje wielu ogromnie utalentowanych i pracowitych ludzi od osiagniecia takiego sukcesu, na jaki zasluguja jest kultywowanie poczucie krzywdy.
Wiekszosc ludzi nie potrafi zapomniec bolesnych doswiadczen, ktore ich spotkaly – szczegolnie niezasluzenie – nie zdajac sobie sprawy z tego, ze po prostu nie mozna sie oderwac od ziemii i wzniesc wysoko z takim ciezarem. Bo to poczucie krzywdy jest niczym kloda u nogi, ktora nas trzyma przy tym co przeszlo i minelo ograniczajac nasze widoki na przyszlosc.
Szkoda, ze sama zrozumialam to w zyciu dosc pozno – ale lepiej pozno niz wcale.
A przeciez to takie proste: musimy zdac sobie sprawe z tego, ze mamy wybor. Mozemy tracic energie na walczenie z czyms czego nie chcemy albo mozemy machnac reka na to czego nie chcemy i zamiast tego walczenia skierowac nasza energie na to, by stworzyc sobie zycie takie jakie chcemy.
Niewiele mamy tej energii w zyciu, oj niewiele.
A czasu jeszcze mniej….
Jednym z sekretow powodzenia w biznesie – i w ogole w zyciu – jest zatem umiejetnosc wybaczania. To wybaczenie jest oh tak ogromnie wazne dla nas – prosze zapamietaj, ze wybaczamy nie tylko po to, zeby uwolnic innych od poczucia winy. To nie jest najwazniejsze. Wybaczamy przede wszystkim dla siebie. Bo to my odnosimy najwieksza korzysc z tej umiejetnosci wybaczania.
Oczywiscie chodzi o to, zeby wybaczyc nie tylko innym, ale takze samemu sobie. Moze nawet przede wszystkim sobie – bo nikt nam takiej krzywdy nie wyrzadza jak to co sami sobie robimy (albo czego nie robimy!) – a to powoduje ogromne poczucie winy, ktore do niczego dobrego nie prowadzi.
Jesli chcesz zajsc wysoko, nie stac cie na marnowanie sil na poczucie winy. Musisz sie koncentrowac na swojej wizji – nie na tym czego chcesz uniknac. Wybaczaja zatem innym i wybaczaj sobie.
Przyznam, ze na poczatku to wybaczanie samej sobie bylo dla mnie ogromnie trudne , ale wierz mi, warto przejsc przez te bariere – zycie jest naprawde piekne po drugiej stronie :)






To ogromnie ważne, co tu piszesz, Wando. Zgadzam się i podpisuję pod każdym słowem. Ale jaka to trudna sztuka – wybaczać innym. Równie trudna – wybaczyć sobie. Dlaczego? Oto moje całkowicie własne obserwacje i przemyślenia na ten temat:
Nieraz wybaczenie ludzie biorą za oznakę słabości, wycofania się, przyznania się do porażki. Bo też czasem tak jest – słabi dają się krzywdzić i zamiast upomnieć się o swoje, mówią, że wybaczają.
Dla wielu osób pomysł, żeby wybaczyć, kłóci się z poczuciem sprawiedliwości – jeżeli ktoś coś złego nam zrobi – powinien ponieść zasłużoną karę. A dopóki tak się nie stanie, to o wybaczeniu nie ma mowy. I kultywują nie tylko poczucie krzywdy, ale też snują plany zemsty, co w najlepszym przypadku jest odreagowaniem, a w najgorszym – budzeniem w sobie agresji i popieraniem przemocy.
Nikt nie chce być słaby, ani krzywdzony. A przecież wybaczenie daje niezwykłą moc i uwalnia nas od ciężkiej kuli u nogi. I jest takie wzniosłe, takie ludzkie. Rozpamiętywanie krzywd ogranicza nas, zabiera energię i czas. Ale udawanie że nic się nie stało i przyzwolenie na to, by inni nas krzywdzili bez żadnej konsekwencji też nam nie służy.
Wybaczanie takie bezwarunkowe jest możliwe chyba tylko jeśli się jest osobą głęboko wierzącą. A wiara jest podobno łaską – nie każdy ją otrzymuje.
Czy każdy człowiek sukcesu jest głęboko wierzący?
Dlatego jest to takie trudne. Dla mnie – ogromnie trudne. Ale lubię wybaczać, gdy wiem, że ta druga strona zrozumiała co narobiła.