Cztery BARDZO niebezpieczne slowa
Cztery najbardziej niebezpieczne slowa w jezyku polskim to te:
Czesto to slysze na seminariach, albo czytam w emailach. Wiekszosci ludzi biznesu sie wydaje, ze kiedy czytaja cos na temat marketingu albo w ogole na temat prowadzenia firmy o czym sie juz przedtem dowiedzieli, to naprawde to znaja i zamiast poglebic te wiedze, staraja sie znalezc cos innego. Mysla, ze skoro to juz znaja , a przeciez nie spowodowalo to w ich zyciu specjalnej rewolucji, wiec musi byc cos innego bardziej skutecznego i chca do tego czegos dotrzec…
Problem polega na tym, ze niestety tak naprawde to wcale tego nie znaja tylko o tym czytali, albo slyszeli, albo ktos im o tym powiedzial.
Moze o tym wiedza, ale tego nie znaja.
Znamy to czym zyjemy. To co sami odczuwamy na wlasnej skorze. Stwierdzenie “ja to juz wiem” jest ogromnie szkodliwe, bo powoduje, ze zamiast starac sie przyswoic sobie dane informacje w taki sposob, zeby sie staly autentyczna wiedza, wielu wlascicieli firm, z dobrymi intencjami stale szuka coraz to nowych informacji odkladajac na swietego nigdy to o czym sie juz dowiedzieli, po lebkach na ogol. Wydaje sie im, ze skoro o tym juz wiedza to juz moga to odpuscic, w imie tego o czym jeszcze nie wiedza, wierzac ze to nowe cos zmieni ich zycie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.
Tymczasem sukces w biznesie – i w zyciu osobistym tez – sklada sie z kilku podstawowych dyscyplin, o ktorych nie wystarczy tylko wiedziec. Trzeba to wprowadzic w zycie i stale sie na tym koncentrowac. Te rzeczy to nic odkrywczego na ogol. To rzeczy o ktorych prawie wszyscy juz wiedza. Ale tak naprawde prawie nikt ich nie zna bo niewiele osob robi to co wie, ze powinni robic.
W roku 2009 koncentruj sie przede wszystkim na tym by wprowadzic w zycie to co juz wiesz, ze trzeba robic – bardziej na tym niz na szukaniu nowych pomyslow. Jedna idea wprowadzona w zycie jest zawsze lepsza niz sto fantastycznych strategii, ktore masz w glowie.
O wiele wieksze straty w Twoim zyciu sa spowodowane tym co wiesz, ale czego nie robisz – niz tym czego jeszcze nie wiesz.






Ja to już znam, ja to już wiem, juz to gdzieś czytałam, znowu to samo… co takiego jest w nas, że zamiast zastosować poznaną wiedzę, odkładamy to na bliżej nie określoną przyszłość i po chwili zapominamy o wszystkim, czego się nauczyliśmy. Czasami mam wrazenie, ze jestem wyjątkowo mało pojętna albo zbyt wolno się uczę, bo nadal nie wprowadzam w życie tego, co już wiem… Mam nadzieję, ze rok 2009 będzie dla mnie pzełomem i że wreszcie zastosuję w zyciu to, czego sę w tym roku naczyłam, Zrobiłam juz sporo ale ciągle jeszcze długa droga przede mna. Myślę, że jednym z moich problemów jest strach, obawa i przekonanie, że inni porafią to robić lepiej, więc gdzie mnie siię pchać do najlepszych… brak pewności siebie, patrzenie na slabe strony a nie na te najmocniejsze ale również brak konsekwencji w działaniu i uleganie lenistwu po osiągniętym sukcesie… No cóż, życie nie jest łatwe ale kto powiedział że ma być łatwo. Przecież jesteśmy bardziej zadowoleni z siebie, kiedy nie było łatwo a jednak udało się… Pozdrawiam CIe Wando ciepło z zamrożonej Polski,
Lidia
Masz rację Wando! Spotykam na szkoleniach z ludźmi od których często słyszę że już to znają i już to słyszeli. Na pytanie czy to stosują w 99% słyszę że nie. Może wtedy faktycznie nie ma sensu aby uczestniczyli w tych szkoleniach ;)
Pozdrawiam i zapraszam do Krakowa
Marcin!
Wando
Świetnie, idealnie to ujęłaś. Dokładnie takie mam spotrzeżenie obserwując
moje kursantki ale też bywa, że …siebie.
Moim zdaniem wynika to z tego, że myślimy:
” to jest zbyt proste, żeby mogło zadziałać.”
A im więcej przyswajam, dowiaduję się i …stosuję, tym bardziej mogę powiedzieć:
“kochani klucz do wszelakiego sukcesu (jak go rozumiesz) tkwi w prostocie.”
To jest tak trywialne, że aż się prosi, by to zlekceważyć. A to bardzo duży błąd.
To jak z Kandydem z powiastki.
Poszedł w świat, by szukać szczęścia. Schodził cały świat, by na koniec dojść do prostej prawdy – szczęście i sukces jest tu, na miejscu. W Nas…
Im szybciej to zrozumiemy tym lepiej dla Nas.
Czego każdemu – życzę,
ciepło, wbrew pogodzie;) pozdrawiam
Małgorzata
Pozdrawiam noworocznie – serdecznie i szczerze Ciebie Wando i wszystkich tych, którzy tak ja nie tylko mają zamiar, w tym roku, ale wierzą i mają pewność, że w tym roku podejmą działania. “Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować, tak zwanej życiowej mądrości” – to słowa piosenki. Znam ją od dawna. Nie sądziłam jednak, że sama będę tak śpiewać, krzyczeć, prosić – z dodatkiem- już więcej. Przeszło rok czytałam, “kursowałam się”, pracowałam nad sobą w różny sposób- wystarczy- pomogło. Już dość użalania się, oceniania, spychania na innych odpowiedzialności czy winy. Zrobiłam już pierwsze kroki i z całą stanowczością pójdę dalej. Dziękuję Ci Wando za …nie będę wymieniać ( za dużo), że jesteś, że motywujesz, uczysz,prowadzisz, zachęcasz..
Trzymajcie za mnie kciuki
Myślę, że problem tkwi też w tym, że mamy w swoim umyśle jakieś utarte schematy, które czasem nie chcą się łatwo wykorzenić. To nam przeszkadza w zastosowaniu czegoś nowego. Dlatego też ciągle szukamy i ciągle nie wprowadzamy w życie.
Ja tak miałam przez pewien czas z mapami myśli. Byłam przyzwyczajona do robienia zwykłych notatek, linijka pod linijką. W końcu jednak zmusiłam się do wprowadzenia tego, czego się nauczyłam na kursie i chociaż trochę pracy kosztuje zrobienie takiej mapy myśli, to jednak potem o wiele łatwiej się z takiej mapy uczy i zapamiętuje.
Wando
wiedzieć,słyszeć a zrobić
TO WIELKA RÓŻNICA
dla teoretyków jest JAK TAJEMNICA.
Mam mnóstwo takich znajomych którzy na moją ofertę
tak właśnie mówią.Wszystko wiedzą,znają tylko ,,maruderzy,,
nie mogą uciec z ,,wyścigu szczurów,,jak ja to zrobiłam,dla mnie wegetują a nie żyją ,nie mają pojęcia o samorealizacji,nie wzrastają bo ciągle WIEDZĄ
I WIEDZĄ itd.
Też kiedyś tak mówiłam i wiem czemu-NIE UMIAŁAM SŁUCHAĆ
/a to wielka sztuka/DRUGIEJ OSOBY,miałam niską samoocenę,poprostu nie miałam wiedzy i bałam się uczyć czegoś nowego bo nie wierzyłam w siebie że mi się uda…
MÓC TO CHCIEĆ i każdy ma swoje 5 minut NAJTRUDNIEJSZY 1-SZY KROK
do usłyszenia
Za dużo filizofujemy za mało działamy.
Arthur Godfrey powiedział:
„Nawet kiedy jesteś na właściwych torach, jeśli będziesz na nich tylko siedział, coś cię w końcu przejedzie”.
Pozdrawiam
Uszy tak, ale trzeba jeszcze SIĘ ruszyć.
Czyli nie tylko znać ale tez ZASTOSOWAĆ.
Wando, jesteś wielka.
Ten rok będzie WIELKIM PRZEŁOMEM dla Anki. :-))).
O!
Anka
Wandziu zgadzam się z Twoim zdaniem-”Zdaje się Tobie,że wiesz”.
Sama czym więcej się uczę,tym bardziej widzę dziury w mojej wiedzy.
Plusem jest,że moi nauczyciele,(jesteś Wandu jednom z pierwszych osób)mają wielką cierpliwość.
Chwała im za to.
Ewa
“Jak mogę to wykorzystać” ( w jaki sposób ) . To, moim zdaniem , jedno z pytań , które zamiast , tych czterech słów powinniśmy sobie zadać :)
Znamy wiele rzeczy. Jednak to jak ktoś je postrzega może być ciekawsze od najlepszych kryminałów czy innych sensacyjnych wydarzeń…
Nie chce wymyslac tu Ameryki, ale między tym co wiem a tym co robię (wykorzystuje to o czym wiem) jest czesto przepasc. Nie jestem psychologiem aby sie na ten temat madrzyc, ale dotyczy to wielu ludzi a nawet nacji. My Polacy duzo mowimy, latwo krytykujemy i latwo ulegamy sugestii. Wiedze zdobywamy czesto dla “papierka”, dyplomu (dlatego na egzamianch sciagamy ile sie tyko da). Racjonalnie myslac wiedze powinnismy wykorzystywac w zyciu by lepiej zarabiac i byc szczesliwym. Z logicznego punktu widzenia ktos kto wie i nie umie tego wykorzystac to glupek, ale tak przeciez chyba nie jest. Zgadzam sie z Wanda, ze czesto ludzie myla wiedze z faktem ze o czyms slyszeli, przeczytali, ze cos im sie wydaje. Nie jest to wiec poglebiona wiedza, ktora mozna byłoby nazwac doswiadczeniem i ktora mozna potem wykorzystac. Brak doswiadczen (a wiec dzialan) sprawia, ze teoretyzujemy i konfabulujemy tłumaczac sie czesto z obiektywnych trudnosci. Nawet jesli posiadziemy olbrzymia wiedze na temat prowadzenia biznesu to bez aktywnosci i dzialania nic nam z tej wiedzy nie przyjdzie. Nie staniemy sie bogaci, nie odniesiemy sukcesu i nie zdobedziemy szcunku innych.
Zgadzam się z tym całkowicie, ale problem często polega na tym jak to wykorzystać. U mnie przeważa na obecną chwilę obawa, że stracę zbyt dużo zeby zaryzykować. W tym jest problem…
Dziś brzmię jak pesymistka, ale jak skończę pracę (najwazniejsze rzeczy) zaplanuję sobie jak za to sę zabrać i dużo zyskać:-).
Pozdrawiam cieplo z Poznania
Witaj Wando, ja też tak myślę ,że najbardziej nam utrudniają wprowadzanie nowych spraw ,stare przyzwyczajenia i steerotypy. I od nich jest najtrudniej się uwolnić. No i myślę, że chyba nikt nie lubi zbytniego ryzyka ,każdy chciałby mieć od razu pewność, że to co wprowadzi, przyniesie sukces. Ale ,żeby nie stać w miejscu ,albo nie zacząć się cofać do tyłu ,niezbędny jest ruch do przodu. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, pozdrawiam Cię serdecznie.