“Ta Święta Noc” – co to ma do sukcesu twojej firmy?

    Najprawdopodobniej coś wiesz o Susan Boyle, która sprawiła, że kilka lat temu jurorom brytyjskiego “Mam Talent” dosłownie szczęki opadły. Ta niepozorna kobieta dała światu wspaniałą lekcję. I sukces twojej firmy jest uzalezniony w wielkim stopniu od tego, czy tą lekcje rozumiesz i zapamiętasz i czy zrobisz z tej lekcji użytek…

    Przed tym występem mało kto wiedział o jej istnieniu. Była w wieku 48 lat wydawało sie, że się rozminęła ze szczęściem. W wywiadzie przyznała, że nie przeżyła nigdy pocałunku. Jeden rzut oka i prawie każdy by zaoferował wytłumaczenie. No bo kino, TV i wszystkie inne media nas uczą, że ludzie których spotyka w życiu powodzenie nie wyglądają w ten sposób. Ludzie sukcesu są przystojni i bije z nich inteligencja, no i w ogóle otacza ich ta specjalna aura sukcesu…

    Filmy i media starają się nam udowodnić, że kobiety, które wyglądają jak Susan, są raczej beznadziejne. A jeśli nie beznadziejne to już z pewnością bez wartości w świecie show-biznesu gdzie dominuje szczupła sylwetka i odpowiednie brwi.
    Nic dziwnego, że marzenia Susan o wielkiej karierze często spotykały się z kpinami, a kiedy weszła na scenę, żeby się poddać ocenie sławnych jurorów wszyscy spodziewali się, że będzie za chwile klops, jedna wielka nuda i kicz. Ta kobieta po prostu nie jest w stanie zaprezentować coś wartego uwagi a już szczególnie nie ma szans w tym konkursie, którego celem jest wyłowienie kolejnej gwiazdy – bo przeciez gwiazda piosenki NIGDY przenigdy nie może wyglądać jak Susan.

    I wtedy Susan zaśpiewała…

    Jeśli masz puls i serce ci bije to pewnie też masz łzy w oczach oglądając to wideo. Na pewno cieszysz się za Susan i życzysz jej powodzenia…

    Ale to wideo powinno mieć także dodatkowy efekt.
    Bo to wideo jest rakże o Tobie – tak o TOBIE..

    Bo ciebie też spotkala porażka tyle razy, że czasami masz ogromne wątpliwości czy się uda. I ty masz krytyka, który ci przypomina na każdym kroku, że nie masz odpowiedniego przygotowania, albo wykształcenia, albo talentu, albo koneksji…

    I ten krytyk się nawet z ciebie czasami śmieje.
    Mówi, że za dużo oczekujesz.
    I że się wybierasz z motyką na słońce.

    Albo że nieciekawie wyglądasz.
    Albo że jesteś za gruby.
    Albo za chudy.

    Podszeptuje ci, że to się tobie nie uda.
    A jak nawet ci się uda to ludzie się będą z ciebie śmiać.

    Skąd wiem, że masz krytyka?
    Bo ja też go mam.

    Zgadnij kto nim jest, a odkryjesz co światu dała Susan Boyle poza swoim anielskim glosem. I zrozumiesz co to ma wspólnego z sukcesem twojej firmy.

Lubisz to? Zostańmy w kontakcie!

Chcesz wiedzieć kiedy pojawi się nowy artykuł albo nagranie?

Twoje dane są bezpieczne - ja też nie cierpię spamu!

30 Responses to ““Ta Święta Noc” – co to ma do sukcesu twojej firmy?”

  • Witaj Wando,

    Przezylam niezwykle chwile wzruszenia, czytajac ten tekst.
    Jestes naprawde wspanialym nauczycielem i mentorem…

    Pozdrawiam cie serdecznie, Grazyna

  • I dopiero teraz ogladam video.

    Nikt Susan nie bral powaznie, a nawet rozlegaly sie gwizdy.

