Napisalam poprzednio, ze na zakonczenie serii “Jak wybierac klientow i dlaczego to takie wazne” napisze wiecej na temat kosztu przyjecia zlego klienta.
Ale akurat wczoraj spotkalam jednego z moich wlasnych klientow, ktorego nie widzialam przez dlugi okres czasu. Uwielbiam takie spotkania…
Mysle, ze jego historia jest najlepszym zamknieciem tej serii i o wiele lepsza ilustracja niz cokolwiek moglabym napisac w podsumowaniu.
Rick jest lekarzem dentysta tutaj w Sarasocie. Kiedy zaczelismy wspolprace szesc lat temu, byl bardzo zajety i przyjmowal przecietnie 20–30 pacjentow dziennie. Wprawdzie wiodlo mu sie finansowo swietnie i mial super duper dom z przycumowanym jachtem, ale ledwo zipial z braku czasu i z wyczerpania. I oczywiscie ten jacht byl tylko dekoracja.
Jak sie okazuje, teraz Rick zarabia prawie tyle samo ile zarabial szesc lata temu, kiedy zostal moim klientem. Powiedzial jednak ze pieniadze zainwestowane w moj coaching byly najlepsza inwestycja jak zrobil w swoim zyciu.
Jak myslisz – dlaczego?
Czytaj reszte – jak zwykle, pytania i komentarze mile widziane! »