Twoje życie jest takie jakie CHCESZ mieć?

To jest nagranie i zapis sprzed kilku lat – ale warte odświeżenia, bo ten temat jest w dalszym ciągu szalenie aktualny. Przyznaję, że się w dalszym ciagu zmagam z tą odnową o której mówię. Radzę sobie lepiej niż kiedyś, ale nie przychodzi to łatwo…

A ty? Jak sobie radzisz?

Wreszcie do mnie dotarło, w dużej mierze pod wpływem książki “The Power of Full Engagement” (Potęga Pełnego Zaangażowania) jak ważna jest energia w naszym życiu. Do tej pory kierowałam się w podejmowaniu decyzji pytaniem “czy mam na to czas?” – teraz zadaje sobie pytanie “czy mam na to wystarczająco dużo energii?”

Czas i energia – duuuuuża różnica. Co z tego, że mamy trzy godziny wolne wieczorem, jeśli nie mamy energii, żeby w tym czasie zrobić to co naprawdę chcemy zrobić..

Na szczęście od nas zależy ile tej energii mamy…

Jedną z rzeczy, które sobie uzmysłowiłam dwa dni temu, w o wiele głębszy sposób niż kiedykolwiek, jest to że moje życie jest właśnie takie jakie jest bo tego sama CHCĘ. Oczywiście niby nic nowego, często piszę o tym jak ważne jest podejmowanie odpowiedzialności za to co się z nami w życiu dzieje i na ogół nie mam problemu z przyznawaniem, że moje życie jest właśnie takie jak chce. Nawet jestem dumna z tego, że mam takie życie, szczycę się tym, że należę do tych, którzy właśnie podejmują się odpowiedzialności za swoje życie.

Tym bardziej, ze generalnie rzecz biorąc moje życie to prawdziwa bajka w porównaniu z tym jak wyglada życie przeciętnego zjadacza chleba. Mieszkam w raju, dosłownie w raju na ziemi, robię to co chcę kiedy chcę, i stać mnie na to, żeby robić to co chce, czuję się w życiu spełniona, nawet kochana – mam wielkie projekty i wystarczająco środków na ich realizację.

Ale jednak są w moim życiu takie elementy, których nie chce. Tak mi się wydawało…

Kiedy mój kolega Jim przedstawił mi dwa dni temu koncept, że moje życie jest dokładnie takie jakie chcę mieć, zaraz powiedziałam – chwila moment, właściwie tylko prawie takie jak chcę. Jak się zastanowić, to jednak nie wszystko jest w moim życiu dokładnie tak jak chce.

Na przykład nie chcę mieć tego zaganiania – chcę delegować więcej i skuteczniej. I nie chcę mieć nadciśnienia. Staram się już od dawna zrzucić wagę, żeby obniżyć nadciśnienie. I w ogóle, chcę wyglądać lepiej. ale to nie jest takie łatwe. Więc dalej mam i nadciśnienie i nadwagę. No i oczywiście mam znacznie mniej energii niż mogłabym mieć… Tego w życiu nie chcę.

Na co Jim powiedział:
– Wando musisz spojrzeć prawdzie w oczy. Masz życie dokładnie takie jakie masz bo chcesz je mieć. Robisz przecież to co chcesz. I kiedy chcesz. Sama podejmujesz decyzje – od ciebie zależy i jakie projekty masz na tapecie, i kogo przyjmujesz do swojego zespołu, i co jesz, i ile masz ruchu, i ile śpisz. Twoja nadwaga jest wynikiem tego, że kiedy masz do wyboru przygotować dokładne menu i trzymać się tego menu albo iść na żywioł… robisz wybór: iść na żywioł.

Na co ja …
– No, mam menu przygotowane, tylko się tego nie całkiem trzymam, dodaję sobie zbyt często różne smakołyki, oszukuje, opycham się za dużo…

Na co Jim…
– No właśnie. Chcesz jeść smakołyki i chcesz się opychać – prawda jest taka, że TEGO chcesz bardziej niż być szczupła i zdrowa i mieć dużo energii. Więc przyznaj się, że tego chcesz. Bo się oszukujesz. Przecież gdybyś nie chciała jeść to byś nie jadła, nikt ci nie przykłada rewolweru do skroni zmuszając cię do jedzenia..