    Ale byla swobodna i wspaniala, gdy rozmawiala z komisja – i wszyscy oniemieli juz po pierwszych dzwiekach…
    Dzieki za takie przyklady.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • Witaj Wando!
    Grażyna ma rację. Dajesz wspaniałe przykłady jak wierzy w siebie. Jesteś zawsze na tak w dążeniu do lepszego życia i ralizacji wartościowych celów.
    Ten głos był jak kryształ. Jak to możliwe że wcześniej się nie ujawniła.
    Głos cudowny.
    Pozdrawiam wszystkich.
    Krystyna

  • Wszyscy pisza jak cudowny jest jej glos, ale na czym polega NAPRAWDE wartosc tego co Susan nam zademonstrowala? I w ogole *CO* Susan zademonstrowala poza tym pieknym glosem?

    Co z tym krytykiem o ktorym pisalam powyzej?
    Napisze wiecej, ale mam nadzieje zenie bede musiala, bo ktos inny za mnie to zrobi :)

  • Susan nie zna pojecia “krytyk”.

    Zachowywala sie “po swojemu”. Ten ruch biodrami, pozdrowienia, calusy przesylane z dloni… Jak aktorka lub modelka.
    A ona taka smieszna, grubsza, jak ten ruch biodrami negatywnie nasladowali za kulisami?..

    A potem wszyscy umilkli… w sensie, krytyka i niesmak przerodzily sie w zachwyt.
    Z powodu jej glosu.

    Ale ona nie zachowywala sie inaczej przed lub po akceptacji otoczenia.
    Byla sobą.

    I dlatego to jest najcenniejsze.
    Bycie soba bez wzgledu na opinie otoczenia.
    Bo tak czuła.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • I nawet potem nie okazywala jakiejs “dzikiej satysfakcji”, “zemsty” – ja wam pokazalam!

    Nadal byla ta samą zyczliwa osoba, SOBĄ.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • Marcin

    Witaj Wando, mysle ze najwiekszym naszym wrogiem jestesmy my sami; czesto potrzebny nam jest Ktos kto nas ochroni przed samym soba. “Krytyk to nasz wewnetrzny głos, nasze wewnetrzne JA, ktoremu musimy zmienic orintacje czasmi nawet o 180 stopni.

    Pozdrawiam
    Marcin

  • Nie wiem czy ktos z was sie zastanawial skad sie ta niesamowita umiejetnosc poslugiwania wlasnym glosem wziela u Susan – w wieku 48 lat?

    Jesli myslisz ze sie z tym urodzila, pomysl jeszcze raz – glebiej!

  • Mnie sie wydaje, ze sie urodzila.
    To pierwszy etap, nasze talenty.

    Ale takze duzo cwiczyla.

    Czy brala lekcje u profesjonalisty, nie wiem.

    Tylko przez tyle lat nie miala okazji, zeby wziac udzial w takim programie jak ten.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • To jest wlasnie tragedia – ze ludzie mysla, ze ktos sie z taka umiejetnoscia rodzi! To jest najwiekszy dramat jaki widze. Dla mnie jako trenerki to jest STRASZNE.

    Otoz NIKT sie nie urodzil z taka umiejetnoscia.
    Z talentem tak – ale z tak wyszkolonym talentem NIE.

    Moze sie ktos urodzil, ale historia takiej osoby nie zna.
    A jesli historia zna – to w sieci nie mozna znalezc ;)

    Wszyscy, ktorzy dochodza do tak wysokiej umiejetnosci poslugiowania sie glosem – albo jakimkolwiek innym narzedziem (bo talent glosowy to jedynie NARDZEDZIE) – musza spedzic ogromna ilosc czasu i energii zeby konsekwetnie rozwijac i pielegnowac swoje umiejetnosci poslugiwania sie tym narzedziem

    Niech nikt z was przypadkiem nie mysli, ze Susan spedzila zycie tylko przy garach podspiewujac w miedzyczasie – ona nie tylko marzyla o tym, zeby zostac spiewaczka, ale BYLA spiewaczka i stale pracowala nad tym, zeby swoj glos doskonalic. I zanim sie pojawila na scenie przed jurorami juz BYLA szanowana spiewaczka w swojej miejscowosci. I miala juz tam nawet swoich fanow.

