Az strach pomyslec co by bylo…
Najwieksza frajde zdecydowanie
sprawiaja mi takie emaile…
„Droga Wando, otworzylam pierwsza w tej czesci Polski tarterie. Produkuje tarty slone i slodie a wszystkie pyszne. Klienci powracaja do mnie w towarzystwie swoich znajomych wiec mimo krotkiego okresu dzialania musze juz uruchomic duzy piec :)
Prasa i radio juz sie mna i moimi tartami interesuja, choc ja ich do siebie nie zapraszalam. Opowiadam im o tym, jak otworzylas mi oczy na biznes i jakie korzysci z tego plyna dla mnie. Wprawdzie w artykulach pisza o mnie, ale to ich wybor, ja zaczynam rozmowe zawsze od przedstawienia Ciebie jako osoby ktora pokazala mi jak pracowac skutecznie i z przyjemnoscia sprawic ze klienci powracaja itd.
Wydaje mi sie ze moj pomysl na biznes byl trafiony ale widze ile jeszcze musze sie nauczyc zeby go rozwinac. Dziekuje za wiedze ktora zdobylam na Twoich czatach, czuje niedosyt wiec bede szukac mozliwosci zeby korzystac nadal z Twoich wskazowek.
Napisalam do Ciebie bo dopiero teraz zdalam sobie sprawe z tego, ze moje myslenie o biznesie jest realizacja Twoich sugestii i kiedy zaczelam odpowiadac na pytania, niemalze cytuje Ciebie w moich wypowiedziach. Az strach pomyslec co by bylo gdybym Ciebie nie poznala i dzialala po omacku.
Dziekuje Ci z calego serca i zapraszam na moje pyszne tarty,
Elzbieta Gralewska – Lublin
„>Przeczytaj artykul w Dzienniku Wschodnim










Za 2 tygodnie jade do Lublina, jak podasz adres, to odwiedze :)