Niby nic nowego, w jakiejś formie to już znam. I nie jest to aż tak proste jak on powiedział, bo mamy jeszcze te geny i mamy uniezależnienia. Otyłość zakwalifikowano ostatnio jako chorobę, więc to nie jest tak≤ że z wyboru jestem chora. Ale ten jego sposób patrzenia dał mi prawdziwego kopniaka – jakby obudził mnie z letargu. Zawsze wolałam patrzeć na sprawę jedzenia pod kątem: nie mogę się opanować, jakaś siła mnie popycha, mam nawyk z którym trudno sobie poradzić itp. A kiedy siedziałam na kanapie zamiast iść na basen, albo przejechać się na rowerze, wolałam to usprawiedliwić tym, że jestem zmęczona i że brak mi energii – nie tym, że CHCE z własnego wyboru siedzieć na kanapie i że to mi po prostu bardziej odpowiada niż pójść na basen popływać. (a basen mam 200 kroków od domu, więc naprawdę wstyd – jeśli nie pływam to tylko dlatego, że istotnie *wolę* w danym momencie robić coś innego)

Dyskusja z Jimem trwała cały wieczór, ale potrwało trochę dłużej zanim to wszystko do mnie wreszcie dotarło. To się ogromnie wiąże z tym tematem pełnego zaangażowania, który właśnie studiuję. Więc w sumie to, co powiedział Jim było dla mnie objawieniem i jestem mu za to ogromnie wdzięczna.

Często musimy coś usłyszeć kilka razy zanim to do nas to dotrze. Bo wiele rzeczy dociera do nas na bardzo płytkim poziomie. Słowa do nas owszem docierają, możemy je nawet powtórzyć oszukując i siebie i innych, że rozumiemy to w pełni, a jednak to nie dociera w pełni. W końcu jednak ktoś kiedyś – jeśli mamy szczęście – ktoś powtórzy jeszcze raz to coś, co wydaje się nam, że już wiemy, ale w innym kontekście i nagle to faktycznie trafia poruszając nas do głębi. Stukamy się w czoło mówiąc “czemu o tym nie pomyślałem?”

Tak właśnie było z tą rozmową z Jimem….

Teraz patrzę na to zdanie “Twoje życie jest takie jakie CHCESZ mieć” jak na coś tak oczywistego, że trudno mi uwierzyć, że tego nie widziałam przedtem. Czuję się nawet trochę jak hipokrytka, bo niby podejmowałam się odpowiedzialności za swoje życie, a jednak tak szczerze mówiąc w wielu sprawach wypychałam się sianem…

Dwa dni temu zmieniło się we mnie wiele, zaskoczyło coś w moim umyśle pod wpływem tej rozmowy i wielu rozmyślań. Po tej rozmowie z Jimem nie moglam spać. Wreszcie uzmysłowiłam sobie na dobre to co najważniejsze. Zresztą nie tylko pod wpływem tej rozmowy z Jimem, ale pod wpływem wielu innych czynników – to już we mnie dojrzewało od dawna, ale rozmowa z Jimem była niewątpliwie katalizatorem.

Później, kiedy w łóżku czytałam kolejny rozdział książki Loehra i Schwartza wszystko o czym tam mowa zaczęło do mnie docierać w innym wymiarze. Teraz cokolwiek czytam, o czymkolwiek myślę potwierdza, że to prawda. Nasze życie jest takie jakie chcemy naprawdę mieć – bo gdybyśmy chcieli mieć inne życie, zrobilibyśmy co trzeba zrobić, żeby je zmienić…

Prawda jest taka, że TWOJE życie jest też takie jakie chcesz. Bo jeśli chciałbyś, żeby twoje życie było inne znalazłbyś sposób na to, żeby je zmienić. A więc jeśli twoje życie jest takie jakie jest, coś ci się w tym musi podobać o wiele bardziej niż perspektywa zmiany.

To odnosi się zarówno do życia osobistego jak i do biznesu.

Sprzedajesz tyle ile sprzedajesz, bo chcesz tyle sprzedawać – jeśli chciałbyś sprzedawać więcej, znalazłbyś sposób na to, żeby zwiększyć ilość klientów albo ilość transakcji albo ile twoi klienci wydają.. albo wszystko razem wzięte… Gdybyś chciał to naprawdę zmienić znalazłbyś sposób na to żeby się dowiedzieć jak to zrobić.