    Z taka umiejetnoscia sie kochani czlowiek nie rodzi.
    Takie umiejetnosci sie w sobie WYRABIA!

    No wiec TERAZ mozecie sie zastanowic nad swoja firma i moze nasunie sie wam odpowiedz dlaczego ta firma nie dziala tak jak powinna.

  • Ciekawostka – jak myslisz ile razy Susan zaspiewala ten utwor zanim wyszla z nim na scene w swoim miasteczku? Ile razy spiewala ten utwor zanim postanowila skorzystac z okazji, zeby podbic swiat?

    A teraz do Twojego biznesu…

    Ile razy TY przepisujesz swoj list z oferta starajac sie go udoskonalic?
    Ile naglowkow tworzysz na stronie zanim sie zdecydujesz na ten jeden?

    Kochani, gdyby Susan zachowywala sie tak jak sie zachowuje 99.999% przedsiebiorcow narzekajacych na brak szczescia – juz dawno przestalaby spiewac i nie mielibysmy przyjemnosci sluchania jej pieknego glosu.

  • No tak, jak zawsze zwracasz uwage na wazne aspekty – treningu i wytrwalosci.
    No i nie mam “niewiadomych”, ze pracowala z profesjonalnymi trenerami, uczac sie.

    Talent to tylko narzedzie. Poczatek. Dar.
    Ale talent mozna zmarnowac.

    Trzeba w niego inwestowac.
    W opieke specjalistow.
    I w ciagle poprawianie efektow.

    Sukces to 1% talentu i 99% pracy, tak cos chyba ktos powiedzial.

    I wazny aspekt dla firmy.
    Fakt, ze oferte piszemy raz i juz nam sie wydaje niemal idealna :-)

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • > Fakt, ze oferte piszemy raz i juz nam sie wydaje niemal idealna :-)

    I to jest tragiczne, prawda? Ludzie sie boja krytyki, ale jednoczesnie rozpiera ich – i niszczy – ich wlasne wyolbrzymione ego bo osiadaja na tych swoich wyimaginowanych laurach.

  • Juz nigdy nie pomysle, ze ktos, kto osiaga sukces w jakiejs dziedzinie tak sobie urodzil sie utalentowany
    i nie uczyl sie od jak najwczesniejszych lat u specjalistow.
    I stale tego nie robi.
    Wrecz na pewno coraz wiecej inwestuje w talent, bo widzi efekty.

    Sama inwestuje od kilku lat w talent fotograficzny corki. Szkolenia wyjazdowe, lekcje, konsultacje bezplatne, ksiazki.

    Jak ja moglam miec choc przez chwile pytanie, czy Susan miala nauczycieli…

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • Ogladajac ten program bardzo latwo przeoczyc fakt, ze Susan Boyle spedzila CALE ZYCIE na polerowaniu talentu. To jest jej zyciowa pasja, radoscia, bo zycie bylo dla nmiej dosc brutalne.

    Ona jest odkryciem dla nas – nie dla jej otoczenia. Byla pewna siebie na scenie, bo ona juz zna wartosc swojego glosu i spotkala sie z pewnym sukcesem na mala skale w swoim srodowisku. Miala nawet wydana plyte CD – tutaj mozesz posluchac fragmentu “Cry me River” – cudne!

    Ta jej zjednujaca pewnosc siebie polaczona z czarujaca skromnoscia wyplywa przede wszystkim z doskonalej znajomosci swojego RZEMIOSLA.

    Gwarantuje, jesli potraktujesz marketing i rozwoj biznesu jako rzemioslo, z podobna pasja i zaangazowaniem, bedziesz miec rownie olsniewajace wyniki.

  • No to moze zrozumialam teraz, dlaczego taka “smieszna osoba” nie zna poczucia krytyka wewnetrznego.

    To wewnetrzne poczucie bycia swietnym, pewnosci swojej drogi.

    To byla dluga droga pracy ze specjalistami.

    Pisalas, ze jest znana spiewaczka w miescie.
    Az stalo sie – dojrzala do konkursu i stala sie gwiazdą…

    Dlatego tak pilnie cie slucham i staram sie rozumiec twoje wskazowki, Wando :-)
    Moim celem jest wolnosc finansowa.

    Pozdrawiam serdecznie, Grazyna

  • Jasia Kania

    Widzialam Susan juz wczoraj w TV, duzo sie o tym mowi w Stanachi, no i istotnie kazdy reporter sie zachlystuje jej naglym sukcesem, a wlasciwie bardziej ta sensacja, ze jurorom opadly szczeki. Mowi sie o tym jak wazne jest zeby nie oceniac ludzi po wygladzie, ale nikt w mediach nie wspomnial slowem, ze ten sukces nie jest tak przypadkowy jak sie z pozoru wydaje. Te doniesienia sa bardzo powierzchowne i nie ukazuja tego kim Susan Boyle naprawde jest. Wiele osob ma marzenie ale niewiele robia, zeby to marzenie sie spelnilo. Susan jest wyjatkiem – to kobieta, ktora naprawde dazy cale zycie za marzeniem. To dlatego kiedy miala te wielka okazje, byla do tej okazji (jak to slusznie Wando zauwazylas) doskonale przygotowana.

    Motabene, nie kazdy wie (bo nie kazdy zna angielski), ze ta przejmujaca piosenka jest o zaprzepaszczonych marzeniach:

    I dreamed a dream in time gone by
    When hope was high
    And life worth living
    I dreamed that love would never die
    I dreamed that God would be forgiving
    Then I was young and unafraid
    And dreams were made and used and wasted
    There was no ransom to be paid
    No song unsung, no wine untasted

    But the tigers come at night
    With their voices soft as thunder
    As they tear your hope apart
    And they turn your dream to shame

    He slept a summer by my side
    He filled my days with endless wonder
    He took my childhood in his stride
    But he was gone when autumn came

    And still I dream he’ll come to me
    That we will live the years together
    But there are dreams that cannot be
    And there are storms we cannot weather

    I had a dream my life would be
    So different from this hell I’m living
    So different now from what it seemed
    Now life has killed the dream I dreamed.

  • Anna Laskowska

    Chylę czoło przed Susan…
    Poruszyła mnie do głębi, do łez…

    Wando,
    jestem Ci przeogromnie wdzięczna za tak niezwykłą inspirację.
    Gdyby nie Ty – nie wiem czy dowiedziałabym się o Susan.

    Dziękuję Tobie i dziekuję za Twoje ogromne pokłady wrażliwości i serca.
    Chyba właśnie to cenię w Tobie najbardziej.

    Uczę się od Ciebie i uczę się od Susan.

    Dziękuję Wando za to, że jesteś.

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie oraz wszystkich Czytelników i Komentatorów,
    Ania Laskowska

  • Lidia

    Dziękuję za doskonały przykład Wando!
    Kiedy kilka dni temu moja córka pokazała mi Susan w YouTube powiedziałam jej: to jest szkolony głos i nikt mi nie wmówi, że ta kobieta nauczyła sie śpiewać przy garach! Powiedziałam nawet, że ktoś tutaj manipuluje i wstawili profesjonalną śpiewaczkę dla zwiększenia oglądalności programu. Nie wzięłam tylko pod uwagę tego, że można stać się absolutnie profesjonalnym realizując swoja pasję, poświecając jej całe życie, realizując swoje marzenia nawet, jeśli inni się z tego śmieją. Takich przykladów mamy na świecie tysiące i tylko czerpać z nich pozytywną lekcję jaką dałaś nam dzisiaj Wando!
    Pozdrawiam,
    Lidia

  • Agnieszka

    Jestem wdzięczna za Suzan, odsłuchałam już kilka razy ten kawałek i płakałam, piekne słowa tak gdzieś pasujące do tej kobiety i do wielu z NAS?? Mam nadzieję, ze Suzan nie zniszczy swojego marzenia bo bardzo długo czekala na jego realizację…Aja juz sie biorę do roboty by nie czekac na spełnienie marzeń tak długo?

  • Gina

    Droga Wando! Tak rzadko piszę, jednak czytam wszystkie maile ( ich zawartość) i czasem kusi mnie zabranie głosu. Jednak, od kiedy usłyszałam od klienta, a jednocześnie mojej koleżanki, iż mam mentorski ton… doszłam do wniosku, iż lepiej jest siedzieć cicho. Gadała czy nie, pisała, mówiła elokwentnie, komunikatywnie, mówiła czarująco, zachęcająco lub jako malkontent i „utyskiwacz” nie stanowi różnicy. Jakkolwiek i do kogo… efekt jest podobny…Przedtem, pracując w państwowej firmie na etacie, miałam klientów, miałam uznanie.. bo reprezentowałam dużą firmę, największą w tej branży w Polsce. Teraz, gdy jestem na swoim, przenosząc na swoje podwórko zdobyte kwalifikacje, przeszkolenia ( nadal śledzę nowości i uczę się, dopasowując do trendów) zaczynam być postrzegana inaczej. Szukam odpowiedzi na te pytania i inne. Czy wiązać to z nasza polską kulturą? Naszymi przywarami i kompleksami Polaczków? Widzę w tym część odpowiedzi na Twoje pytanie. MENTALNOŚĆ!
    Talent…hmmm jest ważnym darem, zaniedbany + niewykorzystany= zmarnowany.
    Susan wykorzystała swój talent. Jej się udało. Do tego wstrzeliła się w swój czas. GRATULACJE!
    Zadałaś pytanie. Czym warunkowany jest sukces Susan? Moim zdaniem pracą, pracą i wiarą w urzeczywistnienie marzeń. Drugie przesłanie z tekstu to „krytyk w nas” … To nic innego, jak brak wiary w siebie, zwątpienie. Wówczas wynajdujemy różne aspekty zrzucenia odpowiedzialności za brak działania lub też nawet za brak powodzenia w działaniu na wygląd, wiek, przeciwności losu, zrządzenie losu, spisek ludzi przeciwko nam, dziwne okoliczności, kryzys itd.
    Przysłowie polskie mówi – Złej baletnicy i rąbek spódnicy w tańcu przeszkadza. (nie piszę w cudzysłowiu, bo nie wiem, czy cytuję, przytaczam sens treści). A czemu zła baletnica? Bo za mało pracy włożyła? Niekoniecznie. Bo taniec nie jest jej talentem do wykorzystania. Każdy z nas powinien realnie ocenić swoje możliwości i pracować nad tym, co przynosi mu satysfakcje i sukces.
    Wiadomo, że media swoją presję wywołują. Oglądam różne audycje ( gdy mam na to czas!) i w nich kreuje się zaszczepiając w ludziach właśnie taki odbiór. Nie otrzymasz pracy, bo masz za duży nos, lub odstające uszy, jesteś za gruba, za chuda, nie masz wykształcenia. Ludzie wierzą w każdy przekaz medialny, nie potrafią odcedzić w tym ukrytej reklamy, podkręcania koniunktury itd.
    Dlaczego wiara jest tak ważna? Dlaczego wiara w siebie jest ważna?
    Tu szukam odpowiedzi na bazie światopoglądu. Mam swój takowy i znam podłoże. Zapewne patrzę nazbyt globalnie i stąd przekaz jest niemożliwy w krótkim mailu, bo będzie niezrozumiały. Bardzo dużo czytam, nie zawsze właściwie trafiam, ale szukam.
    Oprócz wiary potrzebujemy talentu i skupieniu się na pracy. Intensywnej pracy! Pracy wytrwałej w dążeniu do celu. Mnie czasem już siły opuszczają, bo pracuje jak Syzyf.
    Jak już wychodzę na prostą, coś się wydarza i wracam do początku.
    Ile razy można podnosić się jak Sfinks z popiołu?
    To, z czego mam największą satysfakcję i to, co mi wychodzi najlepiej w życiu… to oddawanie siebie innym za darmo. Swojej pracy, swoich zdolności, umiejętności, ba nawet miłości.
    Gdy niczego nie oczekuję w zamian, otrzymuję okruszki z pańskiego stołu.
    Jaki to ma sen w biznesie?
    Pozdrawiam Cię bardzo słonecznie , z chłodnej dziś ziemi polskiej.

  • Wlasnie wczoraj w “Larry King Live” widzialam wywiad z Susan – byla przeurocza, pewna siebie, ale w taki mily sposob. ma ogromna charyzme. Moim zdaniem czeka ja wielka kariera.

    Brala profesjonalne lekcje spiewu przez dwa lata. Poza tym kilka lat temu przygotowywala sie do studiow w konserwatorium, ale z powodu choroby rodzicow musiala z tego zrezygnowac. Zaczela spiewac jako dziecko w szkole, gdzie nauczyciele szybko sie zorientowali ze ma talent i dawali jej ciagl;e spiewajace role w teatrze szkolnym. Spiewanie chronilo ja od kpin, bo dzieci jej okropnie dokuczaly.

    Pozniej cale zycie ciewala w chorze – a wiec takze duzo prob i stale doskonalenie glosu.
    I byla stalym bywalcem lokalnego klubu karioki – stad wlasnie ma tylu fanow.
    Wydano jej plyte CD w nakladzie 1000 egzemplarzy.

    O tym, ze o niej wiemy zadecydowal istotnie lut szczescia, ale ten lut szczescia by jej nic nie dal gdyby nie byla odpowiednio przygotowana. Potwierdzilo sie powiedzenie “Sukces sprzyja ludziom ktorzy sa przygotowani”.

  • Dziekuje Wando za ten przyklad. Jak czesto nas pozory myla i zwracamy uwage tylko na to co jest na zewnatrz. A tak naprawde zrodlo sukcesu
    tkwi w srodku.

    Rowniez my, budujac sie regularnie od wewnatrz, wydobedziemy w koncu nasz sukces na zewnatrz. Tak jak to zrobila Susan. Przyjdzie taki moment, taka sposobnosc, ze cala praca wewnetrzna zostanie dostrzezona i przyniesie stukrotny owoc. Ale do tego potrzebna jest duza doza cierpliwosci i wytrwalosc w nieustannym poprawianiu tego co robimy.

    Dlatego wlasnie ja jestem stale w Klubie Przedsiebiorcy. Dzieki niemu stale pamietam, co powinienem robic. I juz sie nie raz przekonalem, ze jezeli robie te wlasciwe rzeczy, odpowiednio czesto i dlugo, stale je doskonale. A wowczas sukces staje sie nieuchronny.

    Ciesze sie tez z kazdego malego sukcesu. Bo wierze, ze przyjdzie moment, ze go zwielokrotnie.

    Nie sa mi straszne nawet glosy krytyki. Ot chocby jak ten, ktory niedawno dostalem na moja poczte: “Czy ty jesteś chory? czy masz żółte papiery…? Bo na zdrowego mi nie wyglądasz”. Teraz mi to troche przypomina sytuacje Susan przed wystepem :)

    Dzis mnie to nie pograza. Dzis mnie to uskrzydla! Czuje, ze za 5 minut tez przyjdzie chwila mojej chwaly :)) Tego wszystkim z calego serca zycze. A wszystkim krytykom dziekuje za wsparcie.

  • Jestem pod wrażeniem… Prawie spadłem z krzesła jak usłyszałem jaką barwą głosu dysponuje ta skromna osoba… Masz rację Wando, to bardzo dobra lekcja dla naszej motywacji. Występ Susan w mam talent daje mi wiele do myślenia nad siłą wiary w siebie i dążeniem do celu bez względu na złośliwą krytykę innych. Dziękuję Ci ponownie za kolejną wartościową lekcję.

    Pozdrawiam i życzę dużo wiary w siebie :)

    Adrian Grzybek

  • Teresa Ewa Leśniak

    Przyznaję, że jestem pod ogromnym wrażeniem. To doskonała lekcja,że należy unikać powierzchownych ocen i osądów innych ludzi i sytuacji.
    Jeżeli chcemy kreować różne ważne dla nas wydarzenia, musimy być do tego doskonale przygotowani.
    W jednej z książek Donald Trump cytuje wypowiedź znanego golfisty Garego Playera:
    “Im więcej pracuję, tym więcej mam szczęścia”. I jeszcze jedna wypowiedź D.Trumpa: “Szczęście pojawia się tam, gdzie szansa spotyka się z dobrym przygotowaniem”.
    A zatem pracujmy nad sobą i pomagajmy naszemu szczęściu!
    Serdecznie wszystkich pozdrawiam

  • Ja powtarzam to sobie i innym codziennie. Nie, sobie juz nie musze od dłuzszego czasu. Sukces to: wiedza, strategia, wiara, determinacja i praca. Jesli ktos chce pominac chocby jeden z tych elementow – niech lepiej da sobie spokoj od razu. Nie ma sukcesu na skroty. I nie ma przypadkowych sukcesow. Tak mowia tylko Ci, ktorym sie nie udaje i sie poddaja.
    Ja nigdy sie nie poddam. I jestem skazany na sukces. Jak kazdy, kto mysli i dziala w ten sposob.

    Dziekuje Wando za wspanialy wpis na Twoim blogu!

    Pawel Krzyworaczka

  • Wando wspaniala lekcja motywujaca ,powiem szczeze ze dostalem takiego ogromnego KOPA do dzialania ze szok :)
    To NAGRANIE POWINNO BYC GLOWNYM I STALYM punktem na blogu.
    A z Suzan powinnas przeprowadzic wywiad na potrzeby klubu jesli jest taka mozliwosc. :)

    Mysle ze jej sila to wiara w siebie i nieustanne treningi i szkolenia.

    TERAZ WSZYSCY IDZMY JEJ SLADEM
    bez gadania ,bez narzekania ze sie nie uda,bez wstydu,bez zlych i negatywnych emocji,konsekwentnie do celu jak laser bo zycie jest tylko jedno a czas mamy ograniczony.

    Zacytuje tutaj Rona Dennisa slynnego inzyniera z Mclarena

    Pamietajcie drugie miejsce to pierwsze wsrod przegranych .

    POzdrawiam

  • Andrzej – wszystko swieta racja za wyjatkiem tego cytatu “Pamietajcie drugie miejsce to pierwsze wsrod przegranych”

    Z tego wynikaloby ze jesli Susan Boyle nie wygra tego konkursu tylko uplasuje sie na drugim, albo dziesiatym miejscu to znaczy ze jest wsrod przegranych.

    Nie, nie, nie, NIE – i jeszcze raz nie!
    To niewazne na ktorym jestes miejscu.
    Naprawde.

  • zosia

    ……poza tym, takie myślenie o “drugim miejscu” jest dołujące…. przecież zawsze ktoś jest przed nami, albo wydaje się nam, że jest przed nami. Kryteria są różne i przyjmując różne kryteria inaczej może wyglądać nasza ocena. Patrząc w taki sposób, ucząc się, także przegrywamy..bo ucząc się popełniamy błędy, ale przecież inaczej, nie popełniając ich, niczego się nie nauczymy! I ostatnia rzecz – myślenie o sobie jako o przegranym, myślenie o porażce na nią kieruje i odbiera radość życia. Lepiej jest dziękować za to, co się ma i co się jeszcze dostanie :)

  • Witaj Wando, ja też uważam ,że nie jest ważne miejsce ,które Suzan moze zająć . Sam fakt ,że się odważyła i wystąpiła ,jest Jej olbrzymim sukcesem i to jest ważne. Tym bardziej ,że na pewno zdawała sobie sprawę ,iż Jej wygląd nie jest zbyt atrakcyjny . Od wyglądu są jednak specjaliści, którzy mogą stworzyć z Suzan bardzo atrakcyną kobietę , jednak całą resztę posiada ona sama i to jest jej potencjał . I przyznaję ,że to co zaprezentowała swoim głosem i swoją naturalną postawą , rzuciło mnie na kolana. Jej występ, to bardzo dobra lekcja dla tych, którzy innych oceniają po wygladzie. Ja sama jestem dosyć atrakcyjną osobą , ale nigdy nie oceniam innych po wyglądzie , dla mnie ważne jest wnętrze człowieka oraz sposób jego myślenia. Dziękuję Ci bardzo Wando za materiał , który zaprezentowałaś, pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *