<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd"
	xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Czy jest cudowny srodek na motywacje?</title>
	<atom:link href="http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje</link>
	<description>Znajdziesz tutaj duzo wartosciowych informacji na temat skutecznego prowadzenia firmy, prowokujace pytania - warto zalozyc zakladke i zagladac tutaj czesto!</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:53:26 +0100</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Andrzej</title>
		<link>http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje/comment-page-1#comment-84334</link>
		<dc:creator>Andrzej</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Apr 2009 00:05:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sukcestwojejfirmy.com/?p=417#comment-84334</guid>
		<description>Odsyłam do strony www.zlotemysli.pl - kilka ciekawych książek o motywacji + ostatnio czytana- Paulo Coelho - Być jak płynąca rzeka. Duża dawka optymizmu i ciekawe poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens życia. Polecam gorliwie.
Andrzej</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Odsyłam do strony <a href="http://www.zlotemysli.pl" rel="nofollow">http://www.zlotemysli.pl</a> &#8211; kilka ciekawych książek o motywacji + ostatnio czytana- Paulo Coelho &#8211; Być jak płynąca rzeka. Duża dawka optymizmu i ciekawe poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens życia. Polecam gorliwie.<br />
Andrzej</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mars</title>
		<link>http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje/comment-page-1#comment-84313</link>
		<dc:creator>Mars</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 Mar 2009 10:20:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sukcestwojejfirmy.com/?p=417#comment-84313</guid>
		<description>Dzień dobry

Faktycznie, rozpoczynające tę serię komentarzy opowiadanie można przypisać pod scenariusz prawdziwych obywateli tego Świata. Część życiorysu mógłbym śmiało &quot;odegrać&quot; według zapowiedzianego schematu &quot;drogiej nauczki&quot;. Miałem taką chwile w całości zawodowych poczynań, że w wymyślonym przez siebie i specjalnie dla siebie poczułem się protoplastą i zarazem bezkarnym :) monopolistą. Liczne próby uszczyknięcia rynku, przez przypadkowych - wietrzących w tym temacie zyski - kończyły się ich niepowodzeniami. Wśród swoich współpracowników starałam się wprowadzić atmosferę klubową. Miaialem szczere ochoty, sklecić ludzi z podobnych branż w jedną całość, tak żebyśmy nie pozostawali jedynie w relacji wspólnego robienia pieniędzy, ale także potrafili porozumiewać się pomiędzy sobą w relacji wymiany doświadczeń, wzajemnej edukacji na wspólnym rynku, coś na zasadzie koleżeńskiego zaangażowania, wzajemnego wspierania...no właściwie coś na kształt klubu. Az przyszedł dzień sądny, kiedy na rynku pojawił się zdecydowany na wszystko rywal... Proszę sobie wyobrazić, że pod ponad 6 miesięcy wcześniej, ów rywal ( wcześniej - bardzo upierdliwy członek naszej branżowej społeczności urabiał wszystkich moich podopiecznych, za moimi plecami i z konsekwentnym planem zobowiązaniem do utrzymania w tajemnicy tych działań, czynił spustoszenie w moich dotychczasowych relacjach z klientami. Używał każdego sposobu, był wilkiem i lisem..  jak było trzeba, każdego chwytał się sposobu, żeby tylko postawić na swoim. Bez zmrużenia oka potrafił wieszać psy na mnie i na mojej działalności, wymyślał nieprawdziwe sytuacje, omamił do cna moich dotychczasowych współpracowników. W rezultacie, osmarowując do cna moje działania, moje projekty, podkradał jeden po drugim z worka moich już realizowanych pomysłów. Dwa słowa całkowicie zamykają 80 % jego poczynań - nieuczciwa konkurencja - I co z tego, że taki proceder jest prawnie zabroniony, że piętnowany przez przyzwoitość, media, przepisy. Co z tego, kiedy nikt tym specjalnie się nie przejmuje, chyba że ofiary takich działań :) Rzeczywiście, te nieuczciwe działania konkurencji spowodowały w pewnej chwili ogromny krach w mojej działalności. Długi z tamtego czasu ( 2004) a konkretnie ich efekty ciągną się za mną do dzisiejszego dnia. 
Mogłem wtedy ( nawet bardzo podstawnie ) uznać  definitywna plajtę i... no właśnie i co dalej.... 
Otocznie podziwiało mój optymizm, niektórzy pewnie pukali się w czoło widząc mój upór w odbudowywaniu rzeczywistości. Zawsze uważałem, ze najdoskonalszym nauczycielem, pedagogiem nad pedagogami jest ŻYCIE. Długie miesiące starałem się zrozumieć przyczyny tego zajścia. Poznawałem w ten sposób niepojęte zasady, które rządzą tym światem, życiem, ludźmi w grupie. Branża, która się zajmuje zawodowo dotyczy tematu uroczystego, dostojnego, pełnego tradycji, rodzinności, uważania, odświętnego nastroju....zawsze przekonany byłem, że to klimat dla biznesu prowadzonego przez ludzi doskonale przygotowanych do swojego zawodu, wrażliwych, subtelnych, uczuciowych, potrafiących odkrywać w życiu prawdziwe piękno z wrodzoną umiejętnością zachwytu czymkolwiek, łączenia emocji nawet wyższego rzędu BUM! 

iskiereczka zgasła.
W wykreowanym konsumpcyjnym społeczeństwie, cechy te nawet jak pojawiają się w żywym organizmie - to potrzeba doskonałego przygotowania i stałej pielęgnacji -jest niewątpliwej wagi. A co ma podtrzymywać ów stan? Tytuły z pierwszych stron gazet? Programy telewizyjne nadawane do 23.00? A może ciągle narodowe utyskiwanie na codzienność, teraźniejszość, zdrowie...?
Wracam do tematu, oddałem się lekturze dziesiątek publikacji książkowych o charakterze motywacyjnym z odskokami do poezji i lektury &quot;Wróżki&quot; Szukałem natchnienia dla skołatanej duszy. Z niczego nie rezygnowałem, robiłem nadal swoje. Może już nie z tak wielkim optymizmem i beztroska ale nie poddałem się - teraz gigantycznej przewadze przeciwnika :) 

Otocznie wyrażało zdziwienie, kiedy podejmowałem kolejne próby postawienia na swoim. tym bardziej, kiedy rzeczywistość powodowała powstanie zamierzonych tworów, ale wręcz z ogromnym zaangażowaniem, inwestycją czasu i wysiłku własnego dla jedynej korzyści powołania pomysłu do życia, gdzie nie można było mówić o żadnym zysku, raczej o niewielkim dopłaceniu do interesu :) Natomist wszyscy wkoło uzyskiwali umówioną pracę i stosowne wynagrodzenie. Emanowałem nadal optymizmem, chociaż czasem ciężko było pogodzić się z faktem  wyczerpującego miesiąca, dwóch - pracy związanej z realizacją planów i zerem w kieszeni, kiedy np. ktoś przyszedł tylko na finałowy dzień, pofigurował na swoim stanowisku, zaraz odebrał gażę i wędrował dalej :)... Rodzina i najbliżsi nie dowierzali, że można tak &quot;bezinteresownie&quot; tkwić uporczywie przy swoim...

Oby to były nieliczne sytuacje, kiedy człowiek dowiaduje się kto dla niego prawdziwym przyjacielem. Przyjaciół poznaje się w biedzie :)) to bardzo prawdziwa prawda, czasami warto doznać niepożądanych doświadczeń, żeby zdobyć pewność przyjaźni. 

Ktoś wspomniał w komentarzach, żeby wymyślić zajęcie, którego chce się podjąć tak bardzo, że za pozwolenie wyoknywania tej czynności zdolni jesteśmy nawet zapłacić pieniążki - nazwał to pasją. Hmm dla mnie to bardziej hobby, a pasja to uniwersalność chęci robienia tego co się bardzo lubi, chce, pożąda - nawet gdyby za tę całą czynność nie było żadnego finansowego wynagrodzenia. Miałem w swojej działalności takie okresy, kiedy praca dawała  satysfakcję, zadowolenie, poczucie ważności, przede wszystkim umożliwiała realizowania siebie :) to dla niektórych trochę niecodzienne określenia, a czasami nawet zbędne lub luksusowe - kiedy nie dają przełożenia na konkretne pieniążki.

Mam przyjaciela, który zapewnia byt swojej rodzinie wykonując działalność gospodarczą polegającą na pełnieniu funkcji gospodarza domu. Ponieważ zajęcie nie jest samo w sobie intratne finansowo, skorzystał z możliwości pełnienia takiej funkcji w kilku obiektach mieszkalnych. Taka decyzja powoduje, ze większość doby spędza w swoich rejonach, a dodatkowo trzyma etat w kotłowni. To prawdziwa złota rączka, wszystko potrafi samodzielnie naprawić. Musi się sporo napracować, żeby utrzymać pięcioosobową rodzinkę i sporej wielkości psa:).
Niedawno była kumulacja w totka ( reklama nęciła 13- stką milionów złotych.
Żona zapytała z ciekawości co by zrobił gdyby trafił taką wygraną? Zbyszek rozmarzył się, przymknął oczy i powiedział;
Pewnie kupiłbym sobie dom... po czym dodał -  Ale gdzieś tutaj w pobliżu, żebym miał blisko do swojej pracy.......:) Ani przez chwilę nie pomyślał, ze mógłby zrezygnować ze swojego zawodowego zajęcia. Wybrał dom gdzieś w pobliżu, zeby mógł łatwo dojeżdżać na te swoje dozorstwa i do &quot;kotłowki&quot;

OPTYMIZM - to lekarstwo na zawirowania tego Świata. A co zrobić kiedy brak tego leku na wszystko?

NAUCZYĆ się GO!

Wszystkich, którzy zdołali doczytać do tego miejsca, pozdrawiam serdecznie


Mars</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry</p>
<p>Faktycznie, rozpoczynające tę serię komentarzy opowiadanie można przypisać pod scenariusz prawdziwych obywateli tego Świata. Część życiorysu mógłbym śmiało &#8220;odegrać&#8221; według zapowiedzianego schematu &#8220;drogiej nauczki&#8221;. Miałem taką chwile w całości zawodowych poczynań, że w wymyślonym przez siebie i specjalnie dla siebie poczułem się protoplastą i zarazem bezkarnym :) monopolistą. Liczne próby uszczyknięcia rynku, przez przypadkowych &#8211; wietrzących w tym temacie zyski &#8211; kończyły się ich niepowodzeniami. Wśród swoich współpracowników starałam się wprowadzić atmosferę klubową. Miaialem szczere ochoty, sklecić ludzi z podobnych branż w jedną całość, tak żebyśmy nie pozostawali jedynie w relacji wspólnego robienia pieniędzy, ale także potrafili porozumiewać się pomiędzy sobą w relacji wymiany doświadczeń, wzajemnej edukacji na wspólnym rynku, coś na zasadzie koleżeńskiego zaangażowania, wzajemnego wspierania&#8230;no właściwie coś na kształt klubu. Az przyszedł dzień sądny, kiedy na rynku pojawił się zdecydowany na wszystko rywal&#8230; Proszę sobie wyobrazić, że pod ponad 6 miesięcy wcześniej, ów rywal ( wcześniej &#8211; bardzo upierdliwy członek naszej branżowej społeczności urabiał wszystkich moich podopiecznych, za moimi plecami i z konsekwentnym planem zobowiązaniem do utrzymania w tajemnicy tych działań, czynił spustoszenie w moich dotychczasowych relacjach z klientami. Używał każdego sposobu, był wilkiem i lisem..  jak było trzeba, każdego chwytał się sposobu, żeby tylko postawić na swoim. Bez zmrużenia oka potrafił wieszać psy na mnie i na mojej działalności, wymyślał nieprawdziwe sytuacje, omamił do cna moich dotychczasowych współpracowników. W rezultacie, osmarowując do cna moje działania, moje projekty, podkradał jeden po drugim z worka moich już realizowanych pomysłów. Dwa słowa całkowicie zamykają 80 % jego poczynań &#8211; nieuczciwa konkurencja &#8211; I co z tego, że taki proceder jest prawnie zabroniony, że piętnowany przez przyzwoitość, media, przepisy. Co z tego, kiedy nikt tym specjalnie się nie przejmuje, chyba że ofiary takich działań :) Rzeczywiście, te nieuczciwe działania konkurencji spowodowały w pewnej chwili ogromny krach w mojej działalności. Długi z tamtego czasu ( 2004) a konkretnie ich efekty ciągną się za mną do dzisiejszego dnia.<br />
Mogłem wtedy ( nawet bardzo podstawnie ) uznać  definitywna plajtę i&#8230; no właśnie i co dalej&#8230;.<br />
Otocznie podziwiało mój optymizm, niektórzy pewnie pukali się w czoło widząc mój upór w odbudowywaniu rzeczywistości. Zawsze uważałem, ze najdoskonalszym nauczycielem, pedagogiem nad pedagogami jest ŻYCIE. Długie miesiące starałem się zrozumieć przyczyny tego zajścia. Poznawałem w ten sposób niepojęte zasady, które rządzą tym światem, życiem, ludźmi w grupie. Branża, która się zajmuje zawodowo dotyczy tematu uroczystego, dostojnego, pełnego tradycji, rodzinności, uważania, odświętnego nastroju&#8230;.zawsze przekonany byłem, że to klimat dla biznesu prowadzonego przez ludzi doskonale przygotowanych do swojego zawodu, wrażliwych, subtelnych, uczuciowych, potrafiących odkrywać w życiu prawdziwe piękno z wrodzoną umiejętnością zachwytu czymkolwiek, łączenia emocji nawet wyższego rzędu BUM! </p>
<p>iskiereczka zgasła.<br />
W wykreowanym konsumpcyjnym społeczeństwie, cechy te nawet jak pojawiają się w żywym organizmie &#8211; to potrzeba doskonałego przygotowania i stałej pielęgnacji -jest niewątpliwej wagi. A co ma podtrzymywać ów stan? Tytuły z pierwszych stron gazet? Programy telewizyjne nadawane do 23.00? A może ciągle narodowe utyskiwanie na codzienność, teraźniejszość, zdrowie&#8230;?<br />
Wracam do tematu, oddałem się lekturze dziesiątek publikacji książkowych o charakterze motywacyjnym z odskokami do poezji i lektury &#8220;Wróżki&#8221; Szukałem natchnienia dla skołatanej duszy. Z niczego nie rezygnowałem, robiłem nadal swoje. Może już nie z tak wielkim optymizmem i beztroska ale nie poddałem się &#8211; teraz gigantycznej przewadze przeciwnika :) </p>
<p>Otocznie wyrażało zdziwienie, kiedy podejmowałem kolejne próby postawienia na swoim. tym bardziej, kiedy rzeczywistość powodowała powstanie zamierzonych tworów, ale wręcz z ogromnym zaangażowaniem, inwestycją czasu i wysiłku własnego dla jedynej korzyści powołania pomysłu do życia, gdzie nie można było mówić o żadnym zysku, raczej o niewielkim dopłaceniu do interesu :) Natomist wszyscy wkoło uzyskiwali umówioną pracę i stosowne wynagrodzenie. Emanowałem nadal optymizmem, chociaż czasem ciężko było pogodzić się z faktem  wyczerpującego miesiąca, dwóch &#8211; pracy związanej z realizacją planów i zerem w kieszeni, kiedy np. ktoś przyszedł tylko na finałowy dzień, pofigurował na swoim stanowisku, zaraz odebrał gażę i wędrował dalej :)&#8230; Rodzina i najbliżsi nie dowierzali, że można tak &#8220;bezinteresownie&#8221; tkwić uporczywie przy swoim&#8230;</p>
<p>Oby to były nieliczne sytuacje, kiedy człowiek dowiaduje się kto dla niego prawdziwym przyjacielem. Przyjaciół poznaje się w biedzie :)) to bardzo prawdziwa prawda, czasami warto doznać niepożądanych doświadczeń, żeby zdobyć pewność przyjaźni. </p>
<p>Ktoś wspomniał w komentarzach, żeby wymyślić zajęcie, którego chce się podjąć tak bardzo, że za pozwolenie wyoknywania tej czynności zdolni jesteśmy nawet zapłacić pieniążki &#8211; nazwał to pasją. Hmm dla mnie to bardziej hobby, a pasja to uniwersalność chęci robienia tego co się bardzo lubi, chce, pożąda &#8211; nawet gdyby za tę całą czynność nie było żadnego finansowego wynagrodzenia. Miałem w swojej działalności takie okresy, kiedy praca dawała  satysfakcję, zadowolenie, poczucie ważności, przede wszystkim umożliwiała realizowania siebie :) to dla niektórych trochę niecodzienne określenia, a czasami nawet zbędne lub luksusowe &#8211; kiedy nie dają przełożenia na konkretne pieniążki.</p>
<p>Mam przyjaciela, który zapewnia byt swojej rodzinie wykonując działalność gospodarczą polegającą na pełnieniu funkcji gospodarza domu. Ponieważ zajęcie nie jest samo w sobie intratne finansowo, skorzystał z możliwości pełnienia takiej funkcji w kilku obiektach mieszkalnych. Taka decyzja powoduje, ze większość doby spędza w swoich rejonach, a dodatkowo trzyma etat w kotłowni. To prawdziwa złota rączka, wszystko potrafi samodzielnie naprawić. Musi się sporo napracować, żeby utrzymać pięcioosobową rodzinkę i sporej wielkości psa:).<br />
Niedawno była kumulacja w totka ( reklama nęciła 13- stką milionów złotych.<br />
Żona zapytała z ciekawości co by zrobił gdyby trafił taką wygraną? Zbyszek rozmarzył się, przymknął oczy i powiedział;<br />
Pewnie kupiłbym sobie dom&#8230; po czym dodał &#8211;  Ale gdzieś tutaj w pobliżu, żebym miał blisko do swojej pracy&#8230;&#8230;.:) Ani przez chwilę nie pomyślał, ze mógłby zrezygnować ze swojego zawodowego zajęcia. Wybrał dom gdzieś w pobliżu, zeby mógł łatwo dojeżdżać na te swoje dozorstwa i do &#8220;kotłowki&#8221;</p>
<p>OPTYMIZM &#8211; to lekarstwo na zawirowania tego Świata. A co zrobić kiedy brak tego leku na wszystko?</p>
<p>NAUCZYĆ się GO!</p>
<p>Wszystkich, którzy zdołali doczytać do tego miejsca, pozdrawiam serdecznie</p>
<p>Mars</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bogusław</title>
		<link>http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje/comment-page-1#comment-84311</link>
		<dc:creator>Bogusław</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 08:58:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sukcestwojejfirmy.com/?p=417#comment-84311</guid>
		<description>Chcę uczynić z mojej firmy automat z napojami i z łakociami,wstępuję do Klubu przedsiębiorcy.Jak dobrze,że to już 03 kwietnia.Pozdrawiam,
                                                                                       Bogusław</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Chcę uczynić z mojej firmy automat z napojami i z łakociami,wstępuję do Klubu przedsiębiorcy.Jak dobrze,że to już 03 kwietnia.Pozdrawiam,<br />
                                                                                       Bogusław</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Aneteysza</title>
		<link>http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje/comment-page-1#comment-84250</link>
		<dc:creator>Aneteysza</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2009 08:32:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sukcestwojejfirmy.com/?p=417#comment-84250</guid>
		<description>Wizja to jest coś co przyciąga :)
Wizja to magnes ułatwiający nam życie.
Film The Secret także propaguje wizualizacje.
U mnie się sprawdza.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wizja to jest coś co przyciąga :)<br />
Wizja to magnes ułatwiający nam życie.<br />
Film The Secret także propaguje wizualizacje.<br />
U mnie się sprawdza.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krystyna</title>
		<link>http://sukcestwojejfirmy.com/czy-jest-cudowny-srodek-na-motywacje/comment-page-1#comment-84172</link>
		<dc:creator>Krystyna</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Mar 2009 18:42:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sukcestwojejfirmy.com/?p=417#comment-84172</guid>
		<description>Witaj Wando!
Podoba mi się Twoje życiowe podejście,imponuje mądrość płynąca z doświadczeń.Twoje słowa dodały mi otuchy i chęci do walki.Podoba mi się ten wewnętrzny coaching wg Bartka.Spróbuję.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Wando!<br />
Podoba mi się Twoje życiowe podejście,imponuje mądrość płynąca z doświadczeń.Twoje słowa dodały mi otuchy i chęci do walki.Podoba mi się ten wewnętrzny coaching wg Bartka.Spróbuję.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