Ważysz tyle ile chcesz ważyć – jeśli chciałbyś ważyć mniej to byś jadł mniej i ruszał się więcej.

Twoje relacje z innymi są takie jakie chcesz mieć, bo gdybys chciał mieć lepsze relacje z innymi, znalazłbyś sposób na to, żeby je poprawić – a jeśli się ich nie da poprawić, znalazłbyś sposób na to, żeby się od nich uwolnić..

Będę więcej na ten temat pisać w przyszłości, bo to ma OGROMNY związek z sukcesem firmy i z sukcesem w ogóle. Na razie zostawię cie z tym oświadczeniem – z którym z pewnością wiele osób czytających te słowa nie zechce się zgodzić, co niczego nie zmienia:

Masz takie życie jakie CHCESZ mieć.

Proszę nie piszcie, że przecież nikt nie wybiera choroby albo wypadku samochodowego – nie chodzi o skrajne wypadki, ale generalnie o to naprawdę robimy na porządku dziennym kiedy to jest pod naszą kontrolą.

Po drodze na basen widziałam starszą panią, która wolnym krokiem z wysiłkiem zmierzała do skrzynki pocztowej – zaczęłam się zastanawiać, do jakiego stopnia jej fizyczna sprawność, albo raczej jej brak, jest wynikiem przypadku a na ile wynikiem jej własnych decyzji, które kiedyś podejmowała. Być może ona też powoli rujnowała sobie zdrowie tak jak ja to do tej pory robiłam.

Oczywiście trudno powiedzieć. Może ta pani dbała o swoje zdrowie ale miała zdrowotnego pecha i mimo wszystko się rozchorowała. Ale w wielu wypadkach, może nawet w większości wypadków, to od nas zależy w jakiej formie jesteśmy kiedy się starzejemy. Dużo ostatnio czytam na ten temat i to zadziwiające ile zależy od nas samych. Moim głównym celem jest utrzymać zdrowie i energię, żeby wam kochani dłuuuuuugo jeszcze służyć pomocą.

Jeśli chcesz mieć lepsze życie niż masz,
zacznij od zaplanowania jakie życie chcesz mieć.
Zapisz się na gratisowy Kurs Planowania Życia

Lubisz to? Zostańmy w kontakcie!

Chcesz wiedzieć kiedy pojawi się nowy artykuł albo nagranie?

Twoje dane są bezpieczne - ja też nie cierpię spamu!

18 Responses to “Twoje życie jest takie jakie CHCESZ mieć?”

  • Pod tym stwierdzeniem podpisuję się obydwiema rekami. Dodałabym małą modyfikację: Twoje zycie jest takie jak Twoje myśli. W końcowym efekcie jak myślimy tak żyjemy, dlatego nie zawsze jast tak jak chcemy. Do decyzji musimy dojrzeć, bo gdy usiłujemy wprowadzić zmiany “na siłę” rezultaty bywają odwrotne. Jestem wielozawodowcem tzn. wykonywałam w życiu różne zawody, bo jestem ciekawa świata , ludzi i natury. Doprowadzilo mnie to do tego, że obecnie zajmuję się promocją zdrowia. Ale aby robić to co lubię musiałam przejść swoją lekcje życia. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę samych własciwych wyborów zgodnych z naszymi chęciami.

  • Lenka

    Wando wspaniały temat poruszyłaś. W zupełności sie zgadzam z tym co napisałaś. Tak wiele zależy w naszym życiu od tego co CHCEMY mieć, osiągnąć, czuć sie. Nie wszyscy w to wierzą że to działa, ta potęga naszego umysłu. Najlepiej samemu sprawdzić – bądź panem swoich myśli – myśl o tym co chcesz żeby sie spełniło a tak będzie/sprawdziłam to już na sobie/.Sama biegam raz w tygodniu na basen i na gimnastykę, czuje sie wspaniale, mam więcej energii i lepsze samopoczucie. To już jest bardzo dużo. Można swoim optymizmem, energią i radością “zarazić” innych a to jest cudowne. Wando ty właśnie tak robisz i bardzo serdecznie Ci za to dziękuję :)))

  • Realista

    W kazdym takim artykule plenta jest prosta, bedziesz mial/la zycie takie jakie CHESZ i mozesz byc takim jaki chcesz, ale niestety pewnych rzeczy nie da sie zminic… CZASU i tak np: nikt z nas ani Ty Wando nie mozesz stac sie o 20 lat mlodsza nawet jak bys bardzo chciala i miala hipermotywacje :)

  • Anita

    Zgadzam sie z tym co Wando piszesz, a przede wszytskim o energii zyciowej. Od jakiegos czasu regularnie cwiocze, chodze na basen i widze niesamowita poprawe w funkcjonowaniu. Zarowno psychicznie i fizycznie czuje sie owiele lepiej. Potrafie bardziej sie skoncentrowac oraz szybciej znajduje rozwiazania. Nawet kiedy jestem zmeczona i tak naparwde nie chce mi sie isc na basen to jednak jak sie przemusze i pojde potemmam wielka satysfakcje – bo znowu czuje sie rzezka i jak to sie mowi openminded:)))

  • Marek49

    Zawsze z przyjemnością czytam Twoje wiadomości Wando i Twój blog. “Twoje życie jest takie jakie chcesz”… jest prawdą, jednak tylko na pewnym poziomie. Nie sposób bowiem zmienić rzeczy, które być może chcielibyśmy, a jednak nie możemy: choćby kolor skóry, oczu, miejsce narodzin, czy rodziców i wiele, wiele innych:). Są rzeczy, które są nam narzucone, bez naszej woli. Chcielibyśmy się nie starzeć, a jednak się starzejemy. Chcielibyśmy nie umrzeć, a jednak umieramy. Chcielibyśmy aby nasi bliscy również nie umarli, a jednak umrą. Na cóż więc naprawdę istotnego mamy wpływ? Zastanów się. Na ilość pieniędzy w naszej kieszeni?
    Powiesz: Rzeczywiście są rzeczy, na które wpływu nie mamy. Możemy jednak w różny sposób je odbierać. Możemy w różny sposób do nich podejść.
    Zgadza się, to prawda. To jednak nie zmienia faktu, że te rzeczy nam się przytarfiają, a przecież nie chcielibyśmy, pradwa.
    Więc nie do końca nasze życie jest takie jakie chcemy aby było. Choć rzeczywiście takie własnie ono jest. Gdyż to my wybieramy życie w materialnym świecie, choć moglibyśmy żyć w duchowym… Ale to historia na zupełnie inną pogadankę. :)

    Pozdrawiam ze słonecznej dzisiaj Polski
    Marek

  • Wando, dziękuję, że zwróciłaś uwagę na słowo “dokładnie” – to wielka odpowiedzialność, ale i duża nadzieja – jeśli życie jest dokładnie takie jakie chcemy, to dokładnie wszystko możemy chcieć zmienić. I wsystko możemy zmienić.

    Do Abakus: Nie jest się niewolnikiem metabolizmu, można go odpowiednią dietą podkręcić. Nie jesteśmy też niewolnikami naszych możliwości psychofizycznych – a co powiesz o niepełnosprawnym chłopcu, który z Markiem Kamińskim dotarł na biegun?

  • Marek

    Popieram to co napisałaś, od 30 lat mam problemy z kregosłupem, (po wypadku na rowerze), i tylko dzieki temu ze ćwiczę mogę normalnie funkcjonować.
    Rok temu doszły problemy z sercem – “zespół metaboliczny”- znajomy Kardiolog ujął sprawę szczerze : albo schudniesz 23 kg , będziesz ćwiczył i stosował dietę, albo: wylew,udar lub zawał.Schudłem 7 kg ćwiczę i czuję się o wiele lepiej.
    Jak wybiorę więcej “przysmaków” to od razu widać na wadze i ciśnieniomierzu.
    Pozdrawiam
    Marek

  • Christo

    w 100% zgadzam się z Tobą, Wando!
    Nawet choroby, braki motywacji, chęci zmian zależą od nas samych. Problemem jednak jest nasza “szufladka”, nasze “zaszufladkowanie”. Nasze poprzednie wybory doprowadziły nas do dnia dzisiejszego. I dziś tak trudno jest nam to zmienić. Może i sami byśmy z tym sobie poradzili, ale jest pewne “ale”. Otóż jak ja zacznę działać tak, jak chcę, to co na to powie moje środowisko? I przede wszystkim TO odbiera nam energię do zmian. Mówimy sobie – “A lepiej niech już będzie tak, jak jest”. Nieprawda?
    Ważne jest by zdjąć tą blokadę, by dodać sobie energii na przeskoczenie tego. I przeskoczyć.

  • Magdalena

    To prawda! zdecydowanie jak najszczersza prawda!
    “Twoje zycie jest takie jakie CHCESZ miec!” to prawda ktora trzeba “zalapac”, musi tak jak mowisz cos przeskoczyc i wtedy zalapiesz!
    Najgorsze w tym jest poczucie winy, bo jak to do nas dotrze to widzimy jacy bylismy zaklamani w stosunku do innych ale i do siebie samych i jaka krzywde przede wszystkim sobie zrobilismy, no i skonczyly sie wymowki!
    Ta gleboko zakorzeniona swiadomosc najbardziej ujawnia sie i jest bym powiedziala motorem napedowym w przezwyciezeniu wszelkich chorob.
    Wiele osob mowi, ze to nie do konca prawda, ze sa choroby na ktore nic nie poradzimy, ale to falsz! naewt jak jestes sparalizowany mozesz naprawde bardzo wiele, ale zalezy to tylko i wylacznie od Ciebie samego!
    Na metabolizm i nasze mozliwosci psycho-fizyczne powiedzialabym, ze ta swiadomosc ma nieprawdopodobnie energetyczny wplyw! wiem to wszystko, bo sama to przecwiczylam!
    Sa oczywiscie caly czas momenty, ze pozwalamy sie wylaczyc swiadomosci i pozwolic dzialac zywiolowi, ale i tak jest to w pewien sposob kontrolowane przez nasza podswiadomosc, ktora w sposob bardzo fizyczny przywraca nas do rownowagi i samokontroli.

  • Ogromnie dziekuje za to wspaniale nagranie. Faktycznie tez niby zdaje sobie sprawe, ze tylko ode mnie zalezy jakie jest moje zycie. Dzieki przypomnieniu mi o tym, zrozumialem, ze powinienem z tego zrobic lepszy uzytek.

    Sama wiedza, sama swiadomosc, ze moje osiagniecia zaleza tylko ode mnie to za malo. Oswiadczenie “Masz takie zycie jakie CHCESZ miec!” powedrowalo wlasnie na tablice nad moim biurkiem, abym pamietal o tym przy podejmowaniu kazdej decyzji. Aby kazda decyzja uzalezniona byla od tego, jakiego zycia naprawde CHCE.

  • Droga Wando,
    dużo prawdy jest w tym, co piszesz. Ja na przykład, żeby zostać “Złotą Wisienką” w dystrybucji jajeczek musiałem zadbać o moją kondycję fizyczną. Wiesz, po kilku godzinach łażenia po klatkach schodowych wysiadały mi już kończyny oddolne. Jednak po miesiącu codziennych treningów na rowerku treningowym przyszły pierwsze efekty i brak zakwasów. Kosztem codziennych ćwiczeń zaniedbałem moje hobby tzn. “Jaka to melodia” i “Pensjonat pod różą”.Ale warto było.

  • Droga Pani Wando,
    słuchając dzisiaj Pani wykładu chciałabym dodac coś z mojego własnego doświadczenia i obserwacji i nie tylko.
    Te sytuacje oraz ludzi, z którymi mamy do czynienia, to wszystko z czym sie stykamy i dosłownie wszystko odpowiada dokładnie naszemu stanowi w jakim się znajdujemy. Pokrywa się z naszymi myślami, które plączą się nieustannie w naszym umysle i uczuciami z nimi związanymi. Wszystko jest także, zgodnie z tym co Pani powiedzała, naszym wyborem, dokonanym na podstawie tego co zebraliśmy w formie przekonan i obrazów i zasad oraz ocen jakimi się kierujemy od dzieciństwa do dnia dzisiejszego. Bez wyjątków. Wszystko. Doświadczyłam tego wielokrotnie kiedy w sytuacji bez wyjscia pod wpływem przekornego abo spontanicznego impulsu zadziałałam tak jakby to wszystko nie miało miejsca i co sie stało, stało sie tak jakby to naprawde miejsca nie miało. Jednym słowem sytuacja się sama magicznie rozwiązała. Spotkalam własciwych ludzi którzy pokazali mi spozoby rozwiązania problemu i wykorzystałam innych wiedze mi przekazaną, łącznie z tym że wykrałam w totolotka, chociaż naprawde nie grywam, kupon byl stary a znalazlam go w kieszenie własnie wtedy. Przedtem nie widziałam wyjscia. Za długo by tu wymieniac, ale tak zwane cuda to dokładnie odpowiedz na to czego się rzeczywiscie spodziewamy i jesteśmy przekonani, o tym że powinno się zdarzyc, tak samo jak pech jest tym czego się obawiamy i czego się także spodziewamy. Swiat który tworzymy w każdej jego dziedzinie ze zdrowiem, wypadkami i pechem, czy szczęściem, nie rozróżnia TAK lub NIE, za to reaguje na intensywnośc naszych doznań i siłę emocji jakie im towarzyszą. To, co przeżywamy najgłębiej staje sie rzeczywistością, niezależnie od tego czy jest to coś czego się boimy czy to czego sobie życzymy. Tak więc biedni ludzie zwykle pozostają biedni lub ubożeją a bogaci się bogacą. Zdrowi wyglądaja pięknie a chorzy odchodzą. Nie wiem, ale zdaje mi się że nie ma granic moc którą w sobie nosimy. Jak do tej pory to przekonuje się że wszystko jest możliwe i to dzieki nam, nie sytuacjom zewnętrznie, sztucznie zastanym. Jesteśmy fenomenalnymi stworzeniami które jeszcze nie poznały swojej prawdziwej mocy.
    Pozdrawiam
    Katarzyna

  • Urszula

    Witam, piękna dyskusja, popieram w 100 procentach komentarz Mirka 49, niestety nie mamy wpływu na całokształt życia. Kiedy w życiu nam wszystko wychodzi, kiedy mamy zdrowie, miłość, pieniądze i mieszkamy jak w raju, wtedy bardzo łatwo nam powiedzieć,ze mamy wpływ na nasze zycie. Co mają jednak powiedzieć głodne dzieci w Etiopii, czy one chcą takiego życia. Czy rodzice, ktorym rodzi się niepełnosprawne dziecko sami wykreowali taki los. Oczywiście Luise L.Hay powiedziałaby, ze to my sami sobie wybieramy rodzicow. Jest to oczywiscie jedna z najgorszych bzdur szerzącego sie ruchu New Age, który niestety wchodzi nawet na rynek biznesu. Mirek 49 ma sporo racji, nie wybronimy się przed chorobą, wypadkiem, smiercia, nie cofniemy czasu . Przy podejmowaniu wyborów powinniśmy kierować sie rozsadkiem, dobrym rozeznaniem , odpowiedzialnościa no i przede wszystkim brać pod uwagę konsekwencje jakie z tego tytulu wynikna.pozdrawiam serdecznie – Urszula

  • Iwona

    Pani Wando,

    dziekuje za Pani trafne spostrzezenia i chec dzielenia sie konstruktywnymi wnioskami, jakie wyciaga Pani ze swojego zycia.

    Pozdrawiam z pochmurnych Niemiec,

    Iwona

  • Bożena

    Droga Wando,

    Tak w zyciu jest – jesteśmy tym kim chcemy być. A po 55 roku zycia potrzebujemy coraz więcej energii aby żyć. Sama to wiem doskonale. Najważniejsze, wegług mnie, to zdrowym być i robić w zyciu to, co się kocha, wówczas szczęście samo do nas zapuka.
    Pozdrawiam serdecznie z wiosennej Warszawy.
    Przesyłam podmuch optymizmu, który zawsze na wiosnę dodaje nam nowych sił.

    pzdr.

    Bożenna

  • Ola

    Wando – bardzo było mi trzeba, żeby ktoś mi to głośno powtórzył.
    Dziękuję.

  • witam serdecznie
    wszystkie Twoje szkolenia czytam z przyjemnością i stosuję się do wskazówek.
    z poważaniem
    Ilona Bugzel

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